dziefczyna87 Posted July 14, 2011 Posted July 14, 2011 Witam, Mam u siebie suczkę, która trafiła do mnie gdy miała ponad rok. Od początku były z nią problemy z chodzeniem na smyczy, suka całe życie biegała bez niej. Jest u mnie ponad 3 miesiące i udało mi się ją w miarę nauczyć chodzenia na smyczy, a nawet już przy nodze. Czasem zdarzają jej się wpadki, ale to wina nadmiernego podekscytowania. Jednak cały czas pojawia się u niej agresja, m.in. w stronę rowerzystów, przebiegających ludzi czy psów. Sonia zaczyna ujadać w dość groźny sposób, często skacze na ludzi, gdyby nie smycz zakładam, że mogłaby ugryźć. Co ciekawe, gdy jest spuszczona ze smyczy nie ma problemu z psami, podchodzi i normalnie się z nimi obwąchuje. Mimo tego, agresja w stosunku do ludzi czy rowerów nie mija. Nawet gdy jest bez smyczy, potrafi podbiec z dużą prędkością do obcej osoby i w bardzo groźny sposób zacząć ją obszczekiwać. Jest to dla nas wszystkich bardzo duży problem, gdyż suka mieszka w mieszkaniu i przez to mamy problem z wybieganiem jej. Raz dziennie zabieram ją na polanę i puszczam luzem, ale muszę mieć oczy dookoła głowy, tym bardziej, że Sonia się pilnuje i nigdy nie schodzi z oczu, ale żeby przyjść na zawołanie gdy widzi innego psa to już inna sprawa...:/ Uwielbia też pływać, ale zabranie jej nad zbiornik wodny odpada bo zawsze wokół są ludzie. Nie wiem w jaki sposób mogłabym korygować jej zachowanie. Ostatnio na każdym spacerze Sonia musi iść przy nodze, nie pozwalam jej na wyprzedzanie mnie, gdy zaczyna się napinać i widzę, że zaraz będzie atakować, wykonuję szybkie szarpnięcie, tak żeby musiała się na mnie spojrzeć i przez to często po prostu zapomina o co jej chodziło. Gdy zaczyna już ujadać staram się ją odwrócić w drugą stronę i zmusić do siadu. Gdy nie widzi "przeciwnika" przestaje ujadać. Niestety, tak łatwo jej uwagi odwrócić nie można i często muszę próbować odwracać ją po kilka razy. Zauważyłąm też, że o ile małym psom odpuszcza od razu, o tyle ataki na duże psy są zupełnie inne. Sonia zaczyna ujadać już z bardzo dużej odległości i w sposób naprawdę bardzo agresywny, a moje szanse uspokojenia jej są żadne. Suka ma ogólnie problem z nowymi osobami. Gdy ktoś przychodzi do mnie do domu, muszę ją złapać, dana osoba musi spokojnie usiąść, wtedy Sonia wącha ją i już po chwili sama przychodzi, żeby ją głaskać, choć każdy fałszywy czy nagły ruch powoduje, że potrafi złapać za dłoń (szybko kłapie zębami, jak pies łapiący muchę). Gdy wizyty są częste, nie ma problemów, ale przy sporadycznych trzeba na nią bardzo uważać. Poza tym, suka jest bezproblemowa;) Wierzę, że można jej pomóc, jednak nie wiem w jaki sposób. Nie do końca jestem pewna czy to jest problem związany z "niewychowaniem" i zwykły trening posłuszeństwa by pomógł czy jednak jest to problem siedzący w psychice i potrzebny jest behawiorysta. Nie stać mnie jednak na wiele wizyt, dlatego liczę na wasze porady. Quote
Evodish Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 [quote name='dziefczyna87']Witam, Mam u siebie suczkę, która trafiła do mnie gdy miała ponad rok. Od początku były z nią problemy z chodzeniem na smyczy, suka całe życie biegała bez niej. Jest u mnie ponad 3 miesiące i udało mi się ją w miarę nauczyć chodzenia na smyczy, a nawet już przy nodze. Czasem zdarzają jej się wpadki, ale to wina nadmiernego podekscytowania. Jak ją uczyłaś chodzenia na smyczy? Chodzi mi o metodę? Macie gładką obrożę i smycz parcianą? automatyczną, jakieś łańcuszki, kolczatki? Jeśli chodzi o ekscytację-musisz się zająć tym problemem, bo jest jedną z podstaw zachowania który opisujesz dalej. Jeżeli pies ekscytuje się jeszcze przed wyjściem na spacer, to nie ma siły, żeby był spokojny podczas niego. Uspokój ją, naucz cierpliwości, naucz ją, że na nagrodę trzeba zaczekać. Poćwicz skupianie na sobie na komendę. Jak wprowadzałaś smycz i obrożę? To było takie "buch", masz tu obróżkę i idziemy? Czy robiłaś to stopniowo? Suczka ewidentnie nie ma zaufania do smyczy, co jest zupełnie normalne. Nie ma też jeszcze w pełni zaufania do Ciebie, co po trzech miesiącach też jest jeszcze normalne. Ale tą smycz trzeba by jeszcze odwrażliwić, bo na razie jest narzędziem kary.. Sunia traktuje smyczkę wyłącznie jako ograniczenie wolności. A dla psa jest to bardzo nienaturalne-dlatego tak wiele tych zwierzaków boi się ciasnych pomieszczeń, zaganiania do narożnika itd. Postaraj się sprawić, żeby smycz kojarzyła się z relaksem i przyjemnością, była jakby naturalną częścią psa. Zakładaj obrożę i przypinaj smycz kiedy tylko Ci się przypomni, niech suka sobie z tym lata po mieszkaniu (ale WYŁĄCZNIE pod Twoim nadzorem, żeby się czasem nie podwiesiła gdzieś). W tym czasie możesz się z nią bawić, trenować, czy zwyczajnie ignorować. To pomoże Ci też w treningu wykształcenia spokoju jeszcze przed wyjściem na spacer. Staraj się podczas takich ćwiczeń przez większość czasu nie ruszać smyczy, raz po raz bierz ją do ręki i idź w kierunku, który wybierze suczka. NIE ciągnij jej w żadną stronę, nie kontroluj-ma się nauczyć, że smycz nie jest wyłącznie ogranicznikiem, jest naturalnym elementem jej życia i służy do wskazywania, a nie szarpania. Przed spacerem daj psu coś twardego do żucia i gryzienia (to ją uspokoi), pobaw się z nią w szarpanie (mam na myśli jakiegoś gryzaka, sznur). Poćwicz z nią proste komendy, tak, żeby musiała wytrzymać np. w siadzie zanim wyjdzie (nawet przy otwartych drzwiach). Tutaj też nie stosuj smyczy-jeśli będzie się przeciskać i uciekać, zmuś ją swoim ciałem do powrotu na miejsce i naprowadź gestem do przyjęcia siadu. Ma siedzieć, dopóki nie pozwolisz jej wyjść. Staraj się jak najmniej manewrować smyczą, ma być tylko tłem, ew. delikatnym przypomnieniem, ale nie narzędziem do kierowania psem. Wiem, że póki pies nie chodzi przy nodze jest to trudne-ale za niedługi czas powinno Wam się udać. Jednak cały czas pojawia się u niej agresja, m.in. w stronę rowerzystów, przebiegających ludzi czy psów. Sonia zaczyna ujadać w dość groźny sposób, często skacze na ludzi, gdyby nie smycz zakładam, że mogłaby ugryźć. Co ciekawe, gdy jest spuszczona ze smyczy nie ma problemu z psami, podchodzi i normalnie się z nimi obwąchuje. Mimo tego, agresja w stosunku do ludzi czy rowerów nie mija. To jest to, o czym pisałem wcześniej. Smycz stawia psa w sytuacji bez wyjścia-suka jest bardzo niepewna, trochę strachliwa i bardzo reaktywna. Boi się, a do tego jest ograniczona przez smycz - to powoduje włączenie którejś ze strategii przetrwania, które włączają się zawsze, jak psiak jest przyciśnięty do muru. Twoja suczka akurat wybrała walkę, czy raczej pozorowanie ataku w celu odstraszenia zagrożenia. I zbudował się bardzo silny łańcuch-widzę rower->nie mam jak uciec->bronię się->czuję ulgę. Dlatego następnym razem pies zaatakuje już z wyprzedzeniem i będzie tą strategię stosował coraz częściej-bo jest skuteczna (w oczach suni odstrasza napastnika, czyli oddala zagrożenie) i przynosi bardzo uzależniające uczucie