Nufka
Members-
Posts
176 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Nufka
-
Zgadzam się,że trzymanie psów różnej wielkości to ryzyko. Ja mam Borysa i Laki /jamniczkę/ - staram się nigdy nie dawać jej jeść ,gdy Borys jest w kuchni, bo może by jej nie zabrał ale ona by skoczyła mu do gardła a wystarczy,że machnie łapa i nieszczęście gotowe. Zresztą on nawet nie bardzo chce się z nią bawić bo ze dwa razy jak ją przewrócił a ona zapiszczała to bardzo się wystraszył i teraz raczej jej nie zaczepia.
-
Zaglądam do maluszka.. Ala ma rację, nikt tak nie kocha jak dog, przekonałam się o tym na przykładzie Borysa /mojego pierwszego doga, a psy miałam od zawsze/.Istnieje między nami jakaś szczególna "ludzka" więż.Ciągle nie mogę nadziwić się,że jest taki delikatny, wrażliwy, cierpliwy, spragniony kontaktu z człowiekiem /mimo,że był tak bardzo przez człowieka skrzywdzony/ mądry i dumny. Kocham go całym sercem a w raz z nim wszystkie dogi:multi:
-
Bez doga też oczywiscie .....miejsca jest dostatek i piękna rzeka Brenica
-
Tak,nie mogę sie nadziwić że mój p i e r w s z y w y m a r z o n y dog jest takim mądrym, dostojnym, czułym i kochanym psem. I mimo,że doznał takiej krzywdy od człowieka pozostał dogiem. Już nie moge sie doczekać wyjazdu na urlop, bo jestem ciekawa, czy Rysiek lubi pływać w rzece, chodzić po górach Będę w Górkach Wielkich k/Brennej /Beskid Zywiecki/ jeśli ktoś będzie w okolicy to serdecznie zapraszam razem z dogiem:multi:
-
No ją niestety oopuszczam go na dłużej 5-6 godz a niekiedy na cały dzień w jak mam 12 godz dyżuru , wtedy czywiście dyżur ma mój mąż , ale dla Borysa jest to zło konieczne ,. Kiedy wracam to z radości chłopczyk nie wie co zrobić , ją z resztą też . Nikt tego u mnie nie rozumie / a ją chyba nie umiem wytłumaczyć / . Moja mama /choć sama ma i lubi psy / nie może zrozumieć dlaczego on nie odstępuje mnie na krok a ją go ciągle glaszcze
-
:multi: Witam, Borys już odbył wizytę u kardiologa, przeszedł echo serca, wszystko jest w porządku, weterynarz nie stwierdził żadnych wad i problemów, rzeczywiście serce trochę bije nie tak dżwięcznie jak by sie można spodziewać, ale jest ok. I to jest pozytywne,że wszystko skończyło się na strachu. Nie wiem co bym zrobiła gdyby mu się coś stało, jestem tak od niego uzależniona,że nawet usprawiedliwiam się przed nim,żę musze iść do pracy i mam dla niego mało czasu / bo tak mi smutno jak zostaje sam/:placz:
-
Dzięki za wszystkie informacje i zainteresowanie ,w poniedziałek zapiszemy się na echo, zwłaszcza że niedługo mogą zacząć się upały a nie wiem jak je Borys znosi /w mieście jest zawsze trochę cieplej/ jak rozwiązać sprawę spacerów, bo przyzwyczajony jest do dłuższego po południu, rano i wieczorem krótsze bo o już sam ciągnie do domu /jedzonko/ tak że na klatce schodowej leci mu slina i oblizuje się że hej. A ma już chyba 5 lat.
-
Tak też zrobię... dziękuje. Borys niepocieszony ,bo dzisiaj cały dzień leje a on nienawidzi deszczu ,a ją cały dzień w pracy ale już jesteśmy pod kolderka /niech sobie mówią co chcą ale kocham to jak się do mnie przytuli wieczorem / a jest taki skubany , mądry ,że dopóki siedzę na łóżku ,to nie wejdzie ,ale jak tylko usłyszy że się polozylam , to jest już , nie wiem czy telepatycznie?
-
No że jakoś tak słabo, opowiadalam mu o tym upadku Borysa i on zasugerował że to mogło być zw z jego sercem , wskazuje mu na to drżenie łap /bo rzeczywiście wtedy łapy mu drożały/ trochę mnie to zaniepokoiły,zwłaszcza po śmieci Tosia
-
:kiss_2: Witam, wczoraj Borys zaszczepił się na wściekłość, przy okazji poznał swojego p.weterynarza/który niestety miał popsutą wagę, bo strasznie byłam ciekawa ile waży/, dostał tabletki na odrobaczenie i krople do uszu /bo miał zaczerwienione w środku jak mu czyściłam/ bo wet powiedział, że to grzybicze. Zmartwił mnie natomiast tym,że co prawda nie słyszy szmerów w sercu, ale nie bije ono tak jak powinno u dużego psa?????????????????
-
Bardzo ci współczuję,jeszcze w zeszłym tygodniu oglądałam go jak odpoczywał po świątecznym zamieszaniu......
-
Dzieki Alu, tak właśnie Borys pomagał przy świątecznym pasztecie , chociaż slina mu cieknie na podłogę litrami ,to spokojnie czeka ,czy mu coś nie skapnie na podłogę litrami
-
:multi:Witam i składam wszystkim serdeczne życzenia z okazji nadchodzących świąt, obyście wszyscy dalej byli tacy wspaniali Dzisiaj mija 6 miesięcy od przyjazdu Borysa do Warszawy:lol: .............i ciągle nie mogę wyjść z podziwu, że jest taki wspaniały
-
:multi:Allu dziękuję bardzo za przesyłkę i śliczne dedykacje, ukłony............
-
:multi:Dziękuję za piękne kubeczki.............oj dobrze się z nich pije poranną kawę
-
Myślimy żeby wyjechać w lipcu , urlop mogę sobie zaplanować kiedy chcę , byle się rok szkolny skończył
-
Chciałabym się was zapytać, czy znacie może jakieś miejsce nad morzem, gdzie moznaby pojechać z dogiem /Borysem /.? Tak bym chciała żeby poczuł morską bryze ..... i pochasal na plaży
-
Dzięki Allu
-
:-( O matko, Allu .....jak mi przykro, taki piekny, od razu pomyślałam o Borysie, gdyby mu się coś stało, to nie wiem jak bym to przeżyła, ja się tak o niego denerwuję, nawet gdy jestem u mamy i puszczam go na łąkę bez smyczy, to cały czas jestem tak zdenerwowana, napięta, że gdzieś odejdzie, poleci za czymś i mi zginie,że z ulga wracam za ogrodzenie, żeby mieć go cały czas przy sobie
-
Witaj Norel - Przepraszam za zamieszanie ja dane adresowe wpisałam w tytule przelewu, wysłałam je jeszcze raz w wiadomości.
-
Dziękuję ci bardzo, prześlę Alli zdjęcia ostatnie zdjęcia Borysa, żeby /po starej znajomości je wstawiła/. To ja jestem szczęściara,żę trafiłam na takiego wspaniałego psa. Daje mi tyle szczęścia , radości, czułości, że nieraz mnie tym zawstydza. Psy miałam od zawsze /jamniki, rotweilera, wyżłowatego, kundelka, a ostatnio posokowca bawarskiego/ ale takiego porozumienia jak z Borysem nie miałam nigdy z żadnym psem. Jest taki mądry, dobry, czuły..........Nie mam słów,żeby to opisać.