pcheelkaa Posted May 5, 2015 Posted May 5, 2015 Będzie dobrze :) Super Morus widać, że się zmienia - jeszcze będzie sportowcem :D skrócić futro i będzie FIT :D Quote
Erykowa Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Hej Widzę,że przez brak czasu ominęła mnie nie ciekawa sytuacja ale się ciesze,że od razu przeczytałam o lepszych wiadomościach.nadal jednak trzymam kciuki za chłopaka ! Zdjęcia z lasu super i psów i tej jaskrawej wiosennej zieleni przy okazji :) Z Gandzią kiepsko :( Ja chyba jednak zdecydowała bym się na sterylkę z aborcją bo wiem,ze na 100% nie była bym w stanie szczeniaków uśpić.Choć zawsze jest szansa,ze będzie 1 i uda się znaleźć mu dom.Trudna decyzja.I muszę przeszukać stare albumy u rodziców bo ogladając teraz te zdjęcia Moruska zdałam sobie sprawę,że jest on (chyba) strasznie podobny do mojego pierwszego psa,tyle,że mój był rudy :) Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Kundelus dzisiaj znów nic nie zjadł. Co prawda dzisiaj ma weselsze oczy i ogon częściej mu chodzi, niemniej jednak człapie się strasznie, no ale zobaczymy, co powie dzisiaj wetka i jakie wyjdą nam wyniki - mam nadzieję, że wrócę z pozytywnymi wieściami. Aha, kundel waży 15kg, więc mamy do zrzucenia jeszcze 4... albo i mniej przez tą chorobę. A to, żeby był fit to mu życzcie jak najbardziej, bo muszę w końcu jakiegoś psiego dobrego kardiologa znaleźć. Niepokoi mnie jego charczenie, gdy pobudzi się, najara na coś lub po wysiłku. Jutro idę do szkoły - w ogóle nie odpoczęłam. Nie chce mi się siadać do mojej znienawidzonej matmy, ale chyba muszę skoro chcę poprawić sprawdzian. Miałam dzisiaj posprzątać,ale totalnie brak mi motywacji... ogólnie dzisiaj trochę duszno u nas i nie idzie nic zrobić, najchętniej przeleżałabym cały dzień ;]. Ciężko jest być meteopatą... Quote
marta1624 Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Oj, biedny Morusek :( Z wagi zleci na pewno, razem walczymy :D A ze szkołą to mnie nie dziwi ;) Quote
Majkowska Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Cieszy mnie że wieści lepsze. O byciu metopatą coś wiem... zmień klimat a już myślą że pijesz albo bierzesz. Znam to. Plus migrena,dekoncentracja,wnerw itd. Quote
rashelek Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Łooo ile tu zdjęć, toć to nie może być Tyśkowa galeria! :D Bardzo mi się podobają, zwłaszcza te z zagryzanka. A jak w końcu z zakupem aparatu, cisza nastała? ;) Z Gandzią strasznie przykra sytuacja, właściciele strasznie nieodpowiedzialnie się zachowali. Nie rozumiem, jak można nie upilnować cieknącej suki, zwłaszcza w pierwszej cieczce! Z Morusem na pewno będzie wszystko dobrze, niech chłopak dzielnie walczy :) Ale waży teraz więcej od Miczela, my mamy 14,5 razem z futrem :D Quote
Majkowska Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 jak można nie upilnować cieknącej suki, zwłaszcza w pierwszej cieczce! No to chyba właśnie najczęstsze. Nie są przygotowani,nie znają jeszcze sygnałów że ta cieczka już tuż tuż. A ludzie też czekają ze sterylką na cieczkę. Właśnie mnóstwo znanych mi osób taká wpadkę zaliczyło - mimo najszczerszych chęci suka zaszła,a potem jej jedyna córka zapsiła czy tam zakociła cała okolicę. Co ja bym zrobiła to nie wiem,ale może ta aborcyjna jest jakąś karą dla ludzi. Bo niestety można ładnie się przejechać- mnie się zdarzył przypadek że babce wpadł adoptowany ode mnie samiec z adoptowaną schroniskową kotką,wszystko na umowach i czekające na kastrację... Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Na razie kwestia aparatu zostaje zawieszona, trochę się rozbija tu o kasę, a poza tym nadal jestem niezdecydowana ;) I dalej nie wiem jak rozgryźć kwestię Gandzi, mieli rozmawiać z wetem, więc mam nadzieję, że powie im coś mądrego, a nie pójdzie "miejcie szczeniaki", bo kasa za szczepienia pójdzie do jego kieszeni... No a cieczka im się wydłużała strasznie... pamiętajmy, że Gandzia pochodzi z dzikiej rodziny psów, więc może ruję ma jak jej matka: raz do roku, ale dłuuugą... Niemniej jednak wpadli, a ja mam twardy orzech do zgryzienia. Właśnie kundelus śpi na podusi :D Dzieki za pocieszenie, musimy się odchudzić, biorę się ostro za psa... tylko niech mi wyzdrowieje najpierw. :) Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 I do weta wnoszony na rękach :p Dzisiaj ciągle wskazywał mi drogę ewakuacji ze strasznej lecznicy. Ogólnie wet dał nam nadzieję, mamy się w piątek zgłosić, jakby się coś działo ;) Quote