ulgi. Piszesz, że gdy jest bez smyczy, radzi sobie lepiej z psami,z ludźmi nie. A to dlatego, że luzem jest trochę bardziej pewna siebie-w razie czego wie, że może salwować się ucieczką. Nie atakuje psów, bo rozumie ich sygnały i mowę ciała-u ludzi już tak prosto nie jest, więc znów stosuje strategię "fight", tak dla pewności. Raz dziennie zabieram ją na polanę i puszczam luzem, ale muszę mieć oczy dookoła głowy, tym bardziej, że Sonia się pilnuje i nigdy nie schodzi z oczu, ale żeby przyjść na zawołanie gdy widzi innego psa to już inna sprawa...:/ [/quote[ Nie spuszczaj jej ze smyczy. To jest pies, który w określonych okolicznościach może ugryźć, jeśli jego zdaniem będzie to jedyna droga do ratowania skóry. Dlatego albo zakładaj suczce kaganiec albo-lepiej moim zdaniem - prowadź ją na lince piętnastometrowej. Jeżeli taka smycz będzie zawsze luźna i pozwoli psu na wybieganie się, to smycz przestanie być narzędziem narzucania woli, ale raczej przypomnieniem, że w razie czego masz nad nią kontrolę. Gdyby coś zaczęło się dziać, np. zobaczysz inne psy czy rower z daleka-zawsze masz tą gwarancję, że suczka jest nadal na smyczy. [quote]Uwielbia też pływać, ale zabranie jej nad zbiornik wodny odpada bo zawsze wokół są ludzie. To wstawaj wcześnie rano ;) o piątej prawie nikogo nie ma ;) Nie wiem w jaki sposób mogłabym korygować jej zachowanie. Nie skupiaj się na korygowaniu, skup się na nauczeniu alternatywnego zachowania. 1. Jeśli chodzi o ludzi-na początek 3xN czli Nie patrz, Nie mów, Nie dotykaj. Poproś znajomych, aby wchodząc do mieszkania zupełnie ignorowali suczkę. Jeśli jest taka opcja-rozłóż karimaty i usiądźcie na ziemi, to sprawi, że będą oni mniej przerażający (ze względu na wielkość) a ich oczy będą na wysokości oczu psa. Wydaj gościom smakołyki i poproś, aby wydawali je suczce na otwartej dłoni, nadal na nią nie patrząc. Jak nie weźmie od razu - dajcie jej spokój, niech sama się do tego przekona. W końcu zapach skłoni ją do podejścia i wzięcia smakola. Jak zauważysz poprawę i suczka przestanie jazgotać już na samym wejściu, możesz przejść krok dalej-goście mogą po podaniu smakola dotknąć psa pod brodą i na klatce, powiedzieć coś miłym tonem, spojrzeć ale nie przytrzymywać tego spojrzenia. Sama musisz ocenić, jak daleko możecie iść zanim suczka zacznie się stresować. Nie głaszczemy po karku, kłębie, głowie, nie dotykamy obiema rękami naraz, nie stajemy na wprost psa, nie schylamy się tylko kucamy. 2. Rowery, rolki, deskorolki, samochody itp. Jeśli masz rower czy rolki, zacznij od nich. Połóż sprzęt na ziemi, podprowadź sunię i pozwól jej go obwąchać. Jak tylko się nim zainteresuje, choćby spojrzy w jego stronę bez agresji - nagroda. Zacznie wąchać -nagroda. Potrąci łapą, minie, zacznie się przyglądać - nagroda. Jeśli usłyszysz warczenie, pomruk, czy jakiekolwiek objawy stresu-zabierasz psa pięć metrów dalej, i po chwili wracasz, dając jeszcze jedną szansę. Nie przeciągasz jej na smyczy, odprowadzasz ją zachęcając do pójścia za Tobą. Następnym krokiem jest rower stojący na dwóch kołach-ta sama procedura.Dalej-porusz nim w przód i w tył. Dalej-wsiądź, zejdź, nagroda. I na koniec poproś kogoś, aby usiadł na rowerze i bardzo powoli zaczął na nim jechać-skup psa na sobie i wydawaj mu nagrody. Urozmaicaj nagradzanie -niech to nie będzie wiecznie żarcie, ale czasem głaski, czasem miłe słowo, a na koniec ćwiczenia-super zabawa. Ćwicz w krótkich rundach, bardzo powoli i cierpliwie - nic na siłę, bo będziesz musiała zacząć od początku. Jak suka przestanie obawiać się roweru na którym ktoś jedzie powoli, poćwiczcie na pojeździe szybko się poruszającym. Skup ją na sobie komendą, i nagradzaj nieregularnie-może być smakol, może być miły ton, może być bardzo spokojna zabawa-ważne, żeby pies stał tyłem albo bokiem do bodźca (roweru, auta) i patrzył na Ciebie, przyjmując nagrody za spokojne zachowanie. Gdy się zdenerwuje-natychmiast odchodzisz na kilka metrów, i jak się uspokoi-wracasz. Pamiętaj-to nie rower ma od niej uciec, to ona ma odejść od roweru. Nie odciągaj jej od "straszaka" siłą na smyczy-stań między nią a rowerem i zwyczajnie idź powoli w jej stronę-cofnie się sama. W ten sposób pokazujesz "daj spokój, ja się tym zajmę-Ty się odsuń". Stojąc za suczką, zawsze oferujesz wsparcie (nieważne-szarpiesz, krzyczysz, prosisz-to zawsze jest odbierane jako wsparcie jej zachowania). Stojąc przed nią przejmujesz kontrolę nad sytuacją i blokujesz kontakt wzrokowy z bodźcem.Nagradzaj wyłącznie spokój-żadne mruczenie nie jest akceptowane, chyba, że akurat ją miziasz ;) 3. Jeśli chodzi o psy-staraj się, aby miała z nimi jak najwięcej kontaktu. Najwyraźniej rozumie psią mowę ciała, więc nie masz się zbytnio czego obawiać. Włóż jej kaganiec i daj trochę wolności-niech bryka bez smyczy jeśli jest taka możlwość (jakiś ogrodzony teren najlepiej). Gdybyś zauważyła jakieś ustawki - natychmiast stajesz między psami, zupełnie bez słowa-nie pozwól im się mierzyć. W końcu któryś odpuści. Najlepiej jest stanąć frontem do obcego psa, tyłem do Twojej suni-w oczach psa wystawiasz się wtedy na pierwszy atak, przejmujesz rolę bufora i obrońcy. Gdy jesteście na smyczy-ćwicz tak, jak ćwiczyłaś odwrażliwianie roweru-skupiasz psa na sobie ZANIM zareaguje, wydajesz nagrody za spokój i wycofujesz się gdy się zdenerwuje. To jest bardzo ważne-skupienie jej na Tobie gdy już zacznie atakować jest niezwykle trudne, poza tym w tym czasie pies prawdopodobnie nie przyjmie ani zabawy, ani smakołyków, ani tym bardziej Twojego dotyku. Dlatego w takich przypadkach wycofaj się (tak jak wcześniej-stajesz przed psem i spychasz do tyłu, ale spokojnie-nie masz jej atakować, tylko przejąć kontrolę i zablokować możliwość reakcji) i po chwili wróć. Jeśli nie jesteś w stanie zapanować nad psem w żadnym wypadku-ćwicz z dużej odległości, najlepiej z psem znajomych, który będzie sobie spokojnie stał zamiast biegać i węszyć dookoła. Stopniowo zbliżaj się do "rywala" gdy zauważysz, że suczka nie reaguje na niego i spokojnie skupia się na Tobie. Kilka kroków bliżej i powtarzasz procedurę. Bądź cierpliwa-to może potrwać nawet parę miesięcy. I na Twoim miejscu zatrudniłbym szkoleniowca choćby na jedną lekcję. Będzie Ci mógł pokazać kiedy pies zdradza pierwsze oznaki stresu, kiedy widać, że się boi, i kiedy zareagować a kiedy się nie wtrącać (dotyczy m.in. relacji pies-pies). Pokaże Ci też kiedy nagradzać psa, a kiedy się z nim wycofać, pozwoli Ci też uwierzyć we własne siły bo to jest chyba najtrudniejsze przy tego typu długotrwałych terapiach. Quote
aanka Posted July 15, 2011 Posted July 15, 2011 zapiszę sobie..też mam podobną psicę - ale one na dodatek warczy na domowników , cgodzi za nimi pomrukuje , jak ktoś wchodzi do pokoju szczeka , rzuca sie ,ale nie gryzie ,straszy ,,,sama się przy tym boi:shake:....... Na spacerach już troche lepiej ,,odkąd przestalam się znią szarpać i sama zaczęłłam się uspokajac .......bo tragedia była .:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.