Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

witam, parę dni temu zabrałam ze schroniska małego, rocznego pieska. Wszystko na pozór było w porządku, piesek był w boksie baaardzo spokojny ale nie wystraszony i bardzo smutny. Wybrałam go bo wydawał mi się najspokojniejszy ze wszystkich psów. Przyjaźnie merdał ogonkiem i nie zwracał uwagi na inne psy. Po powrocie do domu okazało się, że od razu zaprzyjaźnił się z moją starą kotką...I wydawało by się, że historia znalazła szczęśliwe zakończenie ale tak nie jest. Okazało się, że piesek jest bardzo agresywny do innych psów, jak tylko jakiegoś widzi na spacerze od razu próbuje się na niego rzucić i gryźć. To dla mnie duży problem bo mieszkam w okolicy gdzie jest dużo psów i nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Już ugryzł jednego psa.W domu jest bardzo spokojny ale jak tylko wychodzi na spacer to jest tragedia. Dużo z nim spaceruję, biega swobodnie po polach, chce go wyszaleć ale to nic nie pomaga. Co mam zrobić? Zapomniałam dodać, że wybrałam małego kundelka dlatego aby moja 11letnia córka mogła również swobodnie wychodzić z nim na spacer...Niestety nie jest to możliwe. Kiedy przyszła jej koleżanka na wspólny spacer z pieskami od razu się na niego rzucił i ugryzł.

Posted

Coraz częściej okazuje się, że z psem trzeba po prostu pracować - nawet z tymi, wydawałoby się, "bezproblemowymi" i "samoobsługowymi" ;)

Czy pies jest wykastrowany? Rzuca się na samce, suki, czy wszystko mu jedno? Rzuca się na smyczy czy jak biega luzem także?

Moim zdaniem nie powinniście go puszczać luzem - można kupić 10m czy nawet dłuższą linkę/taśmę treningową i na niej puszczać psa, bo wtedy macie go pod kontrolą a można go wybiegać. Uczcie go zabawy z Wami, aportowania, komend, z lektur polecam np. książki pani Mrzewińskiej - napisane bardzo fajnym językiem, co prawda w większości odnoszą się do szczeniaków, ale na dorosłe psy też działa, sprawdziłam ;)

Kiedy już pies zacznie z Wami współpracować i się na Was skupiać, wtedy komendy przenosicie na dwór i wymagacie ich egzekwowania. Krzyki i zakazy nie pomogą, bo pies nie zna znaczenia ludzkich słów dopóki mu ich nie wyjaśnicie :) Znacznie lepsze zwłaszcza w początkowej fazie nauki są nagrody za wykonywaną przez psa "pracę", ale stosowane w umiejętny sposób - nie można psu machać parówką przed nosem prosząc go o to, żeby usiadł ;)

Niech córka nie wychodzi z psem sama, dopóki nie opanujecie zachowań psa. Czy koleżanka córki z psem weszła do Waszego mieszkania? Psy zapoznaje się zawsze na neutralnym gruncie, w przeciwnym wypadku mało który pies nie zaatakuje "intruza".

Posted

Dziękuję za pomoc :)
Pies rzuca się zarówno na psy jak i suki ale to jest loteria. Chodzę z nim na smyczy i psy które znajdują się za ogrodzeniem go cieszą, skacze radośnie. Ale psy na smyczach i puszczone luzem wywołują w nim nadal agresję. Zaczyna się od warczenia i szarpania w stronę psa, kiedy pies się zbliża jest jedno wielkie szczekanie i próba gryzienia. Nie mam odwagi wyjść z nim bez smyczy (tylko w miejscach gdzie mam pewność, że nie ma psów pozwalam bu biegać) tak więc wszystkie jego ataki są na smyczy. Koleżanka córki stała na klatce a on do niej wybiegł i próbował gryźć szczeniaka, którego miała na rękach.
To fakt pies nie zna żadnych komend, reaguje jedynie na "stój" i "chodź do mnie"-musiał być tego nauczony. Reaguje i zatrzymuje się i wraca ale nie zawsze obawiam się, że moje "stój" nie pomogło by gdyby zobaczył psa.
Myślę o kastracji, czy mam pewność, że to zmniejszy jego agresję?

