Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

kiwi napisał(a):
:sadCyber: e tam, nikt ze mna nie podyskutuje:sadCyber:


Podyskutuje, podyskutuje, tylko net to ja mam w pracy, więc w domu nie mam jak dyskutować.
Ta druga bardzo mi się podoba.
Ta pierwsza to chyba żart ludzki, choć jakiś psiak tam jest - na piętrze :). Czego to ludzie nie wymyslą :)

Posted

[quote name='swan']
dobrym pomysłem jest postawić budę na palecie, jest izolacja od zimniej ziemi

dokładnie - u nas stoi na palecie (choć tego nie widać, bo paleta jest trochę mniejsza niż podstawa budy) :p

[quote name='swan']
A mojemu Koralowi po pierwszej wietrznej nocy zrobiłam zasłonkę z wykładzinki. I chyba mu się kolor zielony nie spodobał, bo po 5 minutach zasłonka była zdjęta:p
nasz pies zdjął sobie dwie - trzeciej dał już spokój, bo mu się znudziło i od tej pory zasłonki nie rusza - nie poddawaj się Swan ;)

A co do tych bud z allegro:
pierwsza - to chyba raczej domek dla kotów..?
druga - jest fajowa, ale musiałaby mieć ogrzewanie podłogowe, żeby pies tam w zimę nie marzł, bo sam takich powierzchni nie ogrzeje :shake:
trzecia - jest ekstra i jeśli środek jest ocieplany (a wygląda jakby był) to jest warta swojej ceny :D

Posted

Kasie napisał(a):
Karina, jak to jestes potłuczona? Kto Cie potłuk? :-o


No własnie nie wiem kto mnie potłukł, bo siniaków nie widzę. Ale cały dzień głupoty robię :).
Mam podejrzanego - takiego jednego - białego, ślepego, na czterech łapach. Czasami jak się budzę, to za bardzo się ruszać nie mogę, bo cielsko leży na mnie, najczęściej na nogach. Więc pewnie to jego sprawka :).

Dziś rano wchodzę do kuchni, Jonatan liże zaciekle podłogę - dwie płytki wylizał. A ja nic nie znalazłam i poszłam sobie dalej. Wychodzę do pracy, chcę zabrać kanapki i co widzę ? :crazyeye: Jedną zamiast dwóch :).
Ta czarna wredota Ira wlazła na blat, wyciągnęła jedną kanpkę i jedną połówkę zrzuciała na podłogę. Nie wiem kto co zjadł, czy Ira czy Jonatan ją przegonił (choć wątpię, bo ta mała jak podchodzi do miski Jonatana, to ten odchodzi!!) i pożarł. Pewnie Ira zlizała pasztet, a kromeczkę skończył pies. Zapominam, że ta mała potrafi rozrabiać :).

  • 2 weeks later...
Posted

joaaa napisał(a):
Pytia jest piękna, kto pisał, ze nie?!:mad:
A ten nochal z budy jest chyba całkiem duży?
Mam słabość do duzych psów, proszę o zdjęcie!
Jest miejsce w moim pdpisie. :p


jak pięknie wątek Pytii poszerzył nam sie o aneks budowlany :loveu:

( wolę sobie w związku z powyższym nie myśleć o ... Pytii, która jest psem z zasadami - i dziury wokół budy wykopuje malownicze, ale samą budę schroniskową... ma w głębokim poważaniu :oops:
- ale to może tylko schroniskową :evil_lol: )


ale ja tu wpadłam w interesach :oops: :oops: :oops: - i proszę bardzo o wybaczenie tego faktu

joaaa - kobieto droga - jesteś moją ostatnią deską ratunku :placz: - cóż mam zrobić, aby wydzierżawić kawałek miejsca w Twoim podpisie ? :niewiem:

Twój podpis - sama pisałaś - przynosi szczęście... a ja "mam" psa, który tego szcześcia nie ma, choć go rozpaczliwie potrzebuje :placz:

... to nie jest ten, którego kawałek nosa wystaje z budy za Pytią :shake: - szczerze mówiac, tamten jest trochę niewyraźny w stosunku do ludzi - muszę go jeszcze rozpracować

mam takiego najbardziej kochanego psa w schronisku, który przyjechał latem na wakacje z drugiego konca Polski - i został tak po prostu oddany do schroniska.
On potrzebuje człowieka jak powietrza...
Podobno całymi dniami siedzi w budzie w głębi boksu, natomiast gdy ja jestem - wtula się nieustannie w moją rękę, rozpacza, jak odchodzę, i głośno mnie woła, kiedy pojawię sie na drugim koncu szpaleru boksów.

