Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rastuniu (*) pamiętam.

Bolesne jest to uczenie się życia bez kochanych istot, pocieszam się myślą, że Tam, gdzie jesteście nie ma miejsca na smutek.

  • Replies 961
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Zagladam tu kilka razy w tygodniu- nie wiem, co pisac? Ze boli, ze sie teskni,ze pamieta? Moge napisac jedno - ze sie KOCHA! Rastuniu i Ty jestes kochana psinka!

Posted

Ja też często tu zaglądam i najczęściej - nie iwem, co napisać. Że przykro, że boli, że współczuję, że tęsknota i łzy. To jasne, dlatego tu jesteśmy. Ale dobrze się czuję w tym zakątku dogo, wyciszonym i oderwanym od pewnych problemów.

Tusiołku, wiesz na pewno, że często chodzę z Tosią na Kaskadę. Nie chodziłyśmy tam razem, bo park był ruiną z potłuczonymi butelkami zamiast trawników i bezwładnymi ciałami pijaków w krzakach. Teraz jest wyremontowany. Jest stawik i kaskada z fontanną. Bardzo żałuję, że nie poszłyśmy tam razem w zeszłym roku. Bałam się, że po remoncie pełno tam dzieci, które na Twój widok uciekałyby z krzykiem, że wilk z bajki o Czerwonym Kapturku (pamiętasz, ile razy tak było, bo ja nie potrafię zliczyć?). Ale tam jest pusto i przyjemnie. Siadam nad stawem i kiedy Tosia tarza się w trawie, ja patrzę na wodę i widzę, jak stajesz nad brzegiem i niecierpliwie czekasz na pozwolenie, a kiedy padnie to najukochańsze słowo „można”, wpadniesz do wody i będziesz się chlapać, jak dziecko w brodziku. Potrafiłaś się cała zmoczyć stojąc w wodzie nie sięgającej nawet do brzucha. Żałuję, że nie chodziłyśmy tam w to upalne lato zeszłego roku. Dobrze, że teraz bywasz tam z nami czasem, czuję, dziękuję...

Posted

Rastuniu, byłam nad morzem, widziałam jak psy z radością pływały w zimnej wodzie w pogoni za patykiem rzucanym przez Pana. takie były szczęśliwe... Ty pewnie też tak się zachowywałaś. A Morus nie lubił wody. Za nic nie chaciał wejść nawet do strumyka w upalny dzień. A jak Go kąpałam, to stał posłuszny i obrazony z głową odwróconą do ściany. Dopiero po kapieli była radość i tarzanie się w piachu i trawie :lol:

Posted

Monia, dziękuję za piękne kwiaty.
Tusiołku, a to Twoje, nasze, ukochane gazanie

Tusiołku, może niewiele podjęłam w życiu słusznych, mądrych, szczęśliwych decyzji. Ale dwie na pewno...

Posted

Rastuniu (*) pamiętam, nie umiem wstawiać kwiatków, jak wielu innych potrzebnych w życiu czynności, ale wiesz przecież, że nikt nie jest bez wad...

Posted

Tusiołku, lniana torba, w niej książka, butelka z wodą i piłka. Jasny sygnał. Idziemy do parku odpoczywać w cieniu. Ty wybierałaś ławkę, nie mogła być pierwsza lepsza. Musiała być w cieniu, musiał być spod niej dobry widok, musiał być pod nią dołek - bezpieczne schronienie dla piłki. Nie dokucza Ci już upał. Nie wiem, Tusiołku, czy są jeszcze dołki pod ławkami. Nie siadam w parku, nie czytam tam książek. Tylko wodę znowu nalewam na dłoń. Tosia też lubi tak pić. Działania na zbiorach, części wspólne i rozłączne, iloczyny, sumy, różnice. To co rozłączne, przynależne tylko Tobie wciąż trwa, choć inaczej. Bardzo Cię kocham.

Posted

Witam Cię Rastuniu ;)

W końcu przełamałam się i znowu mogę tu do Was zaglądać !!!

Przepraszam ale byłam taka zła na cały świat że odebrał mi mojego maluszka :angryy: .

Ale teraz już będzie dobrze, bo wiem że jest Wam tam dobrze i że czekacie na nas i najważniejsze, że nie pozwolicie na to żeby stało się nam wszytskim coś złego.

Rastuniu Słoneczko ja pamiętam o Tobie i innych psiakach, tylko ostatnio nie byłam sobą.

Duża buźka w nosek od nas tzn mnie Selki i Kacpra -nie wiem czy lubiałaś kiciuchy ale teraz one będą ze mną, jak kiedyś Hippies :-( .