Posted

Pies ma klasyczną agresję na tle lękowym. On boi się psów - stąd zawczasu reaguje agresją, chcąc uprzedzić atak. Psów za siatką się nie boi bo wie że go nie dosięgną - inne budzą lęk bo mogą podejść i to wywołuje agresję. To częste u psów ze schroniska, które często w kojcach są gryzione przez silniejsze i miesiącami albo latami muszą o wszystko rywalizować.

Zacznij uczyć psa poleceń w domu i pracuj z nim na spacerach, początkowo w dużej odległości od psów, nagradzając smakołykami czy ulubioną zabawką, i stopniowo zmniejszaj dystans. Nagradzaj zawsze spokojną reakcję na psy, te za płotem też. Staraj się skupiać na sobie uwagę psa, jak mija Was ktoś z psem na smyczy staraj się znajdować pomiędzy Twoim psem a tamtym i cały czas wymagaj skupiania uwagi na Tobie, zabawce, smakołyku, komendzie. Jak nie dajecie rady - zwiększajcie odległość w jakiej ćwiczycie - żeby psu udawało się opanować, a Ty żebyś miała za co go nagrodzić.

Z kastracją bym poczekała - agresja lękowa to jeden z nielicznych rodzajów agresji, przy którym kastracja może nasilić problem. Zabieg pomaga przy psach zbyt pewnych siebie, szukających zaczepki, rywalizujących z innymi psami - trochę zmniejsza ich pewność siebie, chęć zaczepek - u Was problemem jest brak pewności siebie psa, więc kastracja na tym etapie bardziej zaszkodzi niż pomoże. Można o niej pomyśleć jak już wypracujecie lepsze zachowanie i poradzicie sobie z lękami.

No i oczywiście pies z takim problemem nie powinien być wyprowadzany przez dziecko bez nadzoru.

Pies atakuje psy większe czy niezależnie od ich wielkości?
Znacie kogoś z bardzo łagodnym, opanowanym psem, z kim moglibyście poćwiczyć z Waszym - nawet niekoniecznie puszczać do zabawy, tylko żeby tamten mógł służyć za statystę w pobliżu gdy Ty pracujesz ze swoim?

Posted

Pies atakuje wszystkie psy, duże i małe, suki też. Jeśli one znajdują się w znacznej odległości nie zwraca na nie uwagi, kiedy się zbliżają to on nieruchomieje, wyczuwam w nim napięcie a potem się zaczyna. Reaguje też agresją kiedy słyszy jak ktoś woła swojego psa, zaczyna warczeć i szybko wzrokiem go szukać oraz szarpie się w jego stronę. On był w schronisku niecały miesiąc. Robię tak na spacerach, że kiedy widzę, że w pobliżu jest pies i mój zaczyna się denerwować to skupiam na sobie jego uwagę. Ale to pomaga na chwilę, staram się go nagradzać jeśli jest grzeczny w stosunku do innego psa. Czy to w ogóle (oczywiście przy mojej pracy) mu przejdzie? Czy jest możliwe, że już zawsze będzie tak reagował? Chciałabym mieć psa któremu mogę ufać, a nie psa który zagryzie wszystkie psy sąsiadów.
Aha i zastanawiam się też dlaczego na Yorka sąsiadów reaguje już z bardzo dużej odległości, kiedy tylko go widzi od razu się szarpie. Czy takie odwracanie uwagi też pomoże zlikwidować problem w tym przypadku czy tylko chwilowo pies będzie spokojniejszy?

