Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bardzo, bardzo dziękujemy! Jutro mam nadzieję częściowo się rozliczymy. Nie wiem jeszcze dokładnie, ile zapłacimy za przewóz rzeczy, ale chciałabym przynajmniej połowę kwoty oddać od razu. Być może też znajdzie się transport, żeby już Cię nie obciążać, ale to wszystko się też dopiero jutro wyjaśni na miejscu. Przede wszystkim nie wiemy, jak długo potrwa samo przewożenie i wstępne rozpakowywanie rzeczy.

Z "grzebaniem" w ranie nie będzie problemu - nie przerażają mnie takie zabiegi, więc będę prywatną pielęgniarką Miłki jak już do nas z powrotem dotrze :D

Czy to zły moment na fotografowanie, czy ona jest taka smutna? :(

Kinga

  • Replies 298
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki Magdalenko:Rose::Rose::Rose:
Za Twój DT, i tak super opiekę nad Miłką,
no nikt nie przypuszczał, że jeszcze dodatkowo będziesz miała na głowie Weta,
ale Miłka jest tego warta:):)
Dziewczyny:loveu:
Te 50 zł to ja przeleję Magdalence w przyszłym tygodniu (środa, czwartek)
jak już będzie u mnie kasa,
a Wy zostawcie sobie na wizytę w poniedziałek:)

Magdalenko zdjęcie "party" super;);)

Rudzia a ja mam szelki, ale ich jakoś nie używam:D
Psiak siedzi z przodu i podczas jazdy się miziamy:D

Posted

Miłka faktycznie wyszła smutno na zdjęciu przy drzwiach, bo nie miała wtedy ochoty na fotki a ja łaziłam za nią z aparatem po domu ;)
... a na wersalce na początku próbowaliśmy ją gonić, ale skoro nasz domowy zwierzyniec "ma prawo" to ona stwierdziła że też... nockę przespała już nie na ganku, ale na fotelu w salonie ;) na dzień dobry rozdaje buziaki, ogon jest jak śmigło, uśmiechnięty pychol...
do samochodu nie lubi wsiadać i bardzo się denerwuje, a u weta muszę ją praktycznie wciągać/wnosić do lecznicy ;)

już jesteśmy po antybiotyku (w pasztetówce ;) ) dzisiaj i czyszczeniu rany, dzisiaj dla mnie jest podobnie do wczoraj - nie widzę poprawy.. ale może na to za wcześnie, albo za często to widzę. Ogólnie nawet parę razy dziennie można to "wygniatać" i pozbywać się płynu, przemywanie nadmanganianem 2x dziennie.

za opiekę nie dziękujcie, każdy z Was by to zrobił równie dobrze, cieszę się że mogłam suni pomóc parę dni.

Rozpakujcie się na spokojnie, jak będziecie gotowi, to śmiało dajcie znać, dzisiaj mamy "wolne" więc gdyby przyjazd do Fałkowic był kłopotem, to przecież te parę km dla młodej zrobimy :)

Posted

wojtuś napisał(a):

Psiak siedzi z przodu i podczas jazdy się miziamy:D

My jeździmy tylko w szelkach i tylko z tyłu . Ja już zbyt wiele w życiu wypadków widziałam i jak wsiadam do auta to włącza mi się zawsze lampka ostrzegawcza, wiem że wszystkiego nie wyeliminuje ale nie chciałabym sobie kiedyś nie daj Bóg nic zarzucać :(
Niby to tylko trochę bezpieczniej ale to trochę może czasem życie uratować , więc nie ryzykujemy .

Posted

Miłka przyjechała do nas przed południem. Yzma Magdę oszczekała po swojemu ;) Dopóki nie zabrałyśmy ich na długi spacer, Yzma była bardzo zdziwiona powrotem Miłki i na nią burkała, ale już sobie przypomniała, jak to dobrze mieć pieska do zabawy i jest ok :) Za to Miłka chyba polubiła rodzinę Magdy, bo po wejściu do domu pilnowała drzwi i wzdychała. Zostałam przeszkolona w kwestii przemywania rany, więc będzie dobrze. Na razie mamy internet bardzo kiepski dopóki nie założą nam jakiegoś normalnego, więc nie będziemy się zbyt często udzielały.

Kinga

Posted

My też polubiłyśmy Miłkę, taki żywioł w domu ;) teraz jest znacznie spokojniej.
To młody i dynamiczny psiak, który zasługuje na szczęście... strasznie nam jej żal, wszystkim z rodziny bardzo się podobała, a i wetom starałam się reklamować ;) (Pani wet odszedł 13-letni psiak na wiosnę tego roku..)
no ale nic na siłę.. kochana niunia jest i zasługuje żeby ktoś ją chciał ponad wszystko!

i w sumie to bardzo adopcyjna dziewczynka przez to, że jest taka przyjazna i otwarta...
dziki.nomada zrobię jej parę ogłoszeń w wolnym czasie, rana się będzie goić a może w tzw "międzyczasie" chętny domek się znajdzie..
w naszych okolicach są psiolubne świry, ale też jest sporo wiejskich domów z budami z łańcuchami albo małymi kojcami...
Życzę jej i Wam z całego serducha powodzenia! no i jesteśmy w "wetowym" kontakcie.

