szajbus Posted April 16, 2007 Posted April 16, 2007 Rastuniu, cioteczki dawno u ciebie nie było, ale pamietam Quote
zurdo Posted April 17, 2007 Author Posted April 17, 2007 Rastuniu, kolejny tydzień bez Ciebie dobiegł końca. Pamiętasz, jak sprowadziliśmy się do naszego małego mieszkanka? Było takie smutne, pierwsze co zrobiliśmy – to pomalowaliśmy ściany. Na ciepłe słoneczne kolory. Pamiętasz, co się stało w dzień po tym, gdy skończyliśmy? Piotr przyniósł mi rano kawę do łóżka i postawił na szafce. Ale budzik nadal dzwonił, a przecież budzik to sygnał, że trzeba mnie budzić. Więc budziłaś mnie po swojemu. Filiżanka wykonała w powietrzu salto mortale, zanim zderzyła się ze ścianą i martwa opadła na zwiórkowaną podłogę. Kawa – dziesiątkami wąskich strużek, łączących się czasem w szersze strumyki, spływała z naszej słonecznej ściany. A Ty się cieszyłaś, że takie zamieszanie, że tak Ci się udało postawić mnie na nogi. Kocham Cię nieustannie i nieustannie tęsknię. Quote
Hippies Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Widzę Rastuniu, że Ty rónież uwielbiałaś robić pobudki :evil_lol: . Mój zwierzyniec też sobie tego nie odpuszcza, zwłaszcza jak słyszy Janosika w telefonie o 6.50 :evil_lol: . Dawno mnie tu nie było ale naprawdę myślami jestem z Tobą i Twoją Pańcią. Quote
Iri Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 piekne wspomnienia, nieznosnie bolesne i realno-nierealne zarazem.... zawsze placze na Twoim watku...tak mi brak mojej Kulki.... Quote
Toska1 Posted April 17, 2007 Posted April 17, 2007 Rastuniu, jak Twoja Pani pięknie Cię wspomina, milość nadaje nawet niefortunnym przygodom radosne znaczenie. Quote
Radek Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Poranne budzenie w wykonaniu psów potrafi być cudowne. Aż się łzy w oku kręcą, to taki wątek, przy którym trudno je powstrzymać. Quote
Monia70 Posted April 18, 2007 Posted April 18, 2007 Bo tu możemy być całkowicie sobą.Tu możemy płakać.Przy swoich psach i psach przyjaciół. Quote
zurdo Posted April 22, 2007 Author Posted April 22, 2007 Tusiołku, posadziłam te nasionka z naszych balkonowych kwiatów. Tych, kóre jesienią nie powinny już były żyć i kwitnąć, a jednak żyły, kwitły i patrzyły, jak odchodzisz Ty, która miałaś żyć. Już wyrosły. Dzisiaj Tośka jednym celnym ruchem ogona zmiotła je na podłogę i jeszcze podeptała. To nic, to tylko niewiele znaczący symbol. Ty przecież wiesz, że kocham i pamiętam. Quote
Dominiqa Posted April 22, 2007 Posted April 22, 2007 nie nie nie ja nie chce czytac tego przeciez jak ja jutro wstane to siebie nie poznam.;////// Wyje jak by te wszystkie pieski byly moje.:(( juz nie widze liter na klawiaturze uwierzcie ze tak płyna łzy strumieniem:( ja mam za miekkie serduszko :((( Rastuniu... dałaś Pani wiele szczęscia to widac w jaki sposob ona pisze o Tobie ja tak nie potrafię pisać.. nie potrafię.. bo bol mnie pozera moze kiedys?.... ;((((((( [*] Rasta - for You baby :* [*] I opiekuj sie nieustannie swoją panią... widzisz przeciez jak ona cie kochała i nadal kocha i kochać bedzie. [*] Quote
domi_nique Posted April 23, 2007 Posted April 23, 2007 ja tez zawsze placze jak czytam ten watek... ale chyba dzieki temu, ze moge przeczytac wspomnienia i uczucia innych, jest mi jakos latwiej... dostalam na urodziny ramke na zdjecie. wlozylam do niej zdjecie mojej Aguni. wczoraj, gdy na nie spojrzalam, usmiechnelam sie. po 3,5 roku po raz pierwszy spojrzalam na to zdjecie nie majac lez w oczach. proces gojenia sie ran jest u mnie bardzo powolny... ale moze za jakis czas pozostana juz tylko te dobre wspomnienia, moze bede umiala opowiadac innym psiarzom, jak Aga nukowala w rzece po kamyczki, jak przybiegala z wielkimi galeziami w pysku i jak od sasiada- malego kundelka nauczyla sie sikac pod slupami z podniesiona tylna lapa... Rasta napewno wybaczy Tośce te kwiatki. To przeciez madra sunia i wie, ze jej siostryczka potrzebuje duuuzo wyrozumialosci. kiedys pisalas, ze kiedy Rasta byla chora, nie robilas jej juz zdjec. my nie wiedzielismy, ze Aga jest chora. a teraz na kazdym zdjeciu z tych ostatnich miesiecy doszukuje sie oznak choroby i wydaje mi sie, ze ona jest na nich smutna, ze cierpi... dobrze, ze masz tylko szczesliwe zdjecia Rastuni. taka masz ja pamietac. Quote
Toska1 Posted April 24, 2007 Posted April 24, 2007 I tak Rastuniu mamy maleńką, prywatną tradycję: wizyty wtorkowe. Zanurzamy się w codziennych sprawach, w których uczestniczycie jedynie poprzez nasze łzy i wspomnienia. Quote
zurdo Posted April 24, 2007 Author Posted April 24, 2007 To prawda, to już chyba tradycja, bez tych wizyt nie wyobrażam sobie wtorków. Tusiołku, widzisz? Znowu tydzień. Do przodu? Do tyłu? Ile ich jeszcze? Pojawiły się dwa młode onki. Jeden z nich tak szalał w parku, że rozpędzony wpadł na poręcz od schodów. Położył się i wył. A to wycie... I znowu ostatnia nasza noc wróciła, choć tak staram się zapomnieć. Dlaczego nie mogłam Ci pomóc, dlaczego musiałaś tak cierpieć? Dlaczego? Nie wiem. Mogłam tylko leżeć koło Ciebie, trzymać koc i Twoją główkę, żebyś nie uderzała o podłogę i ścianę, przytulać Cię... Ty już pewnie o tym nie wiedziałaś. Tego poczucia bezsilności nie zapomnę nigdy. Gdybym mogła wybierać, wiesz, że sobie wybrałabym Twoją, żebyś Ty mogła odejść w spokoju i bez bólu. Nie mogłam. Wiem, że nie masz żalu, żal został tutaj, we mnie. Kocham Cię Niusiu. Quote
szarotka11 Posted April 27, 2007 Posted April 27, 2007 Nastał piekny czas. Ale co z tego. Was już Kochane Pieski nie ma. Rastuniu pamiętam o Tobie. Do zobaczenia za tydzień - może we wtorek? Quote
zurdo Posted May 1, 2007 Author Posted May 1, 2007 Dziękuję, piękny kwiat... Tusiołku, próbuję nauczyć się na nowo jeść owoce. Trudne. Ich niejedzenie nie jest ofiarą, poświęceniem, jest ucieczką przed bólem. Ostatnie dwa tygodnie - coraz mniej mięsa jadłaś, miałaś ochotę już tylko na owoce. Historia zapisana w pełnych nadziei esemesach wysyłanych do wszystkich - że zjadłaś pół brzoskwini, że kawałek jabłka i nektarynki, że śliwkę, że winogrona... Winogrona... Tych nie nauczę się już jeść. Całą jesień jadłyśmy je razem. Co dzień kupowałam kilogram. Najbardziej lubiłaś te małe, najsłodsze, więc siedziałam i jedno po drugim obierałam ze skórki. Jeszcze chodziłaś - miałaś siłę przybiec, kiedy otwierałam lodówkę i żebrać o nie. Potem już tylko leżałaś, podnosiłaś głowę i oczka zapalały Ci się na chwilę. Winogrona. My razem na podłodze, wspólny posiłek na rozstaju... Tusiu, kocham i błagam, by do końca mych dni starczyło pamięci na nasze wspólne chwile, choćby bolesne. I boję się, że nie starczy, że kiedyś wszystko to zniknie w szarej mgle. I kim wtedy będę i jak Cię potem znajdę? Quote
szajbus Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Zurdo Pewnie wcięło ci post, w którym piszesz o wspólnie jedzonych z Rastą owocach i obawach, że boisz się, żeby twoje wspomnienia o niej nie rozpłynęły się we mgle. Dobrze, że na e-mail przychodzą mi powiadomienia o odpowiedziach i tam przeczytałam twój post. Pewnie pojawi się i tutaj, ale nie wiadomo kiedy. Na razie większość z nich znika. Zurdo, nie bój się, nie zapomnisz o niej nigdy. Upływający czas, kolejny pies, inne przeżycia , nic nie zatrze wspomnień o Raście. Ona jest i na zawsze pozostanie w twoim sercu. Tak jak w moim pozostały wszystkie moje sunie, nawet te z dzieciństwa. Nie wiem jak to sie dzieje, ale tak jest. Czas płynie nieubłaganie, przybywa nam lat, zdążyłam dorosnąć, założyć własną rodzinę ale noszę je zawsze w swoim sercu. Zamykam oczy i widzę je dokładnie. Już o tym pisałam, że Psonia była zlepkiem ich wszystkich ( niesamowite) i dlatego była taka wyjątkowa. Dlatego ona ma założony watek, ale pisząc do niej zwracam się w sercu do wszystkich moich psinek. Quote
Toska1 Posted May 1, 2007 Posted May 1, 2007 Rastuniu odwiedź swoją Panią tej kolejnej wtorkowej nocy, pokaż piękne miejsca w których spędzasz cząstkę wieczności bez Niej. Odśwież wszystkie piękne wspomnienia, ale wyłącznie te radosne. Quote
Radek Posted May 2, 2007 Posted May 2, 2007 Zurdo, znałem tylko jednego psa, który uwielbiał owoce i warzywa - Norcię. Winogrona, jabłka, czereśnie z których pracowicie wyciągałem pestki, połówki śliwek węgierek, oprócz tego warzywa, rzodkiewki, zielony ogórek. Na każdy ruch w okolicy koszyka z owocami, czy na dźwięk chrupanej rzodkiewki słychać było natychmiast tupot łapek Nory. Siadała, patrzyła na nas i śliniła się przy tym niemiłosiernie. Wspomnienia, często smutne, ale też coraz częściej wywołujące uśmiech przez łzy :shake: Quote
Iri Posted May 3, 2007 Posted May 3, 2007 Zurdo, ja tez panicznie sie boje ze wspomnienia pomalu beda bardziej rozmazane, niewyrazne, ale dzis wiem ze to niemozliwe, rano lezalam, patrzylam na jej portret i zamknelam oczy, przywolaalm ja do siebie, plakalm i glaskalam ja, strasznie mnie to boli, i blagam Niebo zebym zawsze tak pamietalam Kulke i czulam jej zapach.... zycie nas ciagle gdzies goni, nie mozemy stanac na chwile, zanuzyc sie w sobie, pomyslec.... w nocy moge marzyc, przypominac, staram sie przypomniec zapach jej.... placze...im piekniej jest za oknem, tym bardziej odczuwam pustke bez Ernusi... tak bym chciala jej zaoszczedzic tego bolu, jak umierala, ale tez nic nie moglam zrobic, tylko bezsilnie plakalam.... dotykalam ja caly czas.... ten dotyk teraz tak pamietam, pamietam ostatnie chwile, ostatnie wdechy powietrza w pluca, i nie wiem dlaczego tak miala sie meczyc? nie wiem... nie mozna sie katowac, ale nie daje rade.... trzymajmy sie , i kochajmy Je calym sercem az do ostaniego naszego wdechu i wydechu.... to tylko mozemy dla nich zrobic! Quote
zurdo Posted May 7, 2007 Author Posted May 7, 2007 Tusiołku, dziś mija pół roku. Ty wiesz, że przez cały ten czas byłaś we mnie i przy mnie. Nie było dnia, w którym nie myślałabym o Tobie, w którym nie czułabym Twojego dobrego spojrzenia. Nie było dnia, w którym nie brakowało mi Twojej radości, madrości, otwartości, łagodności i siły, Twojej niecierpliwości w oczekiwaniu na zdarzenia miłe i pogody w znoszeniu przeciwności. Nie było dnia, w którym nie wspominałabym Cię – z wielkim żalem, że tak krótko mogłyśmy być razem, z wielką wdzięcznością, że mogłyśmy być razem. Kocham i pamiętam, Tusiu. Quote
sota36 Posted May 7, 2007 Posted May 7, 2007 Och Tusiu - jak bardzo skradlas serce swej pani... Quote
Toska1 Posted May 8, 2007 Posted May 8, 2007 Rastuniu \*/ dni, tygodnie, miesiące, pół roku, czas... W fizyce klasycznej jest samodzielną wielkością niezależną od innych wielkości biegnącą w takim samym rytmie w całym Wszechświecie. W mechanice relatywistycznej czas stanowi czwartą współrzędną czasoprzestrzeni, jego upływ zaś zależy od obserwatora i jest różny dla różnych obserwatorów. WIKIPEDIA Bez zapału uczymy się żyć innym życiem, bez kochanych stworzeń wtopionych w naszą osobowość w dużym stopniu ją określającym. Pamiętamy i tęsknimy. Kiedyś nie będzie to już potrzebne, przecież Tam wszyscy są szczęśliwi. Quote
zurdo Posted May 8, 2007 Author Posted May 8, 2007 Trudno się z tym uporać, zwłaszcza nagle zabraknie Tych, którzy trwając w swej niezmiennej miłości i wierności, stanowiąc trwały i pewny punkt naszego życia, dawali nam złudne poczucie niezmienności. Tak miało być przecież zawsze, a skończyło się... Niuchaczku, rozpadało się u nas na dobre. Już nikt Cię kolanem z klatki nie wypycha, już nie musisz przemykać przytulona do ścian budynków, byle dopaść rozłożystego kasztanowca i zrobić co trzeba, już nie musisz wysilać inteligencji, jak chyłkiem, szybciutko wrócić do ciepłego, suchego domu. U Was chyba nie pada, co? Quote
Lucyja Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 Przeczytałam przez kilka dni cały wątek. Za każdym razem potok łez. Nigdy nie żegnałam psa, ale śmiem twierdzić, że te przeżycia niczym się nie różnią od żegnania bliskiej osoby. A to akurat niestety było mi dane :-( Mija czas i my powoli zaczynami się usmiechać, ale w naszej głowie i naszym sercu na zawsze zachowują się cudowne wspomnienia i ogromna tęsknota, której zapełnić się nie da. Quote
Monia70 Posted May 11, 2007 Posted May 11, 2007 [quote=zurdo;5179466 Tusiu, kocham i błagam, by do końca mych dni starczyło pamięci na nasze wspólne chwile, choćby bolesne. I boję się, że nie starczy, że kiedyś wszystko to zniknie w szarej mgle. I kim wtedy będę i jak Cię potem znajdę? Pamięci starczy na zawsze ! Nie bój się.To jedyne co nigdy nie umknie.To jest coś co pozostaje w nas na zawsze, to coś czego nikt inny nam nie zabierze. A gdby kiedyś szara mgła zeszł na ludzka ziemię to pwene jest to , że nasi Przyjaciele swoimi tęczowymi ogonkami rozpędzą ją szybko i wspomnienia i pamięć powróci... Dla Ciebie rstuniu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.