-
Posts
167 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lewka
-
Od kilku tygodni mam niewątpliwe szczęście posiadać papillona. Zdecydowanie mogę powiedzieć, że moje cudo szczekliwe nie jest. Przez pierwsze dni nawet martwiłam się, że maluch nie szczeka. Teraz czasami zdarza mu się szczeknac gdy zachęca koty do zabawy. Piesek z załozenia miał być towarzyszem dla mojej córki, stał się moim oczkiem w głowie :lol: Moją ulubioną rasą są czy raczej były ONki. Przede wszystkim dlatego, że lubię pracę z psami. Maluch zawojował mnie zupełnie. Jestem zachwycona jego charakterem, inteligencją. Uczy się równie szybko jak moje Onki. Przy tym jego uroda i słodycz sprawia, że zawsze wprowadza mnie w dobry nastrój. Nawet nie myślałam, ze takie maleństwo moze dać tak dużo radości i satysfakcji. Może trzeba trochę dłuzej oszczędzać na pieska tej rasy, ale warto.
-
Mam koty i psy. Mój nowo przybyły pies jest agresywny wobec kotów. Mam możliwosc izolowania zwierzat i zastosowałam taką metodę Nie zawsze zwierzęta same ustalają swoje relacje. Wklejam cytat autorstwa B. Górnego z artykułu na owczarku.pl "Pies, który nie reaguje na polecenia właściciela i koncentruje całą uwagę na kocie, wymaga najpierw szkolenia posłuszeństwa. Zaczynamy na zewnątrz lub w tym miejscu w mieszkaniu, do którego kot nie ma dostępu. Dopiero po uzyskaniu wymaganego stopnia posłuszeństwa (siad, waruj, czekaj, do mnie, zostaw, źle) można przystąpić do zapoznawania psa z kotem. Naukę posłuszeństwa opieramy na pozytywnych metodach. Nagradzanie poprawnych zachowań to klucz do sukcesu! Jeżeli będziemy ustawicznie karcić psa w obecności kota, sami spowodujemy narastanie ukrytej agresji w stosunku do kota!!! Pies skojarzy obecność kota z nieprzyjemnymi doznaniami, pozornie nie będzie zwracał na niego uwagi ze strachu przed karą, ale pod nieobecność właściciela nic nie powstrzyma psiej agresji!!! " cały artykuł znajduje się tutaj : [url]http://www.owczarek.pl/teksty/tekst.asp?id=47&idd=2[/url] Twoja sytuacja jest o tyle trudniejsza, ze w domu masz 2 psy. Wiem z własnego doswiadczenia, ze oduczenie ganiania kotów u dorosłego psa moze byc bardzo trudne.
-
Kiedyś granulki były jednakowe, teraz wiele firm dla duzych ras produkuje większe, dla małych mniejsze etc. np RC , Purina Pro Plan i Bento (te znam). Moje sunie ładnie jedzą suchą karmę i nie ma znaczenia jaka jest jej wielkość i kształt. Chłopak niestety wszystko łyka. Taki sposób jedzenia martwi mnie bardzo (skręt żołądka). Sposobem zwolnienia jedzenia i zmuszenia go do gryzienia jest dodawanie 'mokrego" i duze granulki. Dziękuje za informacje. :D Od pewnego czasu szukam nowej karmy i mam wielka ochotę wypróbować Proformance.
