dzięki za słowa otuchy ale ciężko mi z tym i to jak bardzo
wszędzie go widzę,słyszę ,itp, a łzy lecą same
Jado już 4 razy uszedł śmierci teraz mu się nie udała.Był po skręcie śledziony,skręcie żołądka,krwawieniu z przewodu pokarmowego,z ciężką dysplazją i z gastritem.Uśpiłam go jak już nie mógł wstać z posłania i wszystkie miejsca na ciele przy dotyku były bolesne.Jeszcze w piątek był wesołym ,bez dolegliwości psem a za 30h umarł.Prawdopodobnie miał sepsę ale wet sam nie wiedział dlaczego jego stan co godzinę się pogarsza.Miałam nadzieję ale złudną.Mam nadzieję,że nie za wcześnie zdecydowałam o zastrzyku śmierci.
Teraz leży na cmentarzu psim przykryty kołderką śniegu,który ta lubił ,a w tym roku nie doczekał.:shake::-(