Jump to content
Dogomania

mareczek

Members
  • Posts

    50
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mareczek

  1. I dlatego jest tyle ras psów - dla każdego coś miłego! Ja osobiście, przyzwyczajony do tempa belgów, pracując z molosem normalnie przysypiam! Kochane zwierzaki, ale jak dla mnie zbyt powolne! A może to ja przy tych swoich "czarnych błyskawicach" zbyt niecierpliwy się zrobiłem? Pozdrawiam Marek.
  2. PIKO, chodzi nam dokładnie o to samo - każdego psa, czy to będzie mastif, czy ratlerek, można wychować na bandytę (ratlerka nawet łatwiej), albo na miłego, spokojnego zwierzaka. Wszystko zależy od właściciela. To nie jest wina molosów, że są duże, silne i imponujące! Ale właśnie te cechy przysporzyły im kłopotu w postaci "popularności" w pewnych kręgach. Dresiarz z ratlerkiem, choćby najbardziej agresywnym, wyglądałby głupio (przynajmniej we własnym mniemaniu). Ja bardzo lubię molosy, nie ujmuję im cech użytkowych! Po prostu szlag mnie trafia, kiedy jakiś głąb traktuje psa jak przedłużenie męskości, przy okazji totalnie łamiąc mu charakter. Mój przykładowy bullmastf psychikę ma wzorową, ale to też nie jego wina, że w wieku 14-tu miesięcy po raz pierwszy wyszedł poza furtkę swojej posesji. Pracuję z nim i jego właścicielką od trzech tygodni i już jest poprawa, spacerujemy po mieście, można go pogłaskać, szuka kontaktu z psami. A jeszcze trzy tygodnie temu strach było obok niego stanąć! To się nazywa "idiotoodporny" charakter! Pozdrawiam Marek.
  3. PIKA, to wszystko święta racja, ale z jednym zastrzeżeniem - TAK BYĆ POWINNO! Faktycznie, molosy w założeniach takie mają być. Tyle, że teoria tu akurat dość mocno mija się z praktyką. Mam niedaleko "znajomego" mastino - z pewnością nie chciałabyś się przy nim potknąć! I on nie jest wyjątkiem! W każdym mieście, w tzw. "lepszych dzielnicach" nietrudno spotkać ogolonych młodzieńców z zanikiem szyi w dresach lub skórach z molosami na smyczach, a raczej na pejczach i kolczatkach z kolcami na zewnątrz! No, większość tych piesków mocno nadwyrężyłoby Twoją opinię o "wysokim progu pobudliwości" molosów. Oczywiście to nie wina zwierzaków - trudno, żeby pies był rozsądniejszy od właściciela! Ale moda na te psy w pewnych środowiskach fatalie psuje im opinię! I nie ma na to rady, chyba że w Polsce zacznie być dozwolone trzymanie w domu tygrysa! Wtedy większość tego typu włascicieli da spokój molosom! Z maliniakami porobiło się trochę inaczej. Ich sukcesy szkoleniowe sprawiły, że zaczęto je uważać za "obrończe z urodzenia". A to nie tak! Wyszkolenie belga wcale nie jest łatwe - to prawdziwe "psychiczne giganty" z wiecznie włączonym dopalaczem, nie znam rasy, która potrafiłaby tak "kombinować" (no, może jamniki?). Człowiek, który bierze belga jako pierwszego psa w życiu i nie ma od kogo się uczyć - z góry ma przechlapane! Do tego, jak zawsze w przypadku mody, pojawiła się masa "hodowców", produkujących psy "użytkowe"- czytaj: bez papierów. Fatalne eksterierowo, jeszcze gorsze psychicznie, ale za to tanie! Każdy pies jest takim, jakim go ukształtuje człowiek. Znam kapitalnie broniącego labradora i bullmastfa bojącego się własnego cienia. I to ludzi należy zmieniać, a nie psy. Pozdrawiam Marek.
