Ludzie różni, toteż reakcje też różne.
W moim przypadku to są takie "fale". Jednego dnia spotykam samych miłych, którzy zachwycają się psem, chcą poglaskać, zatrzymują się aby porozmawiać, bądź po prostu uśmiechają się do Willa (to najbardzij lubię) i myślę sobie, że życie jest piękne.
Ale czasem mam jakiegoś pecha i na jednym spacerze spotykamy samych idiotów, którym przeszkadza, że pies idzie po chodniku, albo, że raczył niechcący dotknąć kogoś pyskiem.To mi już psuje caly dzień, jak ktoś tak bezpodstawnie się na mnie wydrze.
Na wsi jest fajnie, ludzie z reguły lubią psy, zwlaszcza te rasowe podziwiają, ale idiotów też nie brakuje.
Zawsze mi się chciało śmiać jak wyprowadzałam na spacery ON-a mojej ciotki, który u mojej babci na wsi ma bardzo złą sławę (uzasadnioną) i ludzie z omijali mnie wielkim łukiem i z zachwytem w oczach pytali - a z trgo postronka to on się nie zerwie?-