Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Rastuniu (*)
Nie ma Cię przy mnie już 6 tygodni

Czy przestanę je kiedyś liczyć? Sześć tygodni. Niewyobrażalnie długo i dziwnie krótko. Kiedy idę przez park, to jakbyś jeszcze dzisiaj tam była. Widzę, jak dostojnie podchodzisz do znajomych ludzi i psów, żeby się przywitać. Widzę, jak się czujnie rozglądasz i ostrzegasz o zbliżającym się zagrożeniu, choć go jeszcze nie widać. Widzę, jak bokiem przeprowadzasz kiepsko zsocjalizowane psiaki, a one pokornie dostosowują się do Twoich poleceń. Czuję Twój nochal w kieszeni. Potrafię odtworzyć ruch Twojego ogona i uszu. Rozpoznaję w dotyku Twoją sierść – jak puszek na głowie, jedwabistą pod uszami, gęsty cieplutki kołnierz, twardszą, z grubym podszerstkiem na grzbiecie, szorstką i zawsze trochę sfilcowaną na brzuchu, gęste portki i karbowane chorągwie na przednich łapach. Pamiętam Niusiu nawet numer autobusu, którym 11 lat temu wiozłyśmy Cię (czy ta sztywna, przerażona Kama to na pewno byłaś Ty?) z mamą do nowego życia. Wszystkie moje wspomnienia są jeszcze tak materialne, namacalne, obecne. Nie potrafię uwierzyć, że są już tylko sprawą białek i impulsów przesyłanych przez łańcuszek neuronów. Jeśli naprawdę istniejesz już tylko w mojej pamięci i sercu, to wiedz, że w najspecjalniejszej ich części. Vipowskiej.

  • Replies 961
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Najpierw liczy się tygodnie, potem miesiące i lata. Czy przestaniesz liczyc? Chyba nie. Kiedyś mi napisała sota , że upływający czas przybliża nas do momentu spotkania z naszymi psinkami.
U mnie niedługo będzie półtora roku i nadal odliczam. Wspomnienia o Psoni nadal są żywe, jej obraz pozostaje nieztarty w mych wspomnieniach. I niech tak zostanie.

Posted

..i znowu płaczę..:placz: moj najukochańszy psiak Parys umarł 15 listopada tego roku ( miał 13 lat )..dał mi najcudowniejsze sekundy..minutki..godzinki..................pierwsze dni po jego odejściu były taką straszną ciszą.................nie było pazurków po panelach..nie było tak szczerego witania ( jak to tylko pies potrafi witać )..nie było jego cudownego "bach" przy moim łozku kiedy się kładł ( był duży i z siłą kładąc opierał się o moje łóżko,ze aż się trzęsło-tam też miał zawsze swoje posłanko )..tak mi tego brakowało..:placz: nie wytrzymałam..pojechałam po pieska..3 dni było pusto..teraz mam labradora..ma na imię Dakar..ma 3 miesiące..i wiecie..?? on się dokładnie tak kładzie przy moim łóżku ( robiąc takie własnie "bach" -ale jeszcze małe-jak Parys ) ..tak dużo mu opowiadam z mężem o Parysie własnie.....................................maluszek taki mój kochany..
http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/6f59df000d5b7089.html
dlatego znam ból ,kiedy najwierniejszy przyjaciel odchodzi...................

Posted

Dla Rasty



  • Witaj Zurdo, powoli kończy się kolejny wtorek, pewnie kiedy ich liczba dojdzie do kilkudziesięciu przestaniemy liczyć, będziemy tylko pamiętać, że TO stało się tego właśnie dnia, zaczniemy liczyć miesiące, a potem lata...

    Pozdrawiam Cię ciepło.

  • Posted

    Tuśka, nie lubiłaś tych przedświątecznych dni. Za duże zamieszanie,
    ściąganie pudeł, porządki, choinka... Kładłaś się w cichutkim miejscu, żeby przeczekać. Nie lubiłaś Wigilii, zostawałaś sama na kilka godzin (wiesz, że zawsze mi serce krwawiło, wiesz, że ciągle się kłóciłam, że muszę już wychodzić, bo Ty czekasz), nie lubiłaś prezentów. Owszem, przysmak jakiś zjadłaś od niechcenia (chyba że był to żwacz, żwacza nigdy nie odmówiłaś). Nie lubiłaś nowych zabawek, nawet się po nie nie schyliłaś – najlepsze były te stare, te, które miały na sobie zapach wszystkiego, co było Ci najbliższe, te zniszczone i brudne. Za to w pierwszy dzień Świąt wstawałaś pełna energii, najszczęśliwsza i przejmowałaś obowiązki pani domu. Przyjmowałaś gości, zabawiałaś ich, sprawdzałaś, czy mają pełne talerze, dbałaś o nasze zdrowie, wyganiając nas na długi zimowy spacer... A potem kładłaś się przy zapalonej choince i zasypiałaś z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
    Obiecałam Ci w wakacje, że te święta całe spędzimy razem, że w tym roku nie zostaniesz sama w Wigilię nawet na godzinę. Że choćby mnie rodzina miała wydziedziczyć – nigdzie nie pojadę.
    I tak, Niusiu, będzie – nigdzie nie pojadę, w Wigilię będziemy razem.
    Zamkniemy drzwi, wyłączymy telefony i będziemy cichutko razem siedzieć przy choince. I dziękować, że kiedyś los postawił nas na swojej drodze. Ty – mój prezent, ja – Twój.

    Posted

    [quote name='zurdo']
    I tak, Niusiu, będzie – nigdzie nie pojadę, w Wigilię będziemy razem.
    Zamkniemy drzwi, wyłączymy telefony i będziemy cichutko razem siedzieć przy choince. I dziękować, że kiedyś los postawił nas na swojej drodze. Ty – mój prezent, ja – Twój.
    I MY TEZ TAK BEDZIEMY W CZWORKE - Darek, Gucio, ja no i Atos!!!!

    Posted

    Wiesz Zurdo, po raz kolejny podczas lektury wątku Rasty popłynęły łzy.
    Też za każdym razem, gdy w wigilię musiałem zostawić Norcię było mi bardzo smutno, podobnie jak Ty miałem spięcia z powodu pośpiechu (przecież w domu czeka Nora).
    Norcia lubiła przedświąteczny ruch, prezenty też lubiła. Gdy już wróciliśmy od rodziny zaczynało się wieczorne misterium. Wyciąganie paczek, wręczanie, rozpakowywanie. Norcia zawsze chciała obejrzeć każdą paczkę, czy przypadkiem nie ma tam czegoś dla niej.
    Oj będzie tego brakować :(

    Posted

    Pomaga bardzo, tylko Tuśka się leni...
    Tuśka, porządki i porządki, strasznie długie. Wydawało mi się, że wszystko, co budzi bolesne wspomnienia jest już opanowane, na swoim miejscu, pod ręką , ale niewpadające w oczy. A tu ciągle coś jeszcze. Nasz mały czarny skrzat, czuwał nad naszym snem, nie dawał Ci spokoju ten mały stworek. Wpatrywałaś się czasem w niego, czujnie i ostrożnie, jakbyś chciała zrozumieć, w czym tkwi jego tajemnica. Brzydkie nakręcane jabłuszko, wyciągane i ożywiane przy wielkich porządkach. Dostałaś je kiedyś
    od małej Dziuni, panicznie się go bałaś, kiedy kręciło się w kółko, warcząc i wysuwając różowy język. Płyta Dead Can Dance, której dźwięki tak Cię niepokoiły. Nawet zwykłe stare gazety; kiedy sprzątałyśmy - ja składałam je na kupkę, ty zanosiłaś do kosza na makulaturę. Strasznie się przy tym spieszyłaś, łapy Ci się rozjeżdżały na zakrętach, bo przecież po ciężkiej pracy czekała godna zapłata. Wszystko mnie boli, Niusiu, w naszym domu. Strasznie tu Ciebie brak.
    Może tam byłaś potrzebna do pilnowania rozbrykanych aniołków, ale ja tu zostałam jak kot w pustym mieszkaniu, a przecież "tego nie robi się kotu".
    "Coś się tu nie zaczyna
    w swojej zwykłej porze.
    Coś się tu nie odbywa
    jak powinno.
    Ktoś tutaj był i był,
    a potem nagle zniknął
    i uporczywie go nie ma."
    Odwiedzaj mnie, Niuchaczku, bo bardzo tęsknię.

    Posted

    Zurdo,tez przy Wigilii będzie z Toba Rasta...tylko popatrz uwaznie, wsłuchaj się w cichutkie głosy, delikatne poszczekiwanie..przyjdzie i opowie,że za TM jest pieknie, nie ma chorób i zła iże cały czas czeka..na Ciebie

    Kolęda dla Nieobecnych


    A nadzieja znów wstąpi w nas,
    Nieobecnych pojawia się cienie,
    Uwierzymy kolejny raz
    W jeszcze jedno Boże Narodzenie.

    I choć przygasł świąteczny blask
    Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
    Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
    Wbrew tak zwanej ironii losu

    Ref.
    Przyjdź na świat
    By wyrównać rachunki strat,
    Żeby zająć wśród nas
    Puste miejsce przy stole
    Jeszcze raz
    Pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
    I zapomnieć,
    Ze są puste miejsca przy stole.

    Daj nam wiarę, że to ma sens,
    Ze nie trzeba żałować przyjaciół,
    Ze, gdziekolwiek są, dobrze im jest,
    Bo SA z nami, choć w innej postaci.

    I przekonaj, że tak ma być,
    Ze po glosach tych wciąż drży powietrze,
    Ze odeszli po to, by żyć
    I tym razem będą żyć wiecznie.

    Ref

    Słowa Sz. Mucha, Muzyka - Preisner
    __________________

    Posted

    Zurdo jak w czsie Wigilii Bożego Narodzenia wyjdziesz i spojrzysz w niebo zobaczysz mrugające gwiazy. Wiedz że to Rasta mruga do Ciebie i mówi Ci że jest szczęśliwa i zawsze będzie darzyć cię miłością.

    Pozdrawiam i życzę wesołych swiąt.
    Robert

    Posted

    Dziękuję. Dziękuję, że tu jesteście, dziękuję za wszystkie słowa pociechy dla wszystkich, którzy pożegnali swoich Przyjaciół. Bywają takie dni, że tych kilka ciepłych słów to jak ręka wyciągnięta do człowieka wiszącego nad przepaścią.
    Mam nadzieję, że w te święta Rasta będzie bliżej niż gwiazdy, tuż obok.
    Niedźwiedzico, ta kolęda jest piękna, tylko... Czasem zbawienna wiara, że to ma sens, gubi mi się w wielkim żalu. W przeogromnej pretensji do świata, że jest wlaśnie taki, że nie ta kolejność, że brak harmonii między wagą istnienia a jego długością. Wtedy myślę, że to wszystko nie ma żadnego sensu, jest tylko przypadkiem, który zdarzył się bezdusznej naturze. Przepraszam, dziś mam właśnie taki dzień, przepłakany i opłakany.
    Niusiołku, ja wciąż czekam...

    Posted

    Zurdo, ja dzisiaj mam taki dzień jak Ty
    chodze i płaczę, myślałam ze te przygotowania świateczne, te nagłe liczne obowiązki jakoś zepchna ten mój smutek i żal na drugi plan ale tak sie nie stało. Cały czas gnałam cały czas w pospiechu aż stanełam i zapytałam sie sama "gdzie sie śpieszysz?" i odpowiedź mnie rozbroiła..."przecież trzeba wyprowadzic na spacer Bonucha" tylko że jakby nie ma juz kogo wyprowadzać na spacer. Nikt sie nie kręci po domu, nikt się nie dopomina jeść, nikt sie nie drapie po uchu pomrukujac sobie i niby nikt nie chodzi po kuchni a jednak słychać te pazurki, tylko ze jak sie zatrzymam na dłużej to ta cisza mnie dobija i znowu płaczę, mogę to juz robić "na zawołanie".

    Posted

    Tak, Beta, ja też nie przypuszczałam, że człowiek może tyle płakać...

    Rastuniu, widzisz, jak wygląda dzień, kiedy mnie nocą odwiedzisz. Na pewno już wiesz, że znalazłam w sobie siły na tę odkładaną myśl i odkładaną rozmowę. O Tobie i o tym, co dalej.
    Tylko - znowu nie mialam Cię czym poczęstować. Dziś kupiłam kawałek kurczaka, jest zamrożony i czeka na Ciebie. Nie będzie mi już umysł robił takich numerów i psuł najpiękniejszych snów. Widziałaś, Niusiołku, nasze podwórko, kiedy wychodziłaś? Wszystkie choinki rozświetlone lampkami, a pod choinkami kwitną stokrotki. A tak się martwiłam, że przyjdzie sroga zima, a Twój układ odpornościowy nie działa... Chciałabym mieć nadal takie zmartwienia...
    Ale dziś był dobry dzień. Caluteńki z Twoim obrazem pod powiekami, widzę, jak zbiegasz z górki za piłką, jak z nią wracasz, jak droczysz się ze mną, machając łapami i baaaardzo groźnie powarkując. Kocham Cię Niusioł i czekam na kolejną wizytę.

    Posted

    Minęła Wigilia.Czas na prezencik od Ciebie. Przyśnij się tej, która kochała cię ponad wszystko. Niech jej serce ukoi spokojny sen, w którym będzie mogła Cię przytulić i spędzić z Tobą wspaniałe chwile.
    Dobranoc psi Aniołeczku.

    Posted

    Dziękuję Wam. Zaraz grzecznie powędruję spać i bardzo będę się starała usnąć, bo mam nadzieję, że wszystkie nasze aniołki wyruszyły już w podróż do naszych snów.

    Tuśka, w tę wigilijną noc mam prośbę i zadanie. Już widzę, jak uszka rozkładają Ci się na boki, jak mięśnie napinają się w gotowości do działania. Odszukaj na tęczowych łąkach, odszukaj dla mnie:
    Karolka (vel Carrie), foksika mamy. Na pewno nie ma go na psich łąkach, bo to kawał cholery był. Twoje przeciwieństwo. Nerwus, dandys i pies ogrodnika. Ciągle wkurzony, obrażony na cały świat, lubił się strzyc i elegancko ubierać, nasze kurtki ogryzał na własną miarę, wszystko zabierał i nie oddawał, nawet jeśli nie było mu to do niczego potrzebne. Najwspanialszy raj zamieniłby w piekło. Znajdziesz go pewnie za płotkiem, tam, gdzie małe zwierzątka – będą się wygrzewać w jego futerku, a on będzie się obżerał ptasim mleczkiem. Powiedz mu, że, mimo 13 lat, ciągle kochamy i pamiętamy, opowiadamy sobie o jego numerach, powiedz, że ponad rok po jego zaginięciu rozwieszaliśmy ogłoszenia i szukaliśmy, a mama płakała i budziła się w nocy z krzykiem.
    Świnki – Pulcherię Pierwszą i Pulcherię Drugą. Będą z Karolkiem, to zawsze była zgrana szajka. Karol wyciągał je z klatki za fraki i stawiał na ziemi, a one za nim wędrowały, dwie wierne żony.
    Sabę – piękną czarną onkę, tak jak Ty mądrą i pilnującą, pokazała mi, jak wielkie poczucie bezpieczeństwa potrafi dać pies człowiekowi.
    Sunię – wiejską, doświadczoną przez życie dziewczynkę, która uczyła mnie, co to zaufanie i pomogła zrozumieć liska z Małego Księcia.
    Cava – 60-kilogramową dzidzię, która chowała się za moje nogi, kiedy szczekał ratlerek. I Agusię – grubiutką foksterierkę sąsiadki, nie muszę Ci mówić – znałaś i pilnowałaś balonika. Opieka nad Agą i Cavem dała mi szansę poznać inne oblicze ludzkiej starości, piękniejsze, pełne niewiarygodnej pogody i mądrości.
    Ale przede wszystkim, jeśli możesz – odszukaj Belzebuba, naszą czarną, jednooką kotkę. Dogadasz się z nią, Rastucha - ten sam spokój, odwaga, ta sama pierwotna, intuicyjna mądrość. Dla niej nauczyłam się pisać, do tej pory mam zeszyt z zasmarowanymi flamastrem kartkami, na których oddaję jej wspaniałość, a całość kończy się przejmującym „Został z nami nazawszę”. Tak właśnie jest. Została ze mną na zawsze. Powiedz Bebuli, że była moim pierwszym Przyjacielem. Czuwała przy mnie od dnia, w którym pojawiłam się na świecie, przez lata cierpliwie wprowadzała w tajniki zwierzęcego świata i uczyła dla niego szacunku. Wy dwie - moje wspaniałe kobiety.
    O wszystkich Was pamiętam, wszystkich mam w duszy. Od każdego z Was nauczyłam się czegoś. A bez Ciebie, Rachulku, i bez Belzebuba, byłabym po prostu - kimś innym.
    Tej szczególnej nocy jestem myślami z Wami wszystkimi. Daliście mi więcej niż ja mogłam dać Wam. I nie wystawiliście za to rachunku. Zwłaszcza Ty, Niusiu, i Belzebub – dałyście mi tak wiele, że więcej na życie dostałam tylko od mamy. Za to wszystko mogę już tylko podziękować. I obiecać, że tego nie zmarnuję.
    Widzisz Rachulku, tylko Leon trwa, przeżył Was, kto wie – może i mnie przeżyje, a siateczka nerwów na jego skorupie przechowa pamięć o naszym dotyku i będzie świadectwem naszego istnienia.

    Posted

    Mam nadzieję Zurdo że Rasta przybyła do ciebie w tę noc świateczna wraz z dużym workiem pełnym wspomnień dni spedzonych razem. Jestem pewna, że jest ich tak dużo że wystarczy ich aż do dnia kiedy spotkamy wszyscy nasze tęczowe aniołki.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...