Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak wszystkich w schronisku...
Jedzenia u nas nie brakuje, psy są leczone, ale brakuje miejsca, schronisko nie jest duże, a psów jest ponad 300, miejsc na 180 może.
Adopcji ostatnio jest bardzo mało, dlatego 1 grudnia organizujemy akcję i wychodzimy z psiakami i ulotkami do miasta, by zachęcać do adopcji, stąd też wywiad w tv, w gazetach chyba też będą informacje na ten temat, mamy wydarzenie na facebooku...
Mamy nadzieję, że przyniesie to planowany skutek :)

Posted

Myślę, że w tym przypadku chyba lepiej jakby już była w schronisku, zostałaby wyleczona, a później zaadoptowana, niż jakby miała wrócić do "właściciela" któremu najwyraźniej choroba suki nie przeszkadza :roll:

Posted

[quote name='Naklejka']Jak wszystkich w schronisku...
Jedzenia u nas nie brakuje, psy są leczone, ale brakuje miejsca, schronisko nie jest duże, a psów jest ponad 300, miejsc na 180 może.
Adopcji ostatnio jest bardzo mało, dlatego 1 grudnia organizujemy akcję i wychodzimy z psiakami i ulotkami do miasta, by zachęcać do adopcji, stąd też wywiad w tv, w gazetach chyba też będą informacje na ten temat, mamy wydarzenie na facebooku...
Mamy nadzieję, że przyniesie to planowany skutek :)

gdzieś czytałam że maksimum! to 160.. :(

Też mam nadzieje że adopcje ruszą.. :)

Posted

Angi napisał(a):
gdzieś czytałam że maksimum! to 160.. :(

Też mam nadzieje że adopcje ruszą.. :)


Tak kiedyś stwierdzono, potem zmieniono na 180, sanepid chyba to określa?

Posted

Naklejka napisał(a):
Tak kiedyś stwierdzono, potem zmieniono na 180, sanepid chyba to określa?


A nie powiatowy lekarz weterynarii? Te 180 to już chyba maksimum z możliwych .
Kiedyś było określone że na 140 psów.

Sandra mówiła że byli z kontrolą i nie za wesoło.. A adopcje dalej stoją :(

Posted

Angi napisał(a):
A nie powiatowy lekarz weterynarii? Te 180 to już chyba maksimum z możliwych .
Kiedyś było określone że na 140 psów.

Sandra mówiła że byli z kontrolą i nie za wesoło.. A adopcje dalej stoją :(


Właśnie nie wiem, kto to ustala....
A czego się czepiali?

Posted

[quote name='Amber']Myślę, że w tym przypadku chyba lepiej jakby już była w schronisku, zostałaby wyleczona, a później zaadoptowana, niż jakby miała wrócić do "właściciela" któremu najwyraźniej choroba suki nie przeszkadza :roll:

Też tak myślę...
Hitlerka :lol:

Posted

Culineo napisał(a):
u nas jest dziennik elektroniczny więc ja osobiście nie muszę mówić mamie o ocenach.. :shake:

U mnie wychodzi wszystko na wywiadówkach, mamie czasem powiem co tam w szkole, bo ona mnie nigdy nie goni do nauki, raczej mi przeszkadza jak się uczę :eviltong: Bo co ty się tyle uczysz, a czego ty się znowu uczysz, psy się nudzą itd :eviltong:
Angi napisał(a):
uwielbiam ją! Kradnę :loveu:

A bier se ;)

Niektóre schroniskowce mają ładniejsze zdjęcia niż moje psy :placz: Nie umiem się zebrać na jakiś porządny spacer z aparatem, no i nie mam ładnego miejsca na zdjęcia, czekam na śnieg! :)

Posted

Naklejka napisał(a):
Bierzemy psy i jedziemy do schroniska na to pole :eviltong:
Jak będę u babci z psami to porobię im zdjęcia na polu, albo w górach, zobaczy się :)

no to jedziemy :diabloti:

Posted

A tu gdzieś bliżej nie ma pola? Łąka w parku odpada, to nie takie fajne pole jak na biskach :eviltong:
u mojej babci jest takie za płotem :) Widok z okna, z drugiego okna widać góry :)

Posted

Pojedziemy na jakieś pole, albo do jakiegoś innego lasu :eviltong: Bo Jetsan musi dobrze skojarzyć jazdę samochodem, póki co samochód= weterynarz= ucieczka :eviltong:
Jutro mam półmetek, średnio go widzę, no ale już trudno...

Posted

Arni to straszny lizus :eviltong:
Ojciec siedzi na podłodze, droczy się z Jetsanem, Arni się pcha mu pod pachę i warczy na Jetsana, gdy ten atakował ojca. Gdy ojciec opieprzyał Arniego, ten głupio się na niego gapił, po czym rzucił się z buziakiem (dosłownie, wyglądało to jak buziak :lol:), a potem skakał po ojcu i lizał go po twarzy, uszach... :lol: Dlatego Arni jeszcze nie wylądował w schronie, ale dostanie budę i łańcuch :evil_lol:

Pólmetek był straszny, jak już nam się udało wejść do tego klubu, to było w miarę, potańczyło się, pogadało, spotkałam starych znajomych. Ale potem zaś była masakra, próba odebrania kurtek z szatni i wyjścia z klubu. Bydło, bydło wszędzie... :roll: Do domu wracałam godzinę, bo żadne autobusy nie jeżdżą i położyłam się dopiero przed 5 :roll:

Posted

Aleks, te kości to z Będzina przywiezione, tam jest jakiś targ, na którym można kupić tanie mięso, kości dodają za darmo, a przed zamknięciem sprzedają wszystko za pół ceny ;)



Reszta potem :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...