Nutusia Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Po oplakatowaniu okolicy, w której znaleziono psiaka, otrzymaliśmy wiadomość, że piesek mieszka w zakładzie komunalnym. Wrócił do siebie, a jego szczęściu nie było końca! Jest tam kochany, ma doskonałą opiekę i bardzo dobre warunki. Lucas - pilnuj tego, co masz i więcej nie uciekaj! ;) Zakładam ten wątek z nadzieją, że już niedługo będziemy szukać domu dla tego biedaka... Cztery dni temu został przywieziony do naszych Doktorów, bo ktoś rzucił hasło, że nasza lecznica przyjmuje bezdomne psy. Otóż nie przyjmuje, ale... cóż było robić? Psiak pogryziony, przerażony - jak go odesłać do schroniska?... Doktor go pozszywał, zaopatrzył i... obserwuje. Psiak jest młodziutki, nie ma więcej niż rok! Jest nieduży - sięga dobrze przed kolano. Ma wadę wrodzoną w postaci lekkiego przodozgryzu i nie do końca wykształconej kości czaszki co powoduje, że nad czołem kość się kończy. Tam właśnie ma najpoważniejsze pogryzienia :( Gdy się na niego patrzy, na czole, nad okiem, pulsuje mu wyraźnie tętnica, która u normalnego psa byłaby schowana pod kością czaszki. Wczoraj, u psiaka wystąpiły objawy neurologiczne w postaci oczopląsu i zwężenia czegoś tam w oku (nie zapamiętałam...). Jest bardzo prawdopodobne, że w główce tego biedaka powstał krwiak. Na szczęście zmiany nie postępują, więc jest nadzieja, że krwiak się wchłonie samoczynnie. Psinek dostaje leki - Karsivan i sterydy. Ludzie, którzy go przywieźli obiecali oplakatować okolicę, bo psiak nie jest zabiedzony - możliwe, że się zgubił. Ale czy właściciel - jeśli w ogóle się znajdzie - będzie chciał go odebrać z lecznicy? Szczególnie w tym stanie?... Bidulek nie ma nawet imienia...:shake: Jest bardzo przerażony. Dwa dni nie jadł i nie pił. Na trzeci dzień na szczęście się "odblokował". Po 4 dniach, wyciągnięty z klatki trochę na siłę, dał się wyprowadzić na dwór, zrobił siusiu. Ale na każdy dźwięk przywiera do ziemi i się czołga - byle jak najszybciej do klatki - tylko tam się czuje w miarę bezpiecznie. Ale klatka w lecznicy do nie jest dobre miejsce dla psiaka po takim urazie. Klatka stoi w poczekalni, gdzie bez przerwy przychodzą nowi ludzie i zwierzęta, a on potrzebuje spokoju... DT, bo o DS nie marzę nawet na tę chwilę - byłby dla niego wybawieniem! A oto nasz bezimienny: Quote
Ellig Posted July 18, 2011 Posted July 18, 2011 Juz jestem...................................:(:(:( Quote
mari23 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Ellig napisał(a):Juz jestem...................................:(:(:( i ja także.... taka bieda ! serce pęka! może na Facebooku ktoś mógłby zrobić mu "wydarzenie" ? ja mam tam od niedawna profil, ale nie potrafię się tam poruszać, nie mam czasu na naukę "nowości" :( Quote
Ellig Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 mari23 napisał(a):i ja także.... taka bieda ! serce pęka! może na Facebooku ktoś mógłby zrobić mu "wydarzenie" ? ja mam tam od niedawna profil, ale nie potrafię się tam poruszać, nie mam czasu na naukę "nowości" :( Za wczesnie na FB, musimy poczekac jakie beda rokowania...................... Quote
Nutusia Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 Dziękuję Marysiu, że zajrzałaś. Wydarzenie pewnikiem mu zrobimy. Na razie czekamy jeszcze kilka dni na wieści od Doktora o jego stanie zdrowia. Na tym etapie nie ma co mu szukać domu - chyba, że tymczasowego... Quote
Kociabanda2 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 mam już tyle tych wątków w subskrypcjach, że nie nadążam wszystkich śledzić, ale zapisuję sobie z mocnym postanowieniem, że to już ostatni... poczytam trochę później o tym ślicznym kudłatku... Quote
