2411magdalenka Posted October 19, 2011 Posted October 19, 2011 melduję pierwsze chwile po rozstaniu... Miłka wyła i nie chciała odejść od drzwi.. w końcu udało się ją wciągnąć w zabawę piłką. Mąż akurat ma "nockę" więc zostałam sama z dzieciakami i zwierzyńcem, ale jest nieźle. Miłka faktycznie do dzieci jest super. Nasypałam jej karmy, którą przyniosła jej Pani:) kolorowe, różnokształtne chrupki i poszłam przygotowywać kąpiel.. moja Majka (niecałe 2 latka) od razu wyciągnęła łyżeczkę z szuflady i zaczęła "gotować" - no bo takie fajne, kolorowe i w ogóle. Miłka chciała jeść.. więc jadła, Majka dawała jej chrupki na rączce, a czasem w misce był i pycholek i mała rączka. Rewelacja. Na początku oponowałam, ale jak zobaczyłam, że sobie "radzą" to dałam spokój. Byłyśmy na polu w szelkach, zrobiła kupę (wcześniej niestety wysikała się na dywan ;) ale po przyjeździe zapachy i nowości nie dawały jej się załatwić, a i w samochodzie trochę posiedziała...) ale mąż to jakoś przeżył ;) 15 min na smyczy, ale po przyjściu do domu piszczała pod drzwiami, więc wypuściłam ją do ogrodu z moimi suniami i "działają", co 5 min wołam i Miłka ładnie przychodzi - "kontrola" - ale nie bardzo chce wejść do domu.. także dam jej jeszcze chwilkę i idę na "łowy" ;) na szczęście jest w szelkach... chyba tyle. odezwę się jutro, bo troszkę padam... chyba tyle.. aaaa i bardzo przytulaśna i całuśna jest ;) Foka ma konkurencję ;) Quote
dziki.nomada Posted October 19, 2011 Author Posted October 19, 2011 Dziękujemy Wam wszystkim! Nie mam pojęcia, jak my się odwdzięczymy... Fajnie, że coraz więcej osób może się na własnej skórze przekonać, że opowieści o cudownościach Miłki nie są wyssane z palca ;) To po prostu pies, którego nie da się nie kochać! A kolorowa karma, to odkryty przez nas w przypadkach awaryjnych Butcher`s. Jak się kończy Brit, to ratujemy się małymi opakowaniami i pieski póki co nie narzekały ;) Lepszy jest co prawda w wersji puszkowej, ale suchy też niczego sobie. W każdym razie lepszy niż marketówki. Co do przychodzenia z podwórka: jak będzie miała dość, to przyjdzie na wołanie :) Najlepiej jej powiedzieć: "Miłka, chodź do domu!" albo "Miłka, chodź jeść!" i wtedy już jest w porządku :) Kinga Quote
savahna Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 Jakby udało się jakieś fotki nowe do ogłoszeń zrobić to byłoby ekstra.... Ogłosiłaby ponownie.....;) Quote
2411magdalenka Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 dzisiaj pada, ale może uda się z nowymi fotkami... Mam złą wiadomość.. moja Soni jest terytorialistką i terrorystką. Także izoluję sunie, bo Soni ma ochotę "jeździć" na Miłce. Warczy na nią i przegania. Miłka spała w domu, wybrała sobie chodniczek na ganku i nie szło jej stamtąd ruszyć. Soni spała na polu, ale to dla niej norma, gdyż w ogóle średnio lubi przebywać w domu. Także przetrzymanie Miłki do weekendu jest jak najbardziej realne. Wspominałam wczoraj, że Miłka ma troszkę dziwne żebra, czy jest przekarmiona, czy ma taką urodę.. jak się trochę bardziej polubiłyśmy to miziałam ją i dotarłam do tych żeber, wydaje mi się że ma tam narośl - tłuszczaka albo coś innego... kurde, właśnie zaczęło się z niej lać.. brązowo-żółte coś........ dzwonię! Quote
wojtuś Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 Madzi udało się wycisnąć tego ropniaka, zabiera Miłkę do Weta, na przeczyszczenie rany i ewent. podanie antybiotyku Quote
