Toska1 Posted June 12, 2007 Posted June 12, 2007 Rastuniu, nie zdążyłam tydzień temu, a potem było mi jakoś niezręcznie... U nas zaczęły się upały, jak przed rokiem... Czy mam cieszyć się z faktu, że wam już one nie dokuczają? Mój Agat bawi się czasem z młodą sunią taką jak Ty, ale ona taka głupiutka, beztroska, widzę w niej tylko znajomy kształt bez tego co najcenniejsze. Psia dusza: emocje, uczucia, doświadczenie życiowe, to niemożliwe aby miały się tak po prostu zmarnować... Quote
zurdo Posted June 12, 2007 Author Posted June 12, 2007 Ja na szczęście nie widuję podobnych psów. Na szczęście. Choć widok długowłosych onków bywa dość bolesny. Tusiołku, dziękuję za ten sen, tak wyczekiwany, choć niejasny. Kiedy jesteście razem obok mnie, Ty i Tosia, to najwspanialsze momenty, nawet jeśli takie ulotne i nietrwałe. Quote
szajbus Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Rastuniu co teraz robicie za TM? Tak bardzo tęsknimy za wami. Quote
Toska1 Posted June 19, 2007 Posted June 19, 2007 Rastuniu pamiętam \*/ To już miesiące, a wciąż czujemy się odarci z takiej zwykłej obecności Waszej, która wbrew logice powinna trwać wciąż... Quote
zurdo Posted June 20, 2007 Author Posted June 20, 2007 Tusiołku przepraszam za ten wtorek, musiałam wyjechać. W końcu ruszył projekt, tak na to czekałam. Na warsztat idą dzieciaki, cieszysz się? Pewnie tak, to ta część ludzkości, do której miałaś specjalny sentyment. Kocham Cię, Aniołku mój, nieustająco i wciąż tęsknię. Quote
Monia70 Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 Rastuniu, czuwaj mocno nad swoja pania i Tosieńką. Tosieńka chora i słabiutka jest.Dodaj im dobrej energii zza Tęczowych chmur. Quote
Radek Posted June 22, 2007 Posted June 22, 2007 Rastuniu czuwaj nad Tosią. Pomóż jej walczyć i zwyciężyć chorobę. Quote
zurdo Posted June 23, 2007 Author Posted June 23, 2007 Dziękuję Wam i Tobie, Niuchaczku, pewnie znowu Twój dobry duch pomoże Tosi wykaraskać się z problemów. Quote
Monia70 Posted June 25, 2007 Posted June 25, 2007 Rastuni, z Tosią jest juz lepeij. Trzymałaś nad nią swoje łaki prawda???? Kochana jesteś :loveu: Quote
zurdo Posted June 26, 2007 Author Posted June 26, 2007 Tusiołku, pamiętasz, jak z górą rok temu spędzałyśmy w lecznicy po kilkanaście godzin dziennie? Pewnie niewiele z tego pamiętasz, pierwotniaki zmieniły Twoją krew prawie w wodę. Spotykałyśmy codziennie sznaucera z chłoniakiem, nie walczył już, nie reagował na leki. Codziennie płakałam widząc tę beznadziejną walkę. Wiedziałam, że nadejdzie taki dzień, kiedy na Ciebie przestanie działać chemia. Nie doczekałaś go... Teraz siedząc tam z Tosią, spotkałam opiekunkę sznaucera. Jego serducho przestało bić 12 czerwca zeszłego roku. Teraz przy boku dziewczyny wędruje nowy przyjaciel, choć stary wciąż zajmuje miejsce najważniejsze. Wiesz, psiak nazywa się Kredens, bo część życia przeżył zamknięty w szafie. Umościłyście tu wygodne miejsca, a zwalniając je, nakazaliście przekazać je nowym mieszkańcom wraz z całą miłością, w jaką nas wyposażyliście? Tusiołku, jeszcze jedno. Dziś odeszła Heksa. Wiem, troszkę się kłóciłyście o terytorium, teraz już nie musicie, więc powitaj Ją pięknie, jak dobrą, starą znajomą... Kocham Cię nieodmiennie. Quote
szajbus Posted June 27, 2007 Posted June 27, 2007 Faktycznie, tam miejsca jest dość i panuje zgoda. Pewnie przywitały sie na progu TM i Rasta zaczęła jej pokazywać najpiękniejsze zakątki tej magicznej krainy. Rastuniu Heksa Quote
Hippies Posted June 28, 2007 Posted June 28, 2007 Rastuniu widzę że bardzo opiekujesz sie swoją Panią i jej nową psiunią, wiem że gdyby nie ty Słoneczko nad główka swojej Pani to nie byłaby teraz taka piękna tęcza :lol: . Bardzo dawno nie rozmawiałam z Tobą - ale Ciągle jesteś w moim Sercu. Quote
szajbus Posted June 29, 2007 Posted June 29, 2007 One opiekują sie swoimi następcami. Przekonałam sie o tym wiele razy. Rastuniu Quote
sota36 Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 [quote name='szajbus']One opiekują sie swoimi następcami. Przekonałam sie o tym wiele razy. Rastuniu tak! Potwierdzam! Pamietam taki wypadek: kiedy Guteniek mial 4 miesiace, wpadl do otworu ( jakies zule ukradly pokrywe, trawa zarosla i nie bylo nic widac),spadl na 2 metry w dol i o malo co nadzial sie na pokretlo do rur w ktorymch plynie gaz na osiedle. Wyciagalysmy go we 2 i jemu nic , poza strachem, sie nie stalo!! To Atos, to Jego robota! Quote
