zurdo Posted February 25, 2007 Author Posted February 25, 2007 dziękuję Ci, Szajbus. Ja nie uważam, że w kremacji jest coś złego. Dręczyło mnie to, w jaki sposób jest ona dokonywana w wypadku zwierząt. Właśnie tak słyszałam - że to "utylizacja odpadów" i nie muszę tłumaczyć, co czułam. Jeśli jest tak, jak piszesz - jest mi to łatwiej zaakceptować. Dziękuję. Quote
szajbus Posted February 26, 2007 Posted February 26, 2007 Wiele moich znajomych nie tylko teściowa zawoziło tam pieski. Rok po teściowej męża siostra straciła Mimi, wszyscy opowiadali to samo. Nie mam powodu im nie wierzyć, a uwierzyć komuś, kto przy tym nie był, a zna to ze słyszenia. Wiem takze, że samochód spalarni jeździ po lecznicach i zabiera określonego dnia zwłoki zwierząt przeznaczonych do kremacji. Dlaczego jednego dnia? Z tego co słyszałam, że właśnie w określone dni spala się zwierzęta. W lecznicach są przetrzymywane do tego dnia w chłodniach. Rastuniu. Ktoś zasiał niepokój w sercu twojej pańci. Przyśnij jej sie i sama powiedz czy masz o to żal. Quote
Monia70 Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Moja Mela pochowana jest przy domu.Nie ma zrobionego typowego gróbka (bo niestety ojciec nie "wyraził zgody") ale w miejscu gdzie leży jej ciałko , zapalam znicze , kładę kwiatki albo baloniki( córcia tez kładzie) ale powiem wam szczerze, ze za kazdym razem okupione to jest "sporami" z ojcem , typu: co powiedzą sąsiedzi, zwariowałaś do reszty....itp I nie muszę wam mówić, co poczułam kiedy któregos razu ojciec zasiał na miejscu Melusi buraczki...... Ale cóż.Mela jest we mnie, w mojej duszy i sercu, w kazdym oddechu i mysli. Tak samo w Tobie jest Rasta .W całej Tobie.I nic tego nie zmieni.Ani kremacja , ani zasiane buraczki...... Rastuniu, miłego dnia kochanie !!! Quote
zurdo Posted February 27, 2007 Author Posted February 27, 2007 Niusiu, spaceruję z Tosią w różne miejsca, żeby poznała okolice i przypomina mi się, jaką niesamowitą mapę miejsc miałaś w głowie. Wystarczyło, że raz pojawiłaś się gdzieś w gości i pamiętałaś to miejsce latami. Maja już dawno się wyprowadziła, a ty po latach jeszcze skręcałaś do jej bloku, choć byłaś tam tylko raz. Wystarczyło powiedzieć Maja, Gosia, Paweł, Piotrek, Nutka, Nieporęt... – mam wrażenie, że trafiłabyś tam i beze mnie, nawet jeśli trzeba było jechać daleko autobusami. Pamiętałaś, gdzie mieszkają znajomi ludzie i znajome psy, zawsze, przechodząc obok domu, w którym mieszkał ktoś znany nam, skręcałaś tam w nadziei, że wstąpimy. Lubiłaś się wszędzie wprosić, a jak już weszłaś, to dom był Twój, wszędzie czułaś się u siebie, czasem nawet za bardzo. No i oczywiście mapa wszystkich sklepów, w których byłaś mile widziana. A teraz widzę w tych miejscach Twój roześmiany cień już gotowy na powitanie, ogon roztańczony, przednie łapki już gotowe do oderwania się od ziemi, nos próbujący otworzyć drzwi. Tusiołku... Quote
Toska1 Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Jejku, skąd ja to znam... Zdarzyło się kiedyś, ze na jednej z tras spacerowych spotkaliśmy znajomą odwiedzającą nas bardzo rzadko, jeszcze przez jakiś czas, gdy przechodziliśmy tamtędy Atos zatrzymywał się i spoglądał w kierunku, którym wówczas nadeszła... Mądre i kochane były te nasze piesy. szkoda, że zostały nam tylko wspomnienia. Pociechą jest nadzieja, że może kiedyś... Rastuniu\*/biegaj radośnie w tym lepszym ze światów i zajmij się trochę moim Atoskiem, on był zawsze trochę nieśmiały do płci przeciwnej. Quote
Monia70 Posted February 27, 2007 Posted February 27, 2007 Rastuniu, dobrej nocy skarbie i zerknij tam na moją małą ;) Quote
Radek Posted February 28, 2007 Posted February 28, 2007 zurdo napisał(a): A teraz widzę w tych miejscach Twój roześmiany cień już gotowy na powitanie, ogon roztańczony, przednie łapki już gotowe do oderwania się od ziemi, nos próbujący otworzyć drzwi. Tusiołku... Mimo całego smutku, towarzyszącego takim wspomnieniom, spacery po miejscach, gdzie wędrowaliśmy z pożegnanymi przyjaciółmi dają nam dużo dobrych wzruszeń. Rzadko mam okazję wydeptywać ścieżki moje i Nory, ale zawsze gdy jestem u mamy lubię pospacerować po znajomej okolicy. Oczyma wyobraźni widzę przed sobą rozmerdany ogon Norci. Gdzieś tam zostało coś po niej. Quote
szarotka11 Posted March 1, 2007 Posted March 1, 2007 Ale te wspomnienia tak bardzo bolą. Ja normalnie nie płaczę już. Ale jak idę do lasu, to wszędzie są znajome dróżki, z każdym miejscem, polanką są związane wspomnienia wspólnych spacerów. Mnie to jeszcze bardzo boli. Wtedy łzy same lecą... Quote
Iri Posted March 2, 2007 Posted March 2, 2007 a ja placze caly czas, codziennie....z tym ze jestem moze troche bardziej usmiechnieta do ludzi.... ale i tak zyje w swoim swiecie... dzieki Bogu mam Masze, a moze dzieki Ernusi... Mojej Kochanej Kuleczce.... Rastuniu, trzymaj sie <*> Quote
zurdo Posted March 4, 2007 Author Posted March 4, 2007 Tusiołku, nie wiem , czy maczałaś w tym ogonek, ale te słowa, które o Tobie usłyszałam od opiekunki psa, którego przecież przeganiałaś po krzakach, opłotkami, to były słowa tak krótkie i najpiękniejsze, nawet płakać mi się nie zachciało. Powiedziała, że miałaś charyzmę. Tylko tyle. Trochę śmieszne zestwienie słów - charyzma i pies. A przecież miałaś w sobie taką wewnętrzną siłę, której wszystkie psy się podporządkowywały, mimo że nigdy żadnego nie dotknęłaś, zawsze wiedziałaś, co zrobić, żeby było dobrze i spokojnie to robiłaś. Teraz widzę tę Twoją siłę bardzo wyraźnie, bo Tosieńce brak jej zupełnie. Trzeba ją chronić przed całym światem, wszystko jest dla niej zagrożeniem. Nawet nie śmiem Cię prosić, ale... może... daj jej troszkę własnej mocy, niech jej życia nie wypełniają strachy i straszki. Rachulku... Kocham Cię, mój darze niebios. Opiekuj się Korcią <*>, powiedz że wszyscy tu pamiętamy Jej uśmiechnięty pysiorek. Quote
szajbus Posted March 4, 2007 Posted March 4, 2007 Zurdo, to się z czasem będzie zmieniać. Potrzeba im więcej czasu , ale opieka Rasty nie zaszkodzi Quote
Radek Posted March 5, 2007 Posted March 5, 2007 zurdo napisał(a):Teraz widzę tę Twoją siłę bardzo wyraźnie, bo Tosieńce brak jej zupełnie. Trzeba ją chronić przed całym światem, wszystko jest dla niej zagrożeniem. Nawet nie śmiem Cię prosić, ale... może... daj jej troszkę własnej mocy, niech jej życia nie wypełniają strachy i straszki. Rasta była z Tobą długo, wiedziała jak bardzo ją kochasz. Stąd płynęła jej pewność siebie, dlatego była śmiała, wesoła. Fuksia też pewnie z czasem zacznie nabierać pewności siebie. Quote
zurdo Posted March 6, 2007 Author Posted March 6, 2007 Tusiołku, świat robi się pogodny, wiosna zmierza do nas wielkimi krokami. Pamiętasz, co rok robiłyśmy wyprawy w poszukiwaniu oznak wiosny. Rok temu co innego nas zajmowało. Minął luty, marzec, kwiecień, tyle dni ciemnych, cichych, zimnych na granicy dwóch światów, w strasznej poczekalni, z której miałaś powędrować w swoją własną drogę... Gdzieś w połowie maja, gdy nadzieja zaczęła powracać, usiadłam na ławce w parku, spojrzałam i ze zdumieniem zobaczyłam, że jest całkiem zielono, że już w pełni dojrzała wiosna. Nie zdawałam sobie sprawy, że człowiek może przez trzy miesiące chodzić po świecie i nie zauważyć, że zmieniła się pora roku... Tusiołku... Znowu wtorek, jutro minie czwarty miesiąc... Dziękuję, że byłaś, dziękuję za wszystkie lata i każdą minutę z osobna. Dziękuję za filtr, w który uzbroiłaś mnie i który przez lata pozwalał cieszyć się cudownym pięknem wyciągniętym z masy szarej rzeczywistości. Każda myśl o Tobie przepełnia mnie wielką wdzięcznością. I wciąż bardzo Cię kocham. Quote
Toska1 Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Rastuniu \*/ Czy Wam tam nie jest ani odrobinę przykro, że coraz więcej spraw, osób i innych stworzeń przesłania Wasz jasny obraz w naszych sercach? Czy to nieuniknione, jak Wasze odejście? Pilnujecie nas z ukrycia i nagle w ułamku sekundy z zapętlonych myśli wyłania się jedna, czysta i śliczna jak majowy poranek i znowu można iść do parku z tym najważniejszym futrzakiem na świecie... Dziękuję. Quote
szarotka11 Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Rastuniu spójrz jak Twoja Pani Cię kocha. Dałaś tu na ziemi tyle szczęścia i radości. Teraz jesteś tam za TM i też pewnie rozsiewasz wszędzie miłość. Szczególnie dzisiaj bądź radosna. I dopilnujcie waszych panów, aby dobrze się spisywali i dbali o Was:loveu::loveu: Quote
szajbus Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Rastuniu, dzis bal urodzinowy Saby od dominolo. Przypilnuj trochę to towarzystwo, bo łakomczuszki zaczynają zlizywać krem z urodzinowego torcika Quote
zurdo Posted March 8, 2007 Author Posted March 8, 2007 Tusiołku, baw się dobrze i nie bądź nadopiekuńcza. Niech się wyszaleją psiaki, a może i Ty, kochana, troszkę poszalejesz... Błagam, niech mi ktoś wyjaśni, ajk w ciągu kilku miesięcy, może odejść w sąsiedztwie 14 psów? I czym ja mam jeszcze płakać? Już chce mi się tylko kląć. Czy my na jakiejś żyle wodnej mieszkamy? DLACZEGO?! Rastuniu, dołączyła do Was Korcia. Nasza ukochana, wspaniała Kora. Już nie wrośnie w ziemię Jej rude ciało w oczekiwaniu na obowiązkową porcję głasków. Opiekuj się delikatną cudowną Korcią. Rastuniu, Gapcia kończy swą walkę. Nasza mała, kudłata Gapcia. Kochana pieszczoszka. Pamiętasz, jak nie chciałaś jeść po chemii i karmiłam Cię wieczorami w parku - bo przecież, jakbyś się źle nie czuła, inni mieli widzieć, że czujesz się świetnie. Jedną ręką dla Ciebie, drugą dla Gapci. Rastuniu, Floks kończy walkę. Nasz kochany Floksik, kot w ciele psa, zawsze wędrujący własnymi ścieżkami. Już nie ma siły wędrować żadnymi ścieżkami. Rastuniu, nie mam siły, przepraszam Cię, mam nadzieję, że bawisz się i tego nie widzisz... Kocham Cię, Niuchaczku. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.