luka1 Posted October 28, 2007 Posted October 28, 2007 Zaden pies nie robi na mnie tak przygnębiajacego wrażenia jak Huzar. Z jednej strony dojżały poważny pies z drugiej rozpacz z jaką reaguje na widok odchodzącego człowieka. Po wizycie przy jego boksie, zdaję sobie sprawę ze swojej bezradności. To jest dobijające. Quote
luka1 Posted October 30, 2007 Posted October 30, 2007 [SIZE=2]Jeśli chciałbyś przyjąć jego miłość i jego samego pod swój dach nie krępuj się. Quote
Marka Posted November 4, 2007 Author Posted November 4, 2007 Huzar był dzisiaj na 1,5-godzinnym spacerze i jako bardzo grzeczny pies biegał sobie z puszczoną luźno smyczą po łąkach, polach i lasach :multi: PS. Jego koleżanki z boksu wyprowadzili też pospacerowały troszkę ze znajomymi Eurydyki :loveu: i dzięki temu je poznałam, bo osobiście nie wchodziłam do schroniska (TZ mi zabronił, bo bał się, że jak tylko zajrzę do pierwszego boksu to będziemy dzisiaj wracać z kolejnym zabiedzonym szczeniakiem na tymczas :evil_lol:, a mamy jeszcze do wyadoptowania Bączka - i to do szybkiego wyadoptowania, bo nasza suka czeka na operację oka, którą zrobimy dopiero wtedy, gdy nie będzie w domu żadnego zamęczającego ją szczeniaka :shake:) No ale z Huzarkiem pobyłam i bardzo się cieszę, bo spacery z nim to sama przyjemność :loveu: Quote
eurydyka Posted November 4, 2007 Posted November 4, 2007 nawet nie wiesz jak sie cieszyl jak podeszlam go przypiac na smycz do boksu, skakal bo nie mogl sie doczekac my tak szybko zdjec nie bedziemy miec, bo musze sobie poleciec na kilka dni popracowac i najwczesniej w czwartek mam szanse jakos dostac sie do fotek kolezanek Huzara (obie male do kolana, wysterylizowane, radosne) Quote
Marka Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 Zapomniałam napisać wczoraj o jednej niepokojącej wieści: stan oczu Huzara się pogorszył - powieki są zaczerwienione, gałki oczne zaczęły się znowu "szklić"... Obawiam się, że to powrót uczulenia... :sad: Quote
Marka Posted November 5, 2007 Author Posted November 5, 2007 [quote name='luka1']Czym były leczone oczy poprzednio? Niczym - kto w schronisku podawałby mu regularnie 2x dziennie maść do oczu? :roll: A antybiotyków nie wolno podawać od przypadku do przypadku, bo niweczy się ich działanie :shake: Quote
luka1 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 Hm, ten Huzar to pechowiec, a gdyby tak zweryfikować jego wiek. Skąd wiadomo ile ma lat? Z tą energią to jakoś dziwnie mówić że ma 8 lat. Quote
Marka Posted November 7, 2007 Author Posted November 7, 2007 Jeszcze dwa zdjęcia z niedzieli: żaden pies tak pięknie nie potrafi "siad" :p a tu uczymy się też "waruj" ;) Quote
luka1 Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 w tym psie jest tyle energii :shake: Jak wam się udaje opanować go na spacerkach? Quote
Marka Posted November 10, 2007 Author Posted November 10, 2007 luka1 napisał(a): w tym psie jest tyle energii :shake: Jak wam się udaje opanować go na spacerkach? On tylko szaleje z radości po wyjściu z boksu i biega tak aż do wyjścia za schronisko - potem, jak emocje opadają, to już sobie spokojnie truchta dookoła :p Quote
luka1 Posted November 10, 2007 Posted November 10, 2007 To też pognał parę razy z Panią Zytą na drugim końcu smyczy do bramy. Pani Zyta gdyby nie miała ciężkich gumowców jak chorągiew powiewałaby zapsinką. Pare razy zrobił z niej karuzelę, zwalił kupę i trochę wyhamował i stąd te fotki. Quote
