zoja
Members-
Posts
41 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by zoja
-
Tak, jestem pewna, pytalam 3 dostepnych mi sedziow. Za kolko (obrot wokol wlasnej osi) u nas jest odmowa o ile jest zrobione odpowiednio blisko przeszkody, ktora ma pies wziac.
-
Robull: 6 papillono???!!! Rany, zoja gdzie trenujecie? W Kanadzie. Robull: A nie boicie się, że pojedziecie gzieś na zawody i sędzie ustawi 35 cm? Nie IAL-owskie przepisy - wysokosci sa szytwno okreslone i papillony lapia sie na 25cm (10cali). Robull: Kiedyś widziałem jak na zawodach jeden taki wbiegł na huśtawkę za moło zozpędzony, zaczął się ślizgać i... zjechał spowrotem :D wtdy jego przewodniczka cofnęła go, rozpędziła i tym razem dobiegł do końca deski, zatrzymał się na końcu strefy zejściowej i huśtawka nieśmiało zaczęła się przważać, a piesek jechał na dół niczym windą :D :))) Robull: Jednym z plusów biegania z tego typu pieskami jest fakt, iż one bezbłędnie pokonują przeszkody strefowe. Plus i minus. Plus, bo zalicza strefy, ale minus taki, ze palisada to dla nich na prawde ciezka praca, potrzebuja duzo rozpedu. Nasza palisada ma 180cm "wzrostu" nie jestem pewna czy to tyle samo co wasze czy nie (stromosc jeszcze zalezy od dlugosci, a ta nie wiem jaka jest). Ale tak ogolnie papillony sa fantastyczne. Zwlaszcza jak z maciupenka sunia biegnie chlopisko 2 metry wzrostu (mamy taka pare ;)). Z drugiej strony nasza inna ulubiona para to dziewczynka 140cm z wyjatkowo wielkim dobermanem (sporo wyzszym niz standard) siegajacym jej do ramienia. ;)
-
Tez dolaczam sie do Flaire. Na prawde jest dobrze jesli pies umie zostawac w klatce, zna ja dobrze i uwaza za swoj dom. Sama psow w klatce w domu nie zostawiam, ale jezdza z nami we wszystkie podroze, na zawody, klatke mam tez na stale zainstalowana w aucie. Psy na prawde bardzo je lubia. Niektore klatki w domu nie maja drzwi, a niemal zawsze mozna w niej zastac jej wlasciciela.
-
Tylko powtorze za Robullem, ze tak. W naszym osrodku jest ich 6, wszystkie radza sobie doskonale, sa niesamowicie szybkie jak na swoje krotkie nozki, bardzo zwinne, bardzo chetne, no i przeslodkie. :) Jednego przezywamy "mini border collie", bo chwilami zachowuje sie bardzo borderowo. ;) U nas skacza 25 cm. Bardzo zabawnie wyglada w ich przypadku pokonywanie hustwki - musza dobiec niemal do konca, zeby hustawka zaczela sie ruszac. ;)
-
Pies moze miec tzw. separation anxiety, czyli bac sie zostawac sam w domu. Jest to niestety stosunkowo czeste u dalmatynczykow (i kilku innych wrazliwszy ras). Trzeba psa bardzo powoli przyzwyczajac do zostawania samemu w domu, zaczynajac moze nawet od 5 minut - czas dyktuje sam pies i zaczyna sie od takiego, z ktorym psu jest dobrze, tzw. nie denerwuje sie w zaden sposob. Moze tez probowac zostawiac psu jakies zajecia - pilka z ktorej wypada jedzenie, kosc, czy cos w tym rodzaju. Leczenie zaawansowanej sep. anxiety trwac moze i ze 3 miesiace, czasami potrzebne sa medykamenty - ale nie mysle, zeby to bylo potrzebne w przypakdu 3.5 mies szczeniaka - po prostu zacznij go przywczyajac do zostawania samemu bardzo bardzo wolno. Podczas tego szkolenia pies nigdy nie moze byc zostawiony sam na dluzej niz jest w stanie zniesc. Sasiedzi jak sasiedzi, ale pies sie na prawde meczy. Sasiedzi z reszta tez.
