Jump to content
Dogomania

zoja

Members
  • Posts

    41
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zoja

  1. Halti, czy tez obroze uzdowe, na pewno nie sa odpowiednim osprzetem na szkolenie. Jak najbardziej sie zgadzam. Jest to glownie management, nie szkolenie. Szkolic sie powinno tak jakby nie bylo smyczy. Tak, dzieki osobom, ktore maja cudowny nawyk kolczatkowo-lancuszkowy, badz w sytuacjach kiedy pies biega ze smycza przyczepiona do halti. Ja z kolei moge dac przyklady kiedy to certyfikowany trener zabil psa na kolczatce uczac go chodzenia przy nodze. Oraz dluga liste psow z najrozniejszymi uszkodzeniami fizycznymi badz psychicznymi od metali na szyi. Mozemy sie powymieniac relacjami. Mozna psa doskonale uszkodzic czymkolwiek. Dzieki uszkodzonej szyi jednego z moich psow zbyt duzo mam ostatnio doswiadczenia z psimi chiropraktykami. Pies bardzo ciagnie i pierwsze co mi dla niego polecili to halti. Nie zalozylam, bo stwierdzilam, ze sie obejde bez managementu i pies chodzi w szelkach. Jest to duzy silny pies (a ja wzglednie cherlawa), ktory ekscytuje sie wszystkim i wtedy sie szarpie - i daje sobie z nim rade bez zadnych pomocniczych metali. Jest to mozliwe.
  2. Polecam obroze uzdowa. Pies sam sie w nich "poprawia", nie niszcza siersci tak jak lancuszki, ale przede wszystkim nie zachecaja do przewodnika szarpania koniecznego przy lancuszku czy kolczatce, co staje ohydnym nawykiem. Nigdy nie mialam szczeniaka. Wszystkie moje psy sa ze schroniska, wszystkie trafily jako dorosle, problemowe i z fatalnymi nawykami, min, ciagniecie i szaranie na bazie agresji badz niesamowitego entuzjazmu. Zaczely na halti, teraz sa na szelkach (waza pomiedzy 23 a 38kg, wiec nie sa to yorki). Jeden z moich psow przyszedl do mnie z powaznym uszkodzeniem szyi od bycia ciaganym na lancuszku. Prawdopodobnie nigdy nie odzyska pelnego ruchu w szyi. Inny pies ma blizny na szyi po kolczatce. A pytanie zadala osoba ze sznaucerem miniatura. Na takiego pieska absolutnie nie trzeba zakladac zadnych metali.
  3. Nie poszlabym na ZADNE szkolenie gdzie wymagana jest obroza inna niz zwykla plaska - nigdy sie nie zgodzilabym sie na lancuszek czy kolczatke czy inne tego rodzaju swinstwa - przeszlam, widzialam prace i efekty (rowniez uboczne), dziekuje uprzejmie. Ja sama do szkolenia nie uzywam smyczy - jesli juz, to przypinam ja sobie do paska, zeby mnie nie kusilo szarpnac. Uzywam ja tylko dla bezpieczenstwa - zeby pies sie gdzies nie wyrwal. Ale najchetniej szkole w ogole bez smyczy.
  4. kastracja jest ZAWSZE dobrym rozwiazaniem w przypadku psow, ktorych sie nie zamierza lub ni epowinno rozmnazac. Poprawia sluch zdecydowanie. ;) A co do tego, ze pies pracuje w pewnych miejscach a innych nie - na zamknietych podworkach jestes pewnie jedyna atrakcja dla niego, wiec skupia sie bez wiekszego nadmiaru pracy z Twojej strony. Nad innymi miejscami trzeba sie troche (badz tez i solidnie) napracowac zeby pies zaczal zwracac uwage. Nie zrobi sie tego z dnia na dzien, ale po kilku rygodniach regularnyej pracy powinno zaczac byc widac efekty. Trzeba zaczac od malych rzeczy i duuuzo je nagradzac. I tylko wtedy prosic o cos kiedy wiesz ze pies to zrobi. Na poczatku bedzie tych momentow niewiele, ale z czasem (o ile dobrze nagradzasz) pies sam sie bedzie napraszal zeby z Toba pracowac.
  5. Tak na oko - masz nierealne wymagania. Kazdy pies ma swoj temperament, rzeczy ktore lubi i ktorych nie lubi - tak jak i my - pewne rzeczy lubimy, pewnych nie. Sa ludzie bardzo aktywni angazujacy sie we wszystkie sporty, sa tacy ktorzy lubia tylko sporty np. niegrupowe, sa tacy co wola poczytac ksiazke. Psy tak samo maja swoje preferencje i trzeba to uszanowac. Jedna z moich suk, doskonala w agility, na dworze chce tylko wachac i ciagnie sie za nami noga za noga. Jak pada albo jest zimno to nosa nie chce na dowr wystawic. Nitkoreych parkow po prostu nie lubi. Taki typ. Szanuje ja za inne rzeczy - za opanowanie, za "madrosc zyciowa", za to ze potrafi uspokoic swoja obenoscia inne psy i za wiele innych rzeczy. Moj inny pies - nakrecony patyczkowiec i pileczkowiec, ogolnie jest wariatem trudnym do prowadzenia i uczenia - potrafi sie skupic na nie dluzej niz cwierc sekundy, jest caly rozlatany i nie wie czego chce. Wcale nie jest duzo latwiejszy w agility. Z kazdym typem sa jakies problemy. Nie zawsze trafia sie nam pies o takim samym poziomie energii jak nasz, ale tego nastepnego mozemy juz sobie dobrac lepiej. Moze Ty na nastepnego powinnas sobie wziac bardziej energiczna rase i powiadomic o tym hodowce, zeby ci pomogl/a wybrac to zywsze z miotu.
