Mój przyjaciel Jaduś ma się całkiem dobrze.Po olbrzymich kłopotach teraz się kuruje.Ma kilkadziesiąt szwów i cały jest połatany,ale przed chwilą już chciał ugryżć gościa,więc chyba wraca do sił!
dziś pierwszy dzień od tych 4 dni się wyspała,a jado jest taki grzeczny,że nawet nie potrzebuje kołnierza Schantza,nie liże,nie gryzie szwów ,wie,że nie wolno.Zajado sobie gotowanego kurczaczka,apetyt ma,ale muszę mu dzielić na 6 porcji,żeby nie obciążyć p.pokarmowego.
Cały jego przypadek opisałam w dziale weterynaria pt:skręt śledziony