Nutusia Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 Dzięki Kociabanda za odwiedziny. Na szczęście na psy od naszych doktorów nie trzeba zbierać kasy, nie jest potrzebny hotel. Potrzebny jest TYLKO dom... Teraz najważniejsze jest, żeby ustąpiły objawy neurologiczne i żeby rudasek doszedł do jako takiej równowagi psychicznej. Jest niewielki, młody i ładny - czyli same atuty przy szukaniu domu... Quote
santino Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Jestem. Trzeba się poważnie zastanowić nad imieniem. Domu nie ma, ale imię musi być! Quote
santino Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 A może Feliz? Po hiszpańsku to znaczy "szczęśliwy" ---> na przekór wszystkiemu! Quote
Nutusia Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 Cenna inicjatywa! :) Jestem bardzo zdziwiona, że w lecznicy jeszcze mu imienia nie nadali, bo zazwyczaj tylko spojrzą i już wiedzą kto do nich "zawitał"... :) Quote
Ellig Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 [quote name='santino']A może Feliz? Po hiszpańsku to znaczy "szczęśliwy" ---> na przekór wszystkiemu! Cudnie!:):):) Quote
Ewa Marta Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Ale biduś:-( Czy te plakaty w końcu wiszą? Bo może rzeczywiście komus się zgubił i ktoś go szuka? Quote
Ellig Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Nutusia napisał(a):Dzięki Kociabanda za odwiedziny. Na szczęście na psy od naszych doktorów nie trzeba zbierać kasy, nie jest potrzebny hotel. Potrzebny jest TYLKO dom... Teraz najważniejsze jest, żeby ustąpiły objawy neurologiczne i żeby rudasek doszedł do jako takiej równowagi psychicznej. Jest niewielki, młody i ładny - czyli same atuty przy szukaniu domu... Bardzo mi go zal, to taki ladny psiak................. Quote
mmd Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 Śliczny - taki mały lew. Trzeba czekać to czekamy. Quote
Nutusia Posted July 19, 2011 Author Posted July 19, 2011 Dzięki, że jesteście! Czyli co? Feliz, po naszemu Felek? :) Tak przekazać Doktorowi, żeby zaczęli go nazywać wreszcie?... Quote
Kociabanda2 Posted July 19, 2011 Posted July 19, 2011 dopiero przeczytałam... co za bidulek :( :( :( Quote
malagos Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 Jak sie ma psiaczek? Udaje sie już go wyprowadzać na spacerki? Quote
Nutusia Posted July 20, 2011 Author Posted July 20, 2011 Właśnie dzwoniłam do lecznicy... Powiem tak - nie ma zmian na gorsze, a to już jest co najmniej połowa sukcesu! :multi: Nadal dostaje leki - antybiotyki ze względu na rany po pogryzieniu, witaminy ze względu na układ nerwowy, coś tam na krążenie, gdyby rzeczywiście był krwiak, żeby się szybciej wchłonął. Wychodzi na spacerki i załatwia się tylko poza klatką. Oczopląs nie powrócił, na szczęście. Ale wczoraj był taki przypadek, że jakoś zsunęła mu się obróżka i przed wyjściem na spacer trzeba było ją zapiąć. Ponieważ Felicjan szczerzył ząbki, panie Doktorki założyły mu kaganiec w trosce o własne bezpieczeństwo (nie był jeszcze szczepiony na wściekliznę, bo jest za słaby). Ta "ingerencja" przyprawiła go o taki stres, że jeszcze chwilę po spacerku potrząsał nerwowo główką. Jeszcze się musimy uzbroić w cierpliwość na kilka dni - Doktory będą go nadal bacznie obserwować. Za kilka dni znów zadzwonię i przekażę wieści... Quote
Kociabanda2 Posted July 20, 2011 Posted July 20, 2011 o rety... :( Strasznie biedak zestresowany :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.