-
Mam pytanie do osób karmiacych w/w karmą. Jakiej wielkości są granulki ? W przypadku jednego z moich psów ma to znaczenie, ponieważ zjada wszystko bardzo łapczliwie. Duże granulki zmuszaja go do gryzienia i je odrobine wolniej. Interesuje mnie wielkosc L&R i karmy wysokoenergetycznej. Bede wdzięczna za odpowiedz :D
-
Moja suka kundelka (znajda) bardzo bała się ludzi. Potrafiła nawet udziabać człowieka. Przy niej stosowałam metode ignorowania. Prosiłam, aby moi goscie nie zwracali na nią uwagi, nie wyciagali ręki, nie cmokali etc. Po chwili gdy suka wygladała na odpreżoną prosiłam, aby dawali jej smakołyk, pogłaskali. Pomogły nam też zajecia w grupie na którą kundelka chodziła przy okazji szkolenia drugiej suki ONki. ONka to suka z problemami. Od szczeniaka wykazywała agresje wobec innych psów. Walczyłam z tym lękiem od zawsze, do dzisiaj nie rozwiazałam problemu w 100%. Przy ONce stosuje odwracanie uwagi. Działa gdy pierwsza zobacze psa i zadziałam zanim suka się rozszczeka. Komenda równaj, smakołyk w łape i idziemy. Gdy sunia odwraca łeb , patrzy na psa, napina mięsnie mówie "fe", równaj i natychmiast po poprawie zachowania pochwała, nagroda. Staram się ja karcić nie za szczekanie na psa (mam wrazenie, ze to pogłębia jej lęki), ale za wyłamanie komendy równaj, siad etc. ONka potrafi nie reagować na inne psy, pracować w grupie. Jednak na spacerach reaguje histerycznie gdy nagle zobaczy psa. Niestety chyba ten typ tak ma. 3 z moich psów - ON był agresywny do ludzi i do psów i nie była to agresja lekowa. Mnie takze złapał kilka razy zębami. Z nim nie mogłam nawet zastosować poczciwego 'fe" i szarpniecia. Z pierwszym problemem myślę, ze juz sobie poradziłam. Przy każdej okazji jest głaskany przez dorosłych i dzieci. Pies dostaje komende "siad" i ma siedzieć gdy ochotnik go głaszcze. Z nim bardzo dużo robie posłuszeństwa. Mam nadal problem z atakowaniem psów. Potrafi rzucić sie na upatrzona ofiare, bez ostrzezenia. Nauczyłam się poznawać po nim gdy namierza swoją ofiarę i działam zanim pies zaatakuje. Myślę, że powinnaś zainscenizować kilka sesji szkoleniowych swojej suce. Umówić się z przyjaciółmi i krok po kroku spróbować suke nauczyć innych zachowań. Nie oduczyć a własnie nauczyć.
-
Zapraszam na stronę Fortu. Tam można poznać szczegóły, poogladać zdjęcia. Link do strony jest w linkowni. Jako kursantka Fortu z moim dorosłym niestety ONem podgladałam szczeniaki (uwielbiam szczeniole) i zajecia bardzo mi się podobały. O ile mi wiadomo na jesieni będzie organizowana kolejna grupa. Tak było w ub.r.
-
Szkolenie jest lekiem na całe zło :D Zwykłe podstawowe posłuszeństwo.
-
Fort organizuje przedszkole z elementami agility. Zajecia rozpoczynają się 10.04. Informacje na ten temat można znaleźć na fortowej stronie :D Myślę, że takie zajecia są doskonałym sposobem na socjalizacje psa i naukę współpracy psiaka i przewodnika. Moim zdaniem są to zajecia ciekawsze dla szczeniaka niż zwykłe przedszkole oparte tylko na PT. Szczenie ma okazje pobawić się z innymi psami, ale przede wszystkim uczy się współpracy z przewodnikiem. Zorganizowane dobre szkolenia pod okiem doświadczonych instruktorów szczególnie polecam, tym którzy rozpoczynaja swoją przygodę w pracy z psem.
-
biegunka moze być spowodowana wprowadzeniem nowej karmy, ale równie dobrze starą karmą. O ile dobrze zrozumiałam u hodowcy szczenie nie jadło tylko suchej karmy (podlej jakosci), ale takze inne rzeczy (na szczescie). Byłabym zdecydowanie za wizyta u weterynarza. lekarz powinien wypytac szczególowo o wygląd kupala (konsystencja, kolor, zapach, czy jest śluz, krew etc.) Zmiana karmy moze mieć znaczenie, ale nie musi.