Posted

Pracuj z nim tak jak pisałam, codziennie, najlepiej na każdym spacerze, ale i nie godzinami tylko w krótkich, kilkuminutowych sesjach. Zaczynaj z odległością, z której nie zwraca na psa uwagi - dobrze że taka w ogóle jest ;) Poza tym piszesz, że skupianie uwagi pomaga na chwilę - też super, bo są psy do których w amoku nic nie dociera nawet na sekundę.
Bierz na spacer ulubioną zabawkę psa, której nie dostaje na codzień, ulubione smakołyki i nimi odwracaj uwagę - najlepiej zanim pies zacznie się rzucać.
W domu możesz ćwiczyć patrzenie Ci w oczy na polecenie "patrz" czy podobne - mówisz to do psa i kiedy spojrzy natychmiast nagradzasz żarciem, potem stopniowo wydłużasz czas między komendą i spojrzeniem a nagrodą - przyda się przy mijaniu jakiegoś psa.

Pies jest młody, nawet teraz nie najgorzej na Ciebie reaguje, popracujesz kilka tygodni/miesięcy i może być zupełnie innym psem.
Staraj się szczególnie go chronić przed nachalnymi czy agresywnymi psami, bo takie sytuacje niestety pogarszają problemy takie jak u Twojego psa. Nie odpędzaj psów krzykiem czy tupaniem, bo to nakręci i Twojego psa, że to wróg i trzeba mu dosolić - lepiej nosić na spacer w kieszeni gruby łańcuch zwinięty w kulkę czy kolczatkę i kiedy będzie do Was biegł obcy pies w enigmatycznych zamiarach, rzucić mu to pod nogi - brzęk pod nogami zwykle zniechęca psy do kontynuowania wycieczki w Waszą stronę, a Twojego psa pewnie nie będzie to nakręcać tak, jakby było gdybyś oganiała się krzykiem i tupaniem.

Posted

Co do skupiania na mnie uwagi to mogę napisać, że w domu cały czas patrzy na mnie :) Nauczył się już "siad" i "daj łapę" i trochę "zostań" Ćwiczę z nim np tak, że każde mu stać a sama wychodzę z domu i mam otwarte drzwi. I on czeka :) Boję się, żeby nie wybiegł z domu kiedy ktoś otworzy drzwi (mieszkam w takim bloku, że drzwi wejściowe są zawsze otwarte i zamykane na noc dopiero-i boję się, że wybiegnie i nieszczęście gotowe) w domu jest bardzo posłuszny i poddany, nieraz jak się do niego zbliżam kładzie się ze strachu na plecach i macha ogonkiem. Staram się jak najłagodniej z nim obchodzić ale on się jeszcze boi. Co do ludzi to jest bardzo łagodny i przyjacielski, z moją kotką śpi na jednym kocu ale problem jest z psami. Czyli jeśli on mnie w jakimś tam stopniu słucha jest możliwe, że wyleczę go z tego lęku przed psami i już nawet nie chodzi mi o to, że z każdym napotkanym ma się bawićale bardziej o to, żeby w ogóle nie zwracał na nie uwagi i był obojętny nawet jeśli podejdą.
A tak wygląda Cekin :)


ImageShack.us

Posted

Różyczko, jeśli psiak zwraca na Ciebie uwagę w domu to zacznij to wzmacniać (najszybciej żarciem, możesz "spalać miskę" czyli dawać z ręki całą porcję karmy za coś, albo wykorzystać inne smakołyki - nie da się ukryć, że psy to materialiści :lol:), wybierz sobie słowo oznaczające "lubię, kiedy tak się zachowujesz" czyli np.: dobrze, dobry piesek, yes czy co Ci tam przychodzi do głowy i jeśli pies robi coś zgodnie z Twoimi oczekiwaniami - nagradzaj to przede wszystkim słowem, żarciem, zabawą, zabawką. Po jakimś czasie nawet gdy nie będziesz miała pod ręką nic "ciekawego" będziesz mogła psa nagrodzić pochwałą, pieszczotami. Tak jak pisała Martens, ucz psiaka najpierw w domu a później powoli "wynoś" komendy na dwór, ale uważaj na rozproszenia - gdy rzucisz psa na zbyt głęboką wodę, możesz spalić komendę i pies przestanie ją poprawnie wykonywać.

