Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 975
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

przestańcie, cicho sza! ja się już denerwuję, co to będzie. Na wszelki wypadek podjadę tam wcześniej by z nim wyjść i dowiedzieć się o wyniki badań.

Posted

trzeba dalej trzymac kciuki (ale nie nerwowo:lol: )
wieczorem będzie wiadomo. państwo byli, ale weci zajęci, bo mają operację. pani przyjedzie jeszcze raz, bo chce pogadać z wetem o Finku.

Posted

dokładnie tak. kandydaci idealni, chcą przygarnąć psa najbardziej potrzebującego. Psa obejrzeli, chciali się dowiedzieć czegoś od lekarza, ale w lecznicy trwał zabieg (co 15 minut mówiono nam, że jeszcze 15 minut i tak spędziliśmy półtorej godziny).
Teraz trzeba trzymać kciuki, by pani się nie zawahała...

Posted

Z pozytywnych informacji, to nowe badania Fina wskazują na chwilową infekcję pęcherza, a nie na przewlekłą chorobę... :multi: Fin w nastroju wybornym, spacerowicz, że aż miło... Przyniosłam mu tym razem kurczaka i marchewę z kluchami (a nie ryżem), pomna słów weta, że na ryżu to jeszcze nikt nie utył... Wmłócił (część, bo zaniosłam gar wielgachny, więc nie dałam mu wszystkiego), że aż miło... Na zdrowy rozum, to uważam, że nie ma się co marwtić o małe przybieranie na wadze... Weci dawkują mu jedzenie małymi porcjami, wiadomo, że nie wolno tak od razu dawać dużo, bo by się chłopina przekręcił... No i jechał od początku na ryżu.... To co tu się dziwić.

Posted

ale beam mi mówiła,ze pani wczoraj wieczorem dzwoniła do niej. miała dzwonić do weta, by wypytać o Finka - czy to znaczy, że do weta nie zadzwoniła?może zajęta była. jak do beam dzwoniła, to w robocie jeszcze była. trzeba wierzyć mocno, bo taki domek sam z nieba nie spada...

Posted

to ja już wyjaśniam.
Pani wczoraj dzwoniła do beam, a potem do lecznicy. Tam wet jej wszystko o Finie opowiedział, niestety jego zeznania kompletnie różniły się od moich: stwierdził, że Fin nie ma kamicy nerkowej, że to po prostu zagłodzenie, które doprowadziło do złego funkcjonowania nerek.
Jestem wściekła, bo nie dość, że wyszłam na kretynkę (lub co gorsza oszustkę), to jeszcze kupowałam Finowi specjalistyczną karmę dla nerkowców zupełnie niepotrzebnie.
Jutro po południu pani ma pojechać do lecznicy, pojadę z nią i pogadamy na spokojnie z wetem. Przed podjęciem decyzji o adopcji pani może skonsultować się jeszcze z jakimś innym wetem, bo w tej lecznicy porozumienie jest baaardzo trudne.

Posted

[quote name='gdgt']to ja już wyjaśniam.
Pani wczoraj dzwoniła do beam, a potem do lecznicy. Tam wet jej wszystko o Finie opowiedział, niestety jego zeznania kompletnie różniły się od moich: stwierdził, że Fin nie ma kamicy nerkowej, że to po prostu zagłodzenie, które doprowadziło do złego funkcjonowania nerek.
Jestem wściekła, bo nie dość, że wyszłam na kretynkę (lub co gorsza oszustkę), to jeszcze kupowałam Finowi specjalistyczną karmę dla nerkowców zupełnie niepotrzebnie.
Jutro po południu pani ma pojechać do lecznicy, pojadę z nią i pogadamy na spokojnie z wetem. Przed podjęciem decyzji o adopcji pani może skonsultować się jeszcze z jakimś innym wetem, bo w tej lecznicy porozumienie jest baaardzo trudne.

Przecież dopiero wczoraj były nowe wyniki Fina. Czyli dopiero wczoraj się okazało, że to jednak nie kamica. A karma z pewnością pomogła mu w powrocie do zdrowia. W końcu ma chory pęcherz, a nie zapalenie zatok np... A Pani chętna na Fina jest chyba trochę niepoważna, umawiała się wczoraj wieczorem, telefonicznie z P. Maćkiem na odbiór Fina na dzisiaj, a nie na jutro... :roll:
Jutro P. Maciek nie ma dyżuru! Zostawił natomiast szczegółową "rozpiskę" na temat leczenia Fina, jego badania, kartę choroby etc... Gdyby Pani jednak chciała koniecznie pogadać osobiście z Panem Maćkiem, to P. Maciek zaprasza we wtorek.

