morisowa Posted May 31, 2012 Posted May 31, 2012 tylko Apsa się pojawiła, od razu adopcja się szykuje :evil_lol: Quote
mmmonika Posted July 10, 2012 Posted July 10, 2012 zaniedbałam Regę a staruszka pewnie głodna ;) Juz worek karmy zamówiony dla mojej ulubienicy. Gosia, jak będziesz z Izą rozmawiać zapytaj przy okazji jak się Rega trzyma. Quote
Biafra Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 :placz: Rega odeszła w największe upały w ubiegłym tygodniu . Dopiero teraz dotarłam do komputera, żeby coś z siebie wydusić bo to nie jedyna śmierć z jaką przyszło mi się zmierzyć. Najpierw Rega dostała zapaści...coś podobnego jak w ubiegłym roku, gdy trafiła do kliniki. Tym razem było dużo gorzej. Podnosiła głowę bardzo przytomna i obecna, ale zupełnie nie panowała nad ciałem. Nogi i kręgosłup już od dawna funkcjonowały siłą rozpędu, Rega głównie leżała, a teraz była zupełnie jak szmaciana lalka :-( Zaczęły ją atakować niebieskie muchy i po godzinie cała była pokryta jajami Zamknęliśmy ją w pomieszczeniu, myliśmy co chwilę chłodną wodą z szamponami, nie chciała pić...ale chciala się poderwać i iść. Ciągnęła ciało na jak foka :placz: Można było ją ogolić do łysa i pryskać te muchy, można było próbować trzymać ją w klinice na kroplówkach, jeśli serce by wytrzymało ...ale nie dało się na to patrzeć :placz: Oczy miała tak załzawione i przerażone, że nie ma już siły na nic poza unoszeniem głowy. Podjęliśmy decyzję o eutanazji. Usnęła na swojej łące, pod ulubionym drzewem, bez wożenia jej do zimnej i obcej dla niej kliniki. Dalsze ratowanie jej i przekładanie z miejsca na miejsce jak rośliny byłoby czystym egoizmem i ratowaniem jej dla siebie, nie dla jej komfortu i szczęścia. Była ze mną 1,5 roku. Dwa dni rwałam sobie włosy z głowy, czy na pewno dobrze zrobiłam i chodziłam jak w transie, więc Mojo stwierdził, że trzeba mną potrząsnąć. Poszłam do niego z kolacją, leżał sobie w sadzie plackiem jak cała reszta. Jak zobaczył jedzenie zerwał się na równe nogi i biegł z radością do mnie. Podwinęła mu się przednia łapa, potem druga i upadł. Myślę sobie, co on robi, nogi mu zdrętwiały ? Podbiegłam 5 metrów, Mojo leżał na boku, trzy razy poruszył rzuchwą jakby chciał coś powiedzieć, i bylo po psie. Źrenice wielkie, nieruchome, oczy mieniące się na zielono . Mojo nie żył. Doszedł do wniosku, że zawsze sam decydował co chce a czego nie i nie będę ja decydować o jego życiu, ewntualnych chorobach ani kiedy ma odejść. Dumny i wyprostowany do samego końca. Przegadałam cały wieczór z KWLem i Morisową bo jakoś nie mogło do mnie to wszystko dotrzeć co się stało. Mojo powiedział sobie dość :placz: Spędził ze mną 2,5 roku życia. Wtedy wydawało mi się, że na pewno tego nie wytrzymam, bo dwa pogrzeby w jednym tygodniu to przerasta moje możliwości... Następnego dnia rano telefon z pensjonatu, że jeden z naszych koni Drumla nie chce wyjść z boksu i ma głowę opuszczoną do ziemi. Upały dalej nie odpuszczały, piła, jadła, ale była jakaś dziwna, nieobecna. Wezwałam na miejsce naszego lekarza. Zanim dotarła na miejsce, Drumla już bardzo ciężko dyszała, leciała jej krew z nosa, uderzała łbem o ścianę bez kontaktu. Pierwszym przypuszczeniem był udar cieplny i obrzęk mózgu. Dostała leki, kroplówki, ale sytuacja pogarszała się z minutu na minutę. Zaczęła się okaleczać, atakować ludzi, walić ościanę, wystąpiły zaburzenia neurologiczne i kompletny brak kontaktu z otoczeniem. Do dzisiaj nie wiemy jaka była przyczyna. Może poprostu starość, jak u innych. A upał tylko spotegował zmeczenie organizmu. Drumla została uśpiona. Była starszym koniem, po bardzo ciężkich przejściach. Miała okropne życie i ciężką śmierć. Los nie dawał jej litości. Była z nami 4 lata. Przez cały ten czas, starała się być z boku, bez towarzystwa ludzi i koni, trzymała wszystkich na dystans. Nie potrafiła odreagować tego co ją wcześniej spotkało, mimo wolności, pełnego żłobu i spokoju. To był chyba najtrudniejszy tydzień w całym roku :placz: Quote
mmmonika Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 [quote name='Biafra']:placz: To był chyba najtrudniejszy tydzień w całym roku :placz:[/QUOTE] Iza, tak mi cholernie strasznie przykro, że nawet nie wiem co powiedzieć... Poryczałam się w pracy jak dziecko, a nawet jej nigdy nie widziałam...:placz: Quote
3 x Posted July 12, 2012 Author Posted July 12, 2012 [quote name='mmmonika']Iza, tak mi cholernie strasznie przykro, że nawet nie wiem co powiedzieć... Poryczałam się w pracy jak dziecko, a nawet jej nigdy nie widziałam...:placz: ale byłaś jej najwierniejszą fanka :) za co Ci ogromnie dziękuję :Rose: Rega ;:placz: Quote
_ogonek_ Posted July 12, 2012 Posted July 12, 2012 o kurczę :( .... Rega ['] ... Biegaj spokojnie po Tęczowych Łąkach... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.