Troszke sie nie odzywałam, ale smutno mi bez was, więc znow znaczne sie udzielać. ;)
Ja podpisuje się rękami i nogami pod tym, co pisze Bagi. Nie siedze w łowiectwie, wiec nie mam nawet zabardzo pojęcia o próbach pracy, polowaniach itp.... ale sama miałam w domu whippeta i królika... Duke nie raz uganiał sie za Puśką (piski i serduszko walące jak oszalałe...), ale nigdy nic jej nie zrobil, przyciskał ją nosem do ziemi i spoglądał, co chwile na mnie mówiąc jakby: "no masz, weź". Szkoda mi oczywiście tych zajcy, które dopadłyby chartole, ale takie jest prawo natury... A, wiec jestem za!
Moge zejsc na chwile z topicu? (nie wytrzymam i musze wam powiedzieć). Mysia byla wczoaraj pokryta, za 2 miechy urodzą sie malenstwa!!! (jesli wszystko poszlo dobrze, 2 majacie kciuki :wink: )