-
[quote name='kuncewmr']napiszcie jak bylo w niedziele i co postanowiliscie Pozdrawiam M+L[/quote] Dołączam się do prośby - napiszcie :D czy,gdzie i kiedy odbeda sie nastepne spotkania?
-
Super zdjecia. Bardzo mi się podobają. Miło było przypomniec sobie tamte chwile :lol: Glonku jezeli ja - komputerowa blondi znalazłam Ty takze możesz to zrobic.
-
dla zainteresowanych informacja ze strony PATATAJa jak dojechać na miejsce zawodów http://www.patataj.com/polski/01_podstawowe/03_dojazd/dojazd_01.html
-
my bedziemy w piątek
-
Wiele razy czytałam pytania: jak szkolić?, jak uczyć? jaka metoda, ksiązka najlepsza? jaka szkoła najlepsza? grupowo czy indywidualnie ? etc. myslę, ze po pierwsze najwazniejszy jest nasz pies; inaczej uczymy szczenie, młodzieniaszka i psa dorosłego inaczej psa lekliwego i dominanta inaczej miekkiego i twardego psa inaczej psa i suke inaczej molosa i ONa itd. dlatego najpierw trzeba ocenić charakter i możliwosci własnego psa, a potem szukać i dobierać do niego metode w prawidłowej ocenie może pomóc osoba doświadczona - szkoleniowiec nawet w najlepszej ksiązce nie znajdziemy odpowiedzi na wszystkie pytania, dlatego warto czytać dużo , wyciągać wnioski i sprawdzać co działa w praktyce :D
-
umbra a może rozwinęłabyś trochę temat. Napisz proszę co Twoim zdaniem jest tak pomocne w wychowaniu szczenięcia, a na co zwraca uwagę p. Fisher. w ksiązce "Okiem psa" ? Obawiam się, że ktoś wychowujacy szczenie pierwszy raz w życiu, kto trafił na uległe i delikatne zwierze i zacznie rzucać w nie dyskami :wink: i za wszelka cenę bedzie próbował zostać alfą dla swojego psa może się zdziwić efektami swojej pracy.
-
Jestem fanką Monty Robertsa :D Laro myslę, ze warto przeczytać ksiązkę J.F. Mimo wszystko. No cóz teoria nie zawsze sprawdza się w praktyce. Wiele zalezy od psa i od człowieka. Czasami w całej ksiazce znajduje tylko 1 zdanie, które pomaga mi rozwiazać problem, albo zrozumieć jaki popełniłam bład. Wtedy jestem zadowolona. Czasami przeczytam ksiażke i odkładam ją na półke wzruszajac ramionami. Niczego z niej nie wynosze. Zawsze jednak warto korzystać z doświadczeń innych.
-
Myslałam, ze ktos coś napisze Larze i poznam zdanie innych. Moje uczucia sa mieszane powiem szczerze. Gdy przeczytałam 1 tom bylam zachwycona. Oto w ksiazce pani Fennell znalazlam podpowiedzi na rozwiazanie moich problemow z psami. Mam 3 psy. Wszystkie sa temperamentne i maja charaktery. Trudno jest rozwiazywać problemy wychowawcze stada psów. Psów które nie żyja w kojcach, ale w domu obok siebie, chodza na spacery. Spotykaja sie z innymi psami. Inni znani mi autorzy są świetni, ale opisuja pracę z 1 psem. Tylko J. Fennell podpowiada jak pracować ze stadem. Za to bardzo ja cenię. Nie przeszkadzały mi pewne uproszczenia i uogólnienia. W 2 części - tej niby praktycznej brak konkretów bardzo mi przeszkadza. Tak oto: Zostaje opisany przypadek psa. Autorka okresla skąd jej zdaniem wział się problem, pisze że należy zrobić to i to, a potem jest tylko coś w tym stylu: własciciele zastosowali się do moich uwag i zyskali cudownego przyjaciela. Nie ma więc czesci najciekawszej. Jak dokładnie wygladala praca z psem.? Jakie pojawiły się trudnosci i przeszkody w zastosowaniu metody A.B.? W opisach pracy z psami brakuje mi też wszystkich przypadków kiedy się nie udało. Nie wierze żeby zawsze wszystko było takie proste. Uwazam, ze książka warta przeczytania i przemyślenia. Jezeli jednak szukacie podrecznika praktycznego i łatwego, a niezwykle pomocnego w wychowaniu psa bardzo polecam ksiażki Z. Mrzewińskiej. To rewelacyjne pozycje, cieniutkie, łatwe w czytaniu a zawierające wszystko co najwazniejsze w wychowaniu i szkoleniu pieska.