  6. zoja

    Zazdrość

    Oj, kolega "przyszly maz" brzmi mocno niedojrzale i zaborczo... Ja bym na Twoim miejscu zwiala z tego zwiazku. Zazdrosny o psa? Zaczyna sie od psa, potem bedzie zazdrosny o wszystkich Twoich znajomych i rodzine. Bedzie histeryzowal jak sie spotykasz z mama, najblizsza kolezanka czy robisz tylko cos dla siebie. Niestety znam takich przypadkow az zbyt wiele i niestety sama w czyms takim bylam. Brrr...
  7. Zostawal na godzine sam i bylo ok. Na ile godzin wychodzisz do pracy? Na jedna? Podejrzewam ze na ok8. Powinnas go byla przyzwyczaic do zostawania samemu 8 godzin - roznica miedzy 1 godz a 8 jest spora.
  8. Nadal wyje, bo jego pozycja w stadzie nie ma tu nic do rzeczy. Poczytaj o tym na internecie, najlepiej po angielsku. Problem nazywa sie "separation anxiety" czyli strach przed zostawaniem samemu w domu. Jest to trudny problem - sa na ten temat ksiazki, weterynarze urzadzaja na ten temat sympozja. Tylko w Polsce ten strach przypisuje sie nadal "pozycji w stadzie". Jak sama widzisz, stosujesz sie do wszystkich wymyslnych zasad - NIC to nie pomoze, bo nie ma to NIC wspolnego z problemem. Adresuj problem, a nie inne sprawy. Temat przerobilam sama doglebnie na moich psach i psach ze schroniska (niemal kazdy pies ze schroniska to ma, wiele wrazliwych psow po zmianie domu, oraz psy ktore nigdy nie byly przyzwyczajone do zostawania samemu w domu - nie wiem gdzie wpada Twoj sznaucer). Niektore psy da sie przyzwyczaic w ciagu okolo miesiaca, z innymi idzie gorzej. Teoretycznie kazdy pies powinien sie dac przyzwyczaic w ciagu 3 miesiecy, ale ja nigdy nie moglam wziac tyle urlopu, wiec jesli pies dalej mial problemy po miesiacu, kladlam go na leki. Pozycja w stadzie nie ma tu nic do rzeczy. Moje aktualne psy spia ze mna w lozku, jedza pierwsze, przechodza przez drzwi pierwsze, wchodza na kanapy, itd. Zaden z nich nie ma problemow zostawac samemu, bo ich tego albo nauczylam, albo nauczylam przy pomocy lekow (patrz odpowiedz na Twoje poprzednie pytanie). Co do chodzenia przy nodze - przeciez to cwiczenie, ktorego trzeba nauczyc. Widzialas kiedys zeby jeden pies wymagal od drugiego zeby ten drugi (nizszy w stadzie rzecz jasna) szedl mu przy nodze? Albo nie ciagnal na smyczy? :) Daj psu byc psem, daj mu powachac krzaczki. Zapewniam, ze nie ma na mysli przewrotu "stanu". Po prostu wpada w panike kiedy zostaje sam. Moze jest to dla niego pierwszy raz, ze zostaje sam - tak nagle zaczal to robic w wieku 5 miesiecy? A moze cos sie stalo? Nocny pobyt u weterynarza, jakies huki gdy Cie nie bylo, etc. Z balkonem musisz przeeksperymentowac co jest lepsze dla Twojego psa. Niektore psy lepiej sie zachowuja jak maja troche ograniczone poruszanie sie po domu, np tylko do jednego pokoju, ale z reguly kazdy pies lubi sobie wyjrzec przez okno i poobserwowac swiat. Przyjrzyj sie czy Twoj pies w ogole korzysta z teog obserwowania swiata jak Ciebie nie ma i czy nie wyje sasiadom i calej ulicy. Czasami pomaga muzyka lub wlaczony telewizor, duzo zarcia w zabawkach czy innych "paczkach" (pudelko w pudelko), duzo ruchu przed wyjsciem, ignorowanie przed wyjsciem i po przyjsciu. Stopniowe - zaczynajac od jegnej sekundy, zostawianie... Czasami trzeba wlozyc na leki.
