Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 591
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Brunomania']Dzisiaj zadziwiające postępy ! Przechodziliśmy obok amstafa ( dobra przyznaję się mam lekkiego pietra jak przechodzę obok takich psów :P) i starałam się skupić całą uwagę na ścieżce przed nami. Udało się. Nie bałam się, a Bruno nawet nie zwrócił na niego uwagi ( ostatnio robi to co Cesar robił, strasznie pokochał wszystkie psy i chce się z nimi bawić - czyżby przechodził lata szczenięce ?)
Jestem z niego dumna. Staram się go nauczyć grzecznego leżenia przy czesaniu bo strasznie chce się ze mną bawić, jak go zaczynam czesać.
Pewnie nie wiecie jak to zrobić, ale i tak się zapytam.
Jak mam wyczesać Brunowi szyję kiedy on mi przykleja brodę do niej? NA siłę nie chcę mu głowy podnosić, bo raz sprobowałam to jeszcze mocnej naciskał na na szyję ;)

Pozdrowionka i buziaczki od Bruna który właśnie próbuje ułożyć się do spanka :)

Jestem z Was bardzo dumna hihi :lol: Super, że robicie takie postępy !


Tak to jest z futrzastymi molosami, duża szyja, dużo futra i ciężko dobrze to wyczesać. Ja mam z Bahii szyją też problem, znaczy ona bardzo ładnie daje się wyczesywać tylko jak wyciągam jej szyję (ręką trzymam za pysk i lekko wyciągam szyję żeby była dłuższa- wiem, że to dziwnie brzmi, ale nie potrafię tego wytłumaczyć :eviltong:) to ta szyja i tak znów wraca do swojego dawnego położenia i dalej nie da się dokładnie wyczesać kudłów, ale jakoś dajemy radę :)
Ja zawsze czeszę Bahię jak śpi, takim naprawdę głębokim snem, wyczeszę jej jedną stronę, a za jakiś czas jak się sama przełoży na drugi boczek to drugą stronę, czasami sama ją przekładam, ale u Was to się może nie sprawdzić, bo moja Bahia leży spokojnie, a podejrzewam, że Bruno by się od razu chciał bawić ;)
Tak więc spróbuj raz go poczesać np. po spacerze jak już głęboko zaśnie, jak się rozbudzi i będzie chciał bawić to np. trzymaj kawał superowego mięcha przy nosku tak żeby cały czas zwracał na nie uwagę a nie na Ciebie. Najlepiej jak te mięcho bądź inny smaczek będzie na tyle miękkie że będzie mógł sobie skubać i małe kawałki odrywać, podejrzewam, że się nim zainteresuje, tylko to musi być coś super czego mu nie dajesz w innych okolicznościach, np. gotowana wątróbka, ona jest miękka i pachnąca, nie znam psa który by się na to nie skusił.
Jak to nie zadziała to podejrzewam, że powinnaś w takiej sytuacji nauczyć go czesania od podstaw, czyli na początek dawać smaki za to że leży a ty trzymasz obok niego szczotkę, później go lekko przeczesujesz dotykasz tylko szczotką i jak jest grzeczny to dajesz smaki cały czas, aż w końcu będziecie bez problemu przechodzić czesanie.


http://img534.imageshack.us/img534/6121/dsc0205gu.jpg śliczny myśliciel :loveu:

Posted

Uczyłam go tego ale nie pomyślałam że zmęczonego mogę poczesać. Zawsze go czesałam jak wyspany i dużo miał energi dlatego tak szalał. Dzisiaj spróbuję go zmeczonego poczesać.
Za to łobuz dzisiaj mi wstydu narobił przed tatą. Pojechaliśmy na pole żeby pobiegał. Na początku grzecznie koło nas nie oddalał się, a pod koniec jak już mieliśmy wracać do auta poszedł w długą i nie chciał wrócić. Na takim dużym polu jakieś 200 m odbiegł to się nie martwiłam ale jak zaczął bardziej się oddalać to sobie myślę nie no zaraz nam ucieknie. No i kazałam się tacie schować za drzewem i ruszyłam do akcji. Najpierw go wołałam i jak się odwracał to chowałam się za drzewo to było ok do 100 m wracał potem jak dalej go wołałam to się obracał i jeszcze szybciej uciekał. No to jak go za 3 razem krzyknęłam tak wściekła : Jak zaraz po Ciebie tam pójdę to nie będzie miło." Zatrzymał się popatrzył w moją stronę to zaczęlam uciekać w przeciwną. Nie wiem chyba się nastraszył bo zaczął z przerażeniem gonić mnie, a ja mu na złość i dalej biegłam w końcu jak mnie dogonił to go wygłaskałam za wszystkie czasy , ale zapięłam mu smycz w ostatniej chwili bo znowu zbierał się na ucieczkę. Tata potem w samochodzie nagadał się jak to nie mówiłam mu że już jest świetnie i właśnie mu pokazałam że nie umiem nawet durnego psa przywołać do siebie.
Ja mu tłumaczę, że coś tam musiało być jakieś zwierzę, albo co że tam biegł, bo zawsze przybiegał do mnie.
Nie wiem już jak ja mam Bruna nauczyć, że po mimo wszystko ma przybiec do mnie.
W sobotę koło 14 poszłam na szybki spacer niedaleko na pole bo potem miał na 1h zostać sam w domu i musiałam go trochę zmęczyć.
Puściła, go na polu to też. Ja do niego jak głupia wołam i cuduję z tym chowaniem się i uciekaniem, a on nic musi dotrzeć do swojego celu i koniec.
Dlaczego nie może być tak że on przybiegnie do mnie i dopiero ja z nim tam pójdę żeby mógł powąchać tylko on się oddala na ok. 800 m ode mnie ( daleko bardzo prawie go z oczu tracę) żeby powąchać trawkę, a mnie ma głęboko gdzieś. Dopiero kiedy powącha nacieszy się zdobyczą to łaskawie rozejrzy się gdzie ta jego pani jest.
Jeju jak ja zaczynam w takich sytuacjach tracić cierpliwość, ale i tak jak przybiegł do mnie to go wygłaskałam i jeszcze zafundowałam mu super przejście nową ścieżką gdzie jeszcze nigdy nie był.

Ludzie trzymajcie mnie, bo zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. Jutro wolne to całe popołudnie spędzam na polu z Brunem i długim sznurem i ćwiczymy przybieganie na komendę. Muszę tylko jeszcze jedno zadanie wymyśleć co by mu ( abo raczej mi ) nie znudziło się w kółko powtarzanie "chodź" albo " do mnie" .

Ocena pracy Bruna na dziś : 3/ 10

Posted

Ja naukę przywołania ćwiczę już od 7 miesiąca życia Bahii, a Bahia ma już 18miesięcy więc trochę czasu to zajmuje, nie poddawaj się. Jak pies nie przychodzi to nie puszczaj go bez linki... Przecież możesz zaopatrzyć się w 10,20, nawet 50metrową linkę puścić psa razem z linką niech się ona ciągnie po ziemi ale masz gwarancję że masz za co złapać jak pies odbiega za daleko.
Ja mam 10metrową linkę i w sumie teraz czasami ją tylko zabieram, bo wiem, że Bahia już w miarę zawsze do mnie wraca,nie muszę się martwić, że zwieje tak daleko, że jej nie złapię, ale jeszcze do niedawna chodziłam z nią na lince i puszczałam linkę niech sobie pies biega a linka ciągnie po ziem, zawsze miałam 10metrów linki że mogłam chwycić i przywołać psa do siebie bez martwienia się czy do mnie wróci czy nie.


Wiesz co na ogół psy nie lubią głaskania, można psa nauczyć dotyku, ale ogólnie głaskanie nie jest dla psa nagrodą, lepiej jak przybiegnie dać mu smaka lub zabawką się pobawić, bo jeśli Bruno np. nie bardzo lubi dotykanie (tylko je znosi, daje się dotykać ale nie sprawia mu to frajdy), a Ty będziesz go tylko głaskać za każdym razem jak przybiegnie to dla niego nie będzie się to opłacać, bo będzie wiedział, że jak przybiegnie to będzie dotykany czego nie lubi chybaże masz 100% pewność, że uwielbia głaskanie, mizianie itp. więc jeśli chcesz to go tym nagradzaj.


