ja mialam nieszczescie byc w Krzyczkach,tragedia jednym slowem,psy po 7 lub wiecej,w boksach,wrzucone byle jak,zastraszone do nieprzytomnosci male psiaki z wielkimi.Ranne psy posrod innych,z wypadkow,podobno pod kontrola weta."Rozlazace" sie po terenie szczeniaczki,kolezanka zabrala dwa,uratowala je.Jednaz z sun teraz juz ok poltoraroczna calkowicie slepa.No po prostu jedna wielka tragedia.My zabralysmy stamtad psa ktorego przywiezli z konstancina.Jelsi macie jakiekolwiek mozliwosciwyciganijcie psy z tego miejsca.