  9. Jesli nie masz czasu na trening odwrazliwiania (stopniowy trening powienien trwac nie mniej niz 3 miesiace, pies przez ten czas nie powienien byc sam w domu), pogadaj z weterynarzem na temat lekow. Najczesciej uzywanym do separation anxiety (nie majacej NIC do czynienia z "pozycja psa w stadzie" tak na marginesie) jest Clomipramine hydrochloride http://www.petwellness.com/dog_clomi_disc.asp Polska wersja tego leku nazywa sie Anafranil. Istnieja inne, ale ten jest najpopularniejszy i prawdopodobnie najbezpieczniejszy. Podawanie leku musi byc powiazane z treningiem odwrazliwaiania. Lek wlasnie ten trening umozliwia, bo pies nie jest w ciaglej panice i jest w stanie sie uczyc. Lek nie sprawia, ze pies jest "ledwo przytomny" czy w inny sposob otumaniony. Clop. hydr. stosuje sie tez dla ludzi na leczenie obsessive-compulsive disorders (na to tez pomaga u psow). NIE jestem weterynarzem, ale lek stosowalam na kilku psach (przechowuje psy ze schroniska dopoki nie znajda domu) z sukcesem i bez skutkow ubocznych. Oczywiscie pod nadzorem weterynarza. Tak wiec znajdz jakiegos "oswieconego"... Z calych sil trzymam kciuki, na prawde wiem co to znaczy...
  10. No, wyzej gdziestam zapytales dlaczego nie zaprotestowalam na liscie - stad tez poszlo Twoje kolektywne traktowanie listowiczow gdzie jakoby 300+ osob myslalo identycznie. Wiec juz rzeczywisice nie wiem o co Ci chodzi. Wczesniej obiecywalam badania nt niestadnych psow. Niestety wszystko co znajduje jest po angielsku, a wiem ze to wysoce dla ZH obrazliwe, pomimo, ze informacje z servera listy (po ang.) odczytal doskonale. Chociaz Coppingerowie chyba przetlumaczeni na polski? Fisher w ostatnich publikacjach tez zaczynal kwestionowac czlowieka jako "alfe" (ma to oznaczac dla psa "diddly squat" - czyli nic). Barry Eaton zrobil ladne podsumowanie badan nt stadnosci psow. Dzieki ZH za informacje nt tego skad czerpiesz swoja wiedze o psach - to rzeczywiscie duzo wyjasnia. Jesli w ramach stawiania sie autorytetom dopasowujesz do swoich przekonan definicje ogolnie przyjetej terminologii, to rzeczywiscie trudno jest dyskutowac - bo Ty o jednym, a ja o innym, co akurat nazywa sie tak samo. Czasami warto cos poczytac zeby wiedziec jak pewne slowa moga rozumiec inni.
  11. Drogi ZH. Krecimy sie w kolko. Wyjasnilam Ci rekacje niektorych listowiczow - reakcje te bezustannie przypisujesz mi - nie moge sie tu bronic, bo nie mam z czego - nie byla to moja reakcja. Swoje stanowisko wyjasnilam wiecej niz dwukrotnie - w tym na liscie (co ominales, bo nie bylo sie z czym klocic - wybierales posty z ktorymi mogles sie klocic) i wiecej go wyjasniac nie bede. Swoja droga ciekawi mnie skad sie dowiedziales o hierarchii w stadzie. Z obserwacji? Z opowiesci haszczakowcow? Czy moze z literatury. Jak, daj bog, z literatury, to mozesz mi podac zrodlo? Tak sie sklada, ze mam dostep do literatury pisanej w kilku jezykach, wiec mam nadzieje, ze znajde to co Ty czytales w oryginale. I szczerze zaluje ze psie autorytety w Polsce nie mialy dostep tych zrodel co Ty. Bo blad z gazeta, kolego, nie byl MOJ. Pochodzil od tzw psich autorytetow - behaviourystow i czolowych trenerow Polskich i kilku niepolskich. Konspiracja? Czy wspolne zrodla? Myslisz, ze taki psi przewodniczek-szaraczek nie moze na podstawie rozmow z psimi autorytetami wyznajacymi te sama religie wyciagnac jakichs ogolniejszych wnioskow..? I potem wzdragac sie jak slyszy ta bzdurna nomenklature? No, moze Ty bys nie wyciagnal, moze Ty generalizujesz jak pies. ;) Odpowiedzialam juz co sadze na temat tego zachowania. Technicznie mozna.
