Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bodziulka napisał(a):
a opowieści o Huzarze jak nie było na Esochaczewie, tak nie ma :shake:


Jak nie ma - to wyszperałam u siebie i przeklejam tutaj:

"Od dłuższego czasu już staram się znaleźć dom psu, który jest piękny, energiczny, inteligentny, żywy i jak rzadko oddany ludziom. Niestety – bez skutku. Dlaczego? A to dlatego, że ten pies jest... stary. Tak o nim mówią wszyscy, którzy usłyszą, że ma 7-8 lat (bo dokładnie nie wiadomo ile – precyzyjnie nie da się tego określić u psa schroniskowego, czyli psa po przejściach). Dla mnie osobiście to zupełnie niezrozumiałe – dlaczego każdy telefon z zapytaniem o tego psa kończy się natychmiast po informacji o jego wieku. Tak jakby pies wraz ze skończoną młodością automatycznie przestawał być wartościowym zwierzęciem, jakby nie można się było już nim cieszyć.... Naprawdę staram się wczuć w takie postrzeganie sprawy, zadawać sobie pytanie dlaczego taki opór przed przygarnięciem psa, który nie jest młody, ale nie znajduję wytłumaczenia. Bo czy taki pies się nie przywiąże? Psy to zwierzęta, które generalnie nie potrafią już żyć bez człowieka, kiedy go utracą – najpierw tęsknią za swoim dawnym panem, potem – pragną już tylko uwagi i opieki kogokolwiek, bez tego cierpią – jeśli ktoś nie wierzy – wystarczy odwiedzić schronisko i zobaczyć, jak skaczą na kraty, jak szczekają próbując zwrócić uwagę właśnie na siebie. Czy starszy pies się nie „przychowa”? Psy to bardzo inteligentne zwierzęta – jeśli od pierwszych dni w nowym domu wyznaczymy im zasady, pokażemy co wolno a czego nie, damy czas na oswojenie się z nowym otoczeniem – wpiszą się w nie idealnie w ciągu kilku tygodni! Starszy pies może chorować? Oczywiście, może, tak jak pies w każdym wieku, czasem częściej, ale czy psia przyjaźń nie jest warta tej odrobinę staranniejszej opieki? Pies tyle nam daje z siebie, przede wszystkim ogromną, bezinteresowną miłość i wierność – czy to nie jest warte troski i opieki?
Adopcja starszego psa to uratowanie mu życia i dar o wiele cenniejszy niż adoptowanie szczenięcia czy młodego psa. Bo młodego psa przygarniamy bardziej dla siebie – dla swojej radości i przyjemności z jego posiadania. Starszego psa – przygarniamy dla niego, ofiarowując mu nie tylko swój dom, ale także samego siebie. Ratujemy mu życie nadzwyczajnym gestem, na który stać tak niewielu... Udowadniamy sobie i światu, że życie niekoniecznie musi być niesprawiedliwe, i że starszy, skrzywdzony porzuceniem pies może jeszcze w ostatnich latach swojego życia cieszyć się ludzką przyjaźnią i życzliwością. Może poczuć się szczęśliwie i bezpiecznie, a nie musi umierać powoli w schroniskowym boksie, sam na sam ze swoim niezasłużonym wyrokiem...
Jeśli ktoś z Państwa czuje, że stać go na ofiarowanie swojej przyjaźni dużemu, starszemu, ale niezwykle żywemu, energicznemu i kochającemu ludzi psu – proszę o telefon. Huzar (pies ze zdjęcia obok) czeka na Państwa już długo..."


(kontakt - tel. 0-507920043)

Posted

Popieram Anię!
Na prawdę nie rozumiem, jak można nie chcieć starszego psa, przecież to same zalety:
trochę spokojniejszy, niż młody, energiczny psiak (nie dotyczy bokserów ;)), więc może go wziąć nawet mniej ruchliwa osoba
zazwyczaj już ma wpojone trochę zasad - Huzar ma ich bardzo dużo, co można sądzić po reakcji na komendy
taki psiak bardziej zwraca uwagę na człowieka, niż młodszy, który na spacerze chce głównie szaleć z innymi
taki "starszy" pies potrafi bardziej docenić szansę, jaką mu się daje - bo one zazwyczaj są znacznie dłużej w schroniskach, niż te młode

Posted

Marko, aż żal, że tacy ludzie jak Ty nie dostają na osiemnaste urodziny 10ha z domem i wkładką finansową na początek, z resztą byś sobie poradziła :loveu: !

