Amo był prezentem (dla nas). Wtedy nie mielismy zadnego pojecia o hodowli, kynologii i tym podobnych. Psy z niezrozumiałych wzgledów dla nas dzieliły sie na rodowodowe i nie. Znamy doskonale jego rodziców, bo to nie jakas tam hodowla czy zakup na giełdzie. Własciciele opiekuja sie szczeniakami jak hodowcy (co czasem jest dla mnie argumentem w dyskusjach o pseudohodowcach). Tak wiec Amo jest seteropodobny i strasznie kochany :) Dzieki niemu weszlismy w swiat psów i apetyt rosnie :)