Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Molowe napisał(a):
po pierwsze jeśli masz wątpliwości co do tego czy te włosy jej przeszkadzają to wyobraź sobie sytuacje w której po miedzy palcami u stóp miałabyś tone kłaków wątpie czy jest to przyjemne i ile różnych śmieci igiełek małych gałązek i listków jej się wczepia pomiędzy poduszki Ty nie jesteś w stanie tego nawet zobaczyć ponieważ ma za dużo sierści:( A co do wychowywania metodami dominacji to nigdy nie słyszałam nic takiego co mogłoby zniszczyć tak psychikę psa z tego co ja wiem jest to np. że Ty jesz posiłek przed psem jak Ty skończysz dopiero wtedy dostaje jedzenie pies. Pies przepuszcza Cie w drzwiach , bawisz się z psem kiedy ty masz na to ochotę a nie kiedy pies przynosi ci zabawkę lub zaczyna piszczeć czy szczekać bo mu się nudzi itp. Oczywiście szkolenie pozytywne oparte na dobrych relacjach z psem jest chyba najlepsze ale bez przesady żeby dominacja nad psem miała go zastraszyć chyba że Ty pod słowem dominacja rozumiesz wychowywanie poprzez bicie,krzyczenie i robienie wszystkiego na siłe jeśli tak to sorry ale chyba nie mam o czym gadać..... bo z tego co piszesz to Wasz pies Was się po prostu boi

A i jeszcze jedno rozumiem że trafił Wam się trudny pies ale ten pomysł aby ją uśpić bo sobie z Nią nie radzicie był beznadziejny dobrze że tego nie zrobiliście i wreszcie wzięliście się za prace z psem (szkoda że dopiero po 5 lata no ale )


Najpierw chciałabym, żebyś czytała ze zrozumieniem...
Po prostu kupiłyśmy pieska, bo fajny, slodki, bo coś tam, tylko że to nie był pies na którym sprawdzały się typowe metody, a my sobie wymyśliłyśmy, że będziemy miały wytresowanego grzecznego pieska... Happy umiała wszystko, np. do mnie, ale przestała przychodzić gdy kończyło się to odebraniem zabawki, wyczytałyśmy, że zabawka zawsze musi wracać do właściciela, więc rozwierałyśmy jej szczękę na siłę, ona zaczęla gryźć, tarmosiłyśmy ją po brzuchu jak się wywalała na plecy, to i to przestała robić...
I z tego co piszę wynika, że pies był nami przerażony, ale w tym momencie ufa nam bezgranicznie i pozwala nam działać w wielu sytuacjach niedawno krytycznych - spotkanie obcego psa (czeka, aż go odgonię, idzie za mnie się zasłonić), człowieka, mogę ją odwołać w każdej sytuacji i mam 100% skupienia na sobie... więc proszę, nie czytaj między wierszami
A za pracę z psem wziełyśmy się po 3 latach, co też wynika z tego co napisałam - więc nie wprowadzaj innych w błąd proszę ;)

Co do włosów w miarę możliwości ją czeszemy i wszystkie kołtuny jej wycinamy. Ale przy żadnym miejscu nie wolno "grzebać" dłużej niż kilka sekund, bo zaczyna się stresować. Jak poradzi sobie z tą sytuacją u siebie w domu i ze znanymi osobami, wtedy można pomyśleć o fryzjerze. Oczywiście, można chodzić do fryzjera i go z nią oswajać (o ile, jak pisałam, jest czynny), inna sprawa że sama podroż samochodem trwa godzinę lub ponad i Happy jest już tak wymęczona i nerwowa, że na pewno nie na jej psychikę byłoby jeszcze dawanie się dotykać obcej osobie. Łapy są szczególnie wrażliwe, komenda "łapka" tez nie może trwać zbyt długo. Znam swojego psa i tak samo dwóch treserów i wierzcie mi, dolecali nam srodki uspokajające, różne sposoby szkolenia, kontaktu, zabiegi, ale nic o strzyżeniu nie wspominali. A Happy nigdy nie ukrywa, gdy coś jest nie tak i boli i jest źle - stawia wtedy całe osiedle na nogi.
Myśle, że Happy trzeba po prostu zobaczyć na żywo, bo nawet patrzylam na jej łapy tak długo ile mi pozwoliła, ale między opuszkami ma pojedyncze włoski, większość jest na wierzchu łapy. No i są szczególnie puszyste po kąpielach ;)
Oczywiście doceniam Wasze rady, ale znam tez psychikę swojego psa i zdania nie zmienię w tej kwestii, że Happy nie jest gotowa. Jest w trakcie stosowania Kalm Aid i niech preparat zrobi swoje, zanim rzucimy ją na głeboką wodę. Czesanie to jak cwiczenie komend - zaczyna się i opanowuje wpierw do perfekcji w domu.

  • Replies 207
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja się bardzo ciesze że wzięłyście się za prace z psem i że już widać efekty mam nadzieje że za niedługo Happy będzie na tyle socjalizowana żeby spokojnie pójść do fryzjera:)Soko wytłumacz mi jeszcze jedno jakie to metody dominacji stosowałyście skoro pies się Was aż bał ? bo sama napisałaś wcześniej że pies miał z Wami prze*rane, że przez te "mega fajne metody dominacji" ma skrzywiona psychikę to są Twoje słowa więc proszę wytłumacz mi na czym one polegały:) Bo tak jak wcześniej pisała w tych metodach nie ma nic takiego po czym pies bałby się właściciela .Ja nie uważam że ta metoda jest dobra osobiście jestem za szkoleniem pozytywnym opartym na dobrych kontaktach z psem:)

Posted

Ja teraz uważam tak samo, ale wcześniej mama i ja wyczytywałyśmy pojedyncze zdania bez uzasadnienia i je stosowałyśmy. Raczej jej nie uderzyłyśmy, czasami się zdarzyło, ale jako baby nie miałyśmy takiej pary więc po kilku ugryzieniach tego zaprzestałyśmy, ale np. ignorowalyśmy jej sygnaly uspokajające, trzymałyśmy ją za przednie łapki i unosiłyśmy do góry i ona chciała je wyrwać - ale kogo to obchodzilo, z psem ciotki się pogryzly, bo zanim doszło do bójki, to myślałyśmy, że się po prostu bawią, marnowałyśmy komendy, ona generalnie ma już wrodzoną jakąś chorobę psychiczną, co tylko pogłębiałyśmy, zawsze odbierałyśmy na siłę zabawki, przewalałyśmy na brzuch (bo suka tak robi jak karze szczeniaki - tyle że Happy już nie była szczeniaczkiem), często ją straszyłyśmy nieświadomie różnymi przedmiotami, a że nie bawiłyśmy się z nią szczgólnie delikatnie to potem bała się dotyku, bała się właśnie szczotki, mycia zębów (Teraz robi to sama :P), kagańca, szelek, nic jej się pozytywnie nie kojarzyło, stala się agresywna w stosunku do psów i innych osób i jeśli są jakies psy szczególnie natrętne, to sie rzuci, szczególnie na duże - chyba, ze odejdą, to ona pierwsza nigdy już nie atakuje... wyciągalyśmy ją na siłę z jej "bud" (pod fotelem, stołem, łóżkiem), generalnie w żaden sposób nie próbowałyśmy jej zrozumieć. Potem trafilyśmy na pozytywne szkolenie i tak jakoś się zaczeło. Stracilyśmy 3 lata i dalej są problemy z przeszlością, ale jest coraz lepiej, bo np. wiele osob nieświadomie przyłacza sie do tej metody (dziadek wysyła jej sygnały uspokajające, dla zabawy, ale Happy to tak odbiera), a nie jest tez skazana na kontakt z nielubianymi psami czy ludzmi, bo mieszkamy na tyle duzym terenie, ze nie ma problemu by się wyminac, a nawet obserwowac z jakiejs odleglosci i jesć nagrodki.
Była w takim stanie, że rzucała się na nas w kagańcu i prawdopodobnie by nas zagryzla gdy widziala szczotkę. Teraz przywróciłyśmy warczenie, spięcie ciała, już nie ma tego, że rzuca się bez ostrzeżenia. Kiedyś nie mozna bylo się ruszyć, a nawet specjalnie podchodziła z piłką pod nasze nogi, byleby na nas szzekac i każde drgnięcie - to ugryzienie, a pod stołem od pasa w dół trzeba bylo być posągiem. Niestety nie doszłyśmy do etapu lubienia obcych, toleruje ich, o ile nie chcą zbyt wiele, np. stanie metr od niej dlużej niż minutę to już zaczyna warczeć.

