Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 961
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Tusiołku, niemożliwe stało się faktem. A przecież nie mam Tam poza Tobą żadnego świętego. I może już wariuję, ale wierzę, że to Twoje wstawiennictwo. Dziękuję. Czasem myślałam, że wspólnie dożyjemy tego dnia, czasem myślałam, że żadna z nas. A jednak... Dziękuję
Tusiołku, i Zuzka już z Wami. Macie już swój żoliborski placyk, tylko pewnie nie nazywa się Lelewela. Wszystkich Was bardzo mi tu brak, powiedz Korci, Zuzi, Gapie, brak mi...

Posted



Twoje mądre, dobre oczy... Na każdym swoim z Tosią kroku czuję Twoje uważne spojrzenie. Staram się, Niusiu, żeby wszystko, czego mnie nauczyłaś, nie poszło na marne. Staram się i pamiętam. O wszystkim.

Posted

Jest w nich wszystko, co tak bardzo kochałam. Dobroć, ufność, szczypta zdziwienia, które zaraz zamieni się w radość...
Tusiołku, 20 tygodni, dwadzieścia kroków w Twoją stronę.

Posted

[quote name='szarotka11'] Teraz przychodza wspomnienia zwykłych dni i spraw, w których uczestniczyły nasz psy. I żal rozrywa serce.
Ja wczoraj popłakałam się, bo czekałam aż Morus przywita nas szczekaniem

U mnie jest tak samo.. Myśl o Bajanku jest przy mnie stale. Czasem się do tych wspomnień uśmiecham, ale czasem przychodzi nagle tak bolesna świadomość, jakby jej wcześniej nie było.. Wczoraj nagle pojawiło się wspomnienie, jak w upalne lato, na wakacjach kupiłam Bajankowi loda, uwielbiał je.. chciał zjeść od razu całego, ale powiedziałam "nie, liż spokojnie" i siedział tak grzecznie i lizał, od czasu do czasu rzucając mi spojrzenie..To było w zeszłym roku i już nigdy nie będzie.. Tak jest z każdym wspomnieniem, pozostanie takie samo i już nigdy nie będzie inne.. Więc patrzę jak liże tego loda, chwytam spojrzenie jego pięknych oczu i pęka mi serce..

[quote name='szarotka11']U mnie też teraz wszystko jest pierwsze bez Psa

U nas jest pierwsze bez Bajanka i jednocześnie pierwsze z Zagrajkiem. Pierwsza zima, pierwsza wiosna.. Połączenie bólu, tęsknoty i jednocześnie wielkiej miłości..

[quote name='zurdo']

Twoje mądre, dobre oczy... Na każdym swoim z Tosią kroku czuję Twoje uważne spojrzenie. Staram się, Niusiu, żeby wszystko, czego mnie nauczyłaś, nie poszło na marne. Staram się i pamiętam. O wszystkim.

Ja też pamiętam i też się tak staram Zurdo.. I wiesz, to dziwne, ale zawsze kiedy pojawia się ten ból i smutek, przychodzi do mnie Zagraj i przytula się, przed chwilą też przyszedł.. One są ciągle gdzieś blisko nas.. są w nas..

Posted

Tusiołku, jeśli zobaczysz gdzieś tam czarny ogonek wystający z wysokich traw... Pozdrów Floksa i pozwól Mu powoli powędrować przed siebie, On tak to zawsze lubił...
Kocham Cię i tęsknię, i nie przestaję czekać na Twoje odwiedziny.

Posted

Zdrowych i spokojnych i szczęśliwych Świąt Wielkiej Nocy dla Ciebie i Twojej Pańci, pamiętaj aby w końcu dorwać króliczka :cool3: lub kurczaczka :evil_lol:

Posted

Dziękuję za piękne życzenia.

Rastuniu, siedzę od rana i liczę. Liczę do przodu i do tyłu, w myślach, na kartce i w kalendarzu. Za każdym razem wychodzi 5. Pięć długich miesięcy. Jak to możliwe? Ty wiesz, Słoneczko, że 5 czy 50 - kocham Cię tak samo i tak samo dziękuję losowi, że postawił nas na swojej drodze.
Tusiu, cieżko mi. Rok temu w te święta umierałaś po raz pierwszy. Tyle wiosennego powietrza było wokół, a w Twoich płucach nie było już dla niego miejsca. Wybacz, nie jestem dość silna, żeby zapomnieć. Wybacz, nie jestem dość silna, żeby nie płakać...

Posted

Zurdo....
Nie można nie płakać ani nie można i nie wolno zapomnieć.
To jedyne rzeczy których nie możemy.Za to do woli możemy wspominać i własnie płakać.

Posted

Nie chcę zapomnieć o Raście, chcę pamiętać o Niej, a nie o datach Jej odchodzenia. A nie potrafię. Właśnie w tych świątecznych dniach zeszłego roku zaczęło się to, co nigdy miało nas nie spotkać. Teraz przede mną miesiące przeżywanej na nowo, już bez Rasty, rozpaczy, nadziei, potwornego strachu. Być może tak trzeba, może trzeba to przeżyć jeszcze raz, żeby się z tym pogodzić, być może za rok nie będę już wspominać tych walk, umierań i powrotów.
Tusiołku, właśnie w poświąteczny wtorek zapadł wyrok. Potem były trzy dni pożegnania. Rzuciłam wszystko, pogoda była piękna, więc zabierałam Twój kocyk, rozkładałam w parku przy ławce i tak spędzałyśmy dni. Ty się dusiłaś i mnie też dopadła astma po raz pierwszy od lat. Nie płakałam, dziwne. Była we mnie wielka pustka. Skupiałam myśli na sprawach konkretnych. Co zrobię z garnkiem, z mięsem, jak zawieźć Cię na działkę. I tak do piątku, gdy mama bez mojej wiedzy pojechała z Twoimi wynikami do dr. Jagielskiego i dzwoniła do mnie z ulicy, a to co mówiła odbiło się w mojej głowie potrójnym echem, zanim dotarło. I pojawiła się pierwsza nadzieja. I wreszcie popłynęły łzy.
W tych dniach zeszłego roku zrobiłam Ci ostatnie zdjęcie. Leżysz na balkonie, tam się łatwiej oddycha. Sierść w strasznym stanie, wychudzone ciałko, rozdęta pierś wypełniona wodą, pyszczydełko otwarte. Potem już nigdy nie zrobiłam Ci zdjęcia, bałam się. Że będzie ostatnie, że nie dość dobre. Żałuję.
Kocham Cię Tusiu.

Posted

Rastuniu pamiętam (*) w 22 wtorek.
Widzę jak biegniesz, jak w półobrocie oglądasz się i nie widzisz tej najważniejszej Osoby, która zawsze była tak blisko. Normalna kolej rzeczy, ale nie dla nas, wiemy o tym, ale nie wierzymy. Dziwna jest istota ludzka.

Zurdo, może latem będę miała już swój dom, przyjedziesz kiedyś do mnie z nową psinką? Powspominamy sobie i popłaczemy do woli?

Posted

Dziękuję Tośka. Dwa razy w roku jeździmy na cmentarz do Wrocławia, może za którymś razem będzie okazja, żeby się spotkać...

Rastuś, boję się. Już całkiem mi odbiło. Nie mogę spać, mam koszmary. Kładę się na podłodze. Jak czuję Tosię obok siebie, przysypiam na chwilę. Mam złe sny. Aniołku nasz, opiekuj się Tosią, proszę, bo ja już nic więcej nie udźwignę...

Posted

zurdo trzymaj sie... Rastuniu, opiekuj sie pania i Tosieńka, zeby obydwie to wszystko jakos wystrzymaly.
wiesz, mysli ludzi, ktorzy kochali i pozegnali swoje pieski najwyrazniej sie synchronizuja. ja tez mam ostatnio koszmary. kiedy przez ostatnie pol roku jak snila mi sie Agunia, juz bylo lepiej, juz jej nie zabijalam, juz nie krzywdzilam, juz nic sie jej zlego nie dzialo. po prostu snilo mi sie, ze do nas wracala, ze sasiedzi sie do nas usmiechali i cieszyli, ze znowu widza mnie z Agunia na dworze. ale wczoraj... po prostu boje sie dzisiaj polozyc spac. snilo mi sie, ze Aga do nas wrocila i musialam z nia uciekac, bo rodzice chcieli ja uspic tlumaczac, ze nikt nie ma prawa zyc dwa razy... boze, nie chce nawet wiedziec skad sie biora takie sny.
zurdo, wez jutro ze soba zdjecie Rasty. moze to Ci troche pomoze.
Rastuniu czuwaj!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...