Dzaga Posted June 30, 2007 Posted June 30, 2007 Jak Pako ( Boxer cioci , ona też kocha te psy ) był młody wpadł pod samochód i przeżył to wiedziałam , że to Roxa i Sarcia :) ! Quote
zurdo Posted July 3, 2007 Author Posted July 3, 2007 Tusiołku, co ja mam zrobić z tym naszym Mrówkojadem? Boi się wody okropnie, a miałaby szansę popracować nad odbudową mięśni. Pamiętasz, jak zobaczyłaś pierwszy raz wodę? Też się bałaś, dwa lata zajęło nam przekonanie się, że woda jest całkiem fajna. Za to potem pływanie stało się Twoją wielką miłością. Nie mam żadnych zdjęć, bo jednak musiałam Cię pilnować. Choć tak to kochałaś, to pływać, wybacz skarbie, nie nauczyłaś się nigdy. Jak tylko traciłaś grunt pod łapami, zaczynalo się szaleństwo. Pupsko wraz z ogonem głęboko zanurzone, głowa znikała co chwilę pod wodą, łapska machały bezładnie bardziej chlapiąc niż posuwając ciało naprzód. Wiesz, czasem myślałam, że specjalnie się tak wygłupiasz, żeby mnie rozśmieszyć, bo przecież psy tak nie pływają. Cały czas mam przed oczami ten widok głowy idącej pod wodę i rozchlapujących wodę łap. Może i dziwaczny to widok, ale najpiękniejszy. I wiesz, zawsze się wtedy uśmiecham. Może właśnie dlatego tak się wygłupiałaś... Kocham Cię Niusiu. Quote
zurdo Posted July 7, 2007 Author Posted July 7, 2007 07.07.07 Minęło 8 miesięcy. Bardzo dużo Tusiołku, a tyle jeszcze... Myślałam – Ty będziesz przy mnie zawsze. Tak przecież było, ludzie się zmieniali, miejsca się zmieniały, zmieniały się sytuacje i okloliczności, Ty trwałaś przy mnie. Przyjaciel. Naiwność. Zostało małe pudełko z pamiątkami i zdjęcie nad łóżkiem. Patrzyłam na Twoje zdjęcie i myślałam – już nigdy psa. Naiwność. Pod Twoim zdjęciem leży Tosia. Kiedy robię jej zdjęcie na łóżku, mam w kadrze Was obie. Myślałam – nigdy więcej takiej miłości i nigdy takiego bólu. Naiwność. Nie da się kochać na pół gwizdka. A jednak - pozostaniesz miłością mojego życia. Ideałem. Szczęściem, które będę wspominać, dopóki starczy pamięci. Radością czystą. Teraz już każde szczęście i każda radość odarte są z tej naiwnej wiary, że tak już będzie zawsze. Teraz być może czerpię więcej z małych, banalnych chwil i zdarzeń, ale każde z nich jest już skażone świadomością tego, że muszę je zapamiętać, bo to jedyne, co mi kiedyś zostanie. Kocham Cię Niusiu nieodmiennie i bardzo tęsknię Quote
Monia70 Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 Zurdeńko :glaszcze: . Miłość do Rasty , raz na zawsze będzie tą JEDYNĄ i niepowtarzalną.Z tej miłości będziesz się uczyć następnej. Ja też mam zdjęcie Melci, kosmyk wlosów(nawet czuje jej zapach:loveu: ) mam jej miłość.Ale mam też Tosię;) , Malinkę,Dżekusia-starusia, KOrina i Kefira i każdego z nich kocham nad zycie, ale każdego inaczej.Co nie znaczy , że gorzej:roll: .Bo przeciez każda miłość jest inna ale jest MIŁOŚCIĄ. Quote
zurdo Posted July 7, 2007 Author Posted July 7, 2007 Monia, dziękuję. Ta miłość nie jest gorsza, mniejsza, jest inna właśnie. Chodzi mi tylko o to, że TAKA miłość się już nigdy nie powtórzy. Wraz z chorobą i śmiercią Rasty straciłam jakąś dziecięcą, naiwną beztroskę/nieświadomość. Było w moim życiu sporo zwierząt, wszystkie kochałam, wszystkie pamiętam, za wszystkimi tęsknię. Ale z Rastą łączyło mnie coś wyjątkowego, tak wyjątkowego, że nie brałam pod uwagę (jak głupio by to nie zabrzmiało, bo nie jestem już dzieckiem) takiej możliwości, że Jej może zabraknąć. Teraz inaczej patrzę, teraz się boję. Kiedy Rasta zaczęła tracić świadomość i pamięć, byłam spokojna, po prostu robiłam badania. Kiedy okazało się, że ma chore serce, też byłam spokojna. Byłam spokojna, kiedy z rzadka na coś chorowała. Nie robiłam jej kontrolnych badań. Nie bałam się o Nią, bo Ona po prostu musiała być. Teraz łatwo panikuję. Pstrykam Tosi setki zdjęć, choć Rasta ma ich z 10 lat ledwie sto. Z wielką chęcią robiłabym jej morfologię co miesiąc. Każde swoje zachowanie oceniam pod kątem tego, czy go kiedyś nie pożałuję, więc Tośka jest rozpuszczona jak dziadowski bicz. Każdą sytuację oceniam pod kątem możliwych zagrożeń, nawet do metra Tosię wnoszę, choć szczelina między pociągiem a peronem nie jest duża. Tośka szczeka od rana do nocy, a ja myślę o tym, że kiedyś zrobi się przeraźliwie cicho. Czasem mam wrażenie, że wpadam w paranoję. Przy Raście nigdzie nie czaił się strach, była tylko czysta radość z chwili. I ta niewinna radość odeszła wraz z Rastą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.