marta1624 Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 To super wieści :) Moja też pokazuje mi zawsze wyjście, najpierw oczywiście muszę ją wtachać siłą :D Quote
rashelek Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 No to chyba właśnie najczęstsze. Nie są przygotowani,nie znają jeszcze sygnałów że ta cieczka już tuż tuż. A ludzie też czekają ze sterylką na cieczkę. Właśnie mnóstwo znanych mi osób taká wpadkę zaliczyło - mimo najszczerszych chęci suka zaszła,a potem jej jedyna córka zapsiła czy tam zakociła cała okolicę. Co ja bym zrobiła to nie wiem,ale może ta aborcyjna jest jakąś karą dla ludzi. Bo niestety można ładnie się przejechać- mnie się zdarzył przypadek że babce wpadł adoptowany ode mnie samiec z adoptowaną schroniskową kotką,wszystko na umowach i czekające na kastrację... Ale Tyśka już dawno pisała, że Gandzia ma cieczkę, więc to nie jest tak, że ich "wzięła z zaskoczenia". Trzeba pilnować mocno, a nie tak, że może się nic nie stanie... Ale niestety, teraz to już się nic nie zrobi. Ja osobiście wysłałabym ich na aborcyjną i gdybym sama była w sytuacji niedopilnowania suki, zwłaszcza przy pierwszej cieczce, to też bym tak zrobiła. Jak to ktoś tu pisał, "czego oczy nie widzą..." Haha nie chciałam Cię dobijać! Morus wzrostowo to jak "wychodzi", jak cocker spaniel czy niższy jest? No to jak już uciekał od weta, to jest na dobrej drodze do zdrowia :D Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Morus dalej nie je. Spojrzał na gotowane z miną "Co to jest? Że niby jest to do jedzenia" i odszedł. Mimo to żebra o coś lepszego. Lepszego, bo z talerza ;). Od weta chciał zwiać. Wniosłam go na rękach i trzymałam mocno na stoliku, bo na słowo weta "już" chciał zeskoczyć - w końcu jak już to już. O dziwo, nie pokazał wszystkich ząbków, ale stawiam to na fakt, że zastrzyki robił mu wet, a nie wetka, od której nacierpiał się niejeden raz katuszy ;). Ogólnie przy panu wecie jest grzeczniejszy niż przy pani wetce, ale myślę, że w końcu jego grzeczność przejdzie i na nowo zacznie pokazywać na co go stać ;). I cóż, w takich chwilach przypominam sobie, że powinnam w końcu kupić mu kaganiec. Generalnie dzisiaj już lepiej z nim, za to złapał dziś na podwórzu dwa kleszcze... wyjęliśmy mu. Idę jutro po kropelki, bo te chyba osłabiły deszcze i porządną obrożę, no i grzebienie, pal sześć, że w tej chwili mnie nie stać :P Zapożyczę się u brata. Wiecie jak wspaniale widzieć na nowo optymistę wracającego do formy, któremu się cieszą oczy? :) Ja wiem. Ogon mu ciągle chodzi. A, i schudł przez te dwa dni wymiotowania i głodówki... bo dzisiaj o wiele łatwiej mi się go niosło u weta i trzymało na rękach niż w poniedziałek. ogóle dzisiaj czekał na swoją kolej na kolanach - taki mały pieseczek. Kundelus jest wielkości spaniela, niektóre przerasta, inne są takie, jak on. W ogóle to jestem trochę zła całą ta historią z pokleszczówką, bo byłam umówiona ze znajomą na fotki Gamoniusowe, a tak to się spotkamy najprędzej na wakacjach... no cóż, choroba nie wybiera, najważniejsze że już jesteśmy w trakcie wychodzenia z niej. :) Co do Gandzi... będę ich namawiać do aborycjnej, choć już wiem, że moi dwaj weci tego nie robią, jest jeszcze jeden (do innych bym nie poszła) i obawiam się, że on też tego nie zrobi. Niemniej jednak w umowie, którą podpisaliśmy z Gandziowatymi jest mowa o sterylce i zakaz rozmnażania, ale nie uwzględniłam przypadku wpadki i nie wiem jak to rozgryźć - nawet nie wiem czy mam prawo im nakazać pod groźbą odebrania psa... czy jednak nie... przydałby się jakiś prawnik. Quote
