Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Drogie dziewczyny, Czartulka nie ma już z nami. O 15 uśpiliśmy go w domu żeby dalej nie cierpiał. Najbardziej przeżywamy my z mężem i Muninka która bardzo go kochała.

Walczyliśmy od czwartku, po 2 atakach nie jadł nie pił, nie wiem czy nas poznawał. Był tak pobudzony jak włączona zabawka na baterię, która będzie działać aż się rozładuję. Nie spał w nocy tylko chodził 2 kroki i wracał 2 kroki i znów. Ziajał jak szalony, ponieważ się nie wyłączył lekarz aby przerwać ciągły stan przedatakowy podał mu jasia. Po jasiu wyłączył się ten stan pobudzenia. Ledwo chodził nadal nie jadł nie pił, nos i pysk miał ze skorupą od piany padaczkowej ale od prób podania wody czy umycia pyska uciekał, jeszcze wtedy mógł uciekać. Dziś narano mieliśmy nadzieję że podniesie się po kroplówkach, glukoza,antybiotyki i sterydy. Do weta niosłam już lejącego się przez ręce, nie był w stanie stać ani chodzić. Okazało się że ma poł pyszczka porażone bo nie raagował na kłucie igłą i przestał widzieć na oko po tej stronie porażonej. Wygladało jak u martwego psa. Jutro rano miała zapaść decyzja czy jest poprawa i dalej kroplówki czy nie ma to juz sensu i eutanazja. Niestety po tym kopie z medykamentów nie poprawiło się, wodę podawałam strzykawką ale z godziny na godzinę było gorzej, zaczął piszczeć, cierpiał. Gotowałam rosół dla niego ale nie doczekał.Nie mogłam na to pozwolić by ten pies ostatnie co pamiętał ze świata to był ból więc zawołaliśmy lekarza, usnął szybko głaskany przez nas w otoczeniu, które kochał i które kochało jego. Śpij czartulku będziemy tęsknić, niech Cię tam w niebie odnajdzie twoja mamunia. My też kiedyś przyjdziemy. Czekaj, ale baw się dobrze. Mama Muninki i Twoja.

Posted

Jakkolwiek to zabrzmi, to bardzo się cieszę, że odchodził kochany, przytulany, głaskany, czuł obok to, czego siedząc w schronie w chwili śmierci nie miał szans zaznać. Cieszę się, że nie odszedł w zasranym boksie, w środku nocy, sam w lęku i bólu. Wierzę, że cud którego Czartek stał się udziałem był mu pisany. Najwyższy wiedział, jak niewiele czasu mu zostało, dlatego dał mu dom, dał mu Was Mamo Muninki. Wszystkie objawy jakie opisywałaś wyglądają mi na jakiegoś guza mózgu, Czartek był skazany w tej walce na porażkę...
Ogromnie mi przykro jednocześnie, że tak krótko mogliście się cieszyć sobą nawzajem. Przyjmij najgłębsze wyrazy współczucia. My tu wszyscy wiemy, jak to boli, jak się teraz czujesz. Naprawdę, bardzo mi przykro :(

Posted

Dziękuję Wam Muninkowie za to, że pokochaliście Czartulka :calus: ogromnie żal, ze los dał Wam tak mało czasu... to jest cholernie niesprawiedliwe, ale spadliście Czartkowi z nieba i nie odchodził samotny w schroniskowym kojcu, tylko z Wami, kochany i CZYJŚ! Dziękuję po tysiąckroć :calus:


Czartuś... tak bardzo żal, że miałeś swoich Ludzi i swoją Muninkę tak krótko [']


też mi się wydaje, ze to jakiś guz musiał być

Posted

Moge sie tylko podpisac pod tym,co napisała gameta. Dziękuję jeszcze raz za wszystko,co zrobiliście dla Czartka.Zreszta nie tylko dla pieska,ale także dla nas. Wraz z adopcja Czartka przynieśliście nadzieję, że to wszystko ma jeszcze sens.

Tylko tak straszny żal...że tacy ludzie,taki pies i tak krótko :( :( :(

do zobaczenia Czartuś!

Malawaszko,tez myslę,ze to guz,"zwykła" padaczka nie trwa tyle godzin :(

Posted (edited)

Dzięki za słowa otuchy, niby krótko a strasznie bez niego pusto. Wciąż chce mi się beczeć, parę dni temu był całkiem normalny ocierał się o stół jak kot któremu wciąż mało pieszczot. Oboje z Muninką robili jakiś taki przyjemny zgiełk, zamieszanko. Włazili do kuchni jak 2 małe natręty, żeby otworzyć jakakolwiek szafkę musiałam przepraszać,wyganiać. Za chwilę znów byli. Muninka od miesiąca odstąpiła mu swój wiklinowy koszyk a sama spała u niego pod schodami albo gdzieś na podłodze. Może wyczuwała że on jest poważnie chory. Czasem były takie sceny, że lizała go po głowie z czułością jak do szczeniaka,on nie był taki wylewny.

