[quote name='oki']Napiszę trochę o tych kurasch.
Po takich kursach tygodniowych czy dwutygodniowych, czy nawet miesięcznych nikt nie może nazwać się specjalistą czy fachowcem i pewnie nikt z kursantów tak siebie nie nazywa. Napewno uświadamiają sobie jaki to jest ogrom wiedzy i ile muszą się jeszcze nauczyć. Natomiast, jeżeli kurs nie jest oparty tylko na teorii, to można podjąć pracę. Praktykę i doświatczenie zdobywa się latami, a i tak trzeba stale się uczyć. Kiedyś nie było kursów, a wiedzę zdobywało się jeżdżąc przede wszystkim do różnych hodowców różnych ras i po wystawach. Ja aby dobrze nauczyć się tego fachu miałam pudelkę i seterkę. To znaczy najpierw była seterka, za parę lat pudelka i z nią przyszło strzyżenie. Z siostrą na współwłasność mam sznaucera miniaturowego. Reszta moich psów jest z grupy I - moja pasja i miłość. Myślę, że wszyscy, którzy prowadzą kursy przekazują przede wszystkim teorię. Dla mnie na takich kurasch, oprócz teorii (dotyczącej nie tylko samego strzyżenia, trymowania i pielęgancji) i pokazania co jak się robi (nawet jeżeli nożyczki czy maszynkę trzymają w ręce kursanci), powinno być rówież przekazane jak poradzić sobie z pewnymi rzeczami, gdzie co znaleść, jak się przygotować.... i jeszcze wiele innych rzeczy.[/quote]
Wszystko rozumiem, ale nie zmienia to faktu że często po takich kursach ludzie oczekują znacznie więcej, i to co naprawdę otrzumują często mija się z ich oczekiwaniami. Problem tkwi w komunikacji i w odpowiednim przedstawieniu zakresu szkolenia. Ponadto wiem że są kursy finansowane przez urzędy pracy (czyli z moich podatków). A ludzie korzystający z takich kursów mają nadzieję znaleźć godziwą pracę. Umówmy się,że po kursie na którym zostanie im przekazana tylko teoria i to w ograniczonym zakresie, pracy w charakterze groomera nie znajdą, co najwyżej mogą zamiatać sierść z podłogi, a chyba nie o to im chodzi. I urzędowi pracy również.
Bardziej odpowiednią nazwą na tego typu szkolenia byłyby "warsztaty" a nie kurs. A uczciwiej byłoby przedsatwiać dokładny program tych szkoleń z informacją jakie umiejetności z nich się wyniesie. A nie reklamowanie się w radiu że po kursie można zostać "psim fryzjerem" i że jest to dla bezrobotnych szansa na znalezienie pracy.
Moja odpowiedź to nic osobistego. Jest to mój komentarz po usłyszeniu kilka tygodni temu wiadomości w radiu TOK FM.