Skoro psiaczek się na Tobie skupia a Ty masz dużo chęci do pracy z nim - na pewno będzie postęp :) Ja już od roku pracuję ze swoją suką, miałam podobne problemy, teraz jestem w stanie ją w 98%przypadków opanować nawet jak jest luzem - nie wystartuje do psa. Na początku rzucała się do każdego mijanego.

A, jeszcze jedno - nie "ciumkaj" do niego, nie pocieszaj, kiedy wydaje Ci się przestraszony - to tylko wzmacnia zachowania lękowe, bo pies widzi, że przewodnik się nad nim rozczula, więc widocznie naprawdę jest się czego bać. Lepiej zawołać psa do siebie, spróbować się bawić jakąś zabawką, wydać parę poleceń, ignorować lękowe jazdy.

Posted

Dziękuję za rady:) Sama bym sobie chyba nie poradziła.
Zawsze miałam koty, na psach nie znam się zbyt dobrze, dlatego starałam się wybrać psa spokojnego, ale nie wyszło. A mam pytanie? Jak karać i czy w ogóle jeśli pies wykazuje agresję na innego psa gdy ten jest w pobliżu? Mam na myśli pies reaguje agresją ja odwracam (staram się) jego uwagę, drugi pies odchodzi i czy wtedy nagrodzić? Raczej nie, więc jak ukarać psa w sensie, żeby widział, że takie zachowanie jest nie odpowiednie, czy po prostu to zignorować i iść dalej, zupełnie tego nie wiem :(
Aha i jeszcze mam jedno pytanie, na które zupełnie nie znam odpowiedzi. Ja wzięłam psiaka ze schroniska, na mnie skupia uwagę,ja z nim ćwiczę. On męża zupełnie ignoruje, w sensie jest bo jest. Czy jeśli tylko ja z nim ćwiczę to będzie słuchał komend wydawanych przeze mnie czy jeśli córka czy mąż je wypowiedzą to też zareaguje i będzie ich słuchał. Nie chodzi mi tu o jakieś "daj łapę" bo to normalne ale w sytuacji agresywnego zachowania jeśli krzykną "stój" to rzeczywiście to zrobi.

Posted

RÓŻYCZKA . napisał(a):

Aha i jeszcze mam jedno pytanie, na które zupełnie nie znam odpowiedzi. Ja wzięłam psiaka ze schroniska, na mnie skupia uwagę,ja z nim ćwiczę. On męża zupełnie ignoruje, w sensie jest bo jest. Czy jeśli tylko ja z nim ćwiczę to będzie słuchał komend wydawanych przeze mnie czy jeśli córka czy mąż je wypowiedzą to też zareaguje i będzie ich słuchał. Nie chodzi mi tu o jakieś "daj łapę" bo to normalne ale w sytuacji agresywnego zachowania jeśli krzykną "stój" to rzeczywiście to zrobi.


Najlepiej byłoby, żeby z psem ćwiczyli wszyscy, dla dziecka to może być świetna zabawa :)

Posted

Dziękuję bardzo.
Ale dalej nie wiem jak go karać czy nie karać i jak mu pokazać, że takie zachowanie jest złe i mi nie odpowiada. Dziś na spacerze nagle wyrósł nam pies (luzem) właściciela nie było, ale znam tego pieska i wiem, że jest spokojny. Mój oczywiście zaczął się do niego szarpać i warczeć, instynktownie zaczęłam krzyczeć "nie wolno, nie wolno" i on się skupił na mnie ale potem znowu zaczął warczeć i to trwało jakiś czas naprzemiennie i czy w tych odstępach kiedy jest spokojny nagradzać (ja to robiłam tylko słownie) ale nie wiem czy to dobrze czy nie.