Posted

zurdo napisał(a):
To co rozłączne, przynależne tylko Tobie wciąż trwa, choć inaczej. Bardzo Cię kocham.


I to będzie trwało zawsze.I będzie się zmieniać i przekształcać ale nigdy nie zaginie.

Posted

Tusiołku, patrzysz czasem z góry na to, co Tośka wyprawia? Widzisz jak traktuje Nutkę? Naszą Nutkę? Tę, której tak strzegłaś, choć czasem zabierała Ci mnie? Widzisz, jaka zazdrośnica? Jak Nutkę oszczekuje, jak nie dopuszcza jej do mnie? Czuje jakoś, że łączy nas coś szczególnego, innym psom pozwala podchodzić. Pewnie śmiejesz się, jak nasza kulawa Tośka zapomina o łapie na widok Nutki, taka złość ją ogarnia. Trzeba jej to wybaczyć. Opiekuj się nami, i Nucialską też. Aniołku nasz.

Posted

Rastuniu, wybacz mi, ze zagladam na ten watek zawsze, kiedy musze ulac troche tych lez, ktore gromadza sie pod powiekami i bez odpowiedniego wyzwalacza same nie poplyna i beda bolaly. wybacz, bo to miejsce nie jest po to. tutaj powinno sie wspominac i wysluchiwac opowiesci Twojej Pani o Tobie. jestes naprawde niezwykla sunia. pomagasz nawet w taki sposob. przeczytalam, wyplakalam swoje i mi jakos mi nawet ciut lepiej...

Posted

Widzisz Tusiołku, jaka jestem słaba i beznadziejna. Obiecałam Ci tę różę i ciągle nie posadzona. Ciągle nie jestem w stanie tam pojechać. Paraliżuje mnie sama myśl. Bez tej obłędnej radości, bez zlatywania po schodach z piskiem i płaczem, bez dumnego obnoszenia kagańca? Obiecuję, w końcu się zbiorę, choć róża dopiero jesienią... Kocham Cię, pojedziesz z nami?

Posted

Jak dobrze rozumiem tę słabość.
Gdy jestem u ojca nie zawsze mam siłę aby pójść na koniec ogrodu, pod drzewo. Teraz wyrosła tam trawa i nie pozostał nawet ślad po zeszłorocznym pożegnaniu :-(
Zawsze kiedy tam podchodzę nie jestem w stanie powstrzymać łez.

Posted

Ja przez parę lat nie byłam w stanie zrobic Melci prawdziwego gróbka z kwiatkami, mimo że pochowana jest na ogródku :oops: :roll: Dopiero w tym roku posiałam kwiaty i z jako takim spokojem chodzę do niej w to miejsce.
Więc doskonale Cie Zurdo i Radku rozumiem.Trudne to wszystko.Choroba, śmierć i rozstanie jak również czas po pożegnaniu jest ciężki.Dobrze, że tu rozumiemy sie nawzajem.

Posted

No to jest bardzo trudne:-( , my Hipka pochowaliśmy w ogródku :-( . Cały dzieńvwybieraliśmy dla niego kwiatka. Teraz mama codziennie w oknie pali dla niego świeczkę, żeby wiedział że nie jest sam, bo on tak bardzo nie chciał zostawać sam, a jak tak się stało to tak strasznie płakał:placz: . Dlatego wybraliśmy ogródek żeby do końca był z nami.

Rastuniu dla Ciebie (*)

Posted

Rastuniu a ja znowu z prośbą :razz: . Pomóż Hippiesowi bo on tam strasznie się stara pomagać innym, ale ... im więcej mordek :loveu: tym lepiej. Hipek pomaga mi i Maksiowi z Częstochowy, żeby znalazł dom. Bo to biedny psiula ze schroniska, chcę mu narazie zapewnić bezpieczny DT. Juz i tak wiele się nacierpiał. Tak więc Rastuniu proszę Cię bardzo o wsparcie jego tam u Ciebie na miejscu i mnie tutaj, bo moim serduchem targają różne myśli:-( .

Posted

Rasta nie ma grobu, dlatego tak chcę zrobić Jej przynajmniej symboliczne miejsce. Tam, gdzie kochała być. Ale nie umiem się zebrać, żeby tam pojechać. Wspomnienie radości, jaka Ją ogarniała na samo hasło wyjazdu, wspomnienie szczęścia, jakie w Niej było, kiedy tam dojeżdżałyśmy, z którym się tam budziła i które nie opuszczało Jej tam aż do nocy - to wszystko ciągle mnie przerasta.
Tusiołku, to już 7 miesięcy, dla mnie jakby wczoraj...
Martuś, już pisałam Ci jak się cieszę. I wiesz - One działają, Tosia też była na tymczasie ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...