Właśnie sama piszesz, że może Wam się znudzić to cały czas przybieganie na zawołanie. Lepiej będzie jak zrobisz np. 3 przywołania i zabawa długa, bieganie, wąchanie, około 10min i znowu przywołania około 5 razy i znowu wąchanie, zabawa. Jak będziesz robiła zbyt dużo powtórzeń tego samego bez możliwości dania psu obniżenia stresu (wąchanie, bieganie...) to nie będzie chciał przychodzić.

Posted

[quote name='dianusia921']
Wiesz co na ogół psy nie lubią głaskania, można psa nauczyć dotyku, ale ogólnie głaskanie nie jest dla psa nagrodą, lepiej jak przybiegnie dać mu smaka lub zabawką się pobawić, bo jeśli Bruno np. nie bardzo lubi dotykanie (tylko je znosi, daje się dotykać ale nie sprawia mu to frajdy), a Ty będziesz go tylko głaskać za każdym razem jak przybiegnie to dla niego nie będzie się to opłacać, bo będzie wiedział, że jak przybiegnie to będzie dotykany czego nie lubi chybaże masz 100% pewność, że uwielbia głaskanie, mizianie itp. więc jeśli chcesz to go tym nagradzaj.
Bruno właśnie uwielbia głaskanie. Dla niego to największa nagroda, zabawka czy ciasteczko - nie ma nic w tym fajnego. On jest w niebie jak zaczynam go głaskać. Ale też co dziwnego tylko jak ja go głaszczę sprawia mu to frajdę, a kiedy ktoś inny z rodziny którego lubi głaszcze to nie jest z tego szczęściliwy:)
[quote name='dianusia921']]Właśnie sama piszesz, że może Wam się znudzić to cały czas przybieganie na zawołanie. Lepiej będzie jak zrobisz np. 3 przywołania i zabawa długa, bieganie, wąchanie, około 10min i znowu przywołania około 5 razy i znowu wąchanie, zabawa. Jak będziesz robiła zbyt dużo powtórzeń tego samego bez możliwości dania psu obniżenia stresu (wąchanie, bieganie...) to nie będzie chciał przychodzić].
Dzisiaj na spacerku z Cesarem trenowaliśmy ale bez linki. Za pierwszym razem coś tak pachniało że nie dał się odciągnąć ( masakra) potem stał i się patrzył nie chciał iść, ale KOCHANY Cesar przyprowadził Bruna do nas.
Bardzo z tej okazji Cesarowi jestem wdzięczna to już 2 raz jak przyprowadził mi Bruna. Od dzisiaj pańcia Cesara może liczyć na ciasteczka ode mnie nie martwiąc się że mi zabiera :) .
Następnym razem musiałam panią na rowerze uprzedzić że jedynie co to Bruno może ją zaślinić. Bo przecież nie miałam jak go złapać odbiegł ode mnie i nie chciał przyjść :angryy:. Kolejny raz to była moja ucieczka przed Brunem i wtedy przyszedł. Potem go wołałam ale nie chciał przyjść to się schowałam bez skutku dopiero jak się nawąchał to przyszedł zobaczyć gdzie ta jego pańcia może być.

Udało nam się przetestować obrożę ze skórki, sprawdza się. Czyli na bardzo zimowe dni mamy zastępczą obróżkę. Nawet namówiłam moją mamę, żebym mogła Brunowi zostawić obrożę po domu.
W końcu jak ktoś przyjdzie to nie mam go za co złapać, albo jak chcę coś zrobić. Do tej pory mama ciągle mówiła że to będzie mu przeszkadzać.
Ale dzisiaj wytłumaczyłam jej że to jest bardzo potrzebne i na początku posiedzi w tej obroży 10 minut następnym razem 30 minut potem co raz dłużej aż w końcu będzie całymi dniami w tej obroży.