Posted

RÓŻYCZKA . napisał(a):
Dziś na spacerze nagle wyrósł nam pies (luzem) właściciela nie było, ale znam tego pieska i wiem, że jest spokojny. Mój oczywiście zaczął się do niego szarpać i warczeć, instynktownie zaczęłam krzyczeć "nie wolno, nie wolno" i on się skupił na mnie ale potem znowu zaczął warczeć i to trwało jakiś czas naprzemiennie i czy w tych odstępach kiedy jest spokojny nagradzać (ja to robiłam tylko słownie) ale nie wiem czy to dobrze czy nie.


Może wtedy spróbuj go skupić na sobie, ale czymś pozytywnym, zabawka smaczkiem itp, wykorzystać ten moment nieuwagi i odejść z miejsca gdzie jest pies. Z nagrodą musisz dokładnie trafić w moment kiedy pies jest spokojny, żeby przez pomyłkę nie nagrodzić warczenia.
Jak mój pies był młodszy to chciał biegać za samochodami i rowerami więc jak tylko zobaczyłam nadjeżdżający samochód czy rower pokazywałam mu smaczki, kazałam siadać czy iść przy nodze, gdy nie popatrzył na przejeżdżające auto dawałam ten smaczek. Po pewnym czasie nie zwracał już na auta w ogóle uwagi. Jeszcze mam ten problem z psami za ogrodzeniem, bo to silniejszy bodziec, one strasznie ujadają a Frodo chce dojść do każdego. Robię to samo, daje smaczki i skupiam na sobie póki nie miniemy psa. Trochę już skutkuje. Może tez tak spróbuj.

Posted

Dziękuję. I właśnie tu mam problem, że nie wiem kiedy nagrodzić, żeby on nie odebrał tego jako nagrodę za warczenie. A czy takie odwracanie uwagi wyleczy go? Dla mnie nie jest największym problemem na chwilę obecną to, że on atakuje psy kiedy jest ze mną na smyczy (jest to pies mały i przy mnie krzywdy nie zrobi) ale największym problemem jest to, że on w ogóle je atakuje. Chciałabym go jakoś wyleczyć, pokazać mu, że psów nie należy się bać, że większość z tych które przechodzą obok nie zrobi mu krzywdy. w przyszłości jeśli nawet przez nieuwagę wyjdzie z domu (różnie bywa) chciałabym mieć pewność, że nie zaatakuje innego psa.

Posted

a ja bym proponowala szkoleniowca...zeby juz nie popelniac wiecej bledow...Skad jestes?Moze doradzimy kogos sensownego?
Samo odwracanie uwagi moze wogole nie zadzialac jesli pies sie zbytnio nakreci.Najpierw to kup kaganiec,zeby zaden przypadkowy pies nie ucierpial i probuj kontrolowac swoje reakcje bo moze podswiadomie tez wzmacniasz strach np spinajac sie,szarpiac smycz,probujac zapobiec atakowi a tak naprawde mozesz go tez nakrecac.Macie jakiegos zaprzyjaznionego lagodnego psa?Moze znajomy ktos ma?
Fajnie by bylo popracowac wlasnie przy psie drugim.Najpierw z bardzo duzej odleglosci,pozniej jak bedzie coraz lepiej probowac dystans zmniejszac az dojdziecie do chodzenia za soba i kolo siebie...

Posted

Jestem z Sosnowca.
Mam kaganiec. Staram się być spokojna kiedy w pobliżu jest inny pies ale może tylko mi się tak wydaje.
Chętnie poszłabym na jakieś szkolenie lub zaprosiła behawiorystę czy coś w tym rodzaju.wiem jedno, mieszkam w takiej okolicy, że takie zachowanie psa jest niedopuszczalne, i boję się, że jeśli nie uda mi się mu pomóc, to będzie ciężko. Wczoraj był piesek statysta i udało się go opanować do tego stopnia, że stał koło niego i już nie zwracał uwagi. W drodze do domu znów rzucał się na inne psy.

