agata51 Posted June 25, 2012 Posted June 25, 2012 Mama Muninki napisał(a):Brązowej nie po drodze. Więc niech jej energia pozostanie wśród tych, którzy tego bardziej potrzebują. Zapraszałam wszystkich przyjaciół Czartka wielokrotnie na tym forum i prywatnie. Trochę mam żal do wszystkich, którzy przed adopcją obiecywali, deklarowali a teraz nie byli w stanie nawet nas odwiedzić bezinteresownie na zwykłą posiadówkę przy kawie. Gdynia to nie koniec świata ale deklarowałam nawet odebranie własnym autem. Wolontariuszy schroniskowych rozgrzeszam. Wiem, że wszystko co robicie i obiecujecie ma jak najlepsze intencje, nie dawajcie jednak obietnic bez pokrycia z miłości do zwierząt. Ja aż z Łodzi, ale kiedyś umówimy się z brązową, dojadę w końcu do tego mojego Sopotu i was najdziemy. Quote
Mama Muninki Posted July 2, 2012 Posted July 2, 2012 (edited) Wkrótce kudłaki będą po fryzjerze, znalazłam z dojazdem ale aż z Tczewa. Ospa mojej córuńki sprawiła, że nadal kudłate. Postaram się też wkrótce dodać filmiki z nowego ogrodu z psami. Mam w sąsiedztwie psa, o którym już kiedyś pisałam że interweniowałam w Animalsach i wolontariuszka z Vivy mi próbowała pomóc. Pamiętacie ,sama wlazłam do tego nieznanego mi amstafa na posesję bo tkwił zaplątany na lince(łańcuchu) w błocie całą noc bez ruchu bo się zaplątał. Ogólnie walczę z tym tematem nieodpowiedniej opieki od jesieni 2011. Aktualnie jest tak, że jego właściciel przyjeżdza do niego co kilka dni, nie wiem co ten pies je i czy je. W weekend wrzuciłam mu przez ogrodzenie parówki bo tylko to się nadaje do przerzucenia przez siatkę. Nie było kolesia co najmniej od piątku. Ja wypatruję jak nienormalna czy on może aby się łaskawie zjawi, jak można nie dać psu jedzenia chociaż raz dziennie tego nie pojmuję. Kończą mi się możliwości zrobienia czegokolwiek dla niego bo Animalsi mnie już chyba za wariatkę mają. Znów dziś zgłosiłam, pewnie jak wyślą inspektora to będzie pies miał w wiadrze suchą karmę. Bo tak ten koleś tak robi wsypuje suchą karmę i zostawia psa na bóg wie ile dni nie martwiąc się czy ma np wodę czy mu jedzenia starczyło. Jak już przyjedzie to nawet tego psa nie uwolni żeby choć chwile pobiegał. Druga sprawa, to namierzyłam bernardyna w za małej klatce. Wygląda że nie ma opcji wyjścia. Pies wielki, chyba przestał być ślicznym szczeniaczkiem i go tak zabudowali na amen. Czy są jakieś rozmiary klatek (kojców) które w takim wypadku właściciel musi zapewnić? Zawiodomię animalsów to mnie sąsiedzi spala na stosie;-) Co mam zrobić, co mam tym ludziom powiedzieć? Kląć się chce na to nasze polskie społeczeństwo... Aktualizacja z dziś: Napisze tylko dwa słowa bo nie wiem jak to się wszystko skończy. Z Czartkiem źle. Dostał wczoraj około 21 napad padaczkowy. Wyglądało to strasznie i trwało na tyle długo że w trakcie jak objawy się zmieniały, a wyglądały na stan agonaly myślałam że on umiera. nienaturalne wygiecie ciała głowy ,pyska jakby się dusił, drgawki, dzwięki. Łącznie z oddaniem moczu i kału. Rano o 5 w czasie tej burzy znów miał atak tylko mniejszy. Dostał wlew doodbytniczy z lekarstwa od weterynarza może to skróciło atak. Po ataku jest tak zmęczony jakby przebiegł ogromny dystans najszybciej jak umie. Jego serce długo tego nie wytrzyma. Jeśli któraś z wolontariuszek spotkała się już u niego z czymś takim to informacja o tym uspokoiła by nas, że to nie koniec świata, choć narazie tak wygląda. Edited July 3, 2012 by Mama Muninki Quote