  12. Protest byl na temat hierarchii i KONIECZNOSCI dominacji w ukladzie pies-czlowiek. Koniczenosci bycia ALFA. Na ten temat byl protest. Wyraznie na liscie powiedzialam jakie jest moje zdanie na temat ukladow pies-pies. Akurat tak sie sklada, ze mojego maila zignorowales, co w sumie rozumiem. Dokladnie to samo zdanie powiedzialam tutaj. Z tego, jak dobrze sie zastanowisz, mozesz wywnioskowac jak sie nazywam (na liscie funkcjonuje pod pelnym imieniem, ktorego ujawnianiac nie mam ochoty tutaj), Braku czego? Jaka jest teza? Rozumiem, ze rozmawiamy o ukladzie pies-pies? Chce sie upewnic zanim odpowiem na to pytanie. Jeszcze raz - ale juz na prawde ostatni. Przejrzyj archiwa listy. Kilkakrotnie powiedziano, ze hierarchia pies-pies sie zdarza. Protest dotyczyl hierarchii w ukladach pies-czlowiek. Owszem, stad byl protest. To jest o ukladach pies-czlowiek. Jesli nazywasz siebie alfa, prosty wniosek jest taki, ze kultywujesz caly hierarchiczny model w ukladach pies-czlowiek. Dla "nas" rozgraniczenie pies-pies a pies-czlowiek jest wazne. Patrz wyzej... Na liscie wyszedles od tego ze jestes TY alfa i stad byl protest. Jesli tylko u haszczakow - Ty tez jestes huski? Szalenie uzdolniony... Okreslilam wystarczajaco jasno. Bywa. Czy w ogole ISTNIEJE, w sensie czy sie zdarza w przyrodzie w ukladach pies-pies? Zdarza sie. Co jest możliwe, że istnieje hierarchia, czy jednak możliwe, że ja tak twierdze? Mozliwe ze skutek wplywu czlowieka. Mozesz mi podac zrodlo? Domyslam sie ze to bylo w Polsce, a ja w Polsce nie mieszkam. Nie mam dostepu do stad psow, wiem to co czytam. "Stado" tam bylo w cudzyslowiu. Nie jest to stado, jeest to pochod. Gdzie powiedzialam, ze suki samoistnie tworza stado? Co do podwojnej hierarchi - prosze dyskutuj ja z osoba ktora o tym napisala... Ja za malo mam na ten temat informacji. Z mojej strony moge Ci powiedziec ze byl to w pewnym sensie zart. Ze teorii dominacji i stada jest tyyyyyyyle.... Pewnie i tak. O niestadnych psach czytalam to co czytalam. Wiec przynajmniej takie tez sie zdarzaja. Okreslenie bylo "nieco..." Trudno okreslic ile "nieco" jest a ile nie jest. Poza tym, kto wie, moze masz rodzica/partnera/dziecko/znajomego, ktory moglby to przetlumaczyc.
  13. Masz moze jakies linki do tego rodzaju badan/obserwacji (wzglednie naukowatych)? Ja odszukam moje - badania przeprowadzone na zdziczalych psach zyjacych w Australii. Nie mam tego pod reka, ale z tego co pamietam w stada sie nie laczyly, zyly na odpadkach, jesli polowaly to na malutkie zyjatka i pojednynczo. Gdzie mieszkam nie ma psow bezpanskich, ale z Polski pamietam pojedyncze bezpanskie - wlasnie za wyjatkiem "pochodow" za suka w cieczce. Bardzo chetnie poczytam inne zeznania. Oczywiscie sprawa jest zupelnie inna jesli psy maja fizyczne ograniczenia wolnosci (np plot). Zgadzam sie (generalnie, mniej wiecej) z ponizszym cytatem. Slownictwo dominacji moze byc zachowane dla tych co ja bardzo lubia, o ile nie rozumie sie jej potocznie - czyli niestety ciagle z reguly silowo i jako tego, co jest istota wszelkich problemow i jedynym podejsciem do ich rozwiazania. Slownictwo dominacji jednak mozna spokojnie opuscic i skupic sie na szkoleniu tego co trzeba (a co "trzeba" to juz zalezy od czlowieka). Bardzo modni sa w Polsce "psi psycholodzy". Sa naszpikowani teoria dominacji tak, ze sie robi niedobrze. Kiedys zdesperowana pytalam absolutnie wszystkich o rady dotyczace strachu przed zostawaniem samemu w domu. Dowiedzialam sie od psich psychologow, ze problem jest w dominacji (tu dluuuugie rozwazania na ten temat)- pies uwaza ze jest na szczycie - i mam go (problem) rozwiazac bijac psa po glowie papierowa gazeta. Mam nadzieje, ze brzmi to dla Was rownie absurdalnie jak dla mnie. Dostalam jednak te rade od AUTORYTETU - psiego psychologa. Wyznajacego TD. Podobne rady od wielu szacownych trenerow - czasami byla to gazeta, czasami puszka z monetami - plus dlugasne rozwazania nt alfy, gdzie pies powinien spac i kto powinien pierwszy jesc. Zapewniam, ze stosowalam sie do wszystkich przykazan, a pies jak wyl jak byl sam w domu tak wyl. Uparty, mowi psi psycholog, przycisnij go mocniej. Sprawa sie rozwiazala jak zaczelam adresowac ten konkretnie problem. I odetchnelam z wielka ulga jak sie okazalo, ze pies moze jednak spac ze mna w lozku i nie musze na sile jesc sniadania tylko dlatego, ze psy glodne. ;) Dlatego czesto jak slysze "musisz mu pokazac kto rzadzi", robi mi sie slabo. Nie tylko mnie. I stad nerwowe czasami reakcje. ZH - generalnie pewnie chodzi nam o to samo. Ty spusciles z "wszechistniejacej" hierarchii jak widze, moze do "tylko haszczakow", a moze do "nie zawsze". Ja spuszczam z listowego "hierarchia nie istnieje" do "w niektorych przypadkach istnieje" - jesli trafi sie pies ktoremu na wszystkim zalezy, jesli jest konkurencja o zasoby. Roznica miedzy nami jest taka, ze ja nie trace czasu na rozmyslania na ten temat (no, moze procz tego forum w tym momencie ;) ) tylko psa szkole jak widze problem. W zwiazku z tym, ze zapewniasz ze nie sotsujesz wobec psow przemocy, zapewne wiecej jest miedzy nami podobienstw niz roznic. CS-uje do Ciebie, w razie jakbys nie widzial! ;)
  14. Tak mi sie skojarzylo jak ten problem rozwiazuje moj samiec, kiedy suka zajmuje jego ulubione miejsce (zadne z nich nigdy w takiej sytuacji nie warczy). Otoz pedzi do drzwi i szczeka. Suka oczywisice musi sprawdzic o co chodzi, tez leci do drzwi, a w tym czasie samiec pedzi na swiezo zwolnione miejsce. :) Moze nie calkiem to na temat, ale troszke... ;)
  15. (ciach) Jako zachowanie niechciane (przez czlowieka), ktore nalezy rozwiazac nauczeniem psa, ze zlazenie z kanapy bardzo sie psu oplaca.
  16. Jedno w czym uczestnicy wspominanej listy byli jednomyslni, to to, ze ta lista nie jest miejscem na dyskusje o TD. Wiec w sumie to rzeczywiscie Ci sie chwali, ze przeniosles sie z nia tutaj. Rozumiem, ze dalej masz potrzebe walkowania tematu, a rzeczywiscie tamta lista nie jest od tego.... Cofam moje poprzednie spekulacje nt motywow. ;)
  17. >Po drugie, dyskusja w tamtym gronie do niczego sensownego nie >prowadzi - wtym samym mailu znajduje stwierdzenia że nie ma >hierarchii, po czym kolejne że jest, tylko że dwupłciowa. Koronnym >dowodem na brak dominacji miał być tekst który mówi, że dominacja >nie opiera się na sile - po czym następuje szereg zasad na których >hierarchia psów się opiera (wilków też). Oj no, przesadzasz. Nie bylo to w jednym mailu. Znow wracam do 300+ uczestnikow listy... Najwyrazniej nie az tak ortodoksyjna i jednomyslna jak sobie postanowiles... ;) > A czemu nie cytuje tu tamtych postów? Pisałem o tym ale to pomijasz - >takie są zasady, że nie cytuje się postów z jednej listy na drugą, z >Dogomanii tez nie możesz cytować gdzie chcesz, możesz dac linka, ale >do listy chyba się nie da - zresztą spróbuje, później... Mam nadzieje, ze nigdzie nie prosilam Cie o cytaty....? OK, moze odpowiadasz komus innemu...
  18. >Taki szczegół jak jednoczesne istnienie hierarchii i jej brak pominę, bo >to zbyt trudne dla mnie ;) Lista, o ktorej piszesz, ma okolo 300 czlonkow. Nie mozesz oczekiwac, zeby wszyscy mysleli identycznie (chociaz masz tendencje zwracac sie do listowiczow kolektywnie i odbierac wypowiedzi pojedynczego listowicza rowniez kolektywnie). Pewne osoby na prawde nie znosza pojecia "dominacja" - co ciekawsze, sa to osoby, ktore kiedys zarliwie w TD wierzyly - czego oczywisice nie mozesz wiedziec, bo na liscie jestes od niedawna. Gdzies w podpisie miales cytat o binariach, zakladam, ze masz byc moze cos wspolnego z naukami scislymi. Jesli tak, to byc moze pamietasz z wykladow z matematyki, ze wystarczy jeden kontrargument na obalenie tezy. Wiec jesli wysuwasz teze, ze psy zawsze i w kazdej sytuacji ustalaja szytwna hierarchie - ta teza nie jest prawdziwa wg moich (i zdecydowanie nie tylko moich) obserwacji wielu kilku-psich stad. Nie znaczy ze jest zawsze nieprawdziwa, ale - wystarczy tylko JEDEN kontrprzyklad. Znam wiecej niz jeden. >Zauważ, że nikt nie uwzględnił (no jeden tylko człowiek ma zdanie >podobne do mojego) że kilka razy pisałem o specyfice rasy Husky - jeśli >to zależy od poszczególnych psów - można było przyznać, że hierarchoa >istnieje, zależy jednak od różnych spraw, a nie twierdzić, że dominacja >to jakiś wymysł... No, jesli zawezisz rozwazania do huskich, to moze uwzglednij to w temacie dyskusji. Znow, znam dwa haszczaki (dwoch braci) gdzie hierarchia jest bardzo plynna. Przyznaje, poza tym wielu haszczakow nie znam. Nie mieszkam wystarczajaco na polnocy. ;) Podejrzewam, ze hierarchia jest sztywniejsza w wiekszych psich stadach, dlatego ze (1) statystycznie wieksze jest prawdopodobienstwo znalezienia psow mocno asertywnych, a (2) wyrazniejsza jest konkurencja o zasoby - jedzenie pochodzi od jednej osoby, w drzwiach jest weziej, jedna osoba ma tylko dwie rece do glaskania, itd. Byc moze hodowla huskich tez idzie w tym kierunku. Byc moze te psy maja wieksza "drive" tak czy inaczej, to potrzebne do ciagniecia, wiec te psy sie rozmnaza. >Nie twoerdze i nigdy nie twierdziłem, że nie ma grupy psów bez >skłonności do ustalania hierarchii czy zachowań dominacyjnych - >jednak jest to raczej skutek wpływu człowieka, niz naturalna cecha >gatunkowa psów (czy psowatych w większej części). Bardzo mozliwe. Cecha "charakterystyczna" psa jako gatunku jest to ze od stuleci jest pod wplywem czlowieka. Jak daleko poszedl ten wplyw, jakie psy bylyby bez nas - mozna sobie spekulowac. Psy dzikie nie zyja w stadach tylko z reguly pojedynczo. "Stado" sie formuje jak jest suka w cieczce. >Jak pisałem tego posta, to nic nie było wyjaśnione, również żadnej >oferty tłumaczenia nie miałem, zaraz sprawdze pocztę, może coś się >wyjaśni. Biorąc pod uwagę ilość 'samoistnych' tłumacdzeń na liscie, nie >wiem czemu mam osobiście prosić o to kogoś kto potrafi to zrobić - jeśli >napisałem, że nie rozumiem, to można po prostu dac tłumaczenie - nie >robić przedstawienie w stylu "jak mnie poprosisz, to przetłumacze". OK, stawiam ze nie widziales tego maila. Nie bylo "jak mnie poprosisz to przetlumacze" tylko czlowiek chcial sie upewnic, ze jest w ogole sens tlumaczenia. Tekst jest DLUGI - jesli nie ma zainteresowania, to tlumaczenie tegoz jest strata czasu, zwlaszcza ze sporo listowiczow moze sobie z nim poradzic samemu.
