Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 591
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

dianusia921 napisał(a):
kalyna: z reguły żaden pies nie lubi głaskania, można psa nauczyć dotykania i głaskania, tak żeby sprawiało mu to przyjemność,ale np. głaskanie po głowie, albo położenie psu ręki z góry na głową zwykle zawsze wywołuje te same sygnały u psa, zwróć uwagę na spacerach jak ludzie głaszczą swoje psy to jak one reagują (oczywiście nie wszystkie, te które lubią głaskane będą prze szczęśliwe w tym momencie), ja często oglądam sobie relacje ludzi i psów na spacerach, cały czas zauważam sygnały jakie psy nam wysyłają i właśnie jak ktoś np. głaszcze psa po głowie to zazwyczaj pies wtedy mruży oczy, oblizuje się, ziewa, kuli uszy, to wszystko świadczy o tym, że jest w kłopocie i taki dotyk nie sprawia mu frajdy.
Wiesz jak ktoś ma super kontakt ze swoim psiakiem i pies aż lgnie do niego po głaski to super :lol:

zwracam uwagę na ludzi i ich psy. Różnie to bywa, ale stwierdzenie, że psy lubią głaski to wywnioskowałam na podstawie moich obecnych dwóch psach i 3, które już odeszły.
I kiepską więź widzę z psem, który u nas był zaledwie 2-3 dni a już się prosił o głaskanie. U nas wystarczy Ciapka przez cały dzień nie głaskać, a wieczorem zacznie się przytulać i głowę pod rękę wsadza. A jak nie głaskamy, patrzy się w oczy, jak nic to piszczy, potem szczeka i czeka na reakcję. Jest nawet tak bezczelny, że zaczyna prosić, łapkę podawać czyli robi to za co dostaje pochwały. I po chwili głaskaniu jest najszczęśliwszy na świcie. Sonia, jak każę jej wykonywać polecenia i potem nagroda ( jak nie mam pod ręką samczków czy zabawki to głaskam) to tak się wykręca głowę we wszystkie strony, żeby tylko jak najwięcej miejsca podrapać. Zaczynam drapanie za uszami, a ląduje na całym przodzie głowy. oczywiście kładzie głowę pod rękę i pyszczek się cieszy i nie ukazuje żadnych sygnałów, które świadczyłyby o niekomfortowej sytuacji.

no i każdy z 3 psów, które są za TM czekał z niecierpliwieniem na dotykanie, głaskanie, a z nimi nie miałam tak dobrego kontaktu, więc to zależy od charakteru psa. Sa psy, które nie lubią pieszczot, przytulania się itp, i to jest zrozumiałe, bo każdy pies jest inny. Psy stróżujące, które stworzone były do pracy, gdzie same podejmowały decyzje, są niezależne, więc takiego kontaktu nie chcą mieć. odsuwają się, wysyłają sygnały i to rozumiem, ale u psów u których praca polega na kontakcie z człowiekiem, psy, które same domagają się go, głaskanie i dotyk człowieka jest rzeczą normalną . I od właścicieli, bo jeśli mało psa głaszczą to potem ludzka ręka może być dla psa nie miła, ale jak pies żyje z nami i codziennie każdy ma jakieś tam pieszczochy to problemu nie mają. A wspomnę, że z wszystkich psów to tylko Ciap mieszka w domu, więc można :)

Posted

Napisałam, że "zwykle" psy nie lubią głaskania. Oczywiście jest trochę psów, które aż lgnął do człowieka po dotyk, ale to muszą być psy które na prawdę mają dobry kontakt z człowiekiem, nastawione na pracę z nim, mają silną więź z człowiekiem, taki pies owszem będzie lubił głaskanie. Ale zawsze jak bierzesz szczeniora musisz pokazać mu, że człowiek jest super, także nie narzucając mu się z natrętnymi pieszczotami, to też jest przyzwyczajanie szczeniaka do dotyku więc taki psiak w dorosłym życiu będzie uwielbiał dotykanie.
Wiele zależy od charakteru psa, wiadomo przestraszony, płochliwy, bojący się wszystkiego pies ani myśli o głaskaniu.
Dobrze napisałaś też o stróżakach, one z reguły nastawione na samodzielną pracę, są niezależne i może z natury nie potrzebują aż tyle czułości, ale trzeba przyznać, że każdy dobrze wychowany, prowadzony i kochany pies jest szczęśliwy gdy jest głaskany w odpowiedni sposób.
Ja pisałam ogólnie o naturze tych zwierząt, ale wiele rzeczy można wyuczyć i przyzwyczaić więc wiele psów może lubić dotykanie.


