Jump to content
Dogomania

Amber

Members
  • Posts

    3568
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by Amber

  1. Jak wycieczka z podstawówki na obiedzie w McDonald's ;)
  2. Jari miał za to duże wejście na pierwszy raz. Odciął sobie pokaźny kawałek poduszki, że jak stał to się pod nim robiła kałuża krwi. Uszkodził też jakąś żyłę, bo sikało tak, że całe nogi miałam we wzorkach. Teraz to już lajtowo ;) Btw niech mnie ktoś pocieszy... "Serialowcy" wiedzą o co chodzi... Oglądasz serial seriami i nagle dochodzisz do momentu w którym obejrzałaś już wszystko i teraz musisz czekać tydzień na kolejny odcinek... AAaaa :placz: Chociaż w sumie może to i lepiej... Po ostatnim maratonie jak wyszłam z psami to pulsowała mi głowa i zbierało mi się na wymioty... :evil_lol: I nie. Zaczęcie oglądania innego serialu z 6-8 seriami nie jest wyjściem :diabloti:
  3. Fajne są obroże z kolcami, ale trochę niepraktyczne. Szczególnie jak chce się psa za nią złapać... Albo do pierwszego zawadzenia nią o właściciela. Auć ;)
  4. Taaa... Też czasem nic nie robię, ale ten pypeć na nadgarstku przypomina wielką, czerwoną, spuchniętą, krwistą gulę i szczerze mówiąc nie wiem kiedy mu się to zechce zagoić. Teraz jest trochę lepiej, ale jeszcze długa droga przez nami. Natomiast to na łapie muszę zaraz sprawdzić... Czasem bandażuje za krótko, a potem znów mam rzeźnię na podłodze, toteż muszę być cierpliwa ;).
  5. Tylko tak naprawdę ani jeden ani drugi środek nie jest dobry. Woda utleniona nie jest dostatecznie silnym środkiem odkażającym (o ile w ogóle jest), a stojąc otwarta dłuższy czas w ogóle się nie nadaje do niczego, stając się siedliskiem bakterii. Niektórzy twierdzą, że lepiej jest przemyć ranę wodą z kałuży niż utlenioną ;) Uszkadza ona tak samo tkanki wokół, powodując blizny. Robi dobre wrażenie bo się pieni i szczypie ale tak naprawdę nic nie daje. Tak więc w przypadku ran na psie, wolę zastosować coś mocniejszego.
  6. Z tego co wiem to chyba tylko te z Ruff Wear'a się trzymają na łapie, resztę sobie można wsadzić ;) Dopóki nie miałam Jariego nie wiedziałam, że łapy mogą się kaleczyć :lol: [QUOTE] P.S. Wiesz, że nie powinno się ran przemywać spirytusem?? :diabloti: od tego jest woda utleniona [/QUOTE] A to bardzo ciekawe... Coś na poparcie swojej tezy zanim wyjdę z moją? ;)
  7. E tam, Aleks ty po prostu byłeś młody... Jakbym pokazała swoje zdjęcie w wieku 15 lat to by każdy uciekł z krzykiem :evil_lol: Dodam tylko, że wielką miłością darzyłam t-shirty w rozmiarze L i miałam aparat na zęby :lol:
  8. [quote name='Aleks89']Jak miałem 6lat fapowałem oglądając tarzana tzn. marzyłem o tym ,żeby mnie posiadł xD[/QUOTE] Hm... Może lepiej było tego nie wiedzieć...? :evil_lol:
  9. Zawsze mnie zastanawiało jak ludzie znajdują w sobie te pokłady motywacji do zmian :evil_lol: (ja np. myślałam wczoraj, że dam radę zjeść połowę Toffife, ale niestety nawet na to zabrakło mi w końcowej fazie motywacji :( :evil_lol: )
  10. Z łapami to po części wina psa i pecha. On nie patrzy gdzie biegnie (dobrze, że ma kaganiec na łbie, bo już by nie miał oczu ;) ), a jak się skaleczy to nawet nie da po sobie poznać. Teraz jest śnieg więc przynajmniej widać jak się coś stanie. Jak jest mróz to każdy patyk tnie jak szkło, którego z resztą nad Wisłą też jest trochę. Buty są super :). Ja mam takie z Trixie, ale to badziewie jest. Na spacerki na smyczy się nadają, ale są przemakalne i się luzują. Nawet nie ma co porównywać ich do tych z Ruff Weara z prawdziwą podeszwą. Może coś po nowym roku wpadnie do skarbonki ;)
  11. No ja serio zaczynam zbierać na te buty. Chociaż na przednie łapy... Tylną sobie tylko raz jak dotąd rozwalił ;) Ta, bardzo delikatne... Jest kilka psów na osiedlu ale tylko mój lata w bandażach... :lol:
  12. Nic. Zima jak co roku = rozwalone łapy. Najpierw sobie rozwalił taki dzyndzel w nadgarstku, a dziś poprawił rozcięciem między palcami w drugiej łapie. Ale ja już zwarta i gotowa. Mam w apteczce specjalną torbę Jariego, a w niej: spirytus, bandaże, gaziki, plastry papierowe, ligninę i watę. Wszystko co potrzeba aby przez tydzień i dłużej babrać się ze skaleczoną łapą. No i oczywiście 2 buty marki Trixie, które się suszą na zmianę. Jak mu się podniesie łapę i obejrzy podeszwy to ma w nich więcej rowków niż Timberlandy ;) Strasznie bym chciała takie cudeńka [URL]http://pelna-miska.pl/pl/p/Ruff-Wear-buty-zimowe-Barkn-Boots-Polar-Trex-czerwone-Large-2szt/4712[/URL] i nie wiem czy jeszcze trochę i ich nie kupię...
  13. Jarhead leczy rany wojenne ;) [IMG]http://i.imgur.com/qnVoz.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/GBk1t.jpg[/IMG]
  14. Jedyne co mi się na razie przetarło ever to pasek ze skaju w kagańcu... Natomiast w kolcach oprócz tego, że skóra się trochę wyrobiła, to nic jej nie jest. Bardziej mnie te nity martwią, ale skoro już trzymają ponad rok i nic się nie dzieje to nie mogę nazwać tej obroży bublem. Mimo, że kosztowała kilkanaście złotych.
  15. [quote name='gops']siła nie musi być nadprzyrodzona by zerwać kolce za 10zł z zoologa :) jestem świadkiem takiej sytuacji . jak można używać czegoś jak się temu nie ufa, dobre kolce nie kosztuja 10zł .[/QUOTE] Moje kolce kosztowały chyba 14 zł, najmniejszy rozmiar, używane ponad rok i nadal dają radę :p
  16. Pies może kolców nie potrzebuje, za to właściciel, a jakże ;) Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Mając tylko jamnice też byłam niesamowitym wrogiem kolczatek. Potem mi przeszło :lol:
  17. [quote name='motyleqq']a skąd wiesz, jak będzie? czy wcześniej przypadkiem nie używałaś dławika, a potem musiałaś zacząć kolców? bo to właśnie o to chodzi z tym, że przestaje coś działać. poza tym wiele zależy od sposobu użycia. ja raczej zdania nie zmienię-kolce nie są narzędziem do nauki luźnej smyczy.[/QUOTE] Nie wiem jak będzie w przypadku gops, po prostu wyjaśniam zasadę funkcjonowania kolczatki. Obroża ta zapięta za uszami jest bardzo silnym bodźcem i nie ma szans by pies się na niej zachowywał tak samo jak na zwykłej obroży. Zatem nie rozumiem jak może przestać działać?
  18. Już abstrahując od całej słuszności postępowania gops, to o co chodzi z tym, że kolce "przestają działać"? Gdyby tak było to bym za swoim psem fruwała już dawno, a wcale tak nie jest i raczej nie będzie. Przestają działać może kolce wiszące jak korale (jak tak założę je Jariemu to też nic nie czuje), ale zapięte za uszami są mocnym bodźcem zawsze i wszędzie. Przyzwyczaić by się pies miał szansę, jakby stale były napięte, ale trzeba brać pod uwagę, że po to są kolce aby tego napięcia nie było. Kolczatka jest używana jako impuls, nie stały bodziec.
  19. [quote name='yolanovi']naprawdę jest śliczna, zgrabniutka, wysportowana ;) taki charcik w typie dobermana albo doberman w typie charcika :)[/QUOTE] Dobermany były mieszane z chartami w trakcie powstawiania rasy, tak więc możliwe, że u Sendi gdzieś ten chart bardziej wylazł ;) A na serio to nierodowodowe dobki często są drobniejsze i takie właśnie charcie w posturze, to nic dziwnego.
  20. Czyli jamniki jednak potrafią chodzić na smyczy? ;)
  21. [img]http://0-media-cdn.foolz.us/ffuuka/board/tg/image/1344/39/1344393012144.jpg[/img] :lol:
  22. Amber

    galeria Vato :)

    Ja na wiosnę jakieś zrobię :lol:
  23. Nawet myszy mają ;)
  24. Każdy robi ze swoim psem to co uważa za stosowne :)
  25. [quote name='evel']A nie wiem. Nigdy nie byłam i w sumie jakoś nie zgłębiałam tematu. A co? :) Dex by się nadał, o ile by mi go wypożyczono :evil_lol: ale musiałby chyba śmigać w kagańczyku, bo rude chude wredne nikogo pierwsze nie zaczepia, ale jak ktoś jego zaczepi... :roll:[/QUOTE] A nic, ja fanka chodzenia jestem więc pomysł popieram w 100% ;)
×
×
  • Create New...