Wiem wiem pewnie znowu będziecie pisać, że jak to pies normalnie oprócz spacerów nie ma obroży.
Od razu odpowiem. Przykro mi że tak się stało, ale od początku obroża ( dla moich rodziców) oznaczała wyjście z domu.
Owszem tłumaczyłam im nawet miałam argumenty, ale oni nie chcieli mnie słuchać. Teraz nauczę Bruna być w obroży i na pewno nie będzie miał nic przeciwko, bo to jego obróżka z lat szczenięcych. ( reguluje się szerokość, także ma luzu sporo i mogłabym jeszcze jedną głowę Bruna tam wsadzić :evil_lol:)

Posted

może dlatego że nie wiedziałam a w sumie to nie wiem; może też dlatego że nie wiem co robić, dopiero po spacerze przeczytałam o lince także wcześniej tylko sobie sama teorię wymyślałam co można byłoby zrobić :)

teraz już wiem że będę z linką trenować i tylko z nią !

Posted

Brunomania napisał(a):

Dzisiaj na spacerku z Cesarem trenowaliśmy ale bez linki. Za pierwszym razem coś tak pachniało że nie dał się odciągnąć ( masakra) potem stał i się patrzył nie chciał iść...
...Potem go wołałam ale nie chciał przyjść to się schowałam bez skutku dopiero jak się nawąchał to przyszedł zobaczyć gdzie ta jego pańcia może być.

Gdy uczy się psa przywołania, to najpierw (tzn. na początku nauki)
trzeba dać mu trochę czasu na toaletę, "wybieganie się"
(jak pies wyszedł z domu to ma niespożytą energię i zapał to "zwiedzania") itp.
Potem należy mieć coś w ręku, co psa zainteresuje, np. patyk/jego ulubioną zabawkę.
I przywoływać go do siebie (najlepiej na lince) cofając się, a nie iść w jego stronę.
Gdy podejdzie, to należy go sowicie nagrodzić: pochwałą, bądź smakołykiem.
I jak było wcześniej powiedziane, gdy wykona komendę 2-3 razy, rzucić tę zabawkę.
Pies będzie kojarzył przywołanie ze smakołykiem/pochwałą oraz z zabawą.
Proponuję stopniować odległość na którą odchodzimy od psa,
aż dojdziemy na taką na jaką pozwala linka. Trenować polecam na każdym spacerze,
przy każdej okazji, w domu też (z pokoju do pokoju). Pozdrawiam.

Posted

[quote name='Kawalier']Gdy uczy się psa przywołania, to najpierw (tzn. na początku nauki)
trzeba dać mu trochę czasu na toaletę, "wybieganie się"
(jak pies wyszedł z domu to ma niespożytą energię i zapał to "zwiedzania") itp.
Potem należy mieć coś w ręku, co psa zainteresuje, np. patyk/jego ulubioną zabawkę.
I przywoływać go do siebie (najlepiej na lince) cofając się, a nie iść w jego stronę.
Gdy podejdzie, to należy go sowicie nagrodzić: pochwałą, bądź smakołykiem.
I jak było wcześniej powiedziane, gdy wykona komendę 2-3 razy, rzucić tę zabawkę.
Pies będzie kojarzył przywołanie ze smakołykiem/pochwałą oraz z zabawą.
Proponuję stopniować odległość na którą odchodzimy od psa,
aż dojdziemy na taką na jaką pozwala linka. Trenować polecam na każdym spacerze,
przy każdej okazji, w domu też (z pokoju do pokoju). Pozdrawiam.

W tym problem że on w domu się słucha, na ogródku nie zawsze, a jak tylko wyjdziemy poza bramę to wyłącza mu się słuchanie, tak jakby mnie nie było obok. Czasem mam wrażenie że on traktuje mnie jako zbędne obciążenie na jego spacerze, ja mu tylko przeszkadzam i jeszcze każe mu coś robić czego komletnie mu się nie chce. A w domu czasem na ogródku poprostu robi wszystko z wielką radością i domaga się o więcej lekcji. ;/ nie wiem

Posted

Postu chyba nie da się usunąc ale możesz edytowac i po prostu zamiast tekstu wpisac np. kropki -> .................................
Poza podwórkiem pewnie jest dla niego wiele ciekawszych miejsc i rzeczy niż Ty, musiałabyś go jakoś sobą zainteresowac i np. pójśc w jedno miejsce, pozwolic psu wszystko dookoła obwąchac i może wtedy spróbowac cwiczyc przywołanie?
No nie wiem, niech się wypowie ktoś mądrzejszy ode mnie :P

Posted

to widocznie moje psy są inne bo one kochają być głaskane, wszędzie po głowie, po plecach, po brzuszku, za uszkami, pod pyszczkiem, po końcu dooopki, łaszczą sie jak koty, a jak kilka dni nie ma pieszczoch to same się ich domagają i smaczki swoją drogą, ale dotyk jest bardzo ważny.
Więc jak dla Bruna to jest najlepsza pochwała to trzeba to wykorzystać.

jak go puścisz na lince i masz go przywołać to na początku ukucnij i rozłóż ręce i wesoło go wołaj, ale stanowczo, najpierw zawołaj Bruno, a potem do mnie. Jak nie posłucha to linką siłą go przyciągnij aby wiedział, że nie ma wyjścia i przyjść musi. jak zacznie pokazywać swoją inwencję do przyjścia to pochwal go. Smaczkami, zabawkami, czy pieszczochami. Warto też zmieniać nagrody, aby nie wiedział czego może się spodziewać.
i dobrze też żeby widział, ze jak Cesar przychodzi na zawołanie to mu się to opłaca. U nas Ciap jak widział, że Sonii opłaca się skakać przez przeszkody to też skoczył. Co w normalnych warunkach byłoby nie do pomyślenia... :)

Posted

[quote name='Brunomania']W tym problem że on w domu się słucha, na ogródku nie zawszeTo ćwiczcie na ogródku przed wyjściem,
potem spacer (tzn. bieganie, toaleta itd), a potem trening i zabawa - na zmianę! Poza tym - myślę (bez obrazy), że za bardzo się nad nim rozczulasz,
a on to czuje i (podejrzewam) Cię nie "szanuje" i przekłada inne rzeczy/miejsca nad Twoją osobę.
[quote name='kalyna']
jak go puścisz na lince i masz go przywołać to na początku ukucnij i rozłóż ręce i wesoło go wołaj, ale stanowczo, najpierw zawołaj Bruno, a potem do mnie. Jak nie posłucha to linką siłą go przyciągnij aby wiedział, że nie ma wyjścia i przyjść musi. jak zacznie pokazywać swoją inwencję do przyjścia to pochwal go. Smaczkami, zabawkami, czy pieszczochami. Warto też zmieniać nagrody, aby nie wiedział czego może się spodziewać.
Właśnie, trzeba być stanowczym (nie mylić z nerwowym,agresywnym) w stosunku do psa.
Widuję codziennie panią z jej cocker spanielem, który gna do przodu jak na polowanie, a ona łagodnym głosem
(dosłownie) prosi go, aby się uspokoił. Tak samo z przywołaniem go do siebie. To jest niedorzeczne.
Pies, to nasz przyjaciel, kompan, ale musi wiedzieć,
kto jest ważniejszy - jeśli tak nie jest, to problemy biorą górę.
Proponuję również poczytać lub napisać do ekspertów:
http://pies.onet.pl/17761,13,16,uczenie_klikerem_do_mnie,artykul.html
http://pies.onet.pl/4073,13,17,problemy_z_przywolaniem,artykul.html
http://pies.onet.pl/19340,13,17,glowne_reguly_przywolania,artykul.html

Posted

No niestety na dzień dzisiejszy pozostało mi czytanie tylko w internecie. Zebym mogła robić na spacerze ćwiczenia muszę mieć sprawne obydwie ręce, a właśnie wczoraj zmiażdżyłam sobie kciuk i nawet ubieranie przedłuża mi się o 15 minut. Z Brunem niestety wychodzę tylko na znane tereny gdzie nie spotka nas niespodzianka.

Kawalier - nie uraziło mnie stwierdzenie że się rozczulam, ale mam pytanie na jakiej podstawie to stwierdziłeś, bo mi właśnie wydaje się że ja jestem na spacerze dla niego za ostra ciągle go prostuję, a jak już się strasznie nie słucha ( understandme potwierdzi) to zaczynam wrzeszczeć - wiem że nie powinnam, ale uczę się cierpliwości i co raz mniej krzyczę na Bruna :)

Posted

Brunomania napisał(a):
No niestety na dzień dzisiejszy pozostało mi czytanie tylko w internecie. Zebym mogła robić na spacerze ćwiczenia muszę mieć sprawne obydwie ręce, a właśnie wczoraj zmiażdżyłam sobie kciuk i nawet ubieranie przedłuża mi się o 15 minut. Z Brunem niestety wychodzę tylko na znane tereny gdzie nie spotka nas niespodzianka.

Kawalier - nie uraziło mnie stwierdzenie że się rozczulam, ale mam pytanie na jakiej podstawie to stwierdziłeś, bo mi właśnie wydaje się że ja jestem na spacerze dla niego za ostra ciągle go prostuję, a jak już się strasznie nie słucha ( understandme potwierdzi) to zaczynam wrzeszczeć - wiem że nie powinnam, ale uczę się cierpliwości i co raz mniej krzyczę na Bruna :)



Zgadzam się z tym co pisali wyżej, jeśli chodzi o przywołanie, jak to ma wyglądać.

Bruno po za bramką podwórka ma mnóstwo zapachów nowych,przecież codziennie się dzieje coś nowego, pies poznaje świat wąchając więc ważne jest dla niego poznanie tego co się wydarzyło do jego przyjścia w dane miejsce, dlatego po za terenem podwórka może nie zwracać na Ciebie uwagi, bo wszystko go ciekawi, ale też jeśli jest tak, że pies na spacerze ma Cię kompletnie gdzieś to znaczy, że nie czuje w Tobie oparcia, że nie ma z Tobą więzi, i po prostu mu się nie opłaca zwracać uwagi na właściciela, musisz bardzo dużo pracować też w domu z nim żeby wiedział, że zawsze ma w Tobie oparcie. Ale pracować w sensie, że uczyć psa skupiania uwagi na sobie, a nie komendy. Czyli patrzenie w oczy, podążanie za Tobą.
Ja bym na Twoim miejscu nauczyła psa pewnego dźwięku, który ma na celu jasny komunikat: "idź za mną" i coś w stylu "jest w porządku, zawsze Cię obronię" żeby pies wiedział że jak usłyszy dany dźwięk to wtedy jest bezpieczny, nic mu się nie stanie i oczywiście że jest super bo zaraz będzie nagroda. To może być zwykłe "szy szy " czy coś w tym stylu. Jak nauczysz go że po takim dźwięku jest nagroda i w ogóle luzik i super zabawa to pies będzie chciał za Tobą w ogień skoczyć jak usłyszy ten dźwięk.



kalyna: z reguły żaden pies nie lubi głaskania, można psa nauczyć dotykania i głaskania, tak żeby sprawiało mu to przyjemność,ale np. głaskanie po głowie, albo położenie psu ręki z góry na głową zwykle zawsze wywołuje te same sygnały u psa, zwróć uwagę na spacerach jak ludzie głaszczą swoje psy to jak one reagują (oczywiście nie wszystkie, te które lubią głaskane będą prze szczęśliwe w tym momencie), ja często oglądam sobie relacje ludzi i psów na spacerach, cały czas zauważam sygnały jakie psy nam wysyłają i właśnie jak ktoś np. głaszcze psa po głowie to zazwyczaj pies wtedy mruży oczy, oblizuje się, ziewa, kuli uszy, to wszystko świadczy o tym, że jest w kłopocie i taki dotyk nie sprawia mu frajdy.
Wiesz jak ktoś ma super kontakt ze swoim psiakiem i pies aż lgnie do niego po głaski to super :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...