brazowa1 Posted July 3, 2012 Author Posted July 3, 2012 (edited) Gdybym cokolwiek zauwazyła albo ktokolwiek z pracowników-poinformowałabym przed adopcją. Nigdy nic. Nawet nic co by sugerowało,że mógl miec atak padaczki.Zawsze w formie. jak on sie czuje,Boże nie wiedziałam,że to był tak powazny atak. czy wet ma pomysł,co może być przyczyną ? napisz coś proszę,jak dziś?? Benka zgłoś mimo wszystko do Animalsów,nie podają nazwisk osoby zgłaszającej.Dowiaduj się, jaki byl wynik interwencji, będa mieć większa motywację do szybszego przeprowadzenia (w pierwszej kolejności sa załatwiane te,gdzie jest zagrożenie psiego zycia),zawsze dobrze jest przeslac w zgłoszeniu zdjęcie . Co do asta na łańcuchu - jeżeli pies nie jest chudy i ma wodę oraz budę - niedużo można zrobić,w sumie tylko poprosic o przedłużenie łańcucha. Edited July 3, 2012 by brazowa1 Quote
Mama Muninki Posted July 3, 2012 Posted July 3, 2012 Pierwszy atak był okropny, wygieło go jak na egzorcyzmach i pysk otworzył jakoś tak ponad miarę,myślałam ze coś połknął podbiegłam do niego i wtedy się osunął i te konwulsje przechodzące w bełkot. Nie mogłam wybrać z nerwów numeru do weta chociaż i tak nie wierzyłam że do nas zdąży dojechać. Drugi możliwe że wywołany poddenerwowaniem burzowym i nie był taki przerażający zwykłe drgawki które przeszły po podaniu tego wlewu. Ale o ile po pierwszym była decyzja dawać te wlewy doraźnie to po drugim kazał już mu dawać tabletki na padaczkę. Po drugim też widzę w nim zmianę, był bardzo wystraszony nawet jak już przeszło. Wesoło nie jest, te tabletki bardzo osłabiają wątrobę. Padaczka może być objawem guza mózgu lu choroby nerek albo wątroby. Wakacje stanęły pod znakiem zapytania, zaliczka na wycieczkę wpłacona. Dziś on zachowuje się jak zwykle ale jak będzie burza to duża szansa że będę miała w nocy powtórkę. Muninka widziała co się z nim działo i jest taka zgaszona, nie bawią się już. Poszczekali raz sobie razem na obcych,teraz śpią. Jak nic gorszego się nie wydarzy to odezwę się jak będę miała jakieś milsze wieści. Z inspektorką Animalsów jestem umówiona na czwartek bo dziś jechała na interwencje do jakiegoś pseudoschroniska w Ełku. Nie martwcie się Czartkiem nie cierpi nie ma świadomości tych ataków, każde zakończenie w jego przypadku jest happy endem. Quote
brazowa1 Posted July 4, 2012 Author Posted July 4, 2012 A Twoim zdaniem,to lęk przed burzą wywołał? Nie martw się zbytnio watrobą, zregeneruje się, zapytaj weta, czy mu podawac hepatil lub zentonil, moja suka to je, bo ma zjechaną wątrobę, mimo nigdy nie przyjmowala żadnych leków. dziekuję za pocieszające w sumie wieści. z ciekawości zapytam-z kim masz umówioną interwencję? może z Magda? Quote
malawaszka Posted July 4, 2012 Posted July 4, 2012 jeny Czartku nie choruj teraz błagam!!! trzymam kciuki żeby już nie było ataków! Quote
Mama Muninki Posted July 5, 2012 Posted July 5, 2012 Aktualnie wszystko OK, zachowuje się jak zwykle. Dostaje codziennie 2 razy po pół Luminalu. Przynajmniej przez okres wakacji mu będę dawała bo lekarz powiedział że po tygodniu dawania powinien być zabezpieczony przed atakami. W początku sierpnia planowaliśmy tydzień urlopu a potem pod koniec mam wycieczkę zagraniczną którą planowaliśmy od dawna. Na ten czas musi być wszystko OK bo zostawić psa osobie opiekującej się z takim problemem, że jak będzie atak to proszę mu podać wlew a potem posprzątać to co z siebie wydali to by było nie fair. Poza tym takiego ataku naprawdę można się przestraszyć. Myślę więc pozytywnie że wszystko będzie dobrze. Brązowa pytałaś o burzę. trudno powiedzieć czy ten drugi to przez nią. W każdym razie oba psy się boją. Aktualnie źle reagują już nawet na większy deszcz. Muninka w czasie drugiego ataku siedziała w transie w łazience na piętrze wiśnięta w najgłebszy kąt, Czartek łaził nerwowo po naszej sypialni po czym upadł i zaczął się atak. On przejął jej lęki, tak jak szczeniaki które uczą się jeden od drugiego. Oby wszystko wróciło do normy, Czartuś nadal się nie bawi, nie reaguje na zaproszenia do zabawy od Muńki. Postarzał się w oczach. Po wakacjach odstawię lek na próbę, lekarz mówił ze tak można. Ps. Inspektorka która przyjedzie zobaczyć amstafa to Magda, kojarzy Cię. Jakby pytała o mnie powiedz że ja nie jestem nienormalna;-) cierpię jak my wszystkie na beznadziejną nieoperacyjną nadwrażliwość. Quote