2411magdalenka Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 ropniak był olbrzymi, zużyliśmy rolkę ręczników papierowych na wydzielinę - najpierw jasnobrązową, potem krwistobrązową, gula na boku się zmniejszyła - dziurka rany wielkości opuszka małego palca, chyba ranka była zasklepiona, a dzisiaj objętościowo już nie wytrzymała i pękła. Do dziewczyn się nie dodzwoniłam, wojtuś odebrał i zadecydowaliśmy o wizycie u weta. Weterynarz stwierdził, że ropniak miał przynajmniej 2-3 dni. Stwierdził "wał zapalny" przez całą linię żeber. Troszkę wygolił pole wokół rany, przepłukał ranę wewnątrz solą, potem nadmanganianem potasu, podał trzy zastrzyki - antybiotyk, p/zapalny i coś. Jutro mamy się pokazać. Jeżeli wał zapalny się NIE zmniejszy, to zalecił zrobienie przetoki: dziurka + nacięcie i płukanie na całej długości wału zapalnego. Jeżeli będzie lepiej, to od soboty antybiotyk doustny. Za wizytę 50 zł, powiedział że policzył tylko leki, bez płukania rany.. wzięłam rachunek, wrzucę skan. ufff. trochę się zdenerwowałam tym wszystkim, ale już napięcie opada. aaa.. i jazda z Miłką samochodem w 1 osobę to trochę jazda bez trzymanki ;) koniecznie chce siedzieć ze mną na siedzeniu kierowcy ;) Quote
wojtuś Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 Dzieki Madziu, zwrócimy za wizytę i za jutrzejszą też, jak będzie konieczność zrobienia przetoki i płukania wału zapalnego, to Madziu decyduj na tak. Quote
dziki.nomada Posted October 20, 2011 Author Posted October 20, 2011 O cholercia! To dziwne, że dziewczyna, u której była Miłka, nic nie zauważyła... Ja nie odbieram telefonów, kiedy jestem na spotkaniach, a zdarza się to bardzo często. W razie czego nagrywajcie się albo puśćcie sms, żebym wiedziała, że sprawa pilna... Czyli wychodzi na to, że ropniak powstał już wtedy, kiedy była u tamtej dziewczyny. Wiecie, czym to jest spowodowane? A mnie nawet w Krakowie nie ma :/ W razie czego dzwońcie do Weroniki tylko, bo ja nawet nie mogę pomóc na odległość. 787 973 707 Kinga Quote
dziki.nomada Posted October 20, 2011 Author Posted October 20, 2011 Jeśli będzie potrzeba, to przyjadę pomóc i zająć się Miłcią. Skąd się biorą te ropniaki? :-( Ja nic w samochodzie nie zauważyłam, bo najpierw Miłka się kręciła między jednym, a drugim oknem i Wojtusiem z przodu, a później zasnęła mi na kolanach... Ja myślałam, że ona trochę przytyła na tym tymczasie, bo nie wiedzieli ile dokładnie dawać jej karmy - bo jej trzeba wydzielać, inaczej zawsze zje wszystko na zapas... I myślałam, że trochę tłusty brzusio się jej zrobił, nie spodziewałam się, że coś tam ma biedulka. PS. Czy trzeba dowieźć jej książeczkę? Zupełnie o tym zapomniałam... Quote
2411magdalenka Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 Weterynarz u którego byłam jest najbliżej Gdowa tj w Stadnikach, nazywają się Zwierzaki, młodą oglądał "szef" dr Suder, ma kartę wyrobioną na mnie, żeby był zapis "choroby", książeczka nie jest konieczna, zawsze można zrobić wydruki i wpiąć do książeczki - dzisiejszy wydruk mam. Z nią nie ma kłopotu, to co należało zrobić, zrobił doktor, ona troszkę to liże, ale to dobrze, masuje sobie ten obrzęk/stan zapalny, to powinno też pomóc w jego "rozejściu". Leki miała podane w zastrzykach, więc generalnie nie trzeba się nią jakoś specjalnie opiekować. Spokojnie :) mam nadzieję, że obejdzie się bez tej przetoki, bo to jednak zabieg.. ale zobaczymy co doktor powie. Ona tego nie odczuwa, myślałam, że może będzie spała troszkę po lekach, ale gdzie tam ;) z szelkami jest niezła, smycz już przypinam do obroży odkąd wywinęła mi się na parkingu u weta... zaczepia do zabawy koty, rozdaje buziaki dzieciakom, ale ogólnie jest bardzo energiczna więc jeżeli ktoś jest bojaźliwy to faktycznie do malutkich dzieci może być zbyt "słoniowata" ;) tzn w tym swoim entuzjaźmie może komuś "przeszkadzać". Najlepsza byłaby dla niej rodzina z dzieciakami powyżej 4 r.ż. (moja starsza córcia sobie już super radzi, Majcie mogłaby przewrócić faktycznie bo oszołom czasem biega jak czołg ;)) Ale charakterek super. Quote
dziki.nomada Posted October 20, 2011 Author Posted October 20, 2011 Ufff... Jak to dobrze, że mamy wieści na bieżąco i nie muszę się aż tak bardzo martwić. Trochę mi źle z tym, że mnie nie ma nawet w okolicach Krakowa. Dobrze wiedzieć, że jest wet niedaleko, bo my też teraz będziemy mieszkać w Nieznanowicach :) Magdalenko, a czy ten ropień nie zrobił się przypadkiem na szwie po sterylizacji? Słyszałam, że niektóre psy "wyrzucają" szwy wewnętrzne w taki właśnie sposób... Tyle że sterylizację miała już sporo czasu temu i dziwne by było, gdyby się dopiero teraz to odezwało, bo chyba szwy by się już zdążyły rozpuścić? Niestety nie znam się na tym. Bardzo mnie cieszy, że się z dzieciakami tak super dogaduje :) Z bliźniakami u naszych sąsiadów bawiła się wybornie, ale oni akurat mieli taki sam temperament jak ona, więc rozumieli się doskonale - biegali sobie we trójkę chaotycznie po podwórku i krzyczeli ;) Wiadomo, Miłka wymaga jeszcze utemperowania troszkę ;) Na początku to był żywioł nie do opanowania, a teraz już jest coraz lepiej. Tylko z jedzeniem trzeba uważać, bo ona nie ma żadnych wewnętrznych hamulców ;) Gdybyśmy nie pilnowały, to nasze pozostałe psy w ogóle przy niej by sobie nie pojadły. Incydent z sikaniem na dywan się nie powtórzył, mam nadzieję. Kinga Edit: taki w sumie pomysł mi teraz do głowy przyszedł: a jakby podawać Beta Glukan wspomagająco? Quote
2411magdalenka Posted October 20, 2011 Posted October 20, 2011 pytałam weta od czego to ma być, to stwierdził że najprawdopodobniej uraz mechaniczny, na coś się nabiła / coś się wbiło... na pogryzienie to nie wygląda, bo dziurka jest jedna i taka okrągła, jakby się wbił patyk albo grubszy drut. Akurat weszłam na wątek żeby napisać, że to na pewno jakaś bulwa, odwróciłam się na sekundę i zobaczyłam na Miłce "ciapę", myślałam że Majcia ją czymś oblała, ale do niczego mi nie pasowało, poszłam po ręcznik papierowy.. wycieranie = naciskanie i zaczął się ten wypływ. Może to lepiej że to tylko uraz zewnętrzny, a nie jakiś badziew od wewnątrz. Generalnie jak dobrze pójdzie to po krótkim przeleczeniu powinno być ok. Jutro rano zabieram ją do weta, potem niestety cały dzień jestem w rozjazdach, ze zwierzyńcem i Mają zostaje moja mama, ale na wątku odezwę się dopiero wieczorem, bo naprawdę nie mam czasu. apetyt ma, zjadła swoją karmę pomieszaną z moją plus trochę rosołku z kurczakiem i marchewą. Quote
dziki.nomada Posted October 20, 2011 Author Posted October 20, 2011 Uff, to dobrze, że to coś zewnętrznego, pewnie ciamajda w coś wpadła... Quote
savahna Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 Ale się naczytałam, ja tez ufffffff.....Oj Miłka.....:roll: Quote
2411magdalenka Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 szybki meldunek rano przed rozjazdami - na moje oko, stan zapalny się zmniejszył, ale zgodnie z planem jadę do weta na 8.30. Quote
