karina1002 Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 W sumie Kinga masz rację, jak ty żyjesz z samymi koszalińskimi to ja nie wiem :) Jak każdy zacznie swoje prawa wprowadzać, to faktycznie przerąbane :) Quote
Camara Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 kinga napisał(a):.......ja mam SAME koszalinskie psy :placz::placz::placz: Kinga chce psa z południa :multi: nasze krakowskie są zupełnie fajne :p Quote
Kasie Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 No i poczułam się jak na forum dogomania :evil_lol: Łapiemy sie za słówka byleby psa wcisnąć. ;) Quote
Kasie Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 A u nas Karina też zima... Trochę wieksza niż u Was nawet... Quote
karina1002 Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Ło Matko, tam to ja w życiu bym nie wlazła. Czy to Ty jesteś ? :crazyeye: Quote
Kasie Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Nie, taka męska ja nie jestem, to kolega. Ale ja też tak wyłażę... Quote
kinga Posted December 5, 2007 Author Posted December 5, 2007 Kasia, posłuchaj mądrych koleżanek z dogo. po co Ci tak włazić? :-o nie możesz se chodzić po prostem, jak Pan Bóg przykazał? :roll: tu chodniczek, tu rowniutki asfalcik, tu ew. niegroźna traweczka. ...chodzisz sobie bezmyślnie,to i o psach mozesz myśleć ;) a jak tak wisisz nad przepaścia i zastanawiasz się, czy to nie ostatnie minuty Twojego życia - to nie ma z Ciebie jako z psiary żadnego pożytku :shake::shake: Quote
Kasie Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Dziewczyny, na chodniku też może byc ślisko! Najbardziej niebezpiecznie to jest na szlaku: najłatwiej sie przewrócić. Mówie Wam :shake: A ja nie zawsze po lodzie przeciez chodzę... Quote
samoglow Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 ja slyszalam, ze najwiecej wypadkow zdarza sie w domu.:crazyeye:...Moze dlatego Kasia w gory ucieka ...:cool3: Quote
Kasie Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 Otóż to! Dziekuje Gosiu! Mogłabys to jeszcze u mnie w domu zakomunikować? Quote
samoglow Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 powtorzyc im te opinie, mowiac, ze cytujesz klasyka :evil_lol: A jak tam pocerowany Lincoln, pelzajacy Hefren i chwiejny A..........? Quote
swan Posted December 6, 2007 Posted December 6, 2007 hehe, najwięcej wypadków zdarza się w domu bo w domu najwięcej przebywamy, statystycznie.....:p Kasie,wychodź w góry jak najczęściej, to w domu będziesz najbezpieczniejsza :cool3: uwielbiam statystykę ;) według niej najlepiej uzbrojonym państwem na świecie jest Watykan:evil_lol: Quote
karina1002 Posted December 10, 2007 Posted December 10, 2007 w sumie sama nie wiem :) Pytia ciągle kaszle, raz słabiej, raz mocniej. Trzy razy zwymiotowała. Mam nadzieję, ze jutro dobrnę do weterynarza. Ten tydzień miałam beznadziejny - w pracy kocioł, atmosfera pod psem. jak cos będę wiedziała, dam znać. Quote
karina1002 Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Kciuki trzymac widocznie za słabo, bo wyniki są nieciekawe. Więc serducho Pytii też jest beeee. Mądre głowy na to mówią, że komory serca się nie domykają - zamykają. To oczywiście sie jakoś mądrze nazywa, ale ja juz przy tej ilości chorób nawet nie próbuję zapamniętywać. Lepiej nię będzie, lekami możemy spowolnić rozwój choroby. Tak więc Pytia od dziś dostawać zaczyna leki na serce - dożywotnio. Robert jak zobaczył ceny leków, to tylko powiedział do Pytii (a on nie wie, że jak sie pogorszy to będzie dostawać droższe :diabloti:) : - Czy ty wiesz ile za to piwa można kupić ???? Bez komentarza. Oczywiście w samochodzie zwróciła kilka bubek, które dostała na śniadanie, dwa żwacze i ciasteczko, które dostała u weterynarza za dobre zachowanie i kawałek bułki, która dostała u mnie w pracy, bo pojechałam ją pokazać kolezankom :p. A jak przypomnę sobie podróż z Malborka, to ona nic wtedy nie zwracała.:crazyeye: Quote
kinga Posted December 12, 2007 Author Posted December 12, 2007 karina1002 napisał(a): A jak przypomnę sobie podróż z Malborka, to ona nic wtedy nie zwracała.:crazyeye: bo była na głodzie :diabloti: cholera, odtad nam będzie każda butelka piwa stawała w gardle :placz: - na myśl, że biedny Robert ma przymusową abstynencję :shake: ale pomijając wszystko to siem martwiem :-( Quote
Kasie Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Karina a jak się ten lek na serce nazywa? Moze vetmedin? Quote
PaulinaT Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 Bardzo współczuję... I przepraszam, że tak słabo kciuki trzymałam... :sad: :sad: Quote
samoglow Posted December 12, 2007 Posted December 12, 2007 ja siem nie zgadzam, nie zgadzam i juz.....:mad::placz: Quote
karina1002 Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Kinga, się nie martw, piwo to ostatnia rzecz jaką sobie Robert odmówi :eviltong: Damy radę, nie ma biedy. Ale zdrowie to ma takie sobie. Chyba tej zimy w schronisku by nie przeżyła. Dlatego u nas niech sobie żyje jak najdłużej. I mam nadzieję, że kilka lat jeszcze przed nią. A skoro ma siły żreć się z Marleyem, to znaczy że nie jest źle. Wczoraj malowalismy deski na ogrodzenie w pokoju (już mi się śnią te deski bo od trzech tygodni nic innego nie robimy, tylko malujemy). W pewnym momencie słyszymy jazgot - warczenie, szczekanie, ogólny łomot. Wybiegamy z pokoju. A w korytarzu..... leży Pytia, a w nią wbity Marley. Nie wiem o co poszło, pewnie o jakiś znaleziony chrupek, bo Pytia walczy o chrupki jak o życie. Marley podszedł, ta warknęła, temu się nie spodobało i ją zaczął ustawiac do pionu. A że Pytia, może i chore serce ma, ale nie pozwoli sobie, żeby byle jaki gówniarz jej tu rozkazywał, to się nie usunęła, tylko dawaaaj do boju. Zapomniała, że nie ma zębów ?? :cool3: Marley został zamknięty na 5 minut w gabinecie celem uspokojenia, Pytia odprowadzona na posłanie. Dziur nie znalazłam. Quote
karina1002 Posted December 13, 2007 Posted December 13, 2007 Kasie, nie pamiętam nazw leków. Muszę zobaczyć w domu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.