Nie wiem czy tak jest tam gdzie Ty mieszkasz, ale u mnie np. jak na spacerach obserwuję właścicieli którzy "okazują" miłość swoim psom przez właśnie głaskanie, to przyznam, że jest mała ilość psów, którym sprawia to przyjemność. Większość gdzie jest nagle usilnie głaskana po głowie przez swego właściciela pokazuje, że jest w kłopocie czyli te wysyła te sygnały które poprzednim razem wymieniałam, tylko, że ludzie zwykle nie wiedzą, co takie sygnały oznaczają...

Posted

Bruno właśnie kocha głaskanie. Dla niego tylko to może być nagrodą. Potrafi nawet przyczołgać się do mnie tylko po to żebym go pogłaskała po łapce.
Uważam że nie powinnam przestawać Bruna głaskać, bo widzę jaką sprawia mu tą radość. Szczególnie jak przychodzę ze szkoły. Potrafi położyć się do góry łapkami ( ktoś kiedyś mówił że ponoć jak pies kładzie się przed właścicielem do góry brzuchem to oddaje mu się i przekazuje mu " Jestem tylko twój" ) i cieszy się straaaaaaaaaasznie jak go zacznę głaskać po brzuszku.
Widzę dużą różnicę kiedy Understandme głaszcze Cesara, a kiedy ja Bruna. Cesar nie zawsze się z tego cieszy, a Bruno jak wpadnie w fazę to dostaje głupawki.

Dzisiaj byłam rano na spacerku z Brunem i nic ciekawego się nie działo. Kiedy powiedziałam " równaj" on się popatrzył na mnie i jakoś tam powoli wyrównał kroki do moich.
Potem się z nim przebiegłam to na hasło zwolnij zwolnił, niestety na tym się skończyło, bo potem kiedy poprosiłam go żeby wyrównał ( mijaliśmy się z jakąś babcią) nie zrobił tego i musiałam go "przyciągnąć" ( oczywiście nie przyciągnęłam go tylko no nie wiem jak to napisać złapałam krócej smycz tak że znalazł się przy mojej nodze :) )

Mam problem z ręką i niestety nie mam go nawet jak wyczesać także gładzimy się szczotką tylko :)
Zdjęć na chwilę obecną całkowity brak :( tak samo jak czasu :(

[B napisał(a):
unikatowydiament]witamy się popołudniowo:smile:

głaski zasyłamy dla Bruna

witamy i dziękujemy za głaski

Posted

dianusia921 napisał(a):

Nie wiem czy tak jest tam gdzie Ty mieszkasz, ale u mnie np. jak na spacerach obserwuję właścicieli którzy "okazują" miłość swoim psom przez właśnie głaskanie, to przyznam, że jest mała ilość psów, którym sprawia to przyjemność. Większość gdzie jest nagle usilnie głaskana po głowie przez swego właściciela pokazuje, że jest w kłopocie czyli te wysyła te sygnały które poprzednim razem wymieniałam, tylko, że ludzie zwykle nie wiedzą, co takie sygnały oznaczają...

mieszkam daleko za cywilizacją jeśli chodzi o psy.
Ludzie spacer traktują jako odbębnienie obowiązku, jeżeli ktoś ma małe podwórko to tylko wypuszcza psa na zewnątrz aby nie było sprzątania po nim, a że komuś pod domem psy narobią (np. moim) to już nie ich problem.
albo idą i przez telefon rozmawiają a do psa się nie odezwą, najważniejsze, aby był lans psem. Albo wyjść z psem i pokazać jaki to on groźny jest, a że go utrzymać nie mogą i rzucają się na moje, kóre są na swoim podwórku i nawet zaszczekać nie zdążą....
Jak pies się nie słucha, a w szczególności ON to od razu smyczą mu przywalić, że ja stając parę naście metrów dalej słyszę głuche odgłosy. Psy wtedy wysyłają sygnały, ja sąsiadowi uciekły dwa ONy, bo wypuścił przed dom, to one się go bały. Zawołał, a jak nie posłuchały go, to dopadł i chlast. To co, że pies wąchał ziemię, odwracały głowy, szły po łuku, były posturą skulone, jak podchodził to kładły się na ziemię, no to co zrobić? przywalić mu, bo nie posłuchał. Jak ja szłam kiedyś na spacer z zabawką to w twarz mnie wyśmiał, że to nie działa...

A dwa dni temu wieczorem, gdy było już ciemno słuszę szczekanie w odległości ONa. To biegnę, bo może Sonia coś wymyśliła,. Patrzę, że siedzi w budzie (teraz nie jest wypuszczana, bo płot naprawiamy) i coś mnie tknęło i poszłam przed dom, a tam z moim sąsiadem gada jego znajomy. I stał z ONem i co chwilę się rzucał i szczekał na suke sąsiadów to co najlepiej zrobić? walnąć go, bo nie siedzi cicho :(
i to pewnie nie jedyne przypadki :( to jest żałosne a mi wstyd, że też jestem człowiekiem. A w mojej okolicy jest dwóch szkoleniowców. Gdzie u jednego pies przyszedł z szkolenia to jest gorszy niż przed. Pies bardzo kontaktowy, uległy w 100% i byłam tej suczki pewna, że przed Sonią zawsze się położy. Z Ciapkiem chodziła na spacery, a Sonię zachęcała do zabawy. Teraz szczerzy zęby na moje, prowokuje do ataku i na dodatek każdy rower goni. Awanturuje się do każdego psa. Drugi pies z innego szkolenia przyszedł to żeby przez całą długość chodnika szedł na dwóch łapach to szczegół, obskakuje każdego itp. Więc u nas nawet nie ma zaufanego szkoleniowca. Więc ja już wolę liczyć na siebie niż iśc i popsuć psa.


Sorki za OFF ale ja już nie mogę na to patrzeć i musiałam się wyżalić...

Najważniejsze to pracować z Brunem i się nie poddawać, mimo jak coś nie wychodzi. Bo jak zobaczy, że nie ma przelewek to zacznie współpracować. U mnie Sonia rzucała i kłapała zębami na każdego psa, którego widziała, a dzisiaj mamy tylko problem z psami, kóre biegają w zaprzęgu. I to moja zgroza jest, bo one biegną tuż obok nas i nie wysyłają sygnałów. I to ewidentnie widać, że te psy na nas lecą i Sonia ostro startuje. I muszę jakoś to pogodzić, na razie kupiłam małą zabawkę piszczącą ktrórej Ciap się boi, więc u jednego poprawi się, z u drugiego narobię szkody. A nie wiem w jakie dni i godziny ten Pan biega z nimi, bo mogłabym je skutecznie omijać. A tak to mam problem.

Posted

Bardzo fajnie,że pracujesz z psem. Moim zdaniem nic tak nie tworzy więzi z pupilem jak wspólna praca. Mój pies kocha głaskanie a ja traktuję je jako nagrodę i dla niego i dla mnie :)W końcu,również czerpię z tego przyjemność :)

Posted

Obama napisał(a):
Bardzo fajnie,że pracujesz z psem. Moim zdaniem nic tak nie tworzy więzi z pupilem jak wspólna praca. Mój pies kocha głaskanie a ja traktuję je jako nagrodę i dla niego i dla mnie :)W końcu,również czerpię z tego przyjemność :)

Dokładnie mam tak samo. :)

kalyna w zupełności Cię rozumiem. JA mam sąsiada który trzyma w kojcu haskiego. To nic że nie sprząta tych odchodów na których pies śpi. To nic że jego woda jest wymieniana co tydzień. TO NIC że nikt do niego się nie odezwie. TO NIC ŻE NIKT GO NIE GŁASZCZE I NIE BAWI SIĘ Z NIm.
On 2 razy w życiu był poza tym kojcem. Jak się urodził, i kiedy musieli powiększyć mu budę.

Powiedzcie mi jak można taką krzywdę zrobić zwierzęciu. Jak można !
Ten pies przez całą noc potrafi wyć. Mi się płakać chce jak go usłyszę, a co dopiero zobaczę. Jego sierść jest o dziwo w dobrym stanie, ale jest okropnie smutny!

Dzisiaj minęłam na spacerku pieska (nowy jakiś) - kundelka małego. Bruno nie zwrócił na niego uwagi, ale jak mały podbiegł z merdającym ogonkiem podszczekując wesoło. To Bruno zachował się jak prawdziwy dorosły pies. Powolutku dał się obwąchać potem delikatnie tamtego owąchał i zaczął dopiero się cieszyć, a jak odchodziliśmy to dumny szedł i nawet nie protestował jak mu powiedziałam żeby wyrównał ;)

Posted

Rozumiem Was bardzo dobrze dziewczyny, u mnie też są różni ludzie. Różnie traktujący zwierzęta, ja staram się interweniować jak tylko widzę coś co mi się nie podoba, nie zostawiam psów samych sobie, szkoda mi psiaków żeby się dalej męczyły.


Ja na Twoim miejscu zgłosiłabym sytuację tego huskyego gdzieś, najprędzej do TOZ-u. Szkoda zostawiać psa samego sobie skoro wiesz, że jest mu źle.

Posted

U nas jest bernardyn trzymany w kojcu 2x2, ledwo się obrócic może. Nie wychodzi na spacery, nawet na 5 minut, nie wypuszczają go na podwórko wcale, ani w dzień ani w nocy...
W kojcu też odchody, pies smutny siedzi, nie wybiegany.
Właściciele krzyczą na psa bez większego powodu, nawet jak raz sobie szczeknie bo widzi, że jedzenie niosą...
Jak raz usłyszałam jak go wyzywają to miałam ochotę coś powiedziec kobiecie, nie wiem czemu tego nie zrobiłam.
Jak powiedziałam przy babci, że chcę to gdzieś zgłosic to jeszcze nawrzeszczała na mnie, że co ja będę na sąsiadów skarżyc :crazyeye:

Posted

Brunomania napisał(a):

Dzisiaj minęłam na spacerku pieska (nowy jakiś) - kundelka małego. Bruno nie zwrócił na niego uwagi, ale jak mały podbiegł z merdającym ogonkiem podszczekując wesoło. To Bruno zachował się jak prawdziwy dorosły pies. Powolutku dał się obwąchać potem delikatnie tamtego owąchał i zaczął dopiero się cieszyć, a jak odchodziliśmy to dumny szedł i nawet nie protestował jak mu powiedziałam żeby wyrównał ;)

Aż miło się czyta! Oby tak dalej - życzę powodzenia.
Pozdrawiam i zapraszam do mnie.

Posted

dianusia921 napisał(a):
Rozumiem Was bardzo dobrze dziewczyny, u mnie też są różni ludzie. Różnie traktujący zwierzęta, ja staram się interweniować jak tylko widzę coś co mi się nie podoba, nie zostawiam psów samych sobie, szkoda mi psiaków żeby się dalej męczyły.


Ja na Twoim miejscu zgłosiłabym sytuację tego huskyego gdzieś, najprędzej do TOZ-u. Szkoda zostawiać psa samego sobie skoro wiesz, że jest mu źle.

Tak już tata zgłaszał, ale powiedzieli, że mają tyle spraw na głowie że kiedyś tam przyjadą ( 5 miesięcy temu dzwonił). Fajnie że do tej pory nie przyjechali. Mówię tacie że jak oni nie przyjechali to może trzeba pójść do sąsiada i porozmawiać z nim. Może jak nie ma czasu to np. chociaż w weekendy, albo jak będę miała czas to bedę przychodziła i się nim zajmowała. Ale mój tata jak zwykle swój tekst walnął" Za późno na zabawy i naukę. A po za tym to pies sąsiada, a nie nasz. Zajmij się lepiej swoim." ;(

Dzisiaj nie byłam niestety z Brunem na spacerku. Wróciłam o 16 i zanim zdążyłam coś przegryźć ( byłam okropnie głodna - zapomniałam jedzenia wziąć do szkoły) to zrobiło się ciemno. Będę szczera, boję się chodzić jak robi się ciemno. :) Dziwne ludzie chodzą po mieście, a nie mam z kim iść do towarzystwa.
Understandme = przykro mi, ale nie chodzi mi o takie towarzystwo, chyba rozumiesz. Brat, albo Tata nie. Facet najlepiej jakiś :)

Talucha napisał(a):
U nas jest bernardyn trzymany w kojcu 2x2, ledwo się obrócic może. Nie wychodzi na spacery, nawet na 5 minut, nie wypuszczają go na podwórko wcale, ani w dzień ani w nocy...
W kojcu też odchody, pies smutny siedzi, nie wybiegany.
Właściciele krzyczą na psa bez większego powodu, nawet jak raz sobie szczeknie bo widzi, że jedzenie niosą...
Jak raz usłyszałam jak go wyzywają to miałam ochotę coś powiedziec kobiecie, nie wiem czemu tego nie zrobiłam.
Jak powiedziałam przy babci, że chcę to gdzieś zgłosic to jeszcze nawrzeszczała na mnie, że co ja będę na sąsiadów skarżyc :crazyeye:

Posted

Ja też się boję chodzić jak jest ciemno. Co prawda Bahia odstrasza wyglądem i ludzie wieczorami mijając mnie schodzą nam z drogi to i tak jednak mam takie myśli w głowie, że przecież jakby ktoś nas np. zaatakował to bym musiała dwa psy bronić hehe.

Posted

niestety nie mam jak zrobić mu foteczek. Rano nie mam jak ( idę do szkoły ), a wracam o 16 to już jest ciemno i musiałabym z lampą robić, a szkoda Brunowych oczek. Postaram się jak bedę miała 5 minutek wolnego czasu zrobić mu chociaż jedno zdjęcie , ale nie gwarantuję że będzie to w tym lub w przyszłym tygodniu ;d

Posted

kalyna napisał(a):
możesz mu w sobotę lub niedzielę zrobić :)
ja tylko wtedy pstrykam focie psiakom :)

Niestety w weekendy też nie mam czasu. Jak nie na urodzinach u kogoś to na wyjeździe do Wrocławia. :sad:

Dzisiaj po dłuższym braku czasu na spacerek wyszliśmy wreszcie. Bruno obwąchał wszystko po kolei. Nie wzięłam aparatu, bo wiem że z jak robię mu zdjęcia to zabieram mu tą frajdę z bycia po za ogródkiem. Także dzisiaj poszliśmy tylko się wyszaleć :p

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...