-
Troszeczke biegał. Ela pozwoliła przyjśc nam w piątek o 19. Oceni Lucia (o niego jestem spokojna) i mnie (to już gorzej) i zdecyduje co z nami zrobić :D
-
Witam :D uprzejmie informuje, ze wybieram się z moim zbójem na piatkowe zajęcia bardzo sie ciesze, ze bede mogła poznać psie gwiazdy Cavano
-
w takim razie do zobaczenia na torze (mam nadzieje, że Ela się zgodzi) za tydzień. Łatwo mogę sobie wyobrazić Twój smutek po odejściu szczenięcia. Mam taki charakter, ze szybko przywiazuje się do zwierząt pod moja opieką. Zuza - moja kundelka, trafiła do mnie na przechowanie. To było 7 lat temu. Ktoś znalazł na śmietniku kilkutygodniowe szczenie. Przygarneła je rodzina z 2 dzieci. Po 2 miesiącach postanowili oddać pieska do schroniska. Wziełam szczeniaka na przechowanie i został. Miałam wtedy w domu już 2 psy. A Lucio trafił do mnie na przechowanie po tragicznej smierci pierwszego własciciela. Też się został :) Myslę, że wiem co się czuje gdy odchodzi taki wypieszczony "wnuczek" do nowego domu.
-
:D bardzo chętnie odwiedziłabym Was z Luciem w Cavano. Czy powinnam zadzwonić do Eli (mam telefon z dawnych czasów)? czy mogę przyjsc od razu z Luciem ? Tak czy inaczej musimy z Luciem zrobić egzamin PT. Czyli 19 września jak wynika z terminarza podanego na stronie ZK. Potem podejme decyzję co dalej.
-
Ratownictwo już mnie nie interesuje praktycznie. Teoretycznie interesuje mnie nadal i to bardzo. Nie chce szkolić psy na smakołyki na śladzie, to dla nich byłby regres. Agility interesuje mnie nadal. Tylko z Luciem. Lalunia troche skakała, dawno temu u Eli :D , jej przewodnikiem była moja córka, niestety wyrodne dziecko nie chce więcej pracować z psami. Ostatnio Lalka ma straszny spadek formy. Postanowiłam zrobić jej badania. Jeżeli psa nic nie toczy od wewnątrz, a spadek formy związany jest z wiekiem (chociaz ma dopiero 4 lata) , karmieniem przetrenowaniem, złymi metodami szkolenia (jeszcze nie wiem co to moze być :( ) to zastanowie się jak ją dalej poprowadzić. Być może odpuszcze jej posłuszeństwo i bedziemy robiły tylko ślady. Lucio musi się szkolić, ponieważ on to bardzo lubi, a nawet potrzebuje. Agility kurs podstawowy robiliśmy na wiosennych zajeciach w Forcie. Pies był lepszy ode mnie i tylko jemu zawdzieczamy jego ukończenie. :wink: Na jesieni bedziemy kontynuować zajęcia. Ślad także robimy. Z radością stwierdzam, ze robi to coraz lepiej. Niedługo dorówna Laluni. Musze koniecznie zaplanować jego dalsze szkolenie. Z posłuszeństwa staram się robic program obedience. Nie jestem zainteresowana IPO.
