Przypadek podobno bardzo rzadki,wręcz kuriozalny,moi weci są bardzo doświadczeni ,a taki widzieli po raz pierwszy.
Objawy:24 h wcześniej obfite wymioty głównie treścią śluzową,brak apetytu,wzmożone pragnienie,bez temperatury,węzły chłonne niepowiększone,śledziona powiększona ,twarda wyczuwalna po stronie prawej pod łukiem żebrowym ( to że jest to śłedziona wyszło w usg),brzuch napięty.
Po paru h wymioty ustąpiły,stolec cały czas oddawał,ale pies był słaby.
Byłam cały czas w kontakcie z wetem.Dostał w iniekcji 2 h po pierwszych objawach leki p/bólowe i poprawiające perystaltykę jelit.
Trochę mnie uspokoiło to,że wymioty ustały,pojawił się apetyt,ale pies był nadal słaby i widać cierpiący.
Pojechałam de weta 24h po pierwszych objawach i po wykonaniu USG brzucha pierwsza dgn to guz śledziony i rokowanie niepomyślne.
Zdecydowałam się na citową laparotomię zwiadowczą (po prostu otwarcie brzucha).
I to był ratunek dla psa,okazało się że to tylko skręcona śledziona i jak przeżyje operację to rokowanie bdb!!!
Nie miał guza,żadnych przerzutów,serca zdrowe.
Teoretycznie powinien nie żyć przez 20h ale medycyna jest przewrotna i piesio się już ma dobrze.
W trakcie operacji miał usuniętą ponad 3,5kg śledzionę,niedokrwione już narządy wewnętrzne,ciśnienie mu spadło.Wet pokroił śledzionę,wycisnął z niej krew i Jado dostał autotransfuzję.Po 3 h zabiegu wyszedł o własnych łapach!!!!
Jestem szczęśliwa,że tak się skończyło.:laola: