__Lara Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 malagos napisał(a):Aż się boje zapytać, co z biedusią..... No nie? Ja też, mam tak samo..... Quote
Klaudus__ Posted July 21, 2011 Author Posted July 21, 2011 Lory stan chwilowo jest stabilny. Tzn. nie ulega pogorszeniu. Biedna człapie dzielnie, zerka bystro - tylko z guza kapie i kapie... Quote
ewajanka Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Oby jeszcze zaznała trochę szczęśliwego psiego życia. Trzymam kciuki za jak najlepszą formę Lory. Dzięki Wam poczuła się ważna i szczęśliwa. Quote
moni12 Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Chciałam wysłąć link Lory pani Teresie Borcz , ale jak zwykle ma zapchaną skrzynkę, moze by cos doradziła . Quote
malagos Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 To może warto zrobić tę operacje "kosmetyczną", wyciąć guza tyle, ile się da, z tkankami, w które wrósł....... Ale to koszty duze, prawda? Quote
Felka z Bagien Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 malagos napisał(a):To może warto zrobić tę operacje "kosmetyczną", wyciąć guza tyle, ile się da, z tkankami, w które wrósł....... Ale to koszty duze, prawda? A jaka jest cena życia bez bólu? Quote
malagos Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Felka z Bagien napisał(a):A jaka jest cena życia bez bólu? bez bólu, to pewnie się nie obejdzie- to rak, czyli będzie się nadal rozrastał, ma już pewnie przerzutu w innych narządach. Tyle tylko, ze ten guz by zniknął, to krwawienie, ale to tylko takie odsuniecie wyroku - taka jest chyba prawda. Quote
Felka z Bagien Posted July 21, 2011 Posted July 21, 2011 Nie można pozwolić, aby pies cierpiał.Trzeba maleńkiej dać szansę na życie bez bólu:-(. Miałam kiedyś kocicę.Gdy miała ok.10 lat zaczęły się problemy z listwą mleczną.Pani doktor,której bardzo ufałam zoperowała ją,lecz było wiadomo,że problemy mogą się powtórzyć.Tak tez się stało po ok. 2 latach.Pani doktor odradziła mi operację ze względu na wiek kotki,ale niestety stan się zaostrzył bardzo gwałtownie.Poszłam do innego,bardzo cenionego weta i ten zoperował moją kocicę,zapewniając mnie,że narkoza nie stanowi żadnego problemu.Wszystko skończyło się dobrze.Kocica dożyła 15 lat. Teraz z perspektywy czasu patrząc na to,myślę, że ryzyko było duże, lecz ten mądry i dobry wet musiał podjąć decyzję niejako za mnie.Gdyby i on powiedział mi wtedy,że kotka może nie przeżyć, nie zdecydowałabym się z pewnością na zabieg i tym samym skazałabym ją na cierpienie i rychłą śmierć.A tak kotka dożyła w szczęściu do 15 lat. Quote
Tofikowa Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Kolejny bidulek z Pszczyny http://www.dogomania.pl/threads/211503-Porzucony-na-drodze-zupełnie-niewidomy-z-guzem-na-głowie-ŚLEPEK.POMOCY!!!!!!!!!!!! Quote
Noemi1 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Może jednak warto spróbować skonsultować temat z kilkoma wetami chirurgami???? Myślę, że trzeba by tylko sprawdzić czy nie przerzutów, szczególnie w płucach. A może ściągnąć Panią Teresę wpisując zaproszenie tutaj na watku, na którym się obecnie pojawia? Quote
Noemi1 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Wysłąłam do Pani Teresy prośbę o wizytę tutaj na innym wątku. Mam nadzieję, że tu zajrzy... Quote
TERESA BORCZ Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 zaglądam, zaglądałam już wcześniej , Super że ktoś z tej SZWAJCARII się zlitował, bo naprawdę jest coraz ciężej w takich przypadkach, pytał ktoś o Balsam Szostakowskiego, stosuję zawsze , nie rozstaję sie z tym lekiem, mogę się postarać o nowy pojemnik areozolowy, narazie dokąd nie zostanie zoperowana, można zastosować leki dezynfekujące i ograniczajace to papranie i cieknięcie, a może i przerzuty, no i wyczyscić bardzo dokładnie nie wiem czy to jest nowotwór czy tylko paprzący się guz ale miałam w domu taką sunię i operował ją dr Zimiński w Gliwicach