-
Moj pies trafil do mnie jak mial ok 4 lat i byl po tzw. przejsciach. Wczesniej nie nauczony absolutnie niczego, nawet tego zeby nie sikac w domu. Tzn nauczony byl owszem, uciekania, mocnej agresji ze strachu do ludzi i psow i tym podobnych rzeczy. W wieku 7 lat ma wysokie tytuly z agility i jest wyszkolony do poziomu zawodow w posluszenstwie - chodze czasami poza konkursem (w kraju w ktorym mieszkam kundle nie moga brac udzialu w zawodach posluszenstwa, ale pozwalaja czasami wystapic "dla zabawy") i dostajemy jedne z wyzszych ocen (zawsze "kwalifikujace"). Mamy tez certyfikat "Dobrego Psiego Obywatela" (to takie mniej formalne sprawdzajace podstawy posluszenstwa i ogolnie zachowanie w roznych ciezkich sytuacjach). Mnie szkolenie bawi, wiec duzo tego z nim robie, ale odpowiedz w kazdym razie jest - TAK i starszego psa mozna czegos nauczyc. Uzywalam metod wylacznie pozytywnych, czyli pies NIGDY nie mial na sobie lancuszka czy kolczatki (przerobilam to z poprzednimi psami i mialam zerowe efekty). Smycz uzywam tylko do celow bezpieczenstwa, ale nigdy nie uzywam jako pomocy szkoleniowej (wiekszosc szkolenia bez smyczy).
-
Egzaminow nie, ale dobrze jesli pies wraca jak go zawolasz (przynajmniej u nas cwiczy sie bez smyczy, wiec pies ktory ucieka i nie wraca rozbija klase). Dobrze tez jak umie sie polozyc jak go poprosisz (do stolu) i jesli umie zostac np w siadzie (do linii startowej).
-
Na samo uczenie sie agility nie ma gornej granicy wieku. Pies musi byc sprawny fizycznie (zdrowe serce, brak dysplazji czy innych problemow ze stawami, sciegnami itd) i nie tlusty. Z psem ktory robi malo cwiczen fizycznych trzeba zaczac bardzo wolno, na niskich plotkach zeby sobie wyrobil odpowiednie miesnie (niewazne, ze "on umie skoczyc taaak wysoko" - to ze "umie" jest inne od regularnych cwiczen). Najstarszy pies jaki u nas byl to 13 letnia glucha suka (sredniej wielkosci kundel), ktora bawila sie doskonale. Oczywiscie z racji na mocno podeszly wiek nie bylaby w stanie regularnie skakac na wymaganej przez regulamin wysokosci, wiec skakala wszystko bardzo niskie, ale suka razem z pania bawily sie doskonale, a w koncu o to glownie chodzi.
-
7-miesieczny pies wchodzi w doroslosc i jego zachowanie moze sie w tym czasie dramatycznie zmienic. Nie jest to juz szczeniak, ktory bawi sie z kazdym zawsze i wszedzie. Nie wszystkie dorosle psy sie bawia w ogole, niekotre trzymaja tylko najblizsze znajomosci, niektore nie radza sobie w duzych skupiskach psow. My, ludzie, zachowujemy sie podobnie - w przedszkolu kazdy jest dobry do zabawy, potem zaczynamy selekcjonowac przyjaciol, nie wszyscy lubia dyskoteki czy sporty grupowe, nie kazdy lubi sie dzielic swoimi zabawkami, itd. Moj pies przestal sie bawic z "kim popadnie" niemalze z jednego dnia na dzien. Z "dziecka" wchodzi w doroslosc, a w doroslosci jest wiecej rywalizacji, mniej zabawowosci i mniej cierpliwosci. Rzucanie pileczek i patykow w skupiska psow to jest proszenie o klopot, zwlaszcza jesli w towarzystwie sa psy, ktore bronia tych rzeczy. Tego sie nie da psa oduczyc, mozna to pogorszyc, albo temu zapobiegac po prostu bawiac sie z psem zabawkami jesli nie ma inych psow w okolicy. A jesli idziemy spotkac inne psy, to bez pileczek - jeden stres dla psa mniej. Jak sama powiedzialas, tego dnia Twoje pies byl zestresowany. Stresu nie da sie "wybiegac" i "wybawic" - od biegania i zabawy jest tylko jeszcze wiekszy stres (nawet jesli jest to stres pozytywny). Zestresowany pies powninen spac w domu, byc w miejscu gdzie czuje sie