Jump to content
Dogomania

shusky

Members
  • Posts

    16
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by shusky

  1. Mike, napisałem już poprzednio, ze jak się chce to można się do wszystkiego przyczepić, bo nikt nie jest do końca "bez winy". Postem do Veloxa z pytaniem o dyplom lekarza weterynarii chciałem tylko dać do zrozumienia, parabolicznie do rodowodów, że jeśli obierze się ocenianie życia i jego przejawów na podstawie "papierów" to trzeba być konsekwentnym i czynić to na każdym poziomie. Przyznaję, że zbyt emocjonalnie wyraziłem to i nie do końca jasno. Jednak musisz przyznać, że wycinanie zlepka słów z kontekstu i cytowanie go w odcięciu od całości nie jest do końca w porządku. Poza tym, fakt że zaczyna się prowadzić dyskusję obciążającą, używając danych personalnych bez udziału oskarżonego to tez po prostu nie ładnie. Przepraszam Ciebie inne osoby, które pospiesznie zamknąłem do jednej ramy odpowiedzialności bezpodstawnie. Pozdrawiam!
  2. Velox, tak właśnie rozumiałem sofistykę.
  3. Zabawne, cokolwiek bym nie napisał i tak zinterpretujecie to po swojemu. Oczywiście to Wasze prawo. Macie swoje racje, macie swój team, w którym czujecie się dobrze. Zrozumiałe, że wywołuje w Was oburzenie pojawiająca się inna nutka w pieszczonym przez Was "chorale" jedynie słusznej tezy. Chamstwem i wyrazem zdehumanizowania jest dla Was krytyka tego, co ja uważam za niewłaściwe. Oczywiście prawo deprecjonowania słusznego czy niesłusznego pozostaje w Waszej mocy. Nie jestem w stanie z moimi argumentami przebić się przez kontrargumenty krzyku: „ cham!!!” Nie obrażcie się, ale coraz bardziej ten „dialog” przypomina mi krok marszowy po bagnisku… Niech Wam będzie, że jestem zdehumanizowanym „chamem niszczącym rasę”. Jednak nie uspokoi mnie na tyle obecność atestów hodowlanych w barku, by moje psy jadły z głodu surowe ziemniaki i śnieg, na którym leżał ochłap mięsa „ po obiedzie” jako główne danie, jak to już widziałem w hodowlii z definicji… Nie uwierzę w gwarancję ideału jaką daje niby rodowód dopóki nie przestaną dochodzić do mnie opowieści o tak zwanym dokrywaniu pierwszym lepszym psem, suń które niestety dopiero za kilka dni po kontakcie z wybranym, metrykalnym partnerem dostały okres koncepcji… Pozdrawiam!
  4. Zabawne, cokolwiek bym nie napisał i tak zinterpretujecie to po swojemu. Oczywiście to Wasze prawo. Macie swoje racje, macie swój team, w którym czujecie się dobrze. Zrozumiałe, że wywołuje w Was oburzenie pojawiająca się inna nutka w pieszczonym przez Was "chorale" jedynie słusznej tezy. Chamstwem i wyrazem zdehumanizowania jest dla Was krytyka tego, co ja uważam za niewłaściwe. Oczywiście prawo deprecjonowania słusznego czy niesłusznego pozostaje w Waszej mocy. Nie jestem w stanie z moimi argumentami przebić się przez kontrargumenty krzyku: „ cham!!!” Nie obrażcie się, ale coraz bardziej ten „dialog” przypomina mi krok marszowy po bagnisku… Niech Wam będzie, że jestem zdehumanizowanym „chamem niszczącym rasę”. Jednak nie uspokoi mnie na tyle obecność atestów hodowlanych w barku, by moje psy jadły z głodu surowe ziemniaki i śnieg, na którym leżał ochłap mięsa „ po obiedzie” jako główne danie, jak to już widziałem w hodowli z definicji… Nie uwierzę w gwarancję ideału jaką daje niby rodowód dopóki nie przestaną dochodzić do mnie opowieści o tak zwanym dokrywaniu pierwszym lepszym psem, suń które niestety dopiero za kilka dni po kontakcie z wybranym, metrykalnym partnerem dostały okres koncepcji… Pozdrawiam!
  5. Po sposobie "redagowania" tekstów mniemam, że masz też ukończony kurs sofistyki.
