Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Słoneczna niedziela. Wracam z rodzinnego obiadu, wysiadam z auta i widzę JEGO.....
Pije wodę z kałuży. Podchodzę bliżej. Moim oczom ukazuje się straszny widok....duży pies, z dużym problemem w postaci choroby skóry...Nie wiem, co to jest - łuszczyca, świerzb?
Miejsca na 1/4 powierzchni ciała są całkiem łyse, głównie szyja i kark, ale widać, że właściwie cały tułów jest dotknięty tą chorobą. Brak ran czy strupków. Żeby tego było mało, zainfekowane i zaropiałe prawe oko.
Poszłam do sklepu obok, kupiłam puszkę. Zjadł chętnie.
Pies nie jest przestraszony czy nieufny, raczej......obojętny. Nie reaguje na wołanie czy cmokanie. Podszedł do mnie tylko dlatego, że miałam żarcie. Do innych psów nie podlatywał. Ogon miał cały czas nieruchomo, zero emocji. Nie wiem, co siedzi w jego głowie. Pies dość spory, raczej starszy.....
I teraz najważniejsze: co robić??? Najgorsze jest to, że ludzie się go boją, brzydzą, więc będą go przepędzać, dzieciaki będą rzucać w niego kamieniami, chcę mu tego oszczędzić.......:-( Wykonałam jeden telefon do schronu, nikt nie odebrał (niczego innego się nie spodziewałam..). Boję się, że w schronie nie będą go leczyć, może nawet uśpią, bo będzie stanowił zagrożenie dla innych psów.....Z drugiej strony strasznie martwię się, że ludzie nie dadzą mu żyć..................:placz:
Zjadł puszkę i poszedł w stronę bloków. Nie wiedziałam, co robić, do domu wziąć go nie mogę. Parę godzin później poszłam go poszukać, ale już nie znalazłam....
Poradźcie coś proszę! Jeśli się pojawi - zawieźć go do schroniska?




Uploaded with ImageShack.us

Posted

Pies jest chory, więc na dziś dzień nie nadaje się do adopcji...
Boję się, że w schronie będą go mieli w dupie i nie będą go leczyć, co więcej, może postanowią się go pozbyć........? Nie wiem, jak w Promyku postępuje się z chorymi psami...

Posted

Nie wiem jak jest w Promyku. Któregoś dnia znalazłam poranioną sukę onka, pies był z terenu podlegającego Kościerzynie, nie chciałam, żeby trafił do bandyty Dewo, więc zawiozłam do Gdyni, mówiąc, że błąkała się w Gdyni. Babka oglądajaca psiaka od razu zapakowała go do samochodu i jechała do weta. Była niedziela wieczorem.

Posted

[quote name='meg153']Nie wiem jak jest w Promyku. Któregoś dnia znalazłam poranioną sukę onka, pies był z terenu podlegającego Kościerzynie, nie chciałam, żeby trafił do bandyty Dewo, więc zawiozłam do Gdyni, mówiąc, że błąkała się w Gdyni. Babka oglądajaca psiaka od razu zapakowała go do samochodu i jechała do weta. Była niedziela wieczorem.

Na takie zaangażowanie ze strony pracowników schronu nie ma co liczyć. O ile wiem, choroby skóry sa w dużej mierze zaraźliwe, więc pewnie wsadzą go w jakiś mały, odosobniony boks i tam zapuści korzenie...

Kto pomoże wstawić zdjęcia?

Posted

Nom, wygląda słabo.....Tzn skóra nie jest zainfekowana, nie ma ran, pies jest po prostu łysy.
Mam wrażenie, że psa już nie zobaczę......Intuicja mi podpowiada, że on ma właściciela...

Posted

a czy to nie może być jakieś poparzenie albo oblanie czymś żrącym ? Bo skąd takie łysienie ? Z jakiego miasta jest pies ? Jeśli chodzi o schroniska to chyba najlepiej Gdynia ...

Posted

annavera napisał(a):
a czy to nie może być jakieś poparzenie albo oblanie czymś żrącym ? Bo skąd takie łysienie ? Z jakiego miasta jest pies ? Jeśli chodzi o schroniska to chyba najlepiej Gdynia ...


Szczerze powiedziawszy - nie wiem, ale myślę, że gdyby go ktoś oblał czymś żrącym (tudzież podpalił) na ciele byłyby rany, strupy. A tu nic.
Psa widziałam w Gdańsku Wrzeszczu. Tylko w niedzielę. Nie wiem, dokąd polazł.

Posted

Wklejam zdjęcia do wglądu na wątku. Martasecret, skopiuj je do pierwszego postu, żeby była jasna sytuacja w jakim stanie jest pies. Mogłabyś się rozejrzeć za nim po okolicy? Annavera, ani podpalił, ani oblał. Ze zdjęcia wnioskuję (mogę się mylić) że to coś atakuje dalszą część tułowia, za kompletnym wyłysieniem widać taki 'wytarty' pasek...



Posted

Tak, łysieć zaczyna także pozostała część tułowia.
Pies nie ma wyłysień wokół oczu, jedno oko jest jedynie zainfekowane.
W najgorszym stanie jest szyja i kark. Łyse miejsca ma także na brzuchu i w okolicach pindolka.
Psa widziałam w niedzielę, poszłam do sklepu po puszkę, zjadł i pobiegł dalej...nie wiedziałam, co robić. W rozpaczy i bezsilności zadzwoniłam do Promyka, ale "abonent niedostępny"...
Od niedzieli go nie widziałam...........
Jutro przejdę się po okolicy i poszukam.

Posted

mój Boże...:(

Marta prześlij mi zdjęcia psiulka na maila, pokażę swojej wetce. Wg mnie to nużyca, albo może jakaś alergia pokarmowa? ale ja nie jestem wet. Zresztą nie ma co gdybać.

Jeśli spotkasz psa np. z właścicielem może mu zaoferować pomoc w postaci wizyty z psiakiem u weta i sfinansowania leków? Możesz też wypytać w okolicy- pies jest charakterystyczny, więc sporo osób - właścicieli innych psów może go kojarzyć ze spacerów chociażby. Inaczej chyba nie da się pomóc.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...