wojtuś Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 Madziu super:) Jedź ostrożnie... ale z trzymanką:D bo Miłka daje buziaki nawet jak sie prowadzi autko:D i obojętnie gdzie siedzi .... z tyłu, czy z przodu:) Quote
dziki.nomada Posted October 21, 2011 Author Posted October 21, 2011 Dobrze, że się zmniejsza... Dziękujemy za wspaniałą opiekę nad Miłką! My jutro mamy przeprowadzkę, mamy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Quote
wojtuś Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 No nie wytrzymałem .....i zadzwoniłem do Madzi:) Tak króciutko: - pozostaje czyszczenie rany 2 razy dziennie (nie było konieczne robienie przetoki) - Miłka dostała 2 zastrzyki - kolejna wizyta w poniedziałek u Weta - dziś 23 zł za wizytę Więcej Madzia napisze wieczorem;) Weroniko, Kingo trzymam też za Waszą przeprowadzkę;) żeby wszystko się udało:) Quote
2411magdalenka Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 jest poprawa i obejdzie się bez zabiegu, ale trzeba pomóc stanowi zapalnemu - i Miłka jednak ma się nie lizać.. W ranę trzeba wsadzić strzykawę z roztworem KMnO4 i wpuścić do środka, po czym wycisnąć zawartość rany, znowu wsadzić do otworka strzykawkę i powtórzyć. Ogólnie jest to trochę obleśne.. ale trzeba to trzeba. Na koniec mamy maść która ma sprzyjać gojeniu (i oczywiście też jest w strzykawce, którą trzeba wsadzić do rany...). 2 x dziennie takie zabiegi, przynajmniej do poniedziałku. Młoda troszkę się denerwuje, ale nie jest źle. Od jutra rana dostaje dowpaszczowo Duomox 2x dziennie dawka 250 mg. W poniedziałek będzie 5. dzień od rozpoczęcia antybiotykoterapii, stąd konieczność pokazania się u weta. Dzisiaj Miłka dostała również 2 zastrzyki (p/zapalny i jakiś). Wizyta 23 zł. Teraz tak, żeby wyklarować nieco sytuację Fundujemy z rodziną Miłce - te dowozy do weta, co były - Nadmanganian potasu do sporządzania roztworów do płukanek, - dowpaszczowy antybiotyk - dzisiejszą wizytę za 23 zł Koszt pierwszej wizyty (50 zł) liczymy na Waszą pomoc, gdyż sterylizowaliśmy w tym miesiącu swoją sunię i ogólnie wydatki zwierzakowe są "pod kreską", a do tego moja apteka wspomaga w tym miesiącu Rachów Stary i więcej po prostu nie udźwigniemy. Jak nowy domek będzie gotowy to mogę również podrzucić Miłkę do Nieznanowic, i jeżeli byłby problem z poniedziałkową wizytą u weta to myślę że również na naszą pomoc możecie liczyć. Lecznica jest do 19... z moich doświadczeń - są w porządku, ale trochę drogo.. jednakże jeżeli specjalnie trzeba jechać do Krakowa do lecznicy, to paliwko też za darmo nie jest. Więc najczęściej jeżdżę do nich, chyba, że potrzebuję lepszych badań, drugiej opinii czy nie jestem zadowolna z postępów leczenia. Wtedy jadę na Sanocką do Krakvetu (35 min jazdy.) Quote
2411magdalenka Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 ranka: widać dziurkę i ten obrzęknięty obszar - taki "cień" na sierści... Czekając na Godota... ...nauka złych nawyków u Magdalenki... ;) Let's get the party started czyli impreza na całego ;) pozdrawiam, podaję mój nr tel 535 585 885 jakby trzeba było niunię jutro odwieźć do domku. Quote
Rudzia-Bianca Posted October 21, 2011 Posted October 21, 2011 [quote name='wojtuś']Madziu super:) Jedź ostrożnie... ale z trzymanką:D bo Miłka daje buziaki nawet jak sie prowadzi autko:D i obojętnie gdzie siedzi .... z tyłu, czy z przodu:) U nas na bazarku można szelki psie kupić do samochodu :) http://i55.tinypic.com/25993k2.jpg ale fajowa ekipa :) Magda wielkie dzięki za pomoc :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.