Posted

Aneczko - nie żal, tylko łaska boska - gdybym ja miała te 10h i środki to pewnie już w tej chwili miałabym tyle psów co Violetta i... w tym samym ośrodku dla psychicznych spędzałabym teraz czas... :razz:
Bo to polskie morze bezdomności zwierząt jest nie do ogarnięcia w żaden sposób - a wrażliwcy, którzy próbują, skazują sami siebie na bardzo smutny żywot w tym smutnym kraju...
My, wyciąganiem tych pojedynczych psiaków, "usiłujemy wyczerpać łyżeczką morze psiej biedy" - jak napisała kiedyś w jednym z artykułów w Moim Psie "Psubratka".

PS. Aniu - Pan Waldek pytał o Ciebie - może już czas odwiedzić "Azorka"? ;)

Posted

Huzarku, tak strasznie dawno nie odwiedzałam Twojego wątku.. Widzę, że nie zmieniło się wiele - nadal czekasz kochany.. :-(
Jak Twoje oczka?
Chyba rozwieszę nowe plakaty, bo zostały mi jeszcze z poprzedniego razu, żeby to tylko coś Ci pomogło...

Posted

Czas odwiedzić schronisko, wiem, ale niestety wpadłam z tą nową pracą tak wrednie, że po prostu nie mam już na nic siły, zresztą po 22 to schronisko jest nieczynne :shake:!

Posted

Oczy Huzara dzięki Bogu nie najgorzej - to znaczy - nie pogorszyło mu się od czasu badania (przynajmniej nie widać, żeby coś się złego działo).
Huzar mieszka z małą sunią w sporym, zadaszonym boksie, z widokiem na ścianę następnego - co nie jest najlepsze z punktu widzenia jego towarzyskości, bo nie widzi ludzi krzątających się po podwórku, ale za to ma sporo cienia - więc mam nadzieję, że to letnie słońce, które teraz mamy, mu nie zaszkodzi i będzie się dalej dzielnie trzymał.
Aż do znalezienia domu...
Nieee, co ja gadam, w ogóle i zawsze! :D

Posted

To przekaż pozdrowienia i mizianka :eviltong: od starej ciotki, dzisiaj to nawet w lepszej formie jestem, bo chłodniej się zrobiło, ale do wyjazdu jeszcze nie dojrzałam :shake:.

Posted

Widziałam bardzo dobre ogłoszenie o Huzarku (to dożywocie za kratami :-( ). Może ktoś z otwartym, gorącym serce je przeczyta, może to serce mu zabije...

Huzar rozpaczliwie tęskni za człowiekiem. On robi wszystko, żeby wydostać się spoza krat. Taki kontrast ostatnio, jak bylam w schronisku - kudłata sunia, która uciekała od wolności do swojego boksuu i Huzar, pełen rozpaczy, że z niego nie wychodzi...

:-(

Posted

Byłam z Asiamm w niedziele w Azorku, niestety nie wyszłysmy z Huzarkiem na spacer :-(, brak czasu bo wpadłysmy tylko z darami na chwile i powrót.....w sobote napewno pojedziemy ale wiecie co......serce mi krwawi jak psine trzeba zamknąć znowu do boksu po długim spacerze, On wtedy jeszcze bardziej cierpi.....i myśli "znowu mnie zamkneły" :placz:

Posted

ziuta-23 napisał(a):
w sobote napewno pojedziemy ale wiecie co......serce mi krwawi jak psine trzeba zamknąć znowu do boksu po długim spacerze, On wtedy jeszcze bardziej cierpi.....i myśli "znowu mnie zamkneły" :placz:

To na pewno przykry moment, ale pies wyprowadzany na spacer zawsze czeka na kolejny - i ma jakby dodatkowy powód do tego, żeby nie tracić nadziei - i to jest ważne. A ja staram się zwykle osłodzić ten przykry moment jakimś smakołykiem dla niego i jego koleżanki z boksu ;)

Posted

Ok Madziu, tak zrobimy.
Ale wiem, że zarówno jemu jak i mi będzie ciężko się zozstać...:-(
Zdjęcia oczywiście będą ze spacerku.

  • 2 weeks later...
Posted

Huzar się wszystkim przypomina.........kto go pokocha??

"Nie ma znaczenia ile masz pieniędzy, ani ile rzeczy, możesz być biedakiem ale mając psa jesteś bogaty" Louis Sabin

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...