...jest już chyba wszędzie w internecie :-( -
- ale bez podpisu u joaaa - nie poradzi sobie :shake:

joaaa - proszę w imieniu Foresta bardzo - bardzo - bardzo :modla:

http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28584



Posted

chciałam jeszcze w starym roku podjechać do schroniska
i choć pozdrowić moje psy,
i Pytii zrobić zdjęcie - i wstawić jako prezencik sylwestrowy... ;)

ale najpierw musiałam zatankować samochód, bo miałam puściutko w baku...

odczekałam swoje w długiej kolejce, po czym zatankowałam do pełna... po czym - bardzo z siebie zadowolona - zobaczyłam, CZYM zatankowałam :eek2:

no i w efekcie musiałam wzywac mechanika, który na holu odstawił mnie do swojego warsztatu :oops: - i do jutra jestem bez samochodu... :placz:

a to wszystko przez czarnego kota, który dziś rano przebiegł mi drogę :angryy:

Posted

oj kinga bo się pogniewamy:mad:

ja mam w domu trzy czarne koty:cool3: i samochód na chodzie:eviltong:

Ty się lepiej przyznaj, że kolor włosów, który widziałam w Szczecinie, nie jest Twój naturalny, kobieto kochana:evil_lol:

i proszę nie szukać wymówek:mad: :evil_lol: ;)

no ale na wszelki wypadek, życzę, byś w 2007 roku nie spotkała więcej czarnych kotów... ale ale, czy to znaczy, że w przyszłym roku też mnie nie odwiedzisz....:placz:

Posted

[quote name='kinga'].... po czym zatankowałam do pełna... po czym - bardzo z siebie zadowolona - zobaczyłam, CZYM zatankowałam :eek2:
...

uwielbiam blond :cool3:
:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

Posted

[quote name='Camara']uwielbiam blond :cool3:
:roflt::roflt::roflt::roflt::roflt:

cha cha cha bardzo śmieszne :cool3:
... to ja wole nie przypominać, kto to wyjeżdżał z garazu z otwartymi drzwiami od samochodu :eviltong:

a najgorsze było to, ze mechanik, który przyjechał po mnie, wręczył mojemu bratu ( ściągniętemu specjalnie jako kierowca holowanego samochodu :oops: ) duzy kanister ze słowami:

- to moze niech pan już sam teraz wleje do niego benzyny...

na co mój brat, patrząc na mnie bezlitośnie :
- tej pani dzisiaj już za tankowanie dziękujemy...

:placz: :placz: :placz:

swan - przyjadę do Ciebie i tak :multi: -
- po prostu juz przez całe życie będę zwracała uwagę na to, spod jakich literek wyciągam węża z dystrybutora :razz:

a tak na marginesie - czy ktoś nie chce odkupić ode mnie cały bak ( przelany do kanistrów :p ) oleju napędowego? :diabloti:

Posted

kinga napisał(a):
cha cha cha bardzo śmieszne :cool3:
... to ja wole nie przypominać, kto to wyjeżdżał z garazu z otwartymi drzwiami od samochodu :eviltong: ...


no... niby JA...:oops: ale ja swojego blondu nie ukrywam. Jest na głowie, to ma prawo być i w niej :evil_lol:

Posted

mimo przeciwności technicznych - podjechałam do schroniska jeszcze w starym roku -
- melduję: Pytia cała i całkiem wesoła :lol:, jak mnie zobaczyła - nakarmiłam smakołyczkami i życzyłam jej wszystkiego dobrego w Nowym Roku :loveu:

Posted

No mam nadzieję, że Karina nie zmieniła zdania! :mad:
Ja zdjęłam Pytię z podpisu, bo podpis jest szczęśliwy, więc niech
to się nie zmienia.
I szczęsliwego Nowego Roku dla Wszystkich!!!!!!:p

Posted

A ja dodam tylko w związku z tymi blondynkami i Waszymi wpadkami. Wczoraj jadę wieczorem samochodem. Stanęłam na światłach. Widzę, że facet z samochodu obok macha do mnie. Domysliłam się że chce o coś zapytać. Otwieram szybę. Pyta mnie jak dojechać na Czyżyny (dla tych z Krakowa to ja juz byłam w Hucie). A ja mówię: niestety nie wiem. Ale mogę nie wiedziec bo jestem blondynką. Facet sie roześmiał. Po czym zobaczyłam że mijamy właśnie Cearfur na Czyżynach... A ja jeżdżę na krakowskich rejestracjach...:oops:

Karina, gdzieżeś Ty? Ujawnij się w Nowym Roku :mad:

Posted

Kasie napisał(a):

Karina, gdzieżeś Ty? Ujawnij się w Nowym Roku :mad:


jestem, jestem :)

W końcu dotarłam do roboty. A net mam tylko w pracy, bo ponoć u mnie się nie da załozyć :). Wczoraj był ksiądz na kolędzie, a że ja na wsi mieszkam to kolęda od godz. 10 :) - więc trzeba urlop brać. A że to moja pierwsza kolęda, to jeszcze rano musiałam kupic cały osprzęt :)

Się nie rozmyśliłam.
Plan jest realizowany. Termin operacji wnętrostwa i kastracji Jonatana - 11 stycznia czyli za tydzień. Więc po zabiegu zobaczymy jak się wszystko goi i powoli będziemy finalizować sprawę:)

No i powoli się przygotowujemy na przyjęcie suni. I tu mam pytania do bardziej doświadczonych: powinnam ja przterzymac przez dwa tygodnie oddzieloną od Jontana czy nie koniecznie?

pozdawiam Wszystkich z Nowym Rokiem.
Karina

Posted

W związku z tym, że miałaś kolędę to czuj sie usprawiedliwiona :p

Ja bym ich nie izolowała z Jonatanem. Rozumię, że on ma szczepienia na zakaźne. Linki z Koszalina przywiózł tylko pchełki (żadnych pasożytów wewnętrznych nie miał). Izolacja może jedynie źle podziałać na psy. One nie rozumieja dlaczego są oddzielnie trzymane. Zapoznanie zrobic na obcym terenie dla Jonatana, najlepiej oba psy na smyczach. A później wprowadzić je na podwórko razem. Przynajmniej ja takl robię zawsze.

Przez pierwsze kilka dni obserwować psiaki co się będzie działo. Zaczna ustalac hierarchię, mogą powarczec na siebie trochę ale niekoniecznie. A jak juz ustala który dominujący to jest spokój raz na zawsze. No, chyba że któres znajdzie fajową śmierdzącą kość... itd.
Myślę, że wszystko będzie na bieżąco wychodziło.

Posted

Kasie napisał(a):

Ja bym ich nie izolowała z Jonatanem. Rozumię, że on ma szczepienia na zakaźne. Linki z Koszalina przywiózł tylko pchełki (żadnych pasożytów wewnętrznych nie miał).


Szczepienie oczywiście ma, więc nie powinno się nic dziać. Warczeć Jonatan na pewno nie będzie, chyba, że Pytia :) Przynajmniej na razie wszyscy z nim wygrywają. On taka ciapa jest :), ze wszystko odda - sznur, kość, piłeczki. Tylko robi smutne oczy, że znowy go w balona robią :).

Najbardziaj mnie przeraża taka długa podróż pod kątem zapachu schroniskowego. Czy ja w lutym wytrzymam z otwartym oknem ?:evil_lol:

Posted

karina1002 napisał(a):
Warczeć Jonatan na pewno nie będzie, chyba, że Pytia :)

Najbardziaj mnie przeraża taka długa podróż pod kątem zapachu schroniskowego. Czy ja w lutym wytrzymam z otwartym oknem ?:evil_lol:


Pytii warczącej to ja też nie słyszałam :shake: :eviltong:

Karina - w trosce o Twoje zdrowie postaramy sie jakoś to zorganizować - zebyście w lutym nie padli od nadmiaru zimnego powietrza.

Moze jakoś moją Drachmę eksmituję z domu - bo ona duzych suk nie toleruje - i wezmę Pytię na noc do siebie, zeby ją z grubsza doprowadzic do stanu używalności? - nie wiem jeszcze, pomyślimy... ;)

Posted

Zapach wcale nie jest taki straszny. Tylko na początku. A później nasze receptory węchowe się do niego przyzwyczajają :evil_lol:
Jak Ksera wiozła mojego Aszota ze schroniska z takim futrem (!) to określiła to: capi jak w murzyńskiej chacie. A później był zapach chyba przez 3 miesiące w samochodzie. Ale Pytia ma krutkie futerko. A Linki z Koszalina nawet po przyjeździe do mnie w lecie z długim acz rzadkim futrem fcale tak nie śmierdział :roll:

Posted

Kasie napisał(a):
A Linki z Koszalina nawet po przyjeździe do mnie w lecie z długim acz rzadkim futrem fcale tak nie śmierdział :roll:


Bo w Koszalinie nawet psy się myją! :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...