marta1624 Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Ehh, to u was plaga kleszczy :( A Morus coraz lepiej się będzie miał, na pewno! :) Co do Gandzi- nie pomogę :/ Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Plaga, plaga... wiele psów straciło życie przez kleszcze. Zresztą, jak ratowaliśmy Finkę, to wówczas, w ciągu tych prawie 2tyg. w lecznicy były same godzinne kolejki z psami z pokleszczówkami. Ludzie u nas też strasznie chorują... aż strach, no ale zawsze był z tym problem, w tym roku jest jeszcze gorzej, bo nie było porządnej zimy. W ogóle nie było. Kleszcze w samochodzie to już norma. Masakra... Kundel nie chce wyjść na dwór :P śpi z nosem schowanym pod poduszką. I tylko mi cichutko chrapie. Quote
rashelek Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Musisz znaleźć coś, co mu podpasuje do jedzenia i się na to "załapie", potem już pójdzie z górki :) Przy takim futrze, jak Morusowe, ciężko, żeby środek dobrze działał... A krople i tak nie odstraszają. Może mu zdubluj i krop np. co 2 tygodnie? Pomyśl poważnie, czy go na lato nie ostrzyc, wiem z doświadczenia, że to bardzo pomaga tym środkom działać, no i znajdować łażące po psie robaki ;) A co do grzebieni, to może poszukaj furminatora czy podróbki? Zarąbiście się tym wyczesuje i nie powinno sie złamać :P To jak Morus wielkości spaniela, to chyba nie powinien 10kg ważyć? ;) Micza podobnych gabarytów i nie ma szans, żeby poniżej 13 zeszła, ale wtedy to z niej szkieletorek bez mięśni by był. Jak ma fajną formę, to i tak min. 14 waży. Fotki w takiej sytuacji najmniej ważne, chociaż faktycznie szkoda straconej okazji. Na pewno się jeszcze jakaś zdarzy :D A co w ogóle Gandziowy domek na tą całą sytuację mówi, szukają rozwiązań czy już się pogodzili ze szczeniaczkami? Swoją drogą, w którym ona tygodniu ciąży jest? Quote
marta1624 Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 U mnie na szczęście odpukać nie aż tak ;) Więc współczuję ogromnie :/ Właśnie przy takim futrze obroża może słabo działać :/ A tabletki? Z tego co czytałam to działają, tylko nie wiem jak działają na narządy po jakimś okresie użytkowania ;) Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Musisz znaleźć coś, co mu podpasuje do jedzenia i się na to "załapie", potem już pójdzie z górki :) Przy takim futrze, jak Morusowe, ciężko, żeby środek dobrze działał... A krople i tak nie odstraszają. Może mu zdubluj i krop np. co 2 tygodnie? Pomyśl poważnie, czy go na lato nie ostrzyc, wiem z doświadczenia, że to bardzo pomaga tym środkom działać, no i znajdować łażące po psie robaki ;) A co do grzebieni, to może poszukaj furminatora czy podróbki? Zarąbiście się tym wyczesuje i nie powinno sie złamać :P To jak Morus wielkości spaniela, to chyba nie powinien 10kg ważyć? ;) Micza podobnych gabarytów i nie ma szans, żeby poniżej 13 zeszła, ale wtedy to z niej szkieletorek bez mięśni by był. Jak ma fajną formę, to i tak min. 14 waży. Fotki w takiej sytuacji najmniej ważne, chociaż faktycznie szkoda straconej okazji. Na pewno się jeszcze jakaś zdarzy :D A co w ogóle Gandziowy domek na tą całą sytuację mówi, szukają rozwiązań czy już się pogodzili ze szczeniaczkami? Swoją drogą, w którym ona tygodniu ciąży jest? On tylko wyjada kurczaka i indyka, i tyle... ogólnie on nigdy nie umiał jeść gotowanego, tak samo mokra lub wilgotna karma już go w ząbki kole. Suchej mu na razie nie podaję, zresztą nawet jak ma, to chyba po niej ma uraz, bo w poniedziałek co zjadł, to zwymiotował i nie chce jeść. Ogólnie nie będę na siłę go męczyć jedzeniem, wiem że powinien jeść, ale jak nie zje to nie umrze... i tak jest za gruby. On nie zagłodzi się na śmierć, oto jestem spokojna. Zawsze działa instynktownie... jak jutro będzie szukał coś do jedzenia, ale nic nie jadł, to będę stawała na rzęsach, na razie nie panikuję. Właśnie jego futro jest straszne, ciężko jest znaleźć działający środek, a jeszcze ciężej znaleźć kleszcze... Strzyżenie - wiem, wiem, co sezon to o tym rozmawiamy, mimo wszystko na lato sporo futra traci i myślę, że nie ma takiej potrzeby. Boję się też, że po ingerowaniu maszynką futro stanie się niefajne do czesania, zacznie się