  6. Marku, oczywiście masz rację. Ja mam szczenięta z różnych powodów, miedzy innymi finansowych, ale nikt, kto ma psiaki i poważnie je traktuje nie może sądzić, że można na nich mówiąc kolokwialnie "zrobić kasę". Nie mówię, że ona jest bez znaczenia, dzięki tym szczeniętom mogłem pozwolić sobie na aż cztery psiaki dając im przy tym warunki, jakie powinny mieć. Teraz tworzą już niezłą watahę, z hierarchią itp. Przynosi mi to wielką radość, tak jak każde nowe życie, które z nich powstaje- od momentu pierwszego oddechu do chwili, gdy rodziny z uradowanymi dziećmi odbierają je ode mnie(w ty momencie mój kontakt z psiakami zwykle się urywa). Nie sądzę, by było inaczej w innych hodowlach(tych z definicji). Zawsze było tak, ze aspekt emocjonalny musiał przeplatać się z czysto ekonomicznymi realiami i zawsze będzie tak, ze jak się chce to się znajdzie powód, by rzucić "pierwszym kamieniem" rzecz w tym, by być "bez winy", a to się w życiu nie zdarza... Pozdrawiam!
  7. Nie to żebym się czepiał, po prostu z tonu wypowiedzi i charakteru pytań sądziłem, ze jesteś osobą kompetentną(z dyplomem:)) do prowadzenia takiego dialogu...
  8. Velox, ja mam pytanie Ty jesteś lekarzem weterynarii?
  9. Velox, nie w tym była ironia... Bryka do poprzedniej wypowiedzi: dowcip tkwił w tym, że zrobić to można za pieniądze z psiaków... Sic! Pozdrawiam
  10. Agaciu, wypowiadam się w ten ironiczny sposób, ponieważ wierzę, że infantylizm jaki przelewasz na klawiaturę nie jest równoległy z tym, co prawdziwie reprezentujesz i ufam, że jesteś w stanie wyłapać to, co jest ironią i dlaczego nią jest.... Pozdrawiam!
  11. Za kasę z tych psiaków chcę założyć klinikę bym mógł ratować ludzi ubogich, których nie stać na prywatne leczenie, myślę jednak by zacząć sprzedawać z rodowodem, bo to da mi szansę przyspieszyć realizację planu przynajmniej dwa razy:) Pozdrawiam
  12. Dziękuję za rady, faktycznie nie wpadłbym na to:) Jeśli chodzi o wystawy to bez obaw! Jak psina "zamerda ogonem" znaczyć to będzie, że się miłośniczko zwierząt nie znęcasz. Pomyśl, jakie korzyści Twój "zew natury" poniesie dzięki tym dokumentom w barku, nie wspominając o awansie Twego ego...:) Pozdrawiam!
  13. Spodobała mi się bardzo pani wypowiedz, myślę że dla tego typu postów warto było wejść na to Forum. Zgadzam się z panią w wielu punktach. Bardzo byłbym zaszczycony pani obecnością na zawodach(towarzyskich, podkreślam towarzyskich!), które odbędą się w połowie września(na mojej stronce jest zamieszczone info dotyczące tego spotkania). Zapraszam również pozostałe osoby tej dyskusji. Nie łudzę się, że przyjadą osoby o strukturze psychologicznej " agaci" ale wierzę, że jesteście na tyle otwarci, by spokojnie personalnie podyskutować. W końcu chodzi o rozwój, a ja mogę się mylić. Z chęcią posłucham argumentów, byc może mnie przekonacie. Pozdrawiam!
  14. "Dlaczego od razu zawiści? [..] Bo Ty po prostu robisz kasę." No comments...
  15. Ciekawi mnie tylko skąd w Was tyle zawiści, macie piękne psiaki, pewnie też jeszcze piękniejsze dokumenty:), więc powinniście żyć spokojnie. Przecież ja nikomu na siłe nie wciskam psa bez rodowodu. Czy naprawdę sądzicie, że te dokumenty oddają wszystko? Moja sunia Tundra ma zrobioną tylko jedną wystawę, a według mnie jest o wiele piękniejsza i w dużo większym stopniu sprawdza się w zaprzęgu niz Kiki, która ma atest suni hodowlanej. Nie chcę przez to wyrazić, że to jest reguła, ale powątpiewam w gwarancję ideału jaką niby mają dać wszelkie "atesty". Gratuluje poświęcenia i oddania się sprawie, bo domyślam się ile Was stresu kosztują wystawy i nie tylko Was...
  16. Tak to prawda mimo, że suczki mają rodowody oddaje szczenięta bez dokumentów. Biję się w pierś, powinienem przecież psiaki sprzedawac z rodowodem za 1500zł tym samym zdrowe:) a nie za 600zł bez rodowodu, bo wtedy to na bank zachorują:) Studiowałem sześć lat medycynę, no i nie nauczyli mnie takiej profilaktyki:) Kurcze coś przeoczyłem:):):) Moje psiaki na szczęście nie umieją czytać, żyją szczęśliwie nie marnując chwil cennego życia na zawistne ględzenie... Ave "chrześcijanie"!
×
×
  • Create New...