Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bastusiu...
Dwa dni temu odszedłeś od nas po prawie 14 latach. To połowa mojego zycia...
Staruszku kochany, tyle przygotowywalismy sie na ten moment a kiedy niestety nadszedl i tak ani ja ani rodzice nie bylismy gotowi. Pomimo tego że juz prawie nie mogłes chodzic jak zwykle ucieszyles sie na spacer, zjadleś troszke jedzenia z miski (jak przed każdym wyjsciem),wsiadles grzecznie do samochodu...
Zasnąłeś tak cichutko i spokojnie, z lekko wystawionym języczkiem, na ręce czułam Twoje ostatnie oddechy, potem zatrzymało się serduszko..
Bylismy z Tobą do samego konca..
Wiem ze teraz juz nie cierpisz,odpoczywasz , ale tak bardzo mi Ciebie brakuje ....

Teraz chce Ci podziekować za te 14 lat, za uśmiech który wywoływales na twarzy, za miłość, oddanie..
Kocham Cie bardzo moja kuleczko....

Posted

Ciagle wydaje mi sie ze zobaczego mojego staruszka leżącego na swoim posłaniu, że po powrocie do domu jak zwykle spedze chwile przy nim na powitaniach i głaskaniu.. Omijam miejsce po jego kojcu - z przyzwyczajenia.. kiedy w nocy ide przez mieszkanie zapalam światło żeby nie wejść na niego - czasami spał w najmniej oczekiwanym miejscu... Siedze w pracy i nagle zaczynam czuc wyraźny zapach jego sierści, tak jakby stał obok mnie. Jestem wtedy pewna ze zaraz polozy mi łapę na udzie prosząc o jakiś smakołyk....

Tak pusto.. w domui w sercu..

Posted

ja mam w domu nadal gromadke psow , ale brakuje mi jej bardzo i uwazam , ze najlepiej jest postarac sie o kojenego psiego przyjaciela . Wiem , ze nie zastapi poprzedniego ale zapelni pustke w sercu ...

Posted

Nie dalabym rady wziasc teraz innego psa, po prostu nie chce... Dla mnie ciagle jestem posiadaczka strarutkiego owczarka niemieckiego... Minał kolejy dzien a onnadal wypelnia mi każdą minutę, ciagle przeżywam na nowo ostatnia wizyte u weterynarza. Bardzo żałuje ze nie moglisy zabrac go spowrotem, ze został tam sam, nie wiem jak pozniej sie z nim obchodzono...

Posted

rozumiem , bardzo współczuje i sama wiem po sobie jak jest ciezko u mnie jest wszystko " swieze " moja sunka odeszla w sobote a ja caly czas widze przed oczami jak na mnie patrzyla trzymajac glowe na moich kolanach :(

Posted

tak na prawde do konca nie wiadomo jak byla przyczyna , ale lekarze podejrzewaja , ze to rak mozgu wszystko zaczelo sie dziac w czawrtek wieczorem a z piatku na sobote sunia odeszła za tęczowy most :(

Posted

Biedna... Mialas tak malo czasu zeby sie pozegnac, tak szybko bylo po wszystkim... Ja obserwowalam pogarszajace sie zdrowie Bastera od maja tamtego roku, wiedzialam co sie zbliza (inna sprawa ze nie bylam w stanie sie przygotowac).. Współczuje z całego serca... mam nadzieje ze powoli jakos ukladasz sobie to wszystko... boco innego nam zostalo ?

Posted

ja mam jeszcze inne pieski chociaz brak mojej Shili bardzo mi doskwiera . Myśle , ze w przyszlosci kupie doga de bordeaux poniewaz to wyjatkowe psy , ale teraz ide na studia i wystarczy zajecia przy pieskach , ktore mam i oczywiscie szczeniata czasem sa , a wtedy to jest sporo pracy

Posted

Trzymaj się.
Ja od dwoch lat usiłuję sie psychicznie przygotować na pożegnanie z Czatą - też ON-ką (dwa lata temu,w wieku 13-tu lat, przeszła udar mózgu i odtamtej pory zaczęła się starzeć w b. szybkim tempie). Tak bym chciała, żeby dożyła choć swoich 15-tych urodzin 20 października.... Ale ona już żyje jakby w swoim świecie - jest wycofana,daleko od nas. Prawie nie słyszy, mało co widzi, siadają jej tylne łapy (nie ma dysplazji, to ze starości) Czasem, gdy ma lepszy dzień, jeszcze wyciąga mnie na nieco dłuższy spacer. Przebadałam ją dokładnie i nic jej nie dolega, poza starością - nic nie boli, ładnie je, ale już prawie nie reaguje na otaczający świat. I wiem, że moment, gdy trzeba będzie przeprowadzić Ją na Tamtą Stronę, jest już bardzo blisko.

Posted

Mam nadzieje ze Twoja psinka dozyje urodzin, mojemu psu niestety sie nie udalo. Juz nie dal rady chodzic wlasnie przez tylnie łapy - tu niestety glownym winowajcą była dysplazja, chociaż pewnie starosci tez w tym duzo bylo.. Basterowi jeszcze w pewnym momencie pomagaly podskórne zastrzyki sterydowe, robila je mama w domu, poniewaz nie byłby w stanie sam dojść do weterynarza. Czuł sie po nich lepiej, spacerowal, nie musial odpoczywac co kilka metrow. Ale niestety, zastrzyki przestaly pomagac... W przypadku mojego psiaka bylo juz źle, ale tragicznie zrobilo sie doslownie w ciągu dwóch dni. wiedzialam ze to juz będzie koniec, ze juz tylko jednarzecz moge dla niego zrobić ....

Posted

14 lat u owczara to i tak piękny wiek. Przeważnie trzeba się z nimi żegnać znacznie wcześniej (10-12 lat).
Ja jakoś mam szczęście do długowiecznych psów. Moja pierwsza sunia dożyła blisko 18-tu, ale to był mały kundelek.

Posted

Moze po prostu swietnie sie nimi opiekujesz. Ja zadaje sobie jeszcze pytanie czy aby wszystkie mozliwosci pomocy zostaly wykorzystane.
18-lat - twardzielka z niej byla..

Posted

Bastun, moja perełko. Dokladnie teraz mija tydzien od czasu jak pozegnalismy sie z Toba. Bardzo pusto jest bez Ciebie,czesto mam wrażenie że jestes obok mnie (moze jestes?), prawie juz wyciagam rękę zeby Cie poglaskac. Tyle z mojego zycia zabrales razem z sobą. Bedac tak dlugo ze mna byles tak oczywista rzecza w moim zyciu...a teraz tak wiele w nim brakuje.. wciaz mam przed oczami nasze ostatnie wspolne chwile, slysze twoje ostatnie oddechy. Wciaz widze jak zostawiam cie w gabinecie lekarza, samego..
Kazdego dnia tęsknie coraz bardziej. Oddalabym wszystko za jeszcze jeden dzien.
Mam nadzieje ze pamietasz o nas tutaj i czekasz ...
Kocham cie sierściu ....
[*]
[*]
[*]

Posted

Z pewnością zrobiłaś wszystko, co mogłaś. I - co najważniejsze - byłaś z nim do końca. Masz zapewne mnóstwo pięknych wspomnień z tych 14-tu lat. Przywołuj je często. To czasem pomaga.
A Gamma rzeczywiście była twarda. Jako szczenię zwalczyła leptospirozę (wtedy nie było szczepień na wirusówki, gabinety vet były po jednym w dzielnicy), jak miała 15 lat dostała ropomacicza (suk się wtedy raczej masowo nie sterylizowało), a na dodatek trafiła do veta od drobiu, który nie rozpoznał i leczył neurologicznie. Na szczęście na kolejnej wizycie był inny lekarz i zaordynował natychmiastową operację, ostrzegając, że najprawdopodobniej nie przetrzyma narkozy. Ale wyszła z tego bez szwanku i kolejne 3 lata była w dobrej formie. Skosiła ją dopiero w ciągu tygodnia "starcza" padaczka...
Sorry za przydługi o.t. na wątku Bastera

Posted

Nie krępuj sie ,fajnie ze ktos oprócz mnie tu zagląda.. i poznaje mojego psa mimo ze juz go nie ma ..

Rzeczywiscie Twoja psinka miala ogromną wolę życia! Swoja droga dobrze ze tamte czasy juz minely i teraz mozna dobrze wybrac lekarza dla swojego zwierzaka, nie jest to tylko szczeslwy traf. Tez mielismy epizod ze zlym wetrynarzem, leczyl psa kiedy byl szczeniakiem nie na to co trzeba. Na szczescie potem szybko trafilismy do innej lecznicy i tam mial juz swietna opieke.
pozdrawiam..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...