krecić (a jest do tego podatne) i łatwiej kołtunić... w miejscach, gdzie M. ma sierść kręconą (portki, grzbietnia cz. tyłka), futro jest nie do rozczesania, wszelkie szczotki kapitulują na tym odcinku. I gdyby miało mu się tak zrobić wszędzie, to ja bym spasowała chyba i goliła go na 0. Spróbujemy połączenia obroży z kroplami - zobaczymy. Zakup co 2tyg kropli trochę by mnie wyniósł, no chyba że zastosowałabym to, co poradziła mi wetka: zakup kropelek dla psów o większych gabarytach i podzieliła na pół... ale nie wiem czy to nie ma skutków ubocznych na dłuższą metę... jednak dzięki za wszlekie rady, spróbujemy wszystkiego, jeśli będzie trzeba :) Na razie chcę spróbować ze szczotką, furminator wydaje mi się, że u nas by nie spełnił egzaminu... Mieliśmy do tej pory zgrzebło, ale się połamało. Ogólnie byłam zadowolona, więc i je kupię, tym razem z podwójnym rzędem obrotowych ząbków, a nie jednym. Z tą wagą to nie tak prosto. Wysokość nie jest wyznacznikiem, tak samo daleka jestem do porównywania morusiej wagi do choćby spanielowatej - inna budowa, Gamoń jest mocniejszej kości... wetka jeszcze nie załamała rąk nad Morusem, chyba wierzy w nas, że zrzucimy. Niemniej jednak on latem waży ok 12kg - i dla mnie jest to idealnie, choć zdaję sobie sprawę, że jak będzie miał więcej mięsni, to będzie ważył więcej. Jesienią zawsze dążę, by ważył ciut więcej, bo jednak mieszka na dworze i warstwa tłuszczu mu się przyda, ale on sam wtedy mi zapada w sen zimowy, ma powolniejszy metabolizm, więc samo przez się trochę wychodzi. Czasem aż za bardzo, ale ja zimą staram się ostrożnie mu dawkować jedzenie, bo dostaje je zresztą bardziej kaloryczne niż latem, a sam ma apetyt za dwóch ;). Jeśli chodzi o nich, przepraszali. Pogodzili się z tym, szukają już chętnych na szczeniaki. A ja dążę do tego by im to uprzykrzyć i by zdecydowali się na aborcyjną... Tydzień - któryś z pierwszych, bo napisali do mnie "Gandzia chyba jest w ciąży" dokładnie w poniedziałek. marta1624, o jakich tabletkach na kleszcze mówisz? Działają w ogóle? Czytałam ostatnio o dwóch takich tabletkach, ale cena jest kolosalna i nie podoba mi się fakt, że nie odstraszają kleszcze, a tylko je zatruwają... bo co z tego skoro do wyplucia jadu może dojść i tak? Szczerze to sama nie wiem jak sobie radzą collakowcy na przykład z kleszczami... albo samoyedziarze... Ja w tym roku kapituluję już z futrem kundla, z roku na rok jest potężniejsze... Nie wiem kiedy skończy się ofutrzać. I choć futro jest sliczne to masakryczne pod względem kleszczy. On już szura nim po ziemi... Quote
marta1624 Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Nie zagłębiałam się aż tak w temat, ale co nieco czytałam o tych http://www.dogomania.com/forum/topic/146199-bravecto-opinie/ Czy odstraszają- nie wiem, zdania podzielone. Możesz o nich poczytać, sama nie stosowałam to nie wiem ;) Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 O Bravecto swego czasu czytałam, o tu: http://www.psyiludzie.pl/nexgard-bravecto-tabletka-kleszcza/. Nie wiem czy chcę ryzykować, wpływ tych tabletek na psa pojawi się pewnie dopiero za parę lat, teraz to nowość na rynku... Z drugeij strony nie wiem czy większym ryzykiem jest niepodawanie tabletek... Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 O raaany.. Ktoś tego szczeniaka przywiązał do drzewa do lasu... Tak, ja skończe z adopcyjniakami :p Quote
marta1624 Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Ale ładny <3 Właśnie mam mieszane uczucia co do wpływu na organizm po jakimś czasie ;) Quote
Guest TyŚka Posted May 6, 2015 Posted May 6, 2015 Mam słabość do futrzaków, trzeba to przyznać, ale to przez kundla ;) Ja też właśnie. W ogóle ja zawsze taka wahająca się jestem, ciężko mi jest zdecydować. Na razie spróbujemy ze zwiększeniem częstotliwości podawania spot-onów, zobaczymy z jakim efektem. Quote
*Magda* Posted May 7, 2015 Posted May 7, 2015 Piękny ten psiak :) Jak można go było zostawić przywiązanym do drzewa?! Takie cudo znalazłoby szybko domek ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.