Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Iwona&Wiki napisał(a):
Ooooooo, minęła już dziewiąta.:cool3:

No to powodzenia Malutka.:loveu:

:thumbs: :thumbs: :thumbs:

Ciekawe, jak tam dziś Karinka?
Czy zmieniła się w kłebek nerwów?:roll:



Jeszcze się nie zmieniła.

Własnie dostałam sms-a z lecznicy, ze Pytia jest już po i wszystko jest ok. I sobie śpi. Jak się obudzi, dadzą znać i pojadę po nią :)

Posted

karina1002 napisał(a):


Własnie dostałam sms-a z lecznicy, ze Pytia jest już po i wszystko jest ok. I sobie śpi. Jak się obudzi, dadzą znać i pojadę po nią :)



ba! - jakie to proste, ta sterylka :lol:

Posted

karina1002 napisał(a):
prawda?? ;)

Kinia, a Ty przepraszam to maile czytasz, czy ja w niebo wysyłam ??


no czytam :lol: , ale aby Ci odpowiedzieć Mądrze i Merytorycznie, to muszę najpierw skonsultować z Mądrymi i Merytorycznymi koleżankami :lol:

...co też uczyniwszy wreszcie, oświadczam, ze dziś zadzwonie do Ciebie, o ile będziesz miała zasięg :eviltong:

Posted

kinga napisał(a):
no czytam :lol: , ale aby Ci odpowiedzieć Mądrze i Merytorycznie, to muszę najpierw skonsultować z Mądrymi i Merytorycznymi koleżankami :lol:

...co też uczyniwszy wreszcie, oświadczam, ze dziś zadzwonie do Ciebie, o ile będziesz miała zasięg :eviltong:



Oj, to dobrze, ze dochodzą, bo żem już myślała, ze na wczasach jesteś bez netu :p .

To dzwoń kobieto, dzwoń.

O 14 jadę po Pytię :).

Posted

ta Karina to jakaś niedobra :shake:
przywiozła co prawda Pytię, ale ją porzuciła śpiacą w samochodzie, nie wyładowawszy nawet :shake: - sama mi to mówiła...
po czym zajęła się rozdeptywaniem szczeniorów :shake:

...tyle wiem z godz. 16.00

Posted

wszystkie zostały, szybciej one mnie zadepczą niż ja je zadpeczę :p

U Pytii wsyzstko ok. Mam nadzieję:lol:, bo niestety musiałam wyjechac z domu z jednym szczeniakiem, który się nażarł czegoś i nie najlepiej się czuje.

Wczoraj Pytia była średnio przytomna, ale rano już łaziła po domu. Wprawdzie nic nie chciała jeść, ale jej to akurat dieta nie zaszkodzi :diabloti: .

Zdjęcia wkleję ..... kiedyś :diabloti:

Posted

Oj, te kiedyś na pewno będzie i nawet dzień wcześniej, ale mam taki kocioł, że najbliższy termin to czwartek.

A jeśli chodzi o zdrowie, to wszystko jest ok. Byłyśmy dziś na ostatnim zastrzyku i wszystko sie ładnie goi :)

W ogóle to ona się tak zachowuje, jakby nic się nie stało. Chodzi cały czas w kubraczku i wygląda na taką, jakby jej nie było różnicy czy jest w kubraczku czy bez :)

Taka dobrze wychowana panna :)

Posted

A tu cisza. Wyjedzie człowiek na dwa dni, to nikt nawet nie zajrzy :mad:

Wię wstawię kilka zdjęć obiecanych, zeby nie było, że nie ma nowych wiadomości.

tak się spieszyła na operację, ze usiadła z przodu:




po operacji już tak wesoło nie było. Ledwo weszła do domu i od razu klapła na jakiś czas na samym środku korytarza:


Posted

Karina, nie wierz samogłów, ona to samo mówi o Lincolnie.
Ale fakt, ze po psa stanęłaś w dobrej kolejce: i uroda i maniery i wychowanie. Albo to przeanalizowałaś albo trafiło Ci się jak ślepej kurze ziarno ;)

Posted

Kasie napisał(a):
Karina, nie wierz samogłów, ona to samo mówi o Lincolnie.
Ale fakt, ze po psa stanęłaś w dobrej kolejce: i uroda i maniery i wychowanie. Albo to przeanalizowałaś albo trafiło Ci się jak ślepej kurze ziarno ;)


chyba to drugie :)

Ale się cieszę, ze to mi się tak trafiło :multi:

Posted

To jeszcze jedno zdjęcie zwierzyńca.
Nie było nas przez dwa dni (koncert w Chorzowie Red Hotów :)) i całym zwierzyńcem zajmowały się dwie babcie - moja mama i Roberta mama.

Zwierzaki chyba się trochę zestresowały tym, ze nas nie ma, bo od wczoraj nic nie robią tylko śpią. A tak wyglądały jak wychodziłam rano do pracy (zwolniło się moje miejsce :)):

Posted

sa szanse odzyskania tego miejsca?:evil_lol:

Nie sluchaj Kasie, Pytia jest fotogeniczna, a Lincoln stanowi niepowtarzalna mieszanke, a to zupelnie inna inszosc!:eviltong:

Posted

Wczoraj Pytia znowu nas zadziwiła.

Na łąkach bawiła się z Jonatanem :multi: . Normalnie zaczepiała go, tarzała sie z nim, ciągała za uszy. Jak normalne dwa psy. Prze 10 minut staliśmy i nie wierzyliśmy własnym oczom :crazyeye: .

Ja tylko myślałam ciągle o jej kręgosłupie jak latały jak opętane po łąkach i rzucały się jak przy judo :evil_lol: .

Mam prośbę, chyba do Kingi, Kasi bądź camary. Potrzebuję namiarów do lekarza w W-wie w sprawach nowotworowych. Znajoma przyjarnęła psa i okazało się, ze ma nowotwór. Wprawdzie guz został usunięty, ale chyba dobrze nie jest, bo ma węzły powiększone i chce pojechać do specjalisty. Możecie mi wrzucić?

Posted

[quote name='Kasie']Karina, nie wierz samogłów, ona to samo mówi o Lincolnie.
Ale fakt, ze po psa stanęłaś w dobrej kolejce: i uroda i maniery i wychowanie. Albo to przeanalizowałaś albo trafiło Ci się jak ślepej kurze ziarno ;)


cieszę się drogie koleżanki, ze doceniacie swój wybór i Wasze psy z dobrego źródła :lol:

- a do mnie można się nadal ustawiać w tej dobrej kolejce po kolejne psy :loveu:

Posted

Pytia czuje się już głównym zarządca domu i pilnuje porządku.

Od razu ustawiła czarnego labradora i cały czas mu tłumaczy jak wszystko w domu funkcjonuje. A mianowicie:

- nie można jeść z misek kotów, bo to są miski kotów i tylko ona może je potem wylizywać

- nie można jeść z jej miski !! (co pani zrobiła, bo nie miałam trzech, więc najpierw zjadła Pytia i Jonata, a potem Marley dostał w misce Pytii - oj nie podobało się to, nie podobało :))

- nie można się kłaść na jej kanapy, bo tą są jej kanapy (no ale w trzech miejscach na raz leżeć nie może więc ma problem:evil_lol: )

- każde nowe posłanie musi sprawdzić, czy wygodne :evil_lol: co powoduje że osobnik Marley już całkiem głupieje, bo nie wie gdzie się ma położyc: na kanapę nie wolno, bo wark; na jej posłanie nie wolno, bo wark; i na swoje nie wolno??:crazyeye:

- musi sprawdzić czy na pewno Jonatan wszystko zjadł :evil_lol: . Trochę to głupio wygląda, bo Jonatan je baaaaardzo szybko, po czym stoi nad Pytią, bo on też musi sprawdzić czy Pytia wszystko zje. Jak Pytia zje, to Jonatan sprawdza czy coś nie zostało przez przypadek u Pytii a Pytia sprawdza u Jonatana czy cos nie zostało. Teraz doszedł Marley, więc jest o jedną miskę więcej do sprawdzania :loveu:

- ogólenie nie należy lecieć do kotów, bo koty i psy to jedna rodzina i można zaliczyć wark za zbliżanie się do kotów :)

I co Wy na to?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...