miała cieknące obrzydliwe rany niemal większe od niej, jest zdrowa i wyadoptowana szczęśliwie,mimo ze nie miałam odwagi zapytać, sprawdzily dziewczyny i ma sie świetnie do dziś/ Skoro jest kasa trzeba podjąć decyzje a ja postaram się o preparaty które mogą pomóc przed i po operacji, TO MUSI BYC BARDZO DOBRY WET, muszę poczytać wątek. Mam w domu sporo specyfików, które z powodzeniem stosuję w najgorszych przypadkach i jestem gotowa pomóc. KLAUDUSKU jeśli Timo ma jechać do Gierałtowic to może umówić wizytę dla suni w Gliwicach i będzie jeden transport, ja musi zobaczyć ktoś bardzo doświadczony, macie takiego weta? Taka operacje robił dla nas tez dr FABISZ, gdyby dr Zimiński był na urlopie, albo dr Młynarski z ZABRZA? . warto byłoby przed zabiegiem , czyli na już podać preparat z tarantuli, ściągający nieco takie guzy, spytam czy w naszym ostatnio wykorzystanym zródle jeszcze to jest osiagalne, jeśli tak to kupię natychmiast. gdzie ona jest, i kto może się nią narazie zająć, ja mam w domu przepełnienie, i nie dam rady choć bardzo nad tym myślę, gdyby ktoś zaoferował dt blisko mnie podjęłabym się całej reszty/ Quote
Kocurek Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Loreczko zapisuje i kibicuje....Bardzo mocno trzymam kciuki... Quote
Noemi1 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Pani Tereso BARDZO PIĘKNIE DZIĘKUJĘ, że Pani tu zajrzała :) Mam nadzieję, że dziewczyny skorzystają z Pani rad. Ja podczytuję je na kilku wątkach i uważam za bardzo cenne :) Szczególnie w tych niby beznadziejnych przypadkach. Dziewczyny co Wy na to???? Quote
Akrum Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 I ja napisałam prośbę o zaglądnięcie na wątek Kubusia z mojego podpisu oraz o cenne porady :) Lora trzymaj się sunieczko. Quote
Jasza Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Z Pszczyny do Gliwic, do dr. Zimińskiego nie jest daleko... Trzymam kciuki. Quote
Noemi1 Posted July 22, 2011 Posted July 22, 2011 Cioteczki Pani Teresa pojawiła się z radami, a tu cisza? Quote
Bärbel Odermatt-Maehler Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 Jaki jest plan jezeli chodzi ratowanie Lory. Quote
Felka z Bagien Posted July 23, 2011 Posted July 23, 2011 Słuchajcie ,tutaj jest dużo o tym balsamie Szostakowskiego.Z opisu wynika,że jest to lek stworzony na tego typu schorzenie.Ja już kupiłam w aptece wczoraj-ok.30 PLN, ale chyba naprawdę warto. http://rozanski.li/?p=2264 Quote
Klaudus__ Posted July 25, 2011 Author Posted July 25, 2011 [quote name='Bärbel Odermatt-Maehler']Jaki jest plan jezeli chodzi ratowanie Lory. Postanowiłam,że spróbuję zasuszyć guza wszelkimi sposobami - kupię i ten balsam szostakowskiego - też wiele o Nim słyszałam. Lora jest pod stałą opieką wet. Obecnie jest na enkortonie i ... Przyznam,że czuje się lepiej (tfu! Żeby nie zapeszyć) Ciachać Ją idzie zawsze,a może uda się guza zasuszyć na tyle,żeby nie ciekła z niego krew. Lora dostała też zastrzyki witaminowe. Do jedzonka też dodajemy witaminek. Chcę z Nią jechać jutro bądź w środę na rtg płuc. Zobaczymy jak płuca wyglądają. Jednak jak guz się będzie wciąż z dnia na dzień powiększać to wybieramy ciachanie... Quote
__Lara Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Encorton to ostateczność, ale dobrze, że pomaga Lorze. Quote
Noemi1 Posted July 25, 2011 Posted July 25, 2011 Zaglądam do Lorki :) I widzę, że wieści nie najgorsze. Trzymam kciuki za jej dobre samopoczucie. Dużo zdrowia dla Was obu :) Quote
Klaudus__ Posted July 26, 2011 Author Posted July 26, 2011 [quote name='__Lara']Encorton to ostateczność, ale dobrze, że pomaga Lorze. Wiem,ale tu za dużego pola manewru nie ma... Jak na razie skutkuje. Może dzisiaj pojedziemy na badanie krwi i rtg. Będziemy mieli czarne na białym jak płuca i nerki. Poszukam też dzisiaj po aptekach tego balsamu szostakowskiego. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.