No, ale jest cudownie, jako że, jak pisałam, nie jesteśmy zmuszone do kontaktu z innymi, to w sumie Happy na tyle się uspokoila, że jej życie uległo znacznej poprawie. I cieszę się, bo kiedyś jej nie cierpiałam za to, że nic nie można było z nią zrobić (dziecięce zniechęcenie), a teraz spędzam z nią 24/7, bo stała się pozytywna i chętna do wszystkiego, co się jej proponuje :D

Posted

Piszesz że jej nie cierpiałaś ale z tego co tu mówisz to wszystkie te jej złe emocje były wywołane przez Was. Ona znalazła taką linie obrony- atak na Was potem chciałyście zacząć z Nią normalnie funkcjonowac ale ona dalej warczała i gryzła bo sie Was bała poprostu. Wybacz że to powiem ale wiekszość tych zachowań to niestety Wasza wina:(:(

Posted

Wiem, napisałam to wcześniej, że była nami przerażona i miała z nami przes*ane, całą winę biorę na siebie i mamę... odkręcamy to, idzie powoli, ale coraz lepiej. Nikt z nas nie rozumiał, co robimy źle, do momentu trafienia na stronę Wesołej Łapki. Byłyśmy przekonane, że nasze metody są słuszne, tylko z nią jest coś nie tak. Całe szczeście, że się teraz wszystko odkręca i z dnia na dzień jest lepiej - powiem szczerze, czasami dziwię się, ze ejst aż tak dobrze, mam wrażenie, że lepiej już być nie może, a okazuje się, że jednak tak :)

Posted



Ukochane:






I filmik z drugiego dnia:

[video=youtube;8I2wPUjNfzw]http://www.youtube.com/watch?v=8I2wPUjNfzw[/video]

Nie ma co komentować naszego miniagility, ale w następnych dniach szło nam już lepiej :D

Posted

Ja w ogóle myslę, że Happy trochę pierwszego dnia bała się tej wody :) wskakiwała bo to jest jej żywioł ale nie ma jeszcze kondycji wyrobionej ani tyle wprawy bo u nas w Toruniu też niewiele miejsc gdzie można popływać, wszystko zaludnione.
Jak ogarnę filmiki z naszych wodnych sztuczek, to na pewno dodam ;)



Obiad, droga powrotna:





Happy razem ze swoją kuzynką ;)



A tutaj kuzynka (Ruta) i moja ciocia :)

Posted

Wszyscy mi to mówią, ale ja tego nigdy nie widzę, ona też nie xD

Piękny, piękny, oto jakie cuda można znaleźć w schronisku :)

[video=youtube;tZBJqfzeOJs]http://www.youtube.com/watch?v=tZBJqfzeOJs[/video]

Jaki ja mam głooos :D kurcze, wybaczcie, wszystkie napisy się poplątały :) zaraz wrzucę wersję poprawioną // poprawione

Posted

Molowe napisał(a):
Nero Oli nick Aleksandrossa też na obozie do wody wchodzić nie chciał więc to chyba bardziej zależy od psa niż od rasy:lol:

Ale cocer spaniele angielskie ogólnie należą do grupy psów wodnych. ;) A to, że niektóre jej nie lubią to chyba głównie kwestia masowej produkcji pseudo...

Posted

paulaa. napisał(a):
Ale cocer spaniele angielskie ogólnie należą do grupy psów wodnych. ;) A to, że niektóre jej nie lubią to chyba głównie kwestia masowej produkcji pseudo...



Nie no jasne że żaden spaniel na obozie nie miał rodowodu i każdy jak to pies bez rodowodu odbiegał trochę od rasy i wiem że spaniele należa go grupy psów wodnych choć znam parę spanieli z rodowodem które powyżej kostek się nie zamoczą:eviltong:

Posted

paulaa. napisał(a):
Ale cocer spaniele angielskie ogólnie należą do grupy psów wodnych. ;) A to, że niektóre jej nie lubią to chyba głównie kwestia masowej produkcji pseudo...

No ale jak napisałam znam 100% cockera, nie z pseudo- z hodowli i wody nie cierpi :lol:
Każdy pies jest inny i może odbiegać trochę charakterem od standardu rasy, nawet champion :p

Posted

Nie będe się sprzeczać, bo znam mało rodo spanieli, u mnie same z pseudo. ;) Mój poprostu od malutkiego kochał wode i myślałam, że to sporo zależy od jego rasy, bo mój ratler wody niecierpi, ale może to i cecha indywidualna. ;)

Posted

hej :)
gratuluję przyznania się do wszystkiego z Happy, bo nie jedna osoba zaczęła by zmyślać :)
byłam a toruniu tydzień w połowie lipca, ale nawet nie miałam pojęcia, że mieszkacie w tym mieście:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...