  19. > czyli np. tak jest u Chip? :hmmmm: A dlaczego nie? Jesli spojrzy sie tak na sprawe, przestanie sie tracic czas na rozmyslaniu "kto wyzej" tylko sie bierze to co jest. Ja zawsze sluchajac o TD myslalam "moje psy sa jakies dziwne", bo u nas to nie dzialalo. Szczerze mowiac dopiero teraz mam suke, ktorej zalezy na duzej ilosci rzeczy (ogolnie to ten typ co jej wszystko przeszkadza), ale tepi tylko nowe psy przez krotki czas. Teraz jest szalenie wyrozumiala, chyba ze jej gowniarz na prawde nadepnie na odcisk, albo jak jej na czyms konkretnym szczegolnie zalezy. Pilnowanie wszystkiego (kto pierwszy przez drzwi, do jedzenia, do zabawek, do spania, itd) kosztowaloby ja zbyt duzo energii a ona leniwa jest. ;) >Powiem, że bardzo mnie Twoja wypowiedź zainteresowała :D >I w gwoli wyjaśnienia, to jak to jest? jeżeli dobiora się dwa kompletnie >nie dominującye osobniki to nigdy tej hierarchi między nimi nie >bedzie? :hmmmm: Co dokladnie rozumiesz pod pojeciem "hierarchia"? Zaden z psow nie musi byc do wszystkiego pierwszy i ustawiac drugiego. To czestszy przypadek niz sie wydaje. Znajoma ma dwie suki. "Plakatowe" zachowanie dominacyjne - wspinanie sie jedna na druga w "celach seksualno-dominacyjnych" (kto ich tam wie jakie na prawde te cele?) aplikuja sobie nawzajem na zmiane. Jedna z suk jest bardziej zarta, ale jedza z jednej miski czy mlaskaja jedna wspolna kosc. Jedna potrafi warknac na druga (i ta drua na pierwsza) w podobnych sytuacjach. Na prawde trudno jest zauwazyc jakies regularnosci. Czasami regularnosci staja sie nawykowe. Jeden pies nie pamieta juz dlaczego spowalnia przy drzwiach, ale robi to z nawyku, bo moze raz czy dwa tam oberwal. >Co do sytuacji pies - człowiek całkowicie się z Toba zgadzam. Tym >bardziej że moja suka jakoś inaczej "podchodzi" do ludzia niz do psów. >Z tym, że w domu ja jestem dla niej większym autorytetem niż mój TZ, >ale on ja kompletnie rozpuszcza :wink: :lol: :) Psy to bardzo madre zwierzeta i blyskawicznie sie ucza na ile przy kim sobie moga pozwolic. Ja lamie chyba wszystkie "zasady dominacji" - psy spia ze mna w lozku, przechodza przez drzwi pierwsze, jedza pierwsze (przynajmniej sniadanie), zebrza jak ja jem, itd. Nie mam z nimi zadnych problemow, bo ucze ich tego na czym mi zalezy...
