moja sumia ma juz dość zaawansowana dysplazje, weterynarze doradzaja mi abym ja uspiła, bo i tak nie ma szans na poprawę. ale ja nie mam serce tego zrobić, bo ona nadal jest bardzo szczęśliwa, nawet na spacerach, mimo że tak ciazko jej chodzic. I nadal muszę ja łapac na smycz, bo nie odpuszcza sobie żadnego pieska:P... wiem że cierpi, ale nadal wygrywa w niej nad tym cierpieniem radść z zycia. ona się ciesz każda chwilą spedzona ze mną, naprawdę gdybym miała ja uspic chyba nigdy nie byłąbym do końca na to zdecydowana... troszkę się rozgadałam, a jestem tu w konkretnej sprawie. co myslicie o tym zebym zrobiła dla neij wózek? nie taki na którym łapy miałaby kompletnie w górze, ale taki który by je ociazał i pomagał utrzymać prosta postawę, bo ona juz ma z tym problemy. nie wiem co mam o tym mysleć, u nas w Słupsku nie ma żadnego psa na wozku, na pewno ;ludzie by sie ze mie smiali, ale myslę że mój pies jest tego wart...