PAMIĘTAJCIE, PROSZĘ, ŻE W LECZNICY SĄ OBECNIE SAMI NOWI PRACOWNICY (Z WYJĄTKIEM P. MAĆKA I P. PIOTRA), więc faktycznie może dochodzic do jakiś nieporozumień czy niefortunnych i niezamierzonych przekłamań.
Ale nie znaczy to, że mamy sobie pozwalać na jakieś negatywne uwagi
na temat tej lecznicy na forum! Jak się komuś nie podoba, może przecież
wozić psy z Ostrowi do jakiejkolwiek innej lecznicy...(gdgt - to nie do Ciebie, tylko tak ogólnie do wszystkich i na zapas...)

Ja zawlokłam tam mojego Brave'a w lutym tego roku (jak jeszcze nie był ani moim ani Brave'm), całkiem przez przypadek... I tak jakoś mi się spodobało...
Wielka w tym zasługa podówczesnej "załogi", z której pozostał tylko p. Maciek... A co do diagnozy "kamicowej" - mojemu Brave'wi groziła amputacja łapy... To co? Moze sie powinnam obrazić, że mu ją jednak Weci z Tatarka uratowali? :razz:

Posted

przyjaciel_koni napisał(a):
KingaW - musisz się obrazić i idź reklamować (to odnośnie łapy Twojego psiaka). :evil_lol: Lece, pędze!

Czyli wciąż nie wiadomo, czy Pani naprawdę chce Fina ?????
Jakiś lekki bałagan się zrobił, ale niepokój jest duży.


No bo śmy się napaliły jak szczerbaty na suchara na te adopcję! Taka szansa dla Finka może się już nie powtórzyć (tfu, tfu, tfu - odpukać w niemalowane)...
Jakby mnie na psie zależało, to bym brała i dopiero później pytała o szczegóły dotyczące jego zdrowia... I jakby się okazało, że jest lepiej niż na to wskazywały pierwotne wyniki badań, to bym se flaszkę otworzyła z tej wielkiej radochy...

Posted

a ja zrozumialam, ze to lepiej wcale nie jest plusem, bo pani chce pomoc najbardziej potrzebującemu. Tylko, ze....czasem najbardziej potrzebujący to wcale nie ten najbardziej chory......

Posted

loozerka napisał(a):
a ja zrozumialam, ze to lepiej wcale nie jest plusem, bo pani chce pomoc najbardziej potrzebującemu. Tylko, ze....czasem najbardziej potrzebujący to wcale nie ten najbardziej chory......


No, że niby tak, ale, że z drugiej strony coś "kręcimy" z jego stanem zdrowia i żeby się nie okazało, że jest chory na raka i za pół roku umrze... A ta pani będzie rozpaczać, bo się przyzwyczai... (co mi troche przypomina czarnowidztwo mojej mamy: "on taki duży, co to będzie jak umrze, gdzie my taki duży dół wykopiemy" - to o moim Brave'ie...:lol: )

Jakby ktokolwiek, kiedykolwiek dawał komukolwiek gwarancję na półroczne życie psa... Zwłaszcza, że najmłodszy, ustalmy, to on nie jest...

Posted

to ze jest potrzebujący - nie ulega wątpliwości. pani Fina zobaczyła na allegro. ja tam nie pisałam o chorych nerkach, więc pani nie napaliła sie na chore nerki, ze tak powiem, tylko na to, ze chudy i zagłodzony i nieszczęsliwy i że nie ma perspektyw na dom. w dalszym ciagu wszystko to pozostaje prawdą

Posted

A reklamacja nogi Brave'a (w sensie, że jest, a miało jej nie być) Cię nie rozśmieszyła? :-)Nawet się zastanwialiśmy z wetami, czy jej jednak nie udydolić, a później brać ludzi na litość... ;-) Ale w końcu został u mnie. Z nogą... Tzn. z wszystkimi czterema nogami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...