  20. A tak w ogole, to rozbrajajace jest to, ze przyszedles tutaj na dogomanie utwierdzac sie w swoich pogladach. Widze 2 opcje - albo lubisz, jak Ci sie przytakuje, albo dyskusja na tamtej liscie zmusila Cie do myslenia. Stawiam na to pierwsze - zawsze milo sie otaczac ludzmi, ktorzy nam potakuja. ;)
  21. >Kilka osób z tej listy pisuje na Dogomanii, więc może przedstawią nam >swoje poglądy na tą sprawę? Jasne. W zwiazku z tym, ze celowo opuszczasz posty, ktory stanowisko niektorych listowiczow wyjasniaja. W stadzie jakas hierarchia jest. Jaka, to zalezy od psow - w jakich kierunkach wykazuja asertywnosc, tzn. na czym im zalezy. Mozesz miec psa bardzo asertywnego, ktory bedzie pilnowal jedzenia, zabawek, miejsca do spania, uwagi wlasciciela i tego kto pierwszy. Takiego psa widzialam jak dotad jednego (w stadzie 3-psowym, byla to suka), sprawe zalatwial zebami i byl po prostu typem "bully". W normalnych warunkach pewnie by go stado wygonilo. W warunkach domowych pozostale 2 psy byly przerazone (i tej suki ""alfy"" tez trzeba sie bylo pozbyc). W innych znanych mi stadach (2,3,4,5-psich, wiekszych nie znam blisko) trafia sie pies np bardzo asertywny do jedzenia, inny do zabawek, inny do uwagi wlasciciela, etc. Wtedy ta hierarchia jest "niejasna", no bo tutak suka rzadzi przy jedzeniu, a tam samiec przy zabawkach, a tutaj najmlodszy szczeniur musi przez wszystko przechodzic pierwszy, itd. Trafiaja sie psy, ktore sa malo asertywne do wszystkiego i stad wtedy wypowiedzi "ja nie wiem ktory pies u mnie rzadzi". Ale tak czy inaczej - jakas hierarchia w stadach psich moze zaistniec - ale nie musi - zalezy to od asertywnosci psow. To o sytuacji pies-pies. Sytuacja pies-czlowiek - nie subskrybuje do popularnego pogladu, ze czlowiek musi byc "alfa" i "dominowac" i byc na "szczycie hierarchii". Co prawda ZH szybko zmienil definicje ludzkiego alfy wlasnie na takiego co swoje psy szkoli, co akurat zgadza sie z przekonaniami wiekszosci listowiczow. Czlowiek jest przewodnikiem i powienien uczyc tego na czym mu zalezy, a nie bawic sie w przestrzeganie bzdurnych i sztywnych zasad. To ze pies nie bedzie wchodzil na kanape nie poprawi mu przywolania na dworze alob nie wyleczy go z separation anxiety (a takie czytam rady od zwolennikow teorii dominacji). Kazdy problem trzeba adresowac osobno UCZAC. ZH uwielbia wyrazenie "dominowac" - jak sie uczy to sie i "dominuje" - w pewnym sensie - jasne. Psy sa od nas zalezne. Ja osobiscie wole myslec o sobie i moich psach jako o rodzinie i wystepowac w roli rodzica i nauczyciela. "Dominant" bardzo zle mi sie kojarzy. >Szczególnie zaciekawiło mnie zachowanie i kolejność przy posiłku obu >odrębnych grup i hierarchii - dostałem link do strony, ale po angielsku - >może ktoś to przetłumaczy? >http://clickersolutions.com/articles/2001/hierarchies.htm Nie zaciekawilo Cie najwyrazniej, bo nie poprosiles o tlumaczenie na liscie, pomimo, ze byly oferty. Nie jest to o odrebnych grupach hierarchii, ale testy dyadyczne - jedna kosc pomiedzy 2 psami. Co tez bylo wyjasnione.
  22. U tego czlowieka robilam posluszenstwo. Wspomnialam go zeby powiedziec ogolnie o "uprawnieniach". Agility zaczelam juz u ludzi "bez uprawnien", natomiast z doswiadczeniem, osiagnieciami i metoda ktora mi odpowiadala. Oczywiscie nie twierdze, ze posiadanie uprawnien automatycznie swiadczy o tym, ze szkoleniowiec jest zly. :) Chodzi mi tylko o to, ze ich posiadanie badz ich brak nie sa (dla mnie) podstawowym wyznacznikiem. Ty postawiles ten warunek na szczycie listy, ja go tylko spycham gdziestam nizej. ;) Ale jest sporo osob ktore otrzymaly te uprawnienia dawno. I teraz szczyca sie, ze maja uprawnienia od 20-30 lat - kto by nie polecial na taaaaaakie doswiadczenie? ;) Oczywiscie, ze jak ktos ma uprawnienia to super - swiadczy przynajmniej o tym, ze wlozyl czas i pieniadze zeby je zdobyc. Ale trzeba by glebiej wejsc w to kto i kiedy mu je dal. A wg mnie juz latwiej jest popatrzec sie na to jak szkolenie u tej osoby wyglada w praktyce.