  4. Witam! DeDe, opowiem Ci historyjkę sprzed godziny: grupka moich znajomych chciała poćwiczyć z psami przed Poznaniem. No i zebraliśmy się - dwa rottweilery, alaskan, berneńczyk i bullmastifka (najmniejsza z towarzystwa, niecałe sześć dych żywej wagi). Ja ćwiczyłem z moim weteranem - Bertynem; nie wystawiam go już od dawna, ale to stary wyjadacz, 40 wystaw na koncie, mógłby wystawiać się beze mnie, więc robił za "pomoc naukową". Ćwiczyliśmy z przerwami jakieś półtorej godzinki, oczywiście psy kontaktu bezpośredniego ze sobą nie miały. I tyle wystarczyło Bertynowi, żeby zdominować całą resztę! Wyraźnie okazywały mu uległość - no, alaskan miał lekkie opory! Obyło się bez przemocy, nawet bez warknięcia. A przecież każdy z tych psów w razie konfliktu "wciągnąłby Bertyna dziurką od nosa"! Ale jego postawa i pewność siebie zbiła je z tropu kompletnie. Fakt, Bertyn jest wyjątkowym twardzielem, ale masz dowód, że belg to ambitna sztuka i potrafi stawiać na swoim. Jeśli autorytet babci - sznaucerki osłabnie (a w tym wieku to tylko kwestia czasu, niestety) - nie będzie "zmiłuj się"! Pozdrawiam Marek.
  5. Sylwio, wiem, że się nie gniewasz! Trochę celowo "wsadziłem kij w mrowisko", i tak myślałem, że dostanie mi się lepiej! Oboje wiemy, że coś takiego, jak "najlepszy pies obronny" po prostu nie istnieje! W sporcie, gdzie wyniki są wymierne, faktycznie królują belgi, co nie przeszkodziło trzy dni temu, na wystawie klubowej, pewnemu belgowi w pogryzieniu wystawczyni (nawiasem mówiąc, tenże pies wziął Zwycięstwo Młodzieży!!!!). Predyspozycje obrończe są cechą bardzo indywidualną - w tym samym miocie są psiaki bardzo dobrze się zapowiadające i zupełnie przeciętne, a czasem zupełnie "do kitu". Jeśli do tego dołożymy to wszystko, co może z psem zrobić hodowca, a potem właściciel, mamy pełen obraz! Do tego nasze szkolenia i egzaminy (nie tak dawno widziałem na wystawie psa z PO III, do którego nie dało się podejść na dwa metry!!!) - wszystko na ten temat! Tak naprawdę genetyczne predyspozycje psa to znikomy ułamek tego, co on potem prezentuje. Jak zawsze, decydującą rolę ma tu człowiek. A jakakolwiek moda zawsze szkodzi rasie! Najlepszym przykładem są ostatnio owczarki belgijskie - malinois. Pozdrawiam Marek. P.S. Miło było pogadać po tak długiej przerwie!
  6. Oj, podpadłem!!! Sylwio, przepraszam, boksery stanowią chlubny wyjątek (osobiście uważam je za doskonałe psy obrończe). Po prostu dziś takie czasy, że "molos" kojarzy mi się z tosą, filą, argentyńczykiem czy corso właśnie. One oczywiście dają się szkolić na IPO, ale ilu ludzi potrafi to robić? Przyznacie sami, że to nie jest łatwe ( a i nie każdy pies się nadaje - moda, cholera!). Czy zawody są "prawdziwą" obroną - na pewno nie! Ale ja osobiście nie znam takiego szkolenia, które przygotowałoby psa do wszystkich sytuacji i zagrożeń, jakie można spotkać w życiu - chyba że zrobi się z niego bestię gotową zagryżć wszystko, co się rusza! No, ale to już nie jest obrona! A co do siły fizycznej - myślę, że nawet na solidnie napakowanego gościa mój Bertyś starczy aż nadto! Miał już, niestety, okazję to udowodnić. Pozdrawiam Marek.
  7. Witam! DeDe, dzięki za obrazowy przykład potwierdzający to, co pisałem do saJo. Tak to jest - belgi są mistrzami w wykorzystywaniu okazji! Ustalanie hierarchii też jest u nich nieco inne niż u większości ras. Normalnie "pcha się do góry" tylko prawdziwy Alfa, a tych tak naprawdę jest niewiele (znacznie mniej niż twierdzą właściciele), większość psów jest szczęśliwa, mając oparcie w przewodniku i nawet nie próbuje tego zmieniać. U belgów jest dokładnie odwrotnie - większość psów, nawet uległych, podda przewodnika surowej weryfikacji i biada mu, jeśli jego autorytet nie będzie wystarczający. Belg przejmie kontrolę nie używając zębów. Im silniejszy psychicznie pies, tym spokojniej to zrobi. Twoja sunia po oddzieleniu od rodzeństwa poczuła się dowartościowana i uznała, że może obalić władzę siostry. Na pewno jeszcze będzie próbować! A sznaucerka - cóż, widocznie jej autorytet nie był dość silny. A może ona jednak nadal rządzi? Pies naprawdę silny psychicznie nie musi podkreślać nieustannie swej przewagi. Pozdrawiam Marek.
  8. saJo, cieszę się, że nie jesteś laikiem! Nie chciałem Cię obrazić czy broń Boże, wymądrzać się. Belgi to naprawdę cudowne psy (inaczej nie zdradziłbym dla nich owczarków niemieckich i nie wytrzymał z nimi już ponad 12 lat), ale w mądrych rękach! Są piekielnie inteligentne, ale to nie jest ten typ inteligencji, który ułatwia szkolenie, często jest wręcz przeciwnie. Są też zupełnie inne niż ON-y i wymagają zupełnie innego podejścia. Ale sądzę, że to akurat doskonale wiesz. Natomiast możesz mieć problem z oceną charakteru szczeniaka, bo tu model reakcji jest nieco odmienny. Małe belgi zachowują się zupełnie inaczej niż małe ON-y (wiem conieco, odchowywałem kiedyś jedne i drugie razem) i ktoś, kto nie miał kontaktu z rasą, łatwo może wyciągnąć niewłaściwe wnioski. Jeśli będziesz miała okazję odwiedzić jakiegoś hodowcę belgów, który ma akurat szczeniaki, zrób to i poobserwuj maluchy - sama zobaczysz! Z tą dominacją to też nie zawsze jest prosto, bo belgi to najlepsi obserwatorzy, jakich w życiu widziałem, i wykorzystają każdą okazję, by awansować. Ty możesz nie zauważyć gorszej dyspozycji starszego psa, ale belg tego na pewno nie przegapi! Do tego belgi często uprawiają "wojnę podjazdową" i wywalczają sobię "pozycję startową" powoli i systematycznie, ale tak dyskretnie, że właściciel orientuje się w sytuacji dopiero, gdy powstaje otwarty konflikt! Jeśli jesteś osobą doswiadczoną, umiejącą obserwować psy i wyciągać z tego właściwe wnioski, na pewno sobie poradzisz, a pies dostarczy Ci mnóstwo radości i satysfakcji! Ale uczciwość nakazała mi uprzedzić Cię, że te "cudowne pieski" mają diabła za skórą i nawet "starych wyjadaczy" potrafią doprowadzić do rozpaczy! Jeśli będziesz miała jakiekolwiek pytania- wal śmiało! Trochę mnie te moje czarnuchy przez te paręnaście lat nauczyły, chętnie się tym podzielę. Pozdrawiam Marek.
  9. Oj, saJo, obawiam się, że pieski przy ustalaniu wzajemnych relacji nie będą Cię pytać o pozwolenie! Moja rada - przy wyborze szczeniaka unikaj największego twardziela z miotu! Nawet jeśli podda się starszemu kumplowi jako szczeniak, z wiekiem będzie próbował rządzić. Być może Twój owczarek naprawdę jest typowym Alfą i będzie potrafił utrzymać młodego w ryzach bez użycia zębów. Ale takich urodzonych przywódców tak naprawdę jest niewielu, większość tak zwanych dominantów rządzi, bo się im na to pozwala (nie twierdzę, że tak akurat jest u Ciebie, ale zastanów się nad tym). A belg wymaga prawdziwego autorytetu! Mój pies przez prawie trzy lata respektował starszeństwo boksera, aż pewnego razu przestał i weterynarz miał trochę szycia! Co do hodowli, to proponuję odwiedzić Bazę Danych owczarków belgijskich http://owczarkibelgijskie.waw.pl , tam znajdziesz wszystkie potrzebne informacje. Pozdrawiam Marek.
  10. Witam! Moniko, sam nie wiem! Pewnie dlatego, że opanowali ten temat miłośnicy psów nie tyle obrończych, co odstraszających. Bez obrazy, ja tak nazywam (bez cienia złośliwości) molosy i teriery typu bull. Przecież to nie są psy obrończe! Pewnie, w razie potrzeby obronią (kto by zresztą zadzierał z gościem z filą czy tosą u boku!), ale ostatecznie każdy pies, jeśli jest zżyty z właścicielem, wesprze go w walce z napastnikiem. A molosów i bullowatych nie tylko nie szkoli się na IPO (no, są wyjątki potwierdzające regułę), ale nawet testów im się nie przeprowadza, choć to akurat może by się i przydało, oczywiście na nieco innych zasadach niż te stosowane obecnie najczęściej. Wielu ludzi kupuje psy z tej grupy, aby czuć się bezpieczniej. Sporo racji mają! Ale potoczne znaczenie słowa "obrończy" nie musi zgadzać się z kynologicznym. A w sporcie kynologicznym obrona to królestwo belgów! Pozdrawiam Marek.
  11. Witam! Pewnie dlatego, że wszystkie poważne zawody psów obrończych na świecie wygrywają belgi ( na ubiegłorocznych Mistrzostwach Europy w pierwszej dziesiątce było ich siedem). Jeśli chodzi o wyniki, to żadna rasa nie może z nimi konkurować. Nawet u nas, gdzie ciągle jeszcze dominują ON-y, a szkoleniowcy uważają, że pies ma "iść na rękaw z pianą na pysku", powoli w czołowce zaczynają pojawiać się maliniaki! Myślę, że jeszcze dwa - trzy lata (takie mamy mniej więcej opóźnienie w stosunku do Europy, przynajmniej w kynologii) w kadrze Polski też będą dominować. Pozdrawiam Marek.
  12. Cześć! Multimen, nie wiem, czy masz doświadczenia w wychowywaniu szczeniąt, ale muszę Cię lojalnie uprzedzić, że najważniejszą rzeczą jest w tej chwili przygotowanie domu na przybycie szczeniaka. Posłanko, michy - to oczywiste. Dalej - zabezpieczyć co cenniejsze rzeczy, aby dla psa były niedostępne ( po pewnym czasie dowiesz się, że nie wszystkie były tak całkiem niedostępne, belg potrafi zweryfikować takie opinie). Zabezpiecz przewody elektryczne! Mały belg jest piekielnie sprawny, niewiele jest w nim tej szczenięcej nieporadności (z czego większość w wyglądzie), więc będziesz potrzebować sporo wyobraźni. Trzymam kciuki Marek.
  13. Witajcie! Multimen, co do papierków, to od hodowcy OBOWIĄZKOWO dostajesz metryczkę (nie rodowód, ten wystawia oddział Związku, w którym się zarejestrujesz) oraz książeczkę zdrowia z wpisanymi szczepieniami i odrobaczeniami (data, nazwa środka i pieczątką lekarza). Pisemna umowa kupna - sprzedaży nie jest obowiązkowa, ale warto ją sporządzić. Poza tym dobry hodowca da Ci ksera rodowodów rodziców, instrukcję żywienia, szmatkę czy zabawkę z zapachem legowiska (przyda się na pierwszą noc). No i będzie duuuużo pytał - to nie wścibstwo, to tylko dobrze o nim świadczy! Pozdrawiam Marek.
  14. Cześć! Tak się składa, że mieszkam na wsi, ale w bloku, mieszkanie ma 48 metrów, a nas jest czworo + pies. Hodowla jest na dworze, na posesji kolegi, a ze mną mieszka Bertyn. Dziś ma on już swoje lata i najbardziej ceni sobie spokój i wygodne legowisko, ale jeszcze niedawno... Belg bez problemu zniesie samotność przez te osiem godzin, jeśli zostaną spełnione dwa warunki: - psiak musi być przyzwyczajony do pozostawania sam (największym błędem jest siedzenie z nim całą dobę przez jakiś czas, a potem zostawienie na pół dnia), - przed wyjściem do pracy trzeba go porządnie wybiegać (pobudka pół godziny wcześniej), no i po powrocie też solidny spacerek. Pewnie, że bez drobnych strat się nie obejdzie, ale jeśli mieszkanie jest przygotowane na przyjęcie malca, naprawdę nie ma problemu. Pozdrawiam Marek.