bezpiecznie i gdzie moze sie zrelaksowac. Interesujace jest to, ze podczas stresu wydziela sie adrenalina, ktorej poziom rosnie jeszcze po tym jak psu sie przydarzylo cos co go zestresowalo. Dlatego nierzadko psy reaguja dopiero jakis czas po stresujacym zdarzeniu, kiedy my juz o tym zapomnielismy - psia adrenalina "nie zapomniala". Adrenalina w systemie potrafi sie utrzymac nawet kilka dni, ale jej poziom jest najwyzszy jakies 15 minut do pol godziny po zdarzeniu. Na Twoim miejscu przede wszystkim przestalabym nosic pileczki w tamto miejsce i przestalbym oczekiwac, ze pies bedzie tak samo sie bawil z innymi psami jak dotychczas. Zamienilabym stanie w jednym miejscu na spacer, tak zeby pies spotykal inne psy, ale nie mial czasu sie w ich towarzystwie zestresowac - po prostu trzymac interakcje krotkie. Jesli pies wybierze sie z kims pobawic - super, jesli nie, to nie. Spacery ze znajomymi psami w jednym kierunku sa dobre - pies idzie, socjalizuje sie, adrenalina nie podnosi sie bieganiem i zabawa. Jak sama powiedzialas, pies przez jakis czas po tym zdarzeniu byl zgaszony - jest to objaw silnego stresu. Daj mu odpoczac a potem po prostu uwazaj na to ile stresu danego dnia czy dzien przedtem dostal i czy warto jest go wystawiac na wiecej. Spacery sa bardzo wazne, ale niekoniecznie musza byc w skupiskach innych psow.
-
Osrodek Ovari http://ovari.from.cx/
-
Przedszkole jest bardzo wazne, o ile jest dobrze prowadzone. Dla psa jest to socjalizacja, nauka grzecznej zabawy z innymi psami, dla Was nauka wyciagania psa z zabawy, skierowania na siebie, podstaw posluszenstwa i przede wszystkim zapobiegania ewentualnym problemom. Duzo lepiej jest nie dopuscic niz odkrecac niepozadane nawyki u starszych psow.
-
<<["JoannaP"]Tak sobie czytam o zastrzeżaniach co do pewnych ćwiczeń wykonywanych w zbyt młodym wieku i się zastanawiam: związać moj Arię czy co? :o Ona ma 4 miesiące i od kiedy do nas przyjechała za najlepszą zabawe uważa przeskakiwanie wszystkiego co się da i wskakiwanie na wszystko >> Jest roznica pomiedzy tym co pies sam przeskoczy od czasu do czasu, a regularnym szkoleniem skakania. Ale 4-miesiecznemu szczeniakowi lepiej nie pozwalac na zbyt wysokie "spady", bo rosnace stawy sa bardzo miekkie i roznie to sie moze skonczyc. A 80cm najwyrazniej dla niej za nisko... Moze podwyzsz plotek..?
-
Jest literatura na poparcie tego, ze wyginanie kregoslupa w tym wieku nie jest dobre. Nasi weci i psi chiropraktycy tez sie z tym zgadzaja. Ale zalezy jak slalomu sie uczy. Jesli tyczki sa porozstawiane szeroko i pies przez nie przebiega prosto, to nie ma sprawy. Jesli zaczyna sie np od 2 tyczek, to tez nie ma zadnego wyginania. Chodzi o to, zeby pies (zwlaszcza duzy) nie wyginal sie na boki jak to ma miejsce przy pokonywaniu normalnego slalomu. Skakanie ze szczeniakami zaczynami od tyczki lezacej na ziemi, potem podnosimy do 6 cali czyli 15 cm (w zaleznosci od wieku i wielkosci psa). Jesli pies jest blisko roku, czasami podnosimy o wysokosc wyzej czyli 25 cm.
-
Slalom akurat nie jest najlepszy dla mlodych psow, chyba ze uczony tak, zeby pies nie musial wyginac kregoslupa. Nasze psy ponizej roku robia wszystko oprocz slalomu, tylko ze w malej wersji -kladka zaczyna sie od deski opartej na ceglach i dochodzi potem do 60cm wysokosci, plaskij palisadzie, skacza nie wiecej niz 25cm. Podobnie bardzo wolno przyzwyczajamy je do hustawki zaczynajac od deski opartej na jednej cegle, tak zeby psy uczyly sie nie bac tego ze cos im sie rusza pod lapami i robi dzwiek opadajac na ziemie.