Posted

na slasku masz sporo szkol
pare znalazlam
http://www.miastopokoju.republika.pl/szkolenia.html
http://www.favore.pl/181212_lapu-capu-pozytywne-szkolenie-psow-katowice-tychy-sosnowiec-bedzin-zabrze-slaskie.html
http://dog-show-handling.pl.tl/Pos%26%23322%3Busze%26%23324%3Bstwo.htm
Indywidualna Tresura Psów R. Wieczorek


  • 41-214 Sosnowiec, gen. Hallera 6/29
  • Tel.: (32) 2913250

osobiscie poszla ym do tej hodowli gdzie szkola psy...Wydaje mi sie ze ludzie beda miec pojecie i praktyke przede wszystkim i szybko ci pomoga z psem.

Posted

RÓŻYCZKA . napisał(a):
Dziękuję. I właśnie tu mam problem, że nie wiem kiedy nagrodzić, żeby on nie odebrał tego jako nagrodę za warczenie.

Nagradza się natychmiast po pożądanym zachowani, jak najszybciej. Jeśli ma się z tm problem to mozna używać klikera, który szybko zaznaczy dobre zachowanie w momencie jego trwania, a tuż po tym już spokojnie można dać smaczka.

Posted

Zasłoń psa sobą. Oczywiście może próbować Cię wymijać, ale możesz wypróbować ten sposób: gdy widzisz psa, co gorsza, gdy się zbliża, stajesz w rozkroku przed swoim psem, wyciągasz do tamtego rękę i tym samym dajesz mu sygnał stop. Pies musi uwierzyć, że go obronisz, nawet, jeśli to praktycznie byłoby niemożliwe :D (on tego nie wie, że nie dałabyś rady agresywnemu owczarkowi i nie musi wiedzieć). Nagradzasz najmniejszą zmianę na lepsze, każde dobre zachowanie. Dobrze byłoby znaleźć psa, który jest tzw. "skałą" i nie będzie zwracał uwagi na szczekanie Twojego psa i rzucanie się w jego stronę. Zacznijcie od dużego dystansu najlepiej w miejscu, gdzie trudno o inne rozproszenia i jedzcie sobie smakołyki. Potem zmniejszajcie odległość. Niech ma chociaż dwóch psich przyjaciół, którzy w razie szczeknięcia odejdą i nie odpowiedzą tym samym. Postaraj się być oporą dla psa.

Posted

dziękuj bardzo. Bez Was nie dałabym rady.
mam pytanie jeszcze jedno, czy ktoś może mi na nie odpowiedzieć? Byłam teraz na wsi dwa dni i pies biegał swobodnie. w sumie odwiedziły nas nieproszone trzy psy (nie suki tylko psy) i mój Cekin był zdenerwowany ale do każdego podbiegł, warczał, powąchał i dał sobie spokój. Po tym zdarzeniu stwierdzam, że pies jest agresywny szczególnie na smyczy bo wtedy próbuje gryźć bez żadnego wąchania itd. dlaczego?

Posted

Psy bez smyczy mają większe pole manewru niż na niej. Ogólnie rzecz ujmując normalny psychicznie, puszczony luzem pies nie będzie dążył do krwawej jatki co okazję, jeżeli będzie mógł, będzie unikał bezpośredniej konfrontacji, odstawiając "teatr" - warczenie, mruczenie, jeżenie sierści, puszenie się, pokazywanie zębów, ale także wysyłając sygnały uspokajające i inne, czasem "nawrzeszczy" na innego psa, czasem psy się pookładają łapami i poplują ale żadnemu nie stanie się zazwyczaj nic poważnego. Natomiast na smyczy może być różnie - pies może być albo pewniejszy siebie i fikać do innych, albo będzie się czuł przytłoczony i niepewny, bo nie ma jak uciec, więc na wszelki wypadek będzie się rzucał pierwszy. Ten ostatni mechanizm doskonale sobie wypracowała moja suka zresztą. Na dzień dzisiejszy jesteśmy w stanie minąć spokojnie większość psów na luźnej smyczy, no chyba, że mijamy właśnie "jazgotki" - wtedy suka się jeszcze czasem spina, ale jestem w stanie nad nią zapanować, bo już nie wpada w amok jak kiedyś.

Posted

Dziękuję, za rady, stosuje się do nich i widzę już poprawę.
Ale pojawił się kolejny problem :( Niestety urlop się skończył i musiałam wrócić do pracy. Co się okazało pod moją nieobecność pies strasznie wyje, szczeka, piszczy :( ogólnie jest sam w domu około 5 godzin ale nie daje żyć sąsiadom. Zostawiam mu mnóstwo zabawek, kostek, innych smaczków ale on się tym wogóle nie zajmuje tylko piszczy i drapie drzwi wejściowe. Sama już nie wiem co mam robić, może ktoś i tym razem mi pomoże :(

Posted

To wymaga cierpliwości od Ciebie i wystawienia na zewnątrz krzesła, stolika i książki :P ja bym to przeprowadziła w następujący sposób: wychodzisz najpierw na minutę (zbierasz się jak do pracy), potem 5min, 10, 15. Nie traktuj tych czasów dosłownie - wracaj, gdy się uciszy. Najpierw od razu w pierwszej sekundzie ciszy, a potem możesz to wydłużać. Wracając dawaj mu nagrodę, chociaż myślę, że sama Ty powinnaś wystarczyć. Sama nie mam z tym problemu, ale wiem że metody krok po kroku i chwalenie dobrych zachowań działają, więc musisz sama też zacząć wymyślać różne rozwiązania. Metody z internetu niekoniecznie muszą się sprawdzić skoro nikt nie zna Twojego psa. ;)

Posted

RÓŻYCZKA . napisał(a):
Dziękuję, za rady, stosuje się do nich i widzę już poprawę.
Ale pojawił się kolejny problem :( Niestety urlop się skończył i musiałam wrócić do pracy. Co się okazało pod moją nieobecność pies strasznie wyje, szczeka, piszczy :( ogólnie jest sam w domu około 5 godzin ale nie daje żyć sąsiadom. Zostawiam mu mnóstwo zabawek, kostek, innych smaczków ale on się tym wogóle nie zajmuje tylko piszczy i drapie drzwi wejściowe. Sama już nie wiem co mam robić, może ktoś i tym razem mi pomoże :(

Cwicz z psiakiem tj wyzej napisano ,ale np.po powrocie do domu czy to po 5 min,czy po 10 min,czy po 5 godzinach nie witaj sie z psem ,ignoruj go
Poza tym ,moze masz sasiadke co wyszla by z psem po kilku godzinach ,albo by zabrala do siebie do domu

Posted

Ignorowanie psa nic nie da, jak to ktoś w innym temacie napisał - to jedynie sprawia, że inne psy z którymi MOŻNA się witać są fajniejsze, a Ty masz go w czterech literach, nie mówię o tym, żeby pies wchodził Ci na głowę, wystarczy pogłaskać czy powiedzieć miłe słowo. Witanie się to umacnianie Waszych relacji, a nie żadna dominacja psa nad Tobą.

Posted

Zawsze ogarnia mnie wątpliwość gdy czytam o pracy z agresywnym psem - by stopniowo zwiększać odległość od wyzwalacza. To bardzo piękne lecz nierealne - w jakim mieście jest to możliwe, zwykle trzeba mijać na spacerze wiele psów (wspaniałe są sytuacje z tymi biegającymi luzem), psy wychodzą niemal zza każdego rogu.

Różyczka, pomyśl o szkoleniowcu, będzie prościej, oszczędzisz nerwów sobie i psu.


http://www.marekfryc.pl/index.html

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...