  15. Cześć! Kiaro, na pieszczoszki to przywieź sunię do mnie - wygłaskana byłaby i wylizana, że jeden włos by na niej nie został! Nie wiem tylko, czy Kreduś by jej nie zadeptał, bo on jest taki więcej delikatny, prawie jak walec drogowy! Ale suki - im tylko dać szczeniaczka! DeDe, rodowodzik jak marzenie! Kurczę, może się jeszcze doczekam, że zobaczę na jakiejś wystawie dwucyfrową stawkę w klasie młodzieży, a sędzia obgryzie sobie paznokcie do łokci, zanim poustawia lokaty? Na razie prognozy są niezłe! I nie martw się, że Mała jest uparta - ona ma swoje zdanie! I tak być powinno! Pozdrawiam Marek.
  16. Cześć! Cieszę się, że stronka się podoba! Przepraszam, że jeszcze nie wszustko chodzi tak, jak powinno, ale nie mam czasu usiąść do tego na dłużej. Szkoda, że "republika" przyjmuje taką małą pojemność, bo zdjęciek mogłoby być duuużo więcej! Samych fotek z wizyty Fabii uzbierałoby się na parę galerii. Może kiedyś... Ja, jak na razie, jestem wierny gronkom! Fakt, jak widzę ładnego "Niemca", to też mi się ciepło robi na dołyszku, ale do tej rasy nie wrócę na pewno! Ale gdybym musiał wybrać coś innego niż belg, to jedynym konkurentem byłby (Acrobo, uważaj!) ceskoslovensky vlcak! Są kapitalne! Pozdrawiam Marek.
  17. Nooo... fajnie wyszła! Niech kto powie, że gronek nie nadaje się na kanapowca. W ogóle trochę tam zdjęciek Fabii się nazbierało, no, ale jak mógłbym nie umieścić takiej modelki! Grzech byłby śmiertelny! A Krecika znam trochę dłużej niż Ty i też nie widziałem go stojącego! Ten typ tak ma! Pozdrawiam Marek.
  18. Cześć! No właśnie, belg to taki ekspresik z napędem na cztery koła, który nie potrafi tylko jednego - nie umie robić nic "na pół gwizdka". Tak to z nimi jest! Przy okazji informuję, że mija stronka http://republika.pl/czarny_charakter1 nabrała nowego wyglądu. Nie wszystko jeszcze chodzi, ale zapraszam! Pozdrawiam Marek.
  19. Brawo! Święte słowa! Mag, belgi są rzeczywiście łatwe w prowadzeniu i szkoleniu, ale dla kogoś, kto ZNA rasę!!! Ja przed belgami miałem ON-y i (krótko) dobermana. Nie są to rasy flegmatyczne, ale dopiero Bertyn pokazał mi, co oznacza pojęcie "pies aktywny, z dużym temperamentem". Chciałbym widzieć minę kogoś, kto przed belgiem miał np. buldoga czy bernardyna!!! A Bertyn jest jeszcze stosunkowo spokojny, w porównaniu do Odri czy Creda to niemal flegmatyk!!! Te mi dopiero dały czadu! No i drobiazg: Bertyn był trzynastym belgiem w Polsce, więc ja, nieboraczek, nie miałem od kogo się uczyć. Niewiele jest ras równie wszechstronnych i osiągających wyniki w tak krótkim czasie. Ale musisz pamiętać, że mało która potrafi tak kombinować i bez litości wykorzystywać błędy przewodnika! Przy nich naprawdę trzeba się pilnować!!! Ale właśnie dlatego są takie wspaniałe!!! Pozdrawiam Marek.