  23. Czlowiek z ktorym mialam najgorsze doswiadczenia mial najwieksze uprawnienia wlasnie do posluszenstwa i obrony (ja tam poszlam po posluszenstwo). Mial tez osiagniecia, ktorymi wytapetowal sobie swoja kanciape. Jego pies byl wyszkolony pokazowo. Niestety metodyka i filozofia nie odpowiadaly ani mnie ani mojemu psu.Ludzie, u ktorych cwiczylam potem mieli osiagniecia oraz metode, ktora mi odpowiadala. Z wlasnej reki chodzili na seminaria i skzolenia, z ktorych nie dostawali dyplomu - jednak sie edukowali. Bardzo dlugo sobie ich najpierw ogladalam - rozne klasy, z ich psami, pytalam po znajomych, patrzylam jakie osiagniecia maja ich studenci i jakie sa psy tych studentow, co mi sie w metodzie podoba, co nie (czasami chodzilam na zajecia, ale robilam tylko to co uwazalam za stosowne - o tak, bylam przeklenstwem instruktorow ;) ). Ale nie pytalam juz o uprawnienia, bo wlasnie dzieki tym uprawnieniom pierwszego goscia zostalam zbyt dlugo na jego kursie. Jak napisalam juz wyzej - czlowiek mial imponujace uprawnienia oraz imponujace osiagniecia z wlasnym psem, pies byl pokazowy. Problem tylko ze szkolil MOCNO przestarzalymi metodami i niestety glownie na takie metody mozna latwo dostac uprawenienia. Ale ja, jako laik, nie wiedzialam tego, a wlasnie zasugerowalam sie tona papierow na scianie. Dlatego dobrze jest zaczac od internetu, po to zeby sie dowiedziec, ze kazdy ma inne zdanie na kazdy temat. ;) To bardzo otwiera oczy na sprawe i pokazuje ze nie ma "jednej prawdziwej" drogi. W tym momencie warto jednak wsiasc w samochodzik i poogladac na wlasne oczy. :)
  24. Aguchna, warto jest miec z psem ta "nic porozumienia" zanim zaczniesz szkolic agility. Agility jest inne od PT - tu pies musi pracowac bez smyczy, w obecnosci innych biegajacych psow. To jest bardzo ciezkie dla psa nawet zwiazanego z czlowiekiem, a co dopiero mowic o psie, ktory tak na prawde swojego czlowieka jeszcze do konca nie zna.Warto jest psa najpierw czegos nauczyc. Nie chodzi o jakies konkretne zachowania (choc te zawsze warto miec) ale o to zeby pies sie nauczyl z Toba pracowac - zeby wiedzial, ze WARTO jest na Ciebie czasami zwrocic uwage, bo od Ciebie plyna same dobre rzeczy - zabawa, smakolyki, etc. Nawet jesli dookola dzieja sie inne mile rzeczy. Na to potrzeba czasu, zeby wyrobil sie w psie nawyk pracy z Toba. Jednorazowa zabawa nie wystarczy. Pies nie musi byc w 100% pusluszny do agility. Przydatne jest jednak solidne przywolanie (pies ktory nie wraca tylko odwiedza wszystkie inne psy rozprasza cala klase), siad/zostan i waruj. Nie tyle chodzi o uczucia (chociaz te tez wazne! :) ) co o wyrobienie w psie "etyki pracy". O sprawienie, zeby pies chcial z Toba byc i z Toba wpolpracowac.Same "uczucia" czesto mi podejrzanie brzmia (co nie musi byc prawda w Twoim przypadku!) jakby czlowiek pozwalal psu na wszystko. A nie o to chodzi. Dobrze jest miec strukture, konkretne wymagania (lagodnie egzekwowane) - w ten sposob pies sie wlasnie uczy zwracac na Ciebie uwage. Z mojego doswiadczenia wyglada to tak, ze jesli pies ze schroniska przychodzi szybko do agility, to wlasciciele jeszcze szybciej z tego rezygnuja. Pies jeszcze nie otrzasnal sie ze stresu schorniskowego, nie przyzwyczail do nowych ludzi, nowego miejsca, a jest ciagany w jeszcze jakies inne miejsce, gdzie sie wymaga od niego dziwnych rzeczy. Takie bezpieczne minimum, powiedzialabym, jest 5-6 mies., zwlaszcza jesli osoba nie jest doswiadczonym szkoleniowcem. Pies tuz po adopcji powinien miec spokoj i pewnego rodzaju strukture. Nie chodzi mi o scisly grafik, ale ilestam spacerow dziennie, ilestam posilkow dziennie, czas na zabawe, czas i miejsce na odpoczynek. Pies musi poobserwowac Was, Wy musicie nauczyc sie psa. Wszyscy musicie sie jakostam sobie nawzajem poukladac. Ja z moim schroniskowcem zapisalam sie na szkolenie 3 tygodnie po wzieciu jej ze schroniska i bardzo tego zaluje do dzis. Nie bylo to dobre szkolenie (a facet wlasnie mial ogromne kwalifikacje na papierze). Potem szkolenie zmienilam na lagodniejsze i uczylam sie psa. Agility zaczelam robic 8 miesiecy po tym jak ja zaadoptowalam i wtedy byl to dobry moment. Bardzo szanuje Cie Aguchna, ze zadajesz te wszystkie pytania - bardzo dobrze to o Tobie swiadczy. Trzymamy kciuki za Ciebie i Hugo!
  25. Osiagniecia dobrze miec, co do uprawnien bym sie absolutnie nie upierala. Niestety moje dotychczasowe doswiadczenie co do szkoleniowcow jest takie, ze wraz z oficjalnymi uprawnieniami nie idzie koniecznie nic dobrego. Ale warto spytac ile czasu to robia. Warto ich obejrzec z ich wlasnym psem.Popatrzylabym przede wszystkim na metody - czy zgadzaja sie z Twoim ogolnym podejsciem do psa. Ja sama nie zgadzam sie z absolutnie zadna forma nacisku, szczegolnie jesli chodzi o agility. Nasze psy poznaja przeszkody bez smyczy, na nic nie sa wpychane czy przeciagane - i to dla mnie byloby najwazniejsze. To ma byc zabawa, pies ma to lubic i przede wszystkim czuc sie bezpiecznie. Obejrzalabym klasy dla poczatkujacych. Czy przeszkody sa w malej wersji (nie powinno sie poczatkujacego psa pchac na pelnowymiarowe - zwlaszcza HUSTAWKA!). Ile psow na instruktora (5 na osobe to max). Z ponizszymi punktami jak najbardziej sie zgadzam - psom i wszystkim dookola musi byc zapenwione bezpeczenstwo.
×
×
  • Create New...