Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niusiołku, wiesz, myślę, że powinnam wziąć jakiegoś psiaka. Czasem czuję, że po prostu zwariuję, że tej pustki psychicznie nie wytrzymam. Że po kolejnym smutnym ranku, po kolejnym powrocie do pustego domu coś we mnie pęknie...
Dziś pożyczyłam Nutkę, zabrałam ją na długi spacer. Przez chwilę byłam szczęśliwa...
Ale wiem też, że to zly pomysł. Dopóki w innych psiakach szukam Ciebie... Tylko - czy kiedyś przestanę?

  • Replies 961
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

4 tygodnie temu jeszcze byłaś ze mną. Jadłyśmy winogrona. Było źle, ale była też nadzieja. Jeszcze słałam maile, dzwoniłam, rozmawiałam z lekarzami. Jeszcze były plany, że następnego dnia pojedziesz, zostaniesz wzmocniona, że jeszcze staniesz na nogi. A następnego dnia można było Ci pomóc już tylko w jeden sposób...
Próbuję zaklinać rzeczywistość, siedzę nad zdjęciami, na których jesteś zdrowa i szczęśliwa i przypominam sobie, jak było pięknie. I nic. I wciąż mam przed oczami ostatnią dobę. Widzę, jak rzucasz się w atakach bólu, którego nie tłumią końskie dawki tramalu, trzymam Ci głowę, żebyś nie uderzała nią w podłogę. I słyszę Twoje wycie. Nie potrafię wymazać z pamięci tego koszmaru. To się nie powinno stać i, mimo że wiem, że zrobiłam wszystko i wszystko to było uzgadniane ze wspaniałymi lekarzami - nie potrafię sobie wybaczyć.
Mam nadzieję, że Ty mi wybaczyłaś.

Posted

ZURDO,tak mi przykro,że Twojej Rasti już nie ma.Płaczę czytając Twoje posty.Płaczę i boję się...Tuż obok jest moja piękna onka Heti.Cierpliwie leży i czeka,aż skończę pisać i się weżmiemy do pracy...szukanie piłeczek...Boję się,że jej zabraknie...Nawet próbowałam się zabezpieczyć.Zaadoptowałam młodego spanielka.Niestety,napady padaczkowe tak częste i silne,że jedynym wyjściem było przejście za TM.A już zapadło mi w sercu jego filuterne spojrzenie,radość ze wspólnego spanka,pierwsze zabawy.Ponownie jestem w tym samym miejscu.Boję się...ma 10 lat...problemy trzustkowe...narazie lepsza karma..po sterylizacji..ZURDO jestem z Tobą...

Posted

Niusiołku, musiałam to zrobić. Musiałam tam pojechać. Na działkę. Bez Ciebie.
Zawsze wiedziałaś, kiedy tam jedziemy. Nawet jak nic nie pakowałam,
nawet jak nie mówiliśmy o tym, że jedziemy.
Zrywałaś się rano, wyciągałaś z kąta kaganiec i kładłaś na wierzchu,
żebym pamiętała, że Ty też jedziesz, Ty też, Ty też. Ty przede wszystkim.
A potem chodziłaś za mną krok w krok, a kiedy wychodziłyśmy – wszyscy
sąsiedzi wiedzieli, że Rasta jedzie na działkę.
Rok temu jesienią nie mogłaś pojechać z powodu chorej skóry
(od tamtej pory byłaś moim Grzybkiem). Obiecałam Ci wtedy, że wiosną.
Wiosną wydawało się, że już nigdy... A jednak się udało.
Spędziłyśmy tam latem 2 cudowne tygodnie. Pierwszy raz w życiu jechałaś
pociągiem. Wieszałyśmy kroplówkę na leżaku pod klonem. Moczyłyśmy nogi
w wodzie. Z nadzieją patrzyłyśmy w przyszłość. Że do Bożego Narodzenia,
że do Twoich urodzin, że do kolejnej wiosny...
Wybrałam miejsce, gdzie będziesz miała symboliczny grób. Pod cisem, tam
gdzie siadałaś, żeby patrzeć, czy dobrze odperzam:



Wiosną posadzę tam kwiatki. Bardzo Cię przepraszam, że nie mogłam Cię
pochować. Że musiałam Cię zostawić. Jest mi z tym ciężko. Nie miałam
możliwości. Przepraszam.

Posted

7 listopada o 15.50 zgasło moje Słonko




  • To najdłuższy miesiąc w moim życiu. I najczarniejszy, a przecież taka piękna jesień.


    Tuśka, byłaś, gdy zaczynałam pierwsze studia, gdy je kończyłam, gdy zaczynałam kolejne i kolejne kończyłam, gdy zaczynałam doktorat... Uzbrojono mnie w chłodny racjonalizm, nauczono, że na świecie nie ma faktów, które w porządku tego świata by się nie mieściły. A teraz staję wobec faktów oczywistych i odwiecznych – i nie rozumiem. Nie rozumiem, że świat trwa, że nie zawalił się i nie skończył. Że na zewnątrz, poza mną, wszystko jest jak zawsze. Dlaczego? Jakim prawem? Jak to możliwe, że życie toczy się dalej swoim trybem, jak gdyby nic się nie stało? A jeśli Twoja śmierć tak łatwo wpisuje się w ten świat – dlaczego wciąż nie potrafię się z tym pogodzić? Czekam na dzień, w którym znowu poczuję radość z życia i coraz mniej wierzę, że on kiedyś nadejdzie.

  • Posted

    Zauważyłam, że kiedy ludzie mówią o zwyczajach swoich psów i próbuję coś powiedzieć "A Rasta..." - zapada kłopotliwe milczenie. Śmiać im się nie wypada, bo może się obrażę, albo co gorszego, rozmowa się urywa. Bo przecież - jakim prawem się odzywam, ja przecież nie mam psa. Psuję klimat, łamię tabu? Ja przecież nie płaczę im w rękaw, chcę tylko mówić o moim Przyjacielu, tak jak oni mówią o swoich. Mam wymazać Rastę z pamięci i udawać, że Jej nie było?
    Dla mnie, Tuśka - byłaś, jesteś i będziesz.
    Dziś słyszałam Cię w nocy, leżałaś przy łóżku, czasem ciężko wzdychałaś. Pewnie śnił Ci się jakiś niesforny psiak biegający po całym parku bez szacunku dla Twojego wieku. A przecież trzeba go chronić od zła wszelkiego. Może mi się śniłaś, a może nie... Może...

    Posted

    [quote name='zurdo']7 listopada o 15.50 zgasło moje Słonko




  • To najdłuższy miesiąc w moim życiu. I najczarniejszy, a przecież taka piękna jesień.


    Tuśka, byłaś, gdy zaczynałam pierwsze studia, gdy je kończyłam, gdy zaczynałam kolejne i kolejne kończyłam, gdy zaczynałam doktorat... Uzbrojono mnie w chłodny racjonalizm, nauczono, że na świecie nie ma faktów, które w porządku tego świata by się nie mieściły. A teraz staję wobec faktów oczywistych i odwiecznych – i nie rozumiem. Nie rozumiem, że świat trwa, że nie zawalił się i nie skończył. Że na zewnątrz, poza mną, wszystko jest jak zawsze. Dlaczego? Jakim prawem? Jak to możliwe, że życie toczy się dalej swoim trybem, jak gdyby nic się nie stało? A jeśli Twoja śmierć tak łatwo wpisuje się w ten świat – dlaczego wciąż nie potrafię się z tym pogodzić? Czekam na dzień, w którym znowu poczuję radość z życia i coraz mniej wierzę, że on kiedyś nadejdzie.


  • Atos również odszedł we wtorek, tydzień później około 20-tej...
    Dziękuję Ci bardzo za to, ze dzielisz się z innymi swoimi przemyśleniami na temat tych najtrudniejszych dla nas spraw. Potrafisz je ubrać w słowa piękne i nadać im głęboki sens. To bardzo pomaga... Jeszcze raz bardzo dziękuję. Świadomość, że nie jesteśmy sami w naszym bólu jest w jakimś stopniu "okolicznością łagodzącą" tej ciemnej strony życia, mam nadzieję, że także dla Ciebie.

    Posted

    Przeglądam zdjęcia i widzę, jak się zmieniałaś, zanim, w dojrzałym wieku, stałaś się piękną donką z klapniętym uszkiem. Zanim urosło Ci piękne gęste futro, zmężniałaś, a Twoje ciało stało się proporcjonalne.
    Najpierw byłaś szczurkiem, tak wychudzona, że sprawiałaś wrażenie dziwacznie długiej - wydawało się, że jesteś wyrośniętym jamnikiem. Czasem chartem. Albo chartnikiem.
    Czasem ludzie pytali: Przepraszam, jaka to rasa? Wiadomo,
    najważniejsze są papiery.
    - Too? – patrzyłyśmy na siebie: chodzi o mnie czy o Ciebie?
    - Ten pies – to jaka rasa?
    - A, to jest jamajski pies pasterski. To pies przywieziony z Jamajki, na razie jedyny w Polsce i jeszcze nie zarejestrowany przez związek kynologiczny. Ale jesteśmy dobrej myśli. To wnuczka wielokrotnego championa Dreadlocka de Baskerville, córka Marleya de Kingston...
    Dziwadełko.
    A uszka – na początku zawsze śmiesznie wywinięte do przodu.



    Szaroburek, Smutasek, Psia Bida


    [SIZE=2]Łapałki czyli Łapki jak zapałki


    [SIZE=2]Szkarady czyli Uszka-radary, zawsze do przodu


    Potem z uszkami działy się dziiiiiiwne rzeczy...

    Posted

    Czasem rozkładały się jak skrzydła. Tak było, kiedy na coś niecierpliwie czekałaś. Mięśnie napięte, pupa centymetr nad ziemią. Po prostu – gotowa do lotu. Czekałaś na polecenie, pozwolenie, jedzenie. O, na przykład przy nauce. Uwielbiałaś się uczyć, wymyślałam Ci różne nie-zawsze-potrzebne sztuczki. Dopóki nie rozumiałaś – uszka leżały, kiedy pojęłaś o co chodzi – unosiły się na boki i krzyczały razem z oczami „Jeszcze! Jeszcze! Ćwiczmy!”.


    Ścieżynka. Umiem omijać ogródek ścieżką. Mogę pokazać?

    Jeśli czekanie się przedłużało – stosowałaś system przytupów – siedząc podnosiłaś tylne łapy i uderzałaś nimi rytmicznie w podłoże, potem w ruch szły przednie łapy, a potem znów tylne. A uszka fruwały góra-dół w rytm przytupów, rozgrzewały się do lotu.

    Posted

    Nadejdzie taki dzień, że będzie ci lżej. Ból nie będzie już tak palący jak na początku. Tęsknota jednak zostanie- na zawsze.
    Mów o niej, nieważne, że jej nie ma fizycznie. Dla ciebie ona jest i zawsze będzie. Myślę, że każdy psiarz to rozumie.
    Ja także nie mogłam pochwować Psoni. Nie mam działki, a nie chciałam jej pochować w lesie, żeby ciała naszej kochanej suni nie wygrzebaly lisy. Postanowiliśmy ją skremować. Żałuję, że nie wydają prochów zwierząt.
    Psonia nie ma nawet symbolicznego grobu. Jej grobem są stronki wszystkich znanych mi stron Tęczowych Mostów.Trzymaj się.

    Posted

    Czasem oba uszka stawały i nawet potrafiły tak ustać. Sytuacje ekstremalne. Nie dość długie, żeby to uwiecznić.
    Wielka radość. Kiedy wracałam z polowania z siatką pełną mięcha. Ten moment, kiedy upewniałaś się, że polowanie było dla Ciebie.
    Wielkie zagrożenie. Kiedy na horyzoncie pojawiał się wróg jednego z Twoich podopiecznych i musiałaś podjąć błyskawiczną decyzję – odgonić agresora czy ofiarę. Kiedy jamnikowy Tobiasz znalazł się 30 cm od szczęki stafforda - uszy sztywne na ułamek sekundy i już wiesz – wpadasz między nie i z byka walisz Tobiasza tak, że odfruwa 2 metry dalej. Odchorowywałam te akcje, cud, że nigdy Ci się nie dostało od żadnego z tych gniewnych chłopaków.
    Wielkie zdumienie. Kiedyś uszka stanęły na parę minut – jak wyszłam z długimi włosami, a wróciłam łysa – ooo, wtedy uszka stały długo, a Ty długo nie chciałaś do mnie podejść. Ale wtedy nie zdążyłam pstryknąć – też byłam w szoku.

    Posted

    Bywały też kombinacje na skos. Kiedy byłaś trochę. Trochę zdziwiona, trochę rozbawiona, trochę zniecierpliwiona. kiedy robiłam coś, czego nie powinnam robić, bo powinnam robić coś innego. Albo kiedy bardzo chciałaś coś robić i wiedziałaś,
    że wolno, ale wolałaś się upewnić. Ot, skomplikowane sytuacje – musiały komplikować położenie uszu.

    Posted

    Najczęściej jedno stało bardziej, a drugie mniej. Wzorcowo jak u championa rasy. Jamajskiej pasterskiej.

    piłkarka

    ogrodniczka

    plażowiczka

    Dziękuję wszystkim, którzy zaglądają do Rasty, którzy zostawiają tu parę ciepłych słów, którzy zaglądają i zostawiają cieple słowa u innych psów za TM. Nic tak nie pomaga, jak świadomość, że nie jest się samym, a cierpienie po stracie "tylko psa" nie jest objawem obłędu.

    Posted

    Rasta, Twoje uszka mówią wszystko...

    Cierpienie po stracie "tylko psa" to nie jest objaw obłędu, to ból i rozpacz po odejściu miłości. Ubodzy ci, którzy myślą i mówią inaczej, można im tylko współczuć, bo nie zaznali najpiękniejszego pod słońcem uczucia -miłości, która wszystko wybacza, nie zazdrości, nie nadyma się...
    odejdą nieświadomi, bo nie przytafiła im się w życiu miłość

    Posted

    Tuśka, pięć tygodni bez Ciebie. Jeszcze nie ma dnia, żeby ktoś nie pytał, co z Tobą. Chyba sama nie zdawałam sobie sprawy z tego, ilu osobom zapadłaś w pamięć.
    Dziś pani od Nutki powiedziała mi, że Nutka jest mądra i wie, bo już nie patrzy na wieczornych spacerach, czy idziesz. Bo już wie, że nie przyjdziesz. I może to przejaw mądrości. Widać – brakuje mi jej, tej życiowej mądrości, która pozwala akceptować chwilę obecną. Jaka by ona nie była. Choć – mają ją wszystkie psy, które latami chroniłaś.
    Jeszcze w październiku. Kiedy już czułam, że dzieje się coś złego. Chociaż
    badania były jeszcze w normie. Czułam, że tracisz wolę walki i siły. Coraz mniej jadłaś, coraz więcej schodów pokonywałaś na moich rękach. Ale na spacerach – robiłaś swoje. Tak dobrze, że nikt nie rozumiał moich lęków. Pytali – „Co złego się dzieje? Czy tak się zachowuje chory pies?”.
    Jeszcze w listopadzie. Doprowadzałam Cię do granicy parku w kocu
    przeciągniętym pod brzuchem, bo sama nie mogłaś już ustać, a Ty patrzyłaś z góry półprzytomnym wzrokiem, który na chwilę stawał się żywszy – czy są znajome psy, czy nic im nie grozi. A może też już wiedziałaś? Może chciałaś się pożegnać? Powiedzieć im, że nadal będziesz nad nimi czuwać i nie pozwolisz, aby stało im się coś złego? Może one wiedzą, że nie muszą na Ciebie czekać, że teraz – Ty czekasz na nie.
    Ja, niestety, ciągle patrzę. Patrzę i czekam. Patrzę, czekam i płaczę. Bo
    ostateczności tego, co się stało nie potrafię zaakceptować.
    Niuśka, jaka była głupia i naiwna, myśląc, że na to można się przygotować.

    Posted

    ......i nic....tylko łzy kapią na klawiaturę...


    Zurdo...dzis Cie poznalam....starasz sie skleic swoje serduszko...jestes dzielna...ale wiesz, ze Rasta musi pozostac w Tobie na zawsze...inaczej nie bedziesz sobą, bo milosc jest wiecznym skladnikiem naszej istoty i tylko z sercem wyrwac ją mozna....
    chyle czola przed Twoja miloscia do Przyjaciolki...
    zyskalas dzis moja przyjazn....

    Posted

    Zurdo, jestem tu cały czas, czytam wszystko i zawsze płaczę :-( Płaczę bo wiem co czujesz, wiem jaki to straszny ból...Ja straciłam mojego Bajanka 11 listopada, wczoraj minął miesiąc..miał 2 lata 2 miesiące i 11 dni, wyszedł tylko na wieczorny spacer, był na smyczy i zginął bo przestraszył się czegoś i wyrwał...zabił go samochód, nie zginął na miejscu :-( Wiem co czujesz kiedy się kładziesz spać, kiedy nie możesz zasnąć i kiedy się budzisz.. I kiedy cały czas nosisz w sobie tą świadomość,pod każdą myślą, przy każdej czynności i wiem jak patrzysz na te puste miejsca...Znam to uczucie tęsknoty i bólu tak wielkiego, że wydaje się, że tego nie sposób wytrzymać :-( Więc ja cię nie pocieszę, mogę tylko powiedzieć, jestem z tobą w tym bólu i rozumiem cię :-(
    Ja też zbierałam się do założenia wątku tutaj i do tej pory nie mogę się na to zdobyć.. Bajan za Tęczowym Mostem? :-(
    Pięknie piszesz o Raście, mam nadzieję, że otoczy opieką i mojego małego..

    dla Rasty

    Posted

    jak czytam o Rasty że będzie pilnowała Tęczowe stadko to od razu mi sie przypomina mój Bonuch, jak poszlismy ze znajomymi, ktorzy mieli owczarka niemieckiego na spacer i Rino nie robił nic innego jak co chwilę zaganiał naszego niesfornego kropka do "stada". Biedne Bono było mocno zirytowane tym zachowaniem ale cóż było robić......przecie jak owieczka był:) tylko że plamiasta

    Posted

    Ybot, dziękuję... Dziś przyniosłam do smutnego domu trochę sierści. Zrobiło się na chwilę trochę bardziej swojsko.
    mmbbaj, jest mi strasznie przykro i nie piszę tego grzecznościowo. Śmierć Rasty krążyła za nami przez wiele miesięcy, czaiła się w pobliżu, czasem podchodząc bardzo blisko, odganiana kilka razy czekała tuż obok na swój czas. A my jej obecność czułyśmy i wiedziałyśmy, że dni Rasty są policzone. I choć już wiem, że na to nie można się przygotować, a bół i pustka są zawsze potworne, to jednak ta śmierć jakoś się wpisuje w ten idiotyczny porządek świata. Śmierć Bajanka nie wpisuje się nijak, dla mnie - niewyobrażalnie niesprawiedliwa. Tak nagle - jest Przyjaciel i zaraz go nie ma. Tyle lat miało być przed Wami, tyle radości... Nie mam słów, które pozwoliłyby mi wyrazić całe współczucie. Bajan jest teraz pod anielskimi skrzydłami troskliwej Rasty. Tylko tyle potrafię napisać.

    Posted

    Ach te nasze "DONki" z wiecznie otwartymi pysiami, zawsze czujne i gotowe do działania, myślę, że gdybyśmy mieli okazję się spotkać, to pieski na pewno polubiły by się. Mój Atos zawsze był zachwycony spotkaniem z psami podobnymi do siebie, a suczkami w szczególności. Nigdy nie był namolny i witał się przez delikatne lizanie uszek, taki to był dżentelmen...
    Może gdzieś tam biegają razem i jako nowicjusze dodają sobie otuchy...

    Posted

    [quote name='zurdo']Tuśka, A może też już wiedziałaś? Może chciałaś się
    pożegnać? Powiedzieć im, że nadal będziesz nad nimi czuwać i nie pozwolisz,
    aby stało im się coś złego? Może one wiedzą, że nie muszą na Ciebie czekać, że
    teraz – Ty czekasz na nie.



    Zurdo,
    Czytam Twój wątek i łzy cisną się do oczu. Z Twoich słów bije wielka miłość do Rasty, przepięknej suni.
    Wiem, jak bardzo jest smutno, może dla pocieszenia pomyśl, że Rasta dała Ci wiele szczęśliwych lat. Miałaś szczęście spotkać na swej drodze wspaniałą sunię, spędziliście wiele cudownych chwil...
    Wiem, że zawsze jest za krótko, nasi przyjaciele żyją krócej od nas. Może właśnie tak ma być, może dzięki temu poznajemy czym jest bezinteresowna, wielka miłość.
    Piszesz, że Rasta wiedziała, chciała się pożegnać. Opowiem Ci historię innego pożegnania :(
    Norcia odeszła w niedzielę wieczorem, jeszcze w środę poczuła się sporo lepiej, w czwartek spacery były tak długie jak zwykle (a nawet chyba dłuższe). Rano, po kroplówkach, wędrowaliśmy po osiedlu, a wieczorem Nora ciągnęła na smyczy, pokazując gdzie chce iść. Tego dnia byłem bardzo szczęśliwy - sądziłem, że następuje długo oczekiwana poprawa.
    Obeszliśmy w ciągu wieczornego spaceru calutkie osiedle, łączkę, a później zaprowadziła mnie nad stawy. Stanęła i przez bardzo długi czas wpatrywała się w taflę wody, łapała nosem powietrze. Wówczas myślałem, że może być już tylko lepiej. Po pewnym czasie sama odeszła i powędrowała w stronę domu. W piątek spacerowała tylko wokół bloku. Myślę, że wtedy pożegnała się ze swoim osiedlem, z miejscami, które odwiedzała przez te wszystkie lata, miejscami, które tak kochała.
    Nie przejmuj się głosami ludzi, którzy nie rozumieją Twojego bólu i trzymaj się ciepło.

    Posted

    Dziękuję za ciepłe słowa, Radek. Może ktoś się obruszy ("pies nie ma świadomości śmierci, pies żyje dopóki żyje, a potem - przestaje żyć"), ale, z perspektywy czasu mam coraz większą pewność, że nasze psy, te, które odchodzą schorowane, wiedzą. Wiedzą, do kiedy walczyć, i wiedzą, kiedy się żegnać. Mają tę intuicyjną mądrość, której nam brak. Nie walczą z nieuniknionym, odchodzą pogodzone. Tylko my pogodzić się nie umiemy...

    Niuchaczku, mam nadzieję, że pogrążona w swej chilowej wieczności nie widzisz tego, co wyprawiam. Nie widzisz ciągłych łez i nieustającego smutku.

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...