  20. Cześć! Justyna, o Fabię jestem słodko spokojny, od czerwca poczyniła ogromne postępy! Navy, do belga należy podchodzić pewnie albo wcale - jak ktoś się "czai", to może co najwyżej oberwać! Kto jak kto, ale sędzia powinien to wiedzieć! Mam nadzieję, że ci lękliwi sędziowie to wyjątki. Kurczę, wyjdzie na to, że się chwalę, ale w naszej hodowli autentycznie NIE MA TEGO PROBLEMU! Justyna świadkiem, poznała trochę "Czarnych Charakterów", a i ci, co widzieli je na wystawach, przyznają mi rację! Ale tu każdy szczeniak od urodzenia był codziennie brany na ręce, dotykany i głaskany. Od początku maluchy biegały po terenie, skąd mogły obserwować ruch uliczny (miot "C" nawet remont ulicy z udziałem ciężkiego sprzętu), miały kontakt nie tylko z rodziną, ale i z obcymi. No i mogły obserwować, jak ich matka przyjaźnie odnosi się do ludzi i psów. To się naprawdę da zrobić! Inna rzecz, że potem niektórzy właściciele dawali plamę i wypaczali charaktery, ale cóż, to już nie jest wina psa. A i nie każdy ma możliwość i chęci, by tak jak Navy zabierać malca wszędzie. Ale przy odrobinie starań można to zrobić i pogodzić z kwarantanną. Do Łodzi jadę, ale tylko jako kibic. Pozdrawiam Marek.
  21. Witam! To rzeczywiście jest tervueren, choć na championa szans bym jej nie dawał. Co do włosa, to wierzcie mi na słowo, czasami nawet bardzo zadbana suka po odchowaniu porządnego miotu wygląda niewiele lepiej! Trochę mało ma czerni, ale wygląda mi na młodego zwierzaka, a "wiórki" ciemnieją z wiekiem. A tak swoją drogą, to chciałbym dorwać jej właściciela - chyba prezentowałby się jeszcze gorzej! Trzymam kciuki, aby znalazła odpowiedni dom i kochającego właściciela! Marek.
  22. Co tam, belg to belg! Tervuereny też są super, różnicy wielkiej nie ma! Ale wiecie co? Uderzyła mnie jedna rzecz: Navy, przedstawiając swojego psa, napisał "wyjątkowo ufny i niebojaźliwy (ewenement)"!!!!! Kurczę, długa droga przed nami! Niestety, takich opinii jest jeszcze mnóstwo. A tak naprawdę ewenementem powinien być belg bojaźliwy! Zdarzają się takie, fakt, najczęściej z winy człowieka, na szczęście już coraz rzadziej! Ale popatrzcie, jak łatwo przylepia się "etykietka"- parę nerwusów, których hodowcy czy właściciele nie umieli zsocjalizować i gotowe! Tynka, poznałaś Bertna, Odri i parę "czarnych charakterów". Jak myślisz, łatwo to towarzystwo wystraszyć ? I tak ma być!!! A co do zdrobnień, to o tervuerenach niektórzy mówią "wiórek". Ładnie! Pozdrawiam Marek.
  23. I słusznie! Jedyna właściwa decyzja!!! Czarne jest piękne! Marek.
  24. Cześć, Justyna! Nie przesadzaj z tą "siłą fachową"! Aleście się tu rozgadali, aż miło! I dobrze, trzeba rasę reklamować! Pozdrawiam Marek.
  25. Witajcie! Daaaaaawno, oj, dawno mnie tu nie było!!! Udzielałem się na Dogs.pl, bo tam dużo się klikało o belgach! A tu, proszę, taki ruch! Przyjmiecie mnie do bandy? Myślę, że się przydam, Tynka, jak sądzisz? Multimen, pielęgnacji przy belgu wiele nie ma. Kąpiele (wiesz, wanna, szampon) potrzebne są wyjątkowo. Raz, dwa razy do roku, to wszystko. Pławić można częściej, jak pies lubi się taplać, to latem choćby i codziennie! Szczotkować trzeba regularnie - jak robisz to codziennie, to starczy 10 min., co drugi dzień - 20 itd. Gorzej jest w trakcie linienia, wtedy grzebień do ręki przyrasta! I trzeba to ćwiczyć już ze szczeniakiem, inaczej będziesz ganiał zwierzaka ze szczotką - a dogonić belga to nie takie proste! I to by było tyle! W sumie prosta sprawa! Ukłony Marek.
×
×
  • Create New...