W czwartek jak wróciliśmy z pracy podłoga na parterze była cała zakapana śliną co kawałek kropka,różne wychnięte i mokre. Ponieważ często było nakapane bo jak pili to lało się jeszcze 2 metry po brodzie, to zlekceważyłam to. Mąż z małą pojechali na trening a ja zorientowałam się że zbliża się atak. Był mega pobudzony, biegał dookoła mebli i kapał coraz bardziej. Jak pojawiła się zwisająca z pyska ślina i mimowolne ruchy głowy to już wiedziałam że za chwilę zmierzę się z drgawkami. Przygotowałam te wlewy i wazelinę. To nie jest nic nad czym można z zimną krwią zapanować i się nie denerwować. Jeszcze teraz mi się ręce trzęsą. Zrobił kupę po czym z panice przebiegł przez dom ślizgając się w tym kale, wreszcie upadł i zaczęło się. Atak był krótszy i łagodniejszy niż pierwszy w jego życiu, ale relanium tego nie przerwało. Muninka się denerwowała chciała pomóc, przeszkadzała mi. Atak jakby się nasilił po czym ustąpił. Z tym że to nie jest tak że pies cichnie i jest wszystko normalnie. Drżą mu kończyny nie może wstać, ziaja jak szalony. Bał się dotyku, uciekał od nas, nie byłam pewna czy słyszy bo nie reagował na wołanie. Tak jak po pierwszym w jego życiu po kilku godzinach zachowywał się jakby nic się nie stało tak po tym nie wyłączył się, podzieliliśmy się na grupy ja czuwałam do 3 w nocy i na mojej zmianie leciałam po śpiącego męża bo miał znów atak relanium go przerwało ale został taki "niewyłączony". W sobotę miał badanie krwi które wykazało skrajnie niski poziom cukru przy 2-krotnie podwyższonym moczniku. Lekarz powiedział, że nerki dostały, miał mocznicę i oczywiście też sugerował, że powodem tych ataków jest guz mózgu. Wszystkie ataki były w dni wysokich temperatur i burz.

Nie myślałam, że tak krótko trzeba żeby kogoś pokochać. Przykro mi, że postanowił być tak niekłopotliwy że zniknął przed sierpniem, naszymi wakacjami. Wszystko było załatwione miałam ciocię emerytkę, na nasz tygodniowy wyjazd. Nie musiał znikać. Dużo sobie wyrzucamy, a to że trzeba było więcej głaskać a to że z kuchni nie wypędzać. Ostatni dzień jego życia muninka nam mówiła że jest bardzo źle, piszczała podchodząc do niego, była i jest przybita. Przychodziła patrzeć co mu robię strzykawką, widziała jak weterynarz go zabierał.

Budę już dawno chciałam oddać (kiedy nawet nie przypuszczałam, że on umrze) bo była niepotrzebna, psy tam nawet nie wchodziły. Planowałam oddać na jakiś skrajny przypadek Magdzie inspektorce, która miała mnie odwiedzić w sprawie amstafa.
Teraz kiedy Czartuś nie żyje jakoś bardziej bym wolała żeby trafiła do Sopotu, ale pozostawiam to decyzji Brązowej. Zależy mi bardzo żeby była dla kogoś szczególnego kto bardzo potrzebuje. Nie dla ludzi którzy mogą sami kupić "ale się przyda". To jest spadek po Czartusiu. Jak się pozbieram to zamieszczę jego ostatnie filmiki sprzed pierwszego ataku. Sorry, że tak dużo pisze ale jak się wyryczę to może będzie mi lepiej. Wiem, że byty odchodzą robiąc miejsce innym i że dla zwierząt to prawo natury jest zupełnie naturalne i nie powoduje u nich żałoby.

Edited by Mama Muninki
Posted

Bardzo Ci współczuję. I bardzo mi szkoda, że Czartka już nie ma. Tak bardzo mnie cieszyły wpisy o nim. Kochany staruszek, dziadek bez szans... mało kto wierzył, że nie umrze w schronisku. Dziękuję Ci Mamo Muninki, że go wzięłaś.

Posted

Mama Muninki napisał(a):
że dla zwierząt to prawo natury jest zupełnie naturalne i nie powoduje u nich żałoby.


powoduje,widziałaś pogrzeb u słoni...

nie róbcie sobie wyrzutów,Czartek byl u Was szczęśliwy

Posted (edited)

też mam sporo filmów z Czartkiem,kręciłam,bo wydawało mi sie,ze w końcu ktoś się zakocha w psie z filmiku. Zbiera się za dużo tych pamiątek :(. Dziwnie się czuje, gdy oglądam filmy z psami,których już nie ma,bo od razu pod palcami czuję ich sierść i wszystko tak, jakby przed chwilą tu były.

Jest mi smutno,ale wiem,że wygrał to,czego nie wygrała Mika,Berek,Kapsel,Bajek,Gołębiewo,Kastor, Czarls itd...itd.

Biedna Muninka,dla niej to musi być stresująca sytuacja. Kochana sunia,że była dla Czartka dobra.

Edited by brazowa1
Posted

serce mi stanęło na sekundę, kiedy zobaczyłam zmieniony tytuł watku....
tak bardzo.....przykro......i smutno, że sielanka Czartka trwała tak krótko...
dziękujemy Mamo Muninki za wszystko, co dla niego zrobiliście! Czartek to ogromny szczęściarz, że miał was!

Posted

Żałuję, że weszłam dziś rano na dogo i zachciało mi się przeglądać....
Musztarda...
Czartek:( Do zobaczenia psino, mam nadzieję, że bliskość Twoich ludzi, ciepła, domu ukoił moment odejścia.

Posted

Nie mogę znaleźć sobie miejsca, wszystko go przypomina. Córeczka niby wie, że jest w niebie z aniołkami, ale pyta "a kiedy wróci?" albo czy "jest blisko czy daleko" albo pociesza Muńkę uspokajając że "wróci"... Mam dywan, który strasznie nim pachnie, czeka przygotowany na oddanie do schroniska z innymi rzeczami miskami, obrożami i kocykami. Muninka jak jesteśmy w domu czuje się dobrze, ma więcej głaskania i naszej uwagi ale jak tylko wychodzimy z domu to jest przerażenie w jej spojrzeniu, ładuje się na korytarz "ja koniecznie idę z wami" a tu taki wyrok że ma zostać sama w domu. Jak Czartul był z nią to nie było tego problemu. Wiem że pomogłaby nam kolejna adopcja ale to nie taka łatwa decyzja.

Posted

[h=2]Za tęczowym mostem[/h]
Zapłacz, kiedy odejdzie,
jeśli Cię serce zaboli,
że to jeszcze za wcześnie
choć może i z Bożej woli.

Zapłacz, bo dla płaczących
Niebo bywa łaskawsze,
lecz niech uwierzą wierzący,
że on nie odszedł na zawsze.

Zapłacz, kiedy odejdzie,
uroń łzę jedną i drugą,
i - przestań nim słońce wzejdzie,
bo on nie odszedł na długo.

Potem rozglądnij się w koło,
ale nie w górę; patrz nisko
i - może wystarczy zawołać,
on może być już tu blisko...

A jeśli ktoś mi zarzuci,
że świat widzę w krzywym lusterku,
to ja powtórzę: on wróci...
Choć może w innym futerku

/F.J. Klimek/

Posted (edited)

Dziękuję Wam, zaglądajcie i nie smućcie się. Patrzcie na jego filmiki jakby w nich został,tam w środku taki szczęśliwy w swoim ogrodzie. Żałoba, która odbiera chęć działania jest nie na miejscu. Poprałam jego rzeczy do schroniska i żeby Muńkowi nie było przykro wciąż napotykając na jego zapach. A tu wczoraj wychodząc do ogrodu poczułam, że on jest w ogrodzie, musiał pachnieć naszymi trawami szałwią i lawendą. Po deszczu czułam go jakby był obok. Kochał ten ogród, zabawy w obszczekiwanie przechodniów, gonitwy z Muńkiem- ma więc w ogrodzie swoje ulubione drzewko, które nazwałam jego imieniem.

[video=youtube_share;xjaA6COvr_A]http://youtu.be/xjaA6COvr_A[/video]

Edited by Mama Muninki
Posted

pięknie napisane i w ogóle ech... ściskam Was mocno i mam ogromną nadzieję, że dojrzejecie wkrótce do podarowania kawałka siebie kolejnemu psiakowi, który czeka w beznadziei :kciuki:

Posted

Mamo Muninki, bardzo mi przykro. Tak strasznie żal, że tak krótki czas był Wam razem dany. Z każdego Twojego postu, filmiku bije takie ciepło do niego. Miał u Was najwspanialszy dom , o którym mozna by marzyć .

Posted (edited)

Filmiki były nakręcone dzień przed pierwszym atakiem. Nic nie wskazywało że Czartul niedługo zmieni światy na ten lepszy bez bólu i złych ludzi. Nie płaczcie już po nim, oglądajcie spokojne bo chciałby żebyście wiedziały jakim szczęśliwym go uczyniłyście nie tracąc nadziei i prowadząc ten wątek przez 6 lat. To dzięki Wam i dla Was w podziękowaniu. Wszystko co robicie ma wielki sens.


[video=youtube_share;A14vnGNH_3U]http://youtu.be/A14vnGNH_3U[/video]

Edited by Mama Muninki
  • 2 weeks later...
Posted

Czartku... Mamo Muminki, spróbuję nie płakać, choć trudno będzie. Zresztą, łez nie trzeba się bać. Łzy są lepsze niż ten koszmarny suchy ból w piersi. Płaczmy - ci, co odchodzą, nie darują nam, jeśli po nich nie zapłaczemy. A potem wspominajmy ich czule. Eh, tak sobie bredzę?

  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...