malawaszka Posted July 5, 2012 Posted July 5, 2012 trzymam kciuki za Czartka!!!! oby mu wróciła radość - teraz upały tez dają sie we znaki, a do tego luminal przecież uspokaja Quote
Mama Muninki Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Burze z gradem dziś przetrwali, muninka poszła do czartka pod schody jak młodsza siostra schować się pod kołdrę do brata. Przed tym strzyżeniem powinnam go wykapać tak pisze w instrukcji na stronie tego fryzjera, ja na prośbę opiekunów ze schronu go jakoś tak wyszło, że nie kąpałam jeszcze. Teraz mam stresa czy to go nie zdenerwuje za bardzo i czy w wannie czy pod prysznicem jak już sie zdecydujemy??? Ps. Amstaf nie był karmiony miedzy poniedziałkiem rano a czwartkiem popołudniu. Tyle musi wytrzymać bez wszystkiego, nie ma też żadnych kontaktów społecznych z ludźmi poza 10 minutami kiedy ten facet przyjeżdza dać mu jeść w takich własnie odstępach czasu. Czeka 3 dni na kogokolwiek. Nie wychodzi na spacery nie jest spuszczany. Jedyny raz kiedy był na spacerze to wtedy kiedy służył jako ciągnik do sanek dla dryblasów tego faceta. Nowa ustawa mówi o 12 h na łańcuchu po czym pies musi być spuszczony lub wyprowadzony. Quote
brazowa1 Posted July 6, 2012 Author Posted July 6, 2012 Nie trzeba psa kąpać,bez przesady,niby,że wtedy ostrze maszynki sie nie niszczy tak szybko,ale fryzjerzy tną te niewykąpane i żyją. Ale jeżeli bedziesz chciała,to może wybrac najmniej stresującą sytuację dla psa,czyli na dworze? od lat byl kapany w misce,w lecie,ladnie to znosił. Czartek boi się maszynki,tzn akceptuje,ale jednak w tej sytuacji maszynka bym go nie absolutnie tykała, proponuje trymowanie (efekt ten sam-skrócona sierść),do trymowania psa się z załozenia nie kąpie,a Czartek zabieg zna,bo był skubany na każdym spacerze i wrecz odbierał jako pieszczotę :) Już potem,wraz z wiekiem,nie stawialam go na stole,tylko ja sie do niego schylałam,może ta pani zgodzi sie na wersje light dla psa-seniora,mimo,że tak trudniej. Zadnych kagańców,wiązania pyska,jest grzeczny jak marzenie. Jedyne,co może byc utrudnieniem,to gdy zabieg trwa wg niego za długo,wywala sie brzuchem do góry i trzeba go drapać. Magda jest super inspektorką i człowiekiem,bardzo ją sobie cenię,może coś sie uda wymysleć. Quote
Mama Muninki Posted July 6, 2012 Posted July 6, 2012 Ci ludzie strzygą ponoć od 19 lat, wejdz na stronę po wpisaniu w google strzyzeniepsowtczew razem bez spacji. Sama do mnie zadzwoniła po moim ogłoszeniu na trojmiescie, czuje że dobrzy ludzie. Wszystko to o czym piszesz, nie na stole tylko u mnie w domku chyba w dowolnym miejscu. Odwołalam narazie przez ospę młodej. Teraz zadzwonie z padaczką;-) Quote
brazowa1 Posted July 7, 2012 Author Posted July 7, 2012 Proszę, nie zostawiaj ich ani na chwilę samych z psem . Groomerzy-weterani długo pracujacy w tej branży potrafia byc najgorsi dla psów. Poznalam dwie panie szczycące się ponad 10cioletnim stażem. Strzygły znakomicie,ale okrucieństwo wobec psów adekwatne do umiejętności. Przy właścicielach były cudownymi miłośniczkami zwierząt. Przyznam, że nawet ja się nabrałam... Zawsze dążyły do tego, aby właściciel zostawił psa samego :" bo będzie grzeczniejszy". No i się zaczynało. Właściciel miał wyjść,aby nie było świadków. Co z oczu to z serca. Najgorsze było to,że te panie juz same nie widziały ,że sa okrutne. Głośno utyskiwały przy klientach na groomerow,którzy bija psy,mimo,że same przed chwilą dusiły niesubordynowanego psa. Pół biedy,gdy pies był twardy i chciał gryzc,wtedy brutalne zachowanie było jakoś uzasadnione. Najbardziej żal było,tych odwracających głowę,skulonych,pokornych psiaków,które obrywały za to ,że "złośliwie odwracają głowę" lub "złośliwie" robiły kupę na stole.Fakt,że potrafiły ostrzyc nawet bardzo agresywnego psa,ktorego nikt sie nie zgadzał strzyc bez narkozy. Umiejętnośc chwytania agresorów faktycznie budziła podziw, Cesar Milan niech się schowa. Ale to szło również w druga stronę - podobnie siłowo były traktowane psy łagodne. brrrrrrrrrrrrrrr wróciły wspomnienia Zawsze wszystkich uczulam-nie zostawiajcie psów samych z fryzjerem, choćby był najbardziej polecony. No chyba, że ktoś ma monitoring. Quote
malawaszka Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 popieram :( ja moją Lunę kiedyś zostawiłam... potem jak następny raz szłam to Luna dostała trzęsiawki już jak weszłyśmy do bloku tej fryzjerki... nauczyłam się strzyc sama Quote
wilczy zew Posted July 7, 2012 Posted July 7, 2012 dla mnie to zawsze dziwne było zostawianie psa samego u fryzjera Quote
Mama Muninki Posted July 9, 2012 Posted July 9, 2012 Wczoraj miał powrót formy, zaczepiał muninkę i bawili się chwilkę. Ostawiłam mu rano pół tabletki bo dzień wcześniej wyglądał i zachowywał się kiepsko. Tak jest dużo lepiej. Fryzjera na stan z przed wczoraj nie brałam już pod uwagę. Aktualnie jak kondycja tak się utrzyma to spokojnie mogę myślęć o fryzjerach i estetyce. Nie zamierzałam nigdzie wychodzić w czasie obcinania sierści więc się nie martw brązowa. Quote
szuwar Posted July 10, 2012 Posted July 10, 2012 Oj, przegapiłam ważne chwile w życiu Czartula... Biedny psiak. Szkoda, żeby chodził teraz otumaniony, kiedy wreszcie może cieszyć się normalnym życiem. A jak decyzje wakacyjne? Chciałabym Ci jakoś pomóc, ale nie mogę porzucić swego zwierzyńca, który ciągle zamiast się zmniejszać to się powiękasza. Mogłabym wziąć Czarta do siebie, ale on pewnie nie jest gotowy na takie zmiany :( Quote
brazowa1 Posted July 10, 2012 Author Posted July 10, 2012 Czartek trzymaj tak dalej.Masz dom o jakim nawet nie marzyliśmy,musisz nadrobić schroniskowe lata. Quote
Mama Muninki Posted July 16, 2012 Posted July 16, 2012 dziewczyny, wszystko jak dawniej. pewnie jeszcze kiedyś się powtórzy ale narazie nie ma powodu to zmartwień. zbój jak był tak jest. kradnie ze stołu w kuchni, postrach ulicy a do tego zajął muńkowi koszyk;-) Quote
brazowa1 Posted July 24, 2012 Author Posted July 24, 2012 Cały czas jest na luminalu,czy wet wycofał? Czartusiek dzielny,wie,że ma o co walczyć. Oby zdrowie dopisywało jak najdłużej! Fajnie,że wykorzystuje swoje chwile szczęscia :) Quote
brazowa1 Posted July 27, 2012 Author Posted July 27, 2012 Czartek ma duzy atak padaczki,trzymajcie za niego kciuki-mocno. Quote
kaerjot Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Jak tam? Co z Czartkiem? Cały czas myślę o nim. Quote
malawaszka Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 cholera no :( tyle czasu dał radę w schronisku i teraz go musi tak męczyć? podłość losu po raz kolejny... Czartuś - nie daj się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :kciuki: Quote
brazowa1 Posted July 27, 2012 Author Posted July 27, 2012 Czartusiowa walczy razem z nim :( żeby przerwac bardzo,bardzo długi atak,którego nie zbijało relanium musiał dostać głupiego jasia :(. Ostatnie info o 20,że nadal jest zle,ale na plus,że zaczął nawiązywac kontakt,jest wykończony. Wyobrażam sobie tylko,co przeżywaja jego ludzie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.