luka1 Posted November 14, 2007 Posted November 14, 2007 Huzarkowi bardzo trzeba przestrzeni, siedi w boksie z małymi dziewczynami, ale nie w głowie mu panienki wolałby pognać po polach i lesie. A tu krata :-( Quote
luka1 Posted December 1, 2007 Posted December 1, 2007 Piszę i kasuję codziennie - nie pozwalam zapomnieć. Moge tak pisać ruskie lata to nie boli. Tylko boli widok Huzara podskaującego przy kratach i błagającego o wyjście z boksu. I nie rozumie dlaczego on tam jeszcze jest. Mam tylko nadzieje że skoro Wiarus wyszedł to i Huzar doczeka sie zmian. Quote
luka1 Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 No, proszą, podziwiajcie. Jest taki jak wygląda - ładny, grzeczny, mądry...... Kurcze, bierzcie go do domu :placz: Quote
Marka Posted December 5, 2007 Author Posted December 5, 2007 Dzisiaj stało się coś niesamowitego - był telefon w sprawie Huzara..! :-o Ale tylko telefon - bo pan nie doczytał informacji o wieku Huzara - i oczywiście chciał młodego psa... :roll: Quote
luka1 Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 To jakś obsesja z tym, że ma być młody. Raptem wszyscy chcą sobie wychować psa. Eksperci od wychowywania i od siedmiu boleści. :mad: Quote
Marka Posted December 6, 2007 Author Posted December 6, 2007 "bo wie pani, z takim psem to ledwo się człowiek przyzwyczai - to zaraz będzie tragedia..." - my ludzie bardzo dbamy o siebie i swoje uczucia - żeby tylko się nie poświęcić i ich broń Boże nie urazić, bo to, że może nam się przykro zrobić jest istotniejsze od tego, że jakiś pies nigdy nie doczeka domu i zdechnie stary i samotny w schroniskowej klatce... Quote
luka1 Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 skąd ludzie mają pewność, że za dziesięć lat będą nadal zachwyceni swoim młodym (obecnie) psem? Czas mija i czy dziś czy jutro następuje moment rozstania. A jak się lubi zwierzaka to dobre i pięć minut z nim pobyć. Quote
luka1 Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 a wtedy wymienią na młodszy model. A starego do schroniska, albo do lasu. Tak jak powiedziała moja znajoma, że ona nigdy swjego starego psa nie oddałaby do schroniska, wolała go wywieżć do obcego miasta. Quote
Marzenuś Posted December 7, 2007 Posted December 7, 2007 Brak mi słów na takich ludzi... Czy nie lepiej jest pomóc psu przejść przez TM w miłości? Wśród kochających ludzi? Ale oczywiście... Według nich starzejące się zwierze można wyrzucić na ulicę a wziąć sobie młode. A kiedy oni sami będą starzy i będą pragnąć miłości i uwagi. I dziwić się że ich dzieci starymi się nie przejmują. Będą sami i opuszczeni. I kto winny? Dzieci. Mimo że sami je tak wychowali... Moze wtedy pomyślą o tych psach, którym domu nie dali, bo były stare... :-( Quote
Marka Posted December 15, 2007 Author Posted December 15, 2007 Oj, tak, niech się spełni... Huzar jest niezwykle tego domu spragniony. Dzisiaj jak wyszliśmy z nim to zaraz za schroniskiem puściłam mu smycz, żeby się wybiegał (jejku, jak on biega - jak dwulatek :lol:), i dopiero jak doszliśmy nad rzeczkę, gdzie Huzar popił wody i pojadł trawy, zawołałam go na pieszczoty - przybiegł oczywiście natychmiast, uradował się cały, po czym zaczął tak popiskiwać żałośnie, jakby chciał się pożalić "tyle się znowu naczekałem, żeby ktoś się mną zainteresował, zabrał na spacer - tak smutno jest patrzeć na tą betonową ścianę naprzeciwko mojego boksu..." :-( Quote
Marka Posted December 17, 2007 Author Posted December 17, 2007 I jeszcze jeden szczęśliwy Huzar na sobotnim spacerze: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.