-
Flaire, Mokka napiszcie prosze kilka słów jak wygląda szkolenie PTT w warszawskim ZK. Nie wiem co robić dalej z Luciem. :-? Zastanawiam się nad kursem, ewentualnie samym egzaminem. Do września powinnam się na coś zdecydować. Czy do egzaminu czy też kursu PTT musze mieć zwiazkowy egzamin PT?. Drache sorki, że właze ci w temat :lol: Lucio przesyła serdeczne pozdrowienia Plastrowi :fadein:
-
BeataG doskonale Ciebie rozumiem. Pierwszego psa miałam gdy skończyłam 9 lat. Od tamtej chwili zawsze towarzyszył mi pies. Moje psy wychowywałam. Chciałam żeby chodziły przy nodze bez smyczy (nie wymagałam precyzji), przychodziły wołane, szły na miejsce, zostawały przed sklepem, znały różne sztuczki,były nieagresywne wobec innych psów i naturalnie ludzi. Dopiero jak w moim domu (po kiludziesieciu latach obcowania z psami) pojawiła się obecna sunia trafiłam na szkolenie. Zupełnie nie radziłam sobie z nią i potrzebowałam pomocy. Tak mnie to wciagneło, ze od jakiegos czasu zaczęłam doceniac szkolenia i sprawia mi to ogromną frajdę (a przede wszystkim psom). Okazało się , ze 3 pies którego mam w tej chwili potrzebuje tego szkolenia jeszcze bardziej niz suka. (jest agresywny). Tak więc faktycznie PT było tylko takim wstepem do dalszego szkolenia. Lepsze poznanie tajników szkolenia, sprawiło ze mam coraz większą ochotę na wszelaka prace z psem. Regulaminy sa potrzebne, bo dzięki temu mogę dazyc do okreslonego 'ideału' i rozwijać przede wszystkim własne umiejetnosci pracy z psem. Korzysc dla psa jest jedna; czas spędzony z własciciele, radocha wspólnej pracy. Mój najnowszy nabytek wymaga wręcz stawiania przed nim nowych zadań. Owszem zdaża się, ze psy pracują świetnie na placu szkolenia, a zachowuja beznadziejnie na codzień. Trudno jednak winić szkolenie czy też sport za błędy i podejscie przewodnika. Czasami śmieję się, ze jestem uzalezniona od szkoleń. Podobnie jak Mokka jestem nieszczęsliwa gdy kończy się jakiś kurs i nie wiem co zaproponować mojemu psu. Byłam bardzo nieszczęsliwa gdy skończyłam z Luciem kurs dla początkujacych w klubie Fort (agility). Poszłam tam poniewaz chciałam poprawic relacje z moim trudnym psem. Na pierwszych zajęciach pies był w kagańcu. Zakochał sie w instruktorze, wodził za nim wzrokiem i zupełnie mnie olewał. Kurs skończylismy jako na tyle zgrana para, ze udalo nam się zając pierwsze miejsce wsród kursantów (duże psy) i zdobyć maksymalną ilosc punktów. Sprawiło mi to ogromna radosc i dało duzo satysfakcji. Nie myslałam o agility (nie lubie biegac, jestem stara, gruba etc :wink: ), ale czy moge nie robic tego dalej ? Sztuka dla sztuki.
-
Aportowanie ćwicze pojedyńczo ! Tylko i wyłącznie. Niestety popełniłam straszliwy bład i rzucałam zabawowo jedną piłke 2 sukom. W efekcie ta dominujaca skutecznie oduczyła przynoszenia młodszą sunie. Doszłam do haniebnego rezultatu, ze 2 sunia nawet nie biegła po piłeczkę. Dlatego nigdy nie rzucam 1 przedmiotu - 2, czy teraz 3 psom. Tak na wszelki wypadek. Może kiedys jak posłuszeństwo bedzie lepiej dopracowane to wróce do aportowania przez wyznaczonego psa. Jak narazie to daleka droga przede mną. Muszę lepiej panowac nad 3. Ostatnio wysłałam 1 psa naprzód-hop-wróć-hop, to ledwo utrzymałam pozostała 2 przy nodze. :roll: