zurdo Posted January 24, 2007 Author Posted January 24, 2007 Dziękuję, kciuki i wsparcie są bardzo potrzebne, i chyba bardziej mi niż Fuksi. Ja wiem, że damy radę, bo musimy. Tylko ja się stałam panikarą, gdzieś w tyle glowy ciągle tłucze się niechciana myśl, że nie każda walka kończy się zwycięstwem... U Fuksi nie walczymy o życie, ale o jego jakość, zagrożenie jednak jest zawsze. Boję się potwornie. U Rasty wiedziałam - ona była odporna na wszystko, na ból, na leki reagowała podręcznikowo. Fuksia jest delikatniejsza. I do tego jeszcze ciągle musi mi wracać przed oczy to wszystko, o czym chciałabym już zapomnieć. Staram się dla Fuksi nie pokazywać tego, ale kiedy zacznie odpływać po narkozie, to już naprawdę nie wiem, jak to przetrwam bez płaczu. Rastuniu, spadł śnieg. Ostatnim listopadowym śniegiem nie miałaś siły się już cieszyć. Dla Ciebie polubiłam (starałam się) zimę, choć straszny ze mnie zmarźluch, tak jak Ty dla mnie starałaś się polubić lato. Mam nadzieję, że macie tam zimowy zakątek. Nie wiem, kto rzuca Ci teraz kulki, kto ukrywa piłkę pod śniegiem, kto zakopuje Twoje łapki, kiedy położysz się, żeby odpocząć... Kto wyciąga lód z łapek? Kto wyciera brzucho? Jeśli nie ma nikogo, wiedz, że ja robię to w myślach. Tylko tyle mogę na razie. Kocham Cię Niuchaczku, wciąż i wciąż - tęsknię bardzo. Quote
Iri Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Zurdo,czytam i placze i tak cie rozumiem.... Quote
szajbus Posted January 24, 2007 Posted January 24, 2007 Rasta i co u twoje pani i siostrzyczki? Zaszczekaj no tu na nich. Wiem Skarbeczku, że dobrze nad nia czuwasz i dlatego jestem spokojna, choc trzymanie kciuków nie zaszkodzi. Dla ciebie nasza śliczna Quote
Hippies Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Zurdo przepraszam, że się wcześniej nie odzywałam, ale byłam zła na cały świat, że wszystko jest pod górkę. Możesz mi powiedzieć co jest Twojej nowej psince ??? :-( Może mogę jakoś pomóc ?? Rastuniu biegaj sobie po białym puszku tam na górze (*) Quote
zurdo Posted January 25, 2007 Author Posted January 25, 2007 Dziękuję Wam. Już po wszystkim. Obie powoli dochodzimy do siebie. To mnie kosztowało strasznie dużo nerwów - nie dość, że lęk o Fuksię, to jeszcze to miejsce... Fuksia była znieczulana w gabinecie, w którym Rasta odeszła za TM, wpadłam w panikę... Do tego kilka godzin w poczekalni - patrzenie na ofiary chłoniaka i innych nowotworów, słuchanie dobrze znanych nazw leków, przećwiczonych dziesiątki razy zaleceń... Tam nie ma miejsca, w którym Rasta nie leżałaby przez tych 7 miesięcy, każdy kącik, stojak do kroplówek, kocyk, termometr, miska noszą na sobie jakiś Jej ślad. Ale przecież nie zabiorę Fuksi od lekarzy, których uważam za wspaniałych do innych, może gorszych, tylko dlatego, że cierpię...Tak bym chciała o tym koszmarze zapomnieć... Tusiu, wiem, że byłaś wczoraj przy nas, bez Ciebie nie starczyłoby mi chyba sił. Bardzo Cię kocham. Quote
Radek Posted January 25, 2007 Posted January 25, 2007 Chyba wiem o czym piszesz. Tak się złożyło, że z Sarunią chodzimy do innej lecznicy (przeprowadziliśmy się), ale i tak każda wizyta w lecznicy jest dla mnie ciężkim przeżyciem. Patrzę na chore psiaki i przed oczami mam chorą Norcię :( Quote
zurdo Posted January 25, 2007 Author Posted January 25, 2007 Tusiu, ja mam dość... Ja już tu nie mogę... Nie tak... Powiedz mi, dlaczego?!!!! Wczoraj Fuksia, dziś mama, jutro - kto jeszcze z bliskich będzie cierpiał? Czemu nie ja? Powiedz mi Tusiu, czemu ja tu muszę żyć?! Na świecie, w którym jakieś dwunogie g... dla paru papierków ze znakiem wodnym potrafi kopać po głowie leżącą starszą kobietę?! Boże, ja już po prostu nie mam siły. Tuśka, Aniołku mój... Zazdroszczę Ci tego miejsca... Quote
Toska1 Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Mój Boże... Zurdo, cóż Ci mogę napisać... jeśli tę bestię zatrzymano, to zapłaci za to co zrobił. Trzymaj się, musisz być silna dla swoich bliskich istot. Ktoś kiedyś napisał (chyba M. Musierowicz), że ludzie w większości są dobrzy, tylko tych złych więcej widać. Jestem z Tobą. Quote
Aga76 Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Zurdo, myślę o Tobie ciepło... bardzo ciepło, i proszę Boga, żeby zły czas się skończył, odszedł w niepamięć i wróciły dobre dni. Quote
Aga76 Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Aniołki, czuwajcie i odpędźcie wszelkie zło... Quote
beta73 Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Zurdo.........bardzo mi przykro życzę Ci aby te złe dni szybko minęły i nadszedł dobry czas. Mam nadzieję że z mamą wszystko w porządku. Trzymajcie sie ciepło i niech Tuska nad Wami czuwa. Quote
szarotka11 Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Zurdo złe dni miną...Musisz być mocna...Wiem, że to głupie stwierdzenie, ale czasem pomaga wziąść się w garść i na przekór złu przetrwać. Zyczę Ci wielu dobrych dni. Tu jesteś dla nas ostoją i pomocą, koisz nasze rany. Pamiętaj, że też jestem z Tobą Quote
Aga_Mazury Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 zurdo ...cholera jasna jest mi smutno i źle, że nie mogę Ci pomóc, że jestem tak daleko, że zawsze jest jakies "ale"....jedyne co mogę...to napisać, że myślę o Was ciepło...i mam nadzieję, że z mamą wszystko dobrze...że z Fuksią wszystko dobrze....Rastuniu zobacz jak bez Ciebie wali się Świat Pańci....pomóz jej go pozbierać.... Quote
Hippies Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Zurdo taaaaak baaaardzo baaaardzo mi przykro :-( Jestem całym swoim maleńkim sercem z Tobą i Twoimi najbliższymi Życzę Wam w końcu szczęścia, żeby się wszystko w końcu zaczęło układać, żeby nadchodzące jutro przyniosło szczęście. Quote
szajbus Posted January 26, 2007 Posted January 26, 2007 Zurdo bardzo ci wspólczuję. To co napisałas dowodzi tylko, że człowiek to najgorsza istota pod słońcem. Przykro mi,powiem tylko, że mi wstyd za takich drani Rasta pociesz panią Quote
zurdo Posted January 27, 2007 Author Posted January 27, 2007 Nie wiem, jak wam dziękować za te wszystkie ciepłe słowa... To był dla mnie naprawdę trudny czas. Mama powolutku dochodzi do siebie. A mi pozostaje tylko zrewidować swoje poglądy. Jeśli można katować słabszego, leżącego człowieka, który się nie broni - znaczy, że jednak trzeba się bronić. I znajdę dobry i skuteczny sposób, żeby to w przyszłości robić i nauczyć tego bliskich. Rastuś, przepraszam Cię Aniołku, że tak rzadko ostatnio do Ciebie zaglądałam. W sercu i w pamięci jesteś cały czas, zwłaszcza teraz - gdy zrobiło się biało i zimowo, a pierwszeństwo w porannym wydeptywaniu ścieżek w świeżym śniegu przejęli już inni... Quote
szajbus Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 Rasta doskonale wie, że masz pełne ręce roboty. Patrzy na Ciebie i pewnie macha radośnie ogonkiem widząc, że masz zajęcie. Ona wie, że nosisz ją w serduchu. o to nie musisz sie martwić Cieszę się, że mama czuje się lepiej. Takich doczekaliśmy czasów, że człowiek nigdzie nie może czuć się bezpiecznie. Trzymam kciuki za was i życz mamie dużo zdrowia. Quote
DaMi007 Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 Chociaż jej nie znałam ale mi też jest przykro....;( Quote
Iri Posted January 27, 2007 Posted January 27, 2007 bardzo mi przykro,Zurdo, to co przeczytalam mnie z nog powalilo! ale z tego co sie zorientowalam mieszkamy w okolicy chyba tej samej, wiec nie uwazam jej za bezpieczna... tu , w okolicach AWF , ciagle cos sie dzieje..... mam nadzieje ze mama Twoja juz naprawde dobrze sie czuje.. i mam pytanie -powiesz mi na PW gdzie chodzisz do weta? wybieram sie z Masza, ma jakies placki lyse na lapkach... apropos bezpieczenstwa... ja chodze na taekwondo, polecam, bardzo bardzo skuteczna sztuka walki i jest klub na bielanach.... Quote
szarotka11 Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 Też wyglądam przez okno, patrzę na śnieg i nie widzę śladów naszego wózka. A zawsze byliśmy pierwsi na spacerze. Tęsknota i żal dopada w najmniej oczekiwanym czasie, łzy napływają do oczu....Trzeba się z tym kryć, bo to ponoć objaw histerii... Quote
Aga_Mazury Posted January 28, 2007 Posted January 28, 2007 szarotka11 napisał(a):Też wyglądam przez okno, patrzę na śnieg i nie widzę śladów naszego wózka. A zawsze byliśmy pierwsi na spacerze. Tęsknota i żal dopada w najmniej oczekiwanym czasie, łzy napływają do oczu....Trzeba się z tym kryć, bo to ponoć objaw histerii... a ja płaczę za Psotą, Dodem, Dropsem, Kubusiem, Dingo...płaczę za Twoim Morusem, za Rastą, Psotą szajbusa, Czarusiem z Ostrowi, babulenką, Gremlinką, Jaśminką, kleksem, Gratką, Nestorem, Mercedes......i nimi wszystkimi....mój TZ to widzi...i mnie rozumie...widzi jak siedze przed komputerem i leją się łzy...... gdy mówię o Ozzy...gdy mówię o psach, których nie ma komukolwiek to płaczę....echhh taki ze mnie dziwny ktoś... Quote
zurdo Posted January 28, 2007 Author Posted January 28, 2007 Rachulku, znalazłam jeszcze rozpiskę Twoich leków. Dużo tego było.A im więcej – tym bardziej się cieszyłaś. Nie musiałam pilnować pory ich dawania. Pół godziny przed wyznaczonymi godzinami trykałaś mnie nochalem i pilnowałaś, biegając z płaczem między mną a kuchnią, a kiedy uznałaś, że to już pora – siadałaś przed koszykiem z lekami i czekałaś wpatrując się w niego, jakby zahipnotyzowane piguły mogły same do Ciebie z niego wyjść. I oczywiście przytupywałaś – szybciej, szybciej, przecież jestem chora. A jeśli czasem pożyczyłam jakąś witaminkę – patrzyłaś na mnie ze świętym oburzeniem - jak śmiem podkradać leki choremu psu. Ehhh, Niuchaczku, nie pytam już, czy to miało sens. Pomagało, nie było dla Ciebie męczarnią, dało Ci 6 miesięcy dobrej jakości życia. Mało i dużo. Dla mnie zawsze za mało, ale przecież mogło być mniej. Jak sobie przypomnę, co czułam, kiedy w kwietniu usłyszałam „eutanazja” i przez 3 dni, żyjąc w jakimś koszmarnym transie, żegnałam się z Tobą, zanim podjęłam decyzję o walce... Było warto, Niusiołku, mam nadzieję, że też tak uważasz. Te setki godzin spędzone na ławeczce w parku, te wakacje na działce, spotkania z kumplami, te tysiące godzin, podczas których cieszyłyśmy się sobą. Nie powiem, że żyłaś przez te pół roku normalnie, bo rozpuściłam Cię totalnie. Ale poza tym – gdyby nie leki i kroplówki, zapomniałybyśmy o Twojej chorobie. Było warto, dopóki nie cierpiałaś. A te ostatnie 2 tygodnie – nie chciałam tego, wybacz. Wiesz, że to z miłości i niepogodzenia. I kocham Cię nadal i nadal się nie godzę. I nadal strasznie tęsknię. I nadal czekam... I drzwi zawsze szeroko otwarte, bo przymkniętych nie umiałaś otworzyć... Zawsze na Ciebie czekają do mnie drzwi otwarte... Quote
Aga76 Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 Rastuniu... Przeczytałam i płaczę, tyle miłości i tęsknoty jest w Tobie Zurdo, nie potrafię przejść obojętnie obok Twojego wyznania miłości... Quote
Hippies Posted January 29, 2007 Posted January 29, 2007 Zurdo mam pytanie do Ciebie. Nie wiem co mam zrobić. Tak sie tego wszystkiego boję. Powiedz mi czy ... Rasta odeszła sama ?? Bo wiesz ja ... tzn my ... Nie wiem co robić, ponieważ Hippies zachowuje się normalnie, je nie zwraca normalnie się wypróżnia ale tak bardzo go boli .... Boże jak bym chciała mu pomóc... Biję się z myślami czy to już powinnam .... aż boję się o tym pisać. Nie wiem czy mam czekać do końca aż przestanie chodzić i jeść czy ... Wiem, że nikt nie podejmie za mnie takiej decyzji, ale możesz mi powiedzieć co zrobiłabyś na moim miejscu ?? Nie wiem, nie wiem .... a tak bardzo nie chcę by cierpiał.... Jak patrzę na niego jak czasmi na przekór wszystkim i wszystkiego skacze macha ogonkiem i tak mocno chce jeszcze być to nie wiem co jest dla niego najlepsze. Tak bardzo nie chcę go męczyć .... chcę żeby był szczęśliwy, ale moja próżność trzyma go przy mnie i nie potrafię mu pozwolić odejść. Proszę powiedz mi może powinnam jeszcze poczekać ?? Narazie faszeruję go tramalem już dostaje co 6 godzin. tabletki i na jakiś czas mu to pomaga .... ale ja wiem, że to już nie długo i dawki będę musiała zwiększać, a może znasz lepsze przeciwbólowe tabletki ?? Weterynarz powiedział mi że te są najmocniejsze. A co pomagało dla Rasty ?? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.