Posted

Niektórzy już wiedzą, napiszę to tym, którzy jeszcze nie...
Dziś z wielkiej radości ze spaceru Miłka mi się zerwała (rozerwała obrożę) i uciekła na główną drogę. Wpadła prosto pod rozpędzony samochód i zginęła ze swoim uśmiechem i merdając ogonem. W swoim wielkim zaufaniu do ludzi nie wpadła na to, że przed samochodami się ucieka. Samochód wpadł w nią z taką siłą, że przeleciała około 4-5 metrów - z jednego pasa przeleciała na pobocze z drugiej strony. Chyba nawet nie poczuła śmierci. Dla mnie to był najstraszniejszy moment w życiu.
Dziękujemy wszystkim, którzy opiekowali się Miłką i troszczyli się o nią.

Posted

dziki.nomada napisał(a):
Niektórzy już wiedzą, napiszę to tym, którzy jeszcze nie...
Dziś z wielkiej radości ze spaceru Miłka mi się zerwała (rozerwała obrożę) i uciekła na główną drogę. Wpadła prosto pod rozpędzony samochód i zginęła ze swoim uśmiechem i merdając ogonem. W swoim wielkim zaufaniu do ludzi nie wpadła na to, że przed samochodami się ucieka. Samochód wpadł w nią z taką siłą, że przeleciała około 4-5 metrów - z jednego pasa przeleciała na pobocze z drugiej strony. Chyba nawet nie poczuła śmierci. Dla mnie to był najstraszniejszy moment w życiu.
Dziękujemy wszystkim, którzy opiekowali się Miłką i troszczyli się o nią.


:-(:-(:-(:-(:-(:-(

Posted

Weronika nadal nie może uwierzyć w to, co się stało, w dodatku obwinia się, choć moim zdaniem nie mogła nic zrobić. Miłka zawsze, nawet w największych swoich wariackich pędach, wracała, kiedy się kucnęło i zawołało. No i Weronika tak zrobiła, bo pomyślała, że jak będzie biegła, to Miłka z przekory pobiegnie dalej. Miłka się odwróciła, uśmiechnęła, zamachała ogonem i... na jezdnię! Wtedy Weronika za nią i już tylko zobaczyła jak jeden samochód hamuje, a drugi w nią wjeżdża... Prawdopodobnie chciała iść w miejsce, w którym byłyśmy wczoraj na spacerze, bo biegła w tamtą stronę. W obroży pękło plastikowe zapięcie i w ten sposób się uwolniła ze smyczy.

Kinga

Posted

Teraz to i tak zadne słowa pocieszanie nic nie dadzą...Trzeba to przepłakac, przeżyc....
Nie da sie wszystkiego przewidzieć niestety. Ja wynosiłam śmieci do kubła, który stoi tuz przy ogrodzeniu podwórka. Moja sunia była przy furtce, ale nie zamykałam, kazałam jej zostac...miałam do przejścia dosłownie 3 kroki. Nagle widzę psa na srodku ulicy, w oddali pedził samochód. Okazało się ,że przez droge przebiegał kot i suczyna tradycyjniei chciała go pogonić...Wcale nie miała ochoty wracać....
Trzymajcie się dziewczyny....:roll:

Posted

[*] dla Miłki...

ja buczę w sumie przez cały dzień z przerwami, bo ogólnie do tymczasowania się nie nadaję, bo za bardzo się przywiązuję do zwierzaków i jak usłyszałam telefonicznie o psiuni praktycznie zaraz po wypadku od wojtusia, to puściłam niezłą wiązankę (za co Cię bardzo przepraszam)..
bo ja "tą drogę" nienawidzę od bardzo dawna.. sama przy niej mieszkam i pochłonęła już 4 rodzinne koty (rodziców), moją sunię Kropeczkę, psiak moich rodziców został poturbowany (Pako) i moja Foczka również (wszystkie psiaki chudzielce przeszły przez pręty w przęsłach ogrodzeń)..........
jak to się brzydko mówi Shit happens, gdyby obróżka nie pękła, gdyby.... i tak można w nieskończoność.

Weroniko i Kingo dałyście jej dom, ciepło, miłość - zaznała dobra i ludzkiej troski, dzięki Wam. Ja na zawsze zapamiętam jej widok na wersalce, do góry kopytami, z zadowolonych pycholem na poduszce. To była bardzo radosna i szczęśliwa sunia, choć jej życie trwało tak krótko.
Trzymajcie się ciepło, pozdrawiam najserdeczniej.

Posted

O boszeee...przeczytałm i zamarłam:-(
Tu nie można nikogo obwiniać i nikt nie może obwiniać siebie...
Ale powiem Wam,że nie cierpię obroży z plastikowym zapięciem:shake: Kiedyś raz mi się psiak z takiej wypiął,nie pękła,tylko się otworzyła,ale byliśmy u nas na działce i nic złego się nie stało.Od tej pory nie ufam tym obrożom z plastikiem.Zawsze mam tradycyjne obroże ze zwyczajnym metalowym zapięciem.
Nic już nie zwróci życia suni:-(
Wspólczuję Wam ogromnie i ściskam mocno:-(

Posted

Miłcia ma swój grobek.
Ja sobie nadal nie radzę z tym, co się stało. Ciągle mam to przed oczami.

Jeśli jakaś biedulka potrzebuje szelek, to mamy do oddania te Miłki czerwone... Może komuś na jakiś bazarek się przydadzą?

Posted

dziki.nomada napisał(a):
Miłcia ma swój grobek.
Ja sobie nadal nie radzę z tym, co się stało. Ciągle mam to przed oczami.

Jeśli jakaś biedulka potrzebuje szelek, to mamy do oddania te Miłki czerwone... Może komuś na jakiś bazarek się przydadzą?


Weroniko trzymaj się ...

['] dla Miłki ...

  • 1 year later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...