Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja moje psy zlewam woda przed spacerem w takie dni ;) I nie sa ospale czy niechetne na spacer ;)

A kiedy Figowa ma glupawke jak Jestan na filmku to wszyscy domownicy uciekaja po katach bo biega po dom i szczypie przednimi zebami (a to cholernie boli!!!) po tylkach :evil_lol:

Piekne Jestankowe oczyska :loveu:
Psy nie dobieraja Ci sie do swiniakow? Marcelek pewnie by sie zaplakal na smierc gdyby mial takie cudenka w ogrodku :evil_lol:

Posted

[quote name=':: FiGa ::']Ja moje psy zlewam woda przed spacerem w takie dni ;) I nie sa ospale czy niechetne na spacer ;)

A kiedy Figowa ma glupawke jak Jestan na filmku to wszyscy domownicy uciekaja po katach bo biega po dom i szczypie przednimi zebami (a to cholernie boli!!!) po tylkach :evil_lol:

Piekne Jestankowe oczyska :loveu:
Psy nie dobieraja Ci sie do swiniakow? Marcelek pewnie by sie zaplakal na smierc gdyby mial takie cudenka w ogrodku :evil_lol:

Ja zawsze oblewam Jetsana wodą jak wracamy ze spaceru, daję mu pić z węża, a potem ma prysznic ;) On jednak całe dnie przesypia, czasem się zerwie poszczekać i to jest wszystko, Arniemu upał nie przeszkadza, a że Jetsan nie chce się z nim bawić trochę mu się nudzi. Arni na miejscu nie umie usiedzieć, to ptaki pogoni, to jakieś latające owady itd. Ja dopiero wieczorem idę z nimi na spacer, a potem bawię się z Arnim na ogrodzie- bardzo mi się na frisbee ostatnio nakręcił :)

Jak Jetsan szaleje, to też trzeba uciekać, bo jak wpadnie w ciebie.... ała... :evil_lol:

Jetsan się świniakami nie przejmuje, Arni trochę do nich świruje, piszczy, liże je- ale chyba nie ma ochoty ich zabić. Do klatki świnek mogą się dostać bez problemu...

[quote name='Ptysiak']https://lh6.googleusercontent.com/-DWtsRcYJOz0/T_dbekMg1oI/AAAAAAAAH80/YZmStXqeKNI/s640/IMG_0020.JPG śliczne ma oczka :loveu:
To jest jego największa wada, za bardzo hipnotyzujące ma te spojrzenie i pięknie sępi przy stole :mdleje: i jak mu nie dać jedzenia, skoro tak pięknie patrzy?

Posted

Biedne te Twoje bydlatko w te upaly :(

Podejrzewam ze sile chlopak ma :D Kiedys moja kuzynke podciela od tylu moja tymczasowiczka, mniejsza od moich dalmatow, Wiola wyladowala kopytami do gory. Widok bezcenny :evil_lol: Aczkolwiek sama robie co moge i staram sie unikac podobnych sytuacji :diabloti:

Marcelek tez by nie zjadl :loveu: Co najwyzej zalizalby na smierc :loveu:

Posted (edited)

Ale burza przeszła, zerwała się nagle, nie zdążyłam wyjść z psami.
Ulica zmieniła się w rwący potok, ogród w pole ryżowe, a piwnica w basen. Połamało drzewa, gałęzie, gdzieś się chyba coś paliło, bo straże jeździły i było czuć spalenizną...
Poszłam z siostrą i z psami na spacer, gdy przeszła burza, ale złapała nas ulewa, na szczęście byłyśmy już po domem.

Edit: kolejne zdjęcia z ogrodu, jeszcze mam z dzisiejszego spaceru :)




Edited by Naklejka
Posted

Raczej razem nie sępią :P

To była moja ulubiona łąka...


Tak wyglądała rok temu...


A tu jeszcze z zimy...


To tylko połowa pokazana, na drugiej jest budowana droga... tam gdzie po lewej widać drzewo- już go tam nie ma... :(

Posted

To nie ta duża łąka- ona jest niezniszczona, ale zaraz za nią budują drogę... ta łączka to taka "boczna" mniejsza i ludzi tam mniej i więcej cienia i błota :D




Posted

wszędzie coś budują... po naszym zacisznym zadupiu to prawie śladu nie widać :roll:

A Jestan chyba się rozkręcił przy Arnim?na fotkach widzę, że ciągle szaleje razem z nim :loveu:

Posted

No u nas już wszystko zabudowane w okolicy, do tego celu lasu nie zniszczą... Ja też mieszkałam w cichej okolicy, ale jak ta droga już zostanie wybudowana to nie wiem jak będzie...
Jetsan zawsze tak szalał z psami :D ale rzadko się z nimi widywał, bo w okolicy mało jest takich normalnych psów, które się go nie boją i nie są agresywne.

Nie napisałam co mi się wczoraj na spacerze zdarzyło.
Szłam z Arnim, był grzeczny, nie szarpał, starałam się go skupiać na sobie. Mijaliśmy ludzi z psami, mały kundel na smyczy i wyrośnięty pseudo husky luzem (zastanawiam się, czy szedł z inną osobą, bo zdaje mi się, że psa o tym samym imieniu widywałam z bardzo fajną babką, która zawsze mnie zagadywała- a jej wyrośnięty haszczak też był agresywny) Arni zauważył psa i już ciężej mu się było skupić na mnie, zaczął cieszyć się do psa, a ja starłam się odejść, a husky podszedł do nas i zaczął warczeć, pewnie by się rzucił. Właściciel tylko go upominał, potem go w końcu złapał. Szybko odeszłam, Arni ze strachu aż odskoczył za mnie, na odchodne grzecznie zwróciłam uwagę, że agresywne psy trzyma się na smyczy. A ten facet do mnie, że co ja taka dziewczynka wiem, jego pies nie jest agresywny i dalej coś mamrotał pod nosem- ja się nie odzywałam, Arni dostał komendę noga i szedł wpatrzony we mnie, facetowi chyba głupio się zrobiło, bo miał dziwną minę :lol:
Potem pewnej babce wyrwał się pies ze smyczą do nas, był na zablokowanej flexi, a babka z kimś gadała. Psina łagodna, więc problemu nie było, podałam babce smycz, ona mnie przeprosiła i podziękowała. Czyli da się normalnie zachować na spacerze? Ja rozumiem, że czasem smycz z ręki wypadnie, czy pies się nie odwoła, ale trzeba być odpowiedzialnym za swojego psa i czasem przeprosić innych spacerowiczów... :roll: Chyba jest to za trudne...
Dobrze, że jak spotkałam tego gościa z huskim nie szłam z Jetsanem, bo wtedy nie byłoby tak spokojnie, dwa dominujące samce, no super! :roll: Jetsan bójek nie wszczyna, ale jak coś go zaatakuje to dłużny nie pozostaje, szczególnie jeśli jest to duży samiec...

Posted

Dzięki :)
Dzisiaj znowu miałam "miłe" spotkanie z facetem od wyrośniętego haszczaka... :roll: Widziałam, że był z psem na łące, więc odeszłam od niego bardzo daleko, bawiłam się z psami itd... No i podszedł do nas od tyłu, nie wiem skąd, nie widziałam go, stał i się gapił jak moje psy do niego lecą- nie zdążyłam wcześniej zareagować, nie miałam jak... Jetsana przyciągnęłam do siebie, zanim dobiegł do psa. Arni zdążył dobiec do psa, który go zaatakował, szybko go odwołałam, posadziłam koło siebie i czekałam, aż ten facet odejdzie.
Ten facet widział, że tam jesteśmy, nie wiem po co do nas przyszedł, skoro potem znowu wrócił na ławkę do swoich kumpli :roll: Ale jego piesek przecież nie jest agresywny :loveu:
Zrobiło się dzisiaj chłodniej i psy dostały jakiejś głupawki, nawet Jetsan ganiał z patykami i oczywiście zaczepiał Arniego. O dziwo Arni odwoływał się od zabawy z Jetsanem, bo z początku w ogóle nie reagował na moje wołanie...
No i moja praca z Jetsanem nad olewaniem psów poszła se w las... i jestem cholernie zła, że nie zauważyłam tego faceta wcześniej, Jetsan nigdy nie będzie posłusznym psem, ale mógłby chociaż te psy olewać...

Posted

Tak patrze i serce się kraje ,że ten park łączący zabrze i sośnice niszczą. skurkowańce jedne.
Też tam chodziłem z psami X lat.
Piękny Tybetan.
A Arni to całkiem możliwe ,że wyprodukowany w sośnicy w takim meliniarskim "bloczku" na ul.Sikorskiego. Tam własnie rodzina żuli ma/miała kilka takich owczarkowato-podobnych psów wszystkie bez ogonów.Pół dzikie ,żebrające pod oknami.
Czesto taka suka przychodziła pod mój blok co rusz z nowym podrośniętym szczeniakiem i szczekała pod oknami ,a ludzie rzucali jej żarcie.
I Arni z wyglądu pasowałby do tych psów. Średni ,ze szczątkowym ogonem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...