Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Taka jest niestety prawda, że nie mam ich gdzie pochować, bo jest ich duużo, co nie zmienia faktu, że moge kupić jakieś pudełko czy coś w tym stylu. szuflady są niestety już maksymalnie pozapychane obrożami, szelkami, smyczami itp. ;)

Na treningu, gdzie byśmy nie byli czy semi, zawsze słysze to samo, wymiana na dwie takie same piłki lub smaki, czyli podstawowe metody działające na większość psów i są w szoku, że na mojego to niestety nie działa..
On w domu fajnie nakręca się na szarpak, bez problemu OD RAZU oddaje wszystkie piłki na komende 'puść' czy 'oddaj'. I tu jest tym bardziej moje zdziwienie dlaczego na dworze jest aż tak źle..
Najczęściej ucieka i albo gryzie piłkę albo chce ją zakopać..
Druga sprawa, że mam wrażenie, że on jest chyba mało do mnie przywiązany, może bardziej do taty który go wiecznie dokarmia i pozwala na wszystko...przy nim chodzi po dworze przy nodze, chociaż tata wcale tego nie wymaga i beze mnie oddaje piłki na dworze też bez problemu..
Nie rozumiem tego zachowania, no bo jak to można zrozumieć ? Tylko ja w domu jakoś próbuje wychować tego psa, a on i tak mnie olewa a słucha się tych, którzy nie wyznaczają żadnych zasad... Najchętniej bym go oddała tacie na podwórko, bo czasem mam zwyczajnie dość. ;d

  • Replies 4.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

motyleqq napisał(a):
gonisz go jak nie chce oddać piłki?

na treningu nie mam wyboru, tak to staram się raczej nie, bo on to traktuje jako zabawe. ale na treningu, gdy reszta czeka aż skończymy, to nie moge czekać aż on łaskawie do mnie podejdzie, szczególnie, że kładzie się lub leci z piłką wąchać i ma mnie głęboko...

Posted

paulaa. napisał(a):
na treningu nie mam wyboru, tak to staram się raczej nie, bo on to traktuje jako zabawe. ale na treningu, gdy reszta czeka aż skończymy, to nie moge czekać aż on łaskawie do mnie podejdzie, szczególnie, że kładzie się lub leci z piłką wąchać i ma mnie głęboko...


Paula, nie możesz tak robić, bo nigdy nie będzie oddawał. chyba masz kiepski klub, jeśli tego nie rozumieją. Etna też czasem zwiewa z zabawką na treningu i NIGDY jej nie goniłam. uciekam jej i ją wołam, inni sobie mogą ćwiczyć w tym czasie bez problemu

Posted

motyleqq napisał(a):
Paula, nie możesz tak robić, bo nigdy nie będzie oddawał. chyba masz kiepski klub, jeśli tego nie rozumieją. Etna też czasem zwiