lula2010 Posted April 29, 2012 Posted April 29, 2012 Dżdżowniś napisał(a):Facet na nam się postarzał.Lekko zasiwiał, Andrzej zauważył.Wypaliłam już raz "kalfiora przy nosie ale trzeba powtórzyć.Raczej następnym razem trzba go będzie trzymać, bo już mi nie zaufa jak mnie z fiolką zobaczy((: Natomiast zamienił się w ultra pupila mojego faceta.Jak ten wchodzi do łóżka , to bomba zraz za nim i śpi koło niego całą noc.Sprę się wkurza i jest mikro wojna o pupilkostwo jak i mejsce w łóżku ale co zrobić.((:Andrzej czasem mówi że rozpuściłam dziabągi i nie ma miejsca i blabla, a za chwilę siedzi, albo kładzie się i czyta i zwołuje stado żeby sobie z nim leżało i kto tu jest czubem((: hm,czyli tak jak wczesniej przypuszczalam,Bombat ma juz docelowy dom-przystan swa?;-)pozdrawiamy:-) Quote
lula2010 Posted May 2, 2012 Posted May 2, 2012 Jak psiaki znosza te upaly?(konkretnie BOMI)?pozdrawiamy:-) Quote
monia&nero Posted May 2, 2012 Posted May 2, 2012 Witanko! Dużo głasków dla Bombiego. Ostatnio nie miałam czasu na pisanie ale podczytywałam wątek. Dżdżowniś jak tam finanse potrzebujesz czegoś dla Bombsona? Quote
Dżdżowniś Posted May 3, 2012 Author Posted May 3, 2012 (edited) [FONT=Times New Roman]Kurde martwie się, bo podpaliłam kwasem kalafiora koło bombatowego nosa , a to coś kalafiorowego zaczęło rosnąć.Idę z nim do wetki niech obejrzy, ale mam złe przeczucia że nowotworek się pojawił. jak z tego wykwitu zeszła skóra i zamiast/jak zwykle bywa przy takim wykwicie/ zbieleć i schnąć/ ten zbielał ale za chwilę sczerwieniał i rośnie.Nie jakoś masakrycznie ale jednak od momentu zakwaszenia powiększył się o rozmiar, a to mimo wszystko dużo.[/FONT] [FONT=Times New Roman]monia&nero dziękujemy za pamięć. Za chwilę jak skończe bazarek zrobię zakupy jedzeniowe dla stada więc i dla Bombka. U Bomby mam ok 280 zł/na pierwszej mam wpis żeby nie było/Zakupy teraz liczę na ok 130zł/ zostanie mi na weta 150zł / tak że za to idziemy zrobić podstawową diagnozę.Bombat schudł i fakt że miałam taki zamiar żeby go ciut odchudzić, bo waga prawie 18kg nie jest wagą bulwy, nawet ciut przerośniętej.Teraz mam wrażenie że zleciał szybko i za dużo.W prawdzie są suki z cieczkami w okolicy i on faktycznie mniej sam z siebie je, ale sępi przy tym jak jemy tak samo, dostaje i zjada w tempie natychmiast/ niestety, facet go karmi licząc NA BEZGRANICZNE PUPILKOSTWO(: i Bombek z nim śpi. Zastanawiam się czy on, przypadkiem?(: Bomsona rozpuszcza przekarmiając jedzeniem, a co gorsza batonami itp. Faceci i ich rywalizowanie ((: hehe [/FONT] Edited May 3, 2012 by Dżdżowniś Quote
lula2010 Posted May 3, 2012 Posted May 3, 2012 latwo pisac ,bedac z boku,ale nie martw sie na zapas!na pewno bedzie wszystko z Bombim ok!:-)pozdrawiamy Quote
Nutusia Posted May 3, 2012 Posted May 3, 2012 Bombelek - kciuki trzymamy żeby się nonio wygoił ;) Quote
Dżdżowniś Posted May 3, 2012 Author Posted May 3, 2012 Zadzwonila do mnie " koleżanka " czy może bym zaprowadziła jej chorego psa do weta i uśpiła.:crazyeye:Tak mi ciśnienie skoczyło że gdyby stała koło mnie to by chyba kopa zaliczyła. Zaczęłam ją wypytawać co się z psem dzieje, a ta powiedziała że w styczniu była z nim u weta i ten powiedział że jamnik ma poczatek mocznicy i podobno tyle,a ta*&^^%$# do tej pory nawet badań mu nie zrobiła. Biedny pies leżał w domu z lecącymi zębami przy mega smrodzie, jak to przy nerkach bywa, a ona twierdzi że jej wet nie kazał psa badać i leczyć, tylko powiedział że właśnie pożyje jakoś do kwietnia maja.Mega szok.Tak z nią "delikatnie" porozmawiałam że się do mnie na pewno nie odezwie.Mega głupie babsko. Znam ją z solarium, dorabia sobie w recepcji. Pójdę w niedzielę jak ma dyżury i wypytam czy z psem do weta poszła choćby go uśpić. Pies jest staruszkiem 16-17 letnim więc skoro go zostawiła bez pomocy ,to znaczy że już nie ma co ratować. Zadzwoniła, bo jej jest przykro go wieźć w ostatnią drogę.Kur@##$ ale nie było jej przykro nie iść z nim do weta żeby się z chorobą nie męczył. SZOK! A co najgorsze ma jeszcze 2 boksery. Quote
lula2010 Posted May 3, 2012 Posted May 3, 2012 to ja chyba jakas"dziwna "jestem,bo latam do weta jak cos mnie u sun zaniepokoi...a jak 2 lata temu u persicy (TM) zdiagnozowali raka pluc i po przegranej walce z raczyskiem trzeba bylo pomoc jej odejsc,to do dzis pytam sama siebie co moglam przeoczyc,ze zachorowala ,bo przeciez chorowala na nerki,byla pod stala kontrola weta,badana byla na biezaco ,dostawala specjalna karme dla nerkowcow itp itd,a jednak cos musialam przeoczyc i teraz przy suniach panikuje,ze wydarzy sie cos zlego...persica miala 11-lat i irzadzila astka i nami ... Quote
monia&nero Posted May 3, 2012 Posted May 3, 2012 Dżdżowniś napisał(a):[FONT=Times New Roman]Kurde martwie się, bo podpaliłam kwasem kalafiora koło bombatowego nosa , a to coś kalafiorowego zaczęło rosnąć.Idę z nim do wetki niech obejrzy, ale mam złe przeczucia że nowotworek się pojawił. jak z tego wykwitu zeszła skóra i zamiast/jak zwykle bywa przy takim wykwicie/ zbieleć i schnąć/ ten zbielał ale za chwilę sczerwieniał i rośnie.Nie jakoś masakrycznie ale jednak od momentu zakwaszenia powiększył się o rozmiar, a to mimo wszystko dużo.[/FONT] [FONT=Times New Roman]monia&nero dziękujemy za pamięć. Za chwilę jak skończe bazarek zrobię zakupy jedzeniowe dla stada więc i dla Bombka. U Bomby mam ok 280 zł/na pierwszej mam wpis żeby nie było/Zakupy teraz liczę na ok 130zł/ zostanie mi na weta 150zł / tak że za to idziemy zrobić podstawową diagnozę.Bombat schudł i fakt że miałam taki zamiar żeby go ciut odchudzić, bo waga prawie 18kg nie jest wagą bulwy, nawet ciut przerośniętej.Teraz mam wrażenie że zleciał szybko i za dużo.W prawdzie są suki z cieczkami w okolicy i on faktycznie mniej sam z siebie je, ale sępi przy tym jak jemy tak samo, dostaje i zjada w tempie natychmiast/ niestety, facet go karmi licząc NA BEZGRANICZNE PUPILKOSTWO(: i Bombek z nim śpi. Zastanawiam się czy on, przypadkiem?(: Bomsona rozpuszcza przekarmiając jedzeniem, a co gorsza batonami itp. Faceci i ich rywalizowanie ((: hehe [/FONT] Spokojnie Dżdżowniś może to poprostu infekcja tego klafiorka a nie raczysko. Trzymamy kciukasy za zdrowie Bombsona!!! Dżdżowniś napisał(a):Zadzwonila do mnie " koleżanka " czy może bym zaprowadziła jej chorego psa do weta i uśpiła.:crazyeye:Tak mi ciśnienie skoczyło że gdyby stała koło mnie to by chyba kopa zaliczyła. Zaczęłam ją wypytawać co się z psem dzieje, a ta powiedziała że w styczniu była z nim u weta i ten powiedział że jamnik ma poczatek mocznicy i podobno tyle,a ta*&^^%$# do tej pory nawet badań mu nie zrobiła. Biedny pies leżał w domu z lecącymi zębami przy mega smrodzie, jak to przy nerkach bywa, a ona twierdzi że jej wet nie kazał psa badać i leczyć, tylko powiedział że właśnie pożyje jakoś do kwietnia maja.Mega szok.Tak z nią "delikatnie" porozmawiałam że się do mnie na pewno nie odezwie.Mega głupie babsko. Znam ją z solarium, dorabia sobie w recepcji. Pójdę w niedzielę jak ma dyżury i wypytam czy z psem do weta poszła choćby go uśpić. Pies jest staruszkiem 16-17 letnim więc skoro go zostawiła bez pomocy ,to znaczy że już nie ma co ratować. Zadzwoniła, bo jej jest przykro go wieźć w ostatnią drogę.Kur@##$ ale nie było jej przykro nie iść z nim do weta żeby się z chorobą nie męczył. SZOK! A co najgorsze ma jeszcze 2 boksery. Brak słów!!! i jeszcze ma te boksie ... Quote
Dżdżowniś Posted May 4, 2012 Author Posted May 4, 2012 (edited) lula2010 napisał(a):to ja chyba jakas"dziwna "jestem,bo latam do weta jak cos mnie u sun zaniepokoi...a jak 2 lata temu u persicy (TM) zdiagnozowali raka pluc i po przegranej walce z raczyskiem trzeba bylo pomoc jej odejsc,to do dzis pytam sama siebie co moglam przeoczyc,ze zachorowala ,bo przeciez chorowala na nerki,byla pod stala kontrola weta,badana byla na biezaco ,dostawala specjalna karme dla nerkowcow itp itd,a jednak cos musialam przeoczyc i teraz przy suniach panikuje,ze wydarzy sie cos zlego...persica miala 11-lat i irzadzila astka i nami ... Moja kotka syjamska miała guza sutków, a też na raka płuc odeszła.I długo żyła bo 19lat. Tak że czasem tak jest że latasz do weta robisz badania, a tu nagle się okazuje że zwierze odchodzi na inną chorobę niż leczysz. Inna sprawa że ja już z doświadczenia wiem że trzeba robić zwierzakom prześwietlenia płuc przy każdej poważniejszej chorobie.Wpoił mi to wet którego mega lubiłam, a który został przez szefa kliniki /ZREDUKOWANY/ a według mnie był za dobry i ten się go pozbył żeby nie mieć męskiej konkurencji u siebie. Jako jedyny powtarzał jak mantre. Że "prześwietlenia robimy zawsze gdy bierzemy psa którego nie znamy, u którego są choćby mikro zmiany nowotworowe i takie które zaczynają poważnie nam chorować " .Przy tym profilaktycznie raz na rok u psów od 7roku życia ale i zrobienie wcześniej nie zaszkodzi.Kotce rtg zrobiłam za późno.Miała problem z oddychaniem, bo całe płuca zaatakowane.Nie było już co ratować no i swoje lata już miała.Ale fakt ze gdybym rtg zrobiła 2-3lata wstecz to może pożyłaby jeszcze z rok, dwa.Trudno, nie powinno tak być żeby sie uczyć na błędach, zwłaszcza że mamy do czynienia z żywymi istnieniami. Powinno się postępować zapobiegawczo, według określonych zasad wtedy unikałoby się błędów, a przy tym wyrzutów sumienia że się czegoś nie zrobiło. A co najgorsze mamy często do czynienia z niekompetentnymi wetami i tu trzeba sobie jasno powiedzieć że mając zwierzaki jesteśmy zobowiązane do zdobywania samodzielnie wiedzy na ich temat.Czasem jest tak że trzeba z doświadzcenia wetowi sugerować co powinien zrobić, albo co można zrobić, a nie liczyć że wet to już na pewno wszystko wie i będzie wiedział. monia&nero ta baba jest tak głupia że dopuściła do aktu kazirodczego zapłodnienia.2 boksie to matka i syn.Suka miała martwą ciąże a ta myślała że najpierw utyła, bo utyła a jak zaczeła jej ropa lecieć to wetka kazała ją natychmiast pod nóż położyć i okazało się że to martwa ciąża Jaką musi być matolicą skoro zostawia sukę z cieczką na kilka godzin z psem. Dobrze że chociaż poszła z nią do weta. Pracująca z nią dziewczyna w solarium powiedział mi o tym. No i oczywiści mówi "bo wiesz ona kasy nie ma" tak się tłumaczy.A ja się pytam, to po co ma jeszcze 2 psy? Tym bardziej że to boksie i nieoszukujmy się będą za jakiś czas chorować, bo naprawdę niezmiernie rzadko się zdarza żeby te psy przez życie zdrowe przeszły i umarły ze starości. Poza tym karmi je karmą z biedronki, a co piątek czy sobotę spotykam ją jak po 2l wódy kupuje na imprezy. Przy takiej karmie prawdopodobieństwo chorób wzrasta o milion procent. Szkoda tych psów, ale na niedorozwój nie poradzisz. Edited May 4, 2012 by Dżdżowniś Quote
lula2010 Posted May 4, 2012 Posted May 4, 2012 trzymam kciuki za Bombata,a Twoja ''kolezanka"faktyczni g.....a jest !a boksery czesto zapadaja na rozne nowotwory i sa wrazliwe (maz mial)...i trzeba o nie dbac,zreszta o kazde zwierze trzeba dbac i ponosic za nie odpowiedzialnosc....pisz co z Bombim ,jak wrocisz od weta,pozdrawiam :-) Quote
Dżdżowniś Posted May 9, 2012 Author Posted May 9, 2012 Włókniak.Wetka powiedziała że na to jej to coś wygląda ale obserwujemy, bo trochę też to wygląda jak jakiś brodawczak który uwielbia jamy nosa/ten się własnie przy nosie usadowił/.Rośnie i zatyka przewód utrudniając oddychanie.Tak czy siak jak to coś urośnie to trzeba będzie się tego pozbyć.Prawdopodobnie chirurgicznie.No i jest to mini nowotworek z tym że określany jako łagodny. Quote
lula2010 Posted May 9, 2012 Posted May 9, 2012 bedzie dobrze :-)astka miala pare lat temu wycinana na tylnej lapie brodawke,ktora w trakcie zabiegu okazala sie "siedziec"gleboko w miesniu i wet usunal ja z duzym zapasem,oraz kawalkiem miesnia ...po badaniu okazalo sie ze byl to nowotwor ale szybko wyciety, nie zezlosliwial..trzymam kciuki za Bombata :-) Quote
Dżdżowniś Posted May 11, 2012 Author Posted May 11, 2012 Wiecie co kurde, rośnie guz na czipie.Andrzej mi dziś zwrócił uwagę że ta gula co jest między łopatkami jest coraz większa.I to teraz mu się powiększyła jak ten syf koło nosa się pojawił.Podejdę do wetki ale dopiero po poniedziałku ,bo jej nie ma chyba do 18-tego.Pogadam i raczej umawiam się na wizytę u czajki.Gula jak leży zrobiła się widoczna i dosłownie urosła teraz.Kurde może to trochę tak że schudł i gula się uwidoczniła ale macałam i brałam w palce i to coś się znacznie powiększyło na bank.Cóż młodszy nie jest, ale się z lekka zmartwiłam._: Quote
Dżdżowniś Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Nie czekam na moją wetkę. Chirurg Czajka ma we wtorek dyżur i to na popołudnie więc w tempie natychmiast zabieram Bombe do niego.Guz go boli od strony głowy więc nie ma na co czekać.Teraz to już się mega zdenerwowałam o jego zdrowie.Coś czuję że się stan zapalny zrobił i dlatego się powiększa .Oby i oby niezezłośliwiał.Ja to też mądra i zapobiegliwa jestem kurdwa powinnam przy przepuklinie kazać go wyciąć, choć weci byli innego zdania.:shake: Quote
lula2010 Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 trzymam kciuki,zeby wszystko bylo dobrze ,pozdrawiam :p Quote
Agucha Posted May 12, 2012 Posted May 12, 2012 Dawno był czipowany? czasem czip lubi się owrzodzić... nie da się go odczytać i jest do wymiany. Może to tylko to? Będzie dobrze! Quote
Dżdżowniś Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 [quote name='Agucha']Dawno był czipowany? czasem czip lubi się owrzodzić... nie da się go odczytać i jest do wymiany. Może to tylko to? Będzie dobrze![/QUOTE] W zeszłym roku jak tylko do schronu trafił. czipa odczytać się nie da, o guli już wcześniej pisałam .Urosła i tyle.Teraz jednak wyraźnie rośnie i go boli.Trzeba to wyciąć i niestety nie będzie można go zaczipować po raz 2-gi.Trudno będzie tylko z adresatką brykał.Żeby się tam coś gorszego nie zrobiło. Quote
Dżdżowniś Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 (edited) Bo jak czip raz zamienił się w guza to znaczy że organizm traktuje czipa jak obce ciało i chce się go pozbyć, i taka sytuacja może się powtórzyć.Nie będę ryzykować jego zdrowia. Edited May 12, 2012 by Dżdżowniś Quote
Dżdżowniś Posted May 13, 2012 Author Posted May 13, 2012 Jadę do weta. Bombat źle się czuje, gula urosła i to strasznie,chyba podeszłą ropą.Wyglada jak garbek.Masakra jakaś. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.