Właśnie wczoraj wróciłam z wystawy w Zielonej Górze. Wcześniej nie bardzo wiedziałam o czym piszecie, ale teraz już wiem. Obok rinu ON-ów był ring labradorów, na którym wystawiałam swojego psa po raz pierwszy. Rozumiem, że ON musi być pokazany w kłusie, że właściciel woła go aby zmusić do biegu. Ale nie rozumiem po co te gwizdki. Po pół godzinie stania obok miałam kwadratową głowę. Ciagle krzyki i gwizdki, aż świdrowało w głowie. Mało tego mój pies był wystawiony pierwszy raz i nigdy nie miał kontaktu z takimi gwizdkami i był po prostu zdenerwowany i rozkojarzony. Nie wiedział o co chodzi. Widziałam że inne psy reagowały tak samo. Nie mam pretensji o to do nikogo, ale chyba nie chodzi o to, żeby wystawiając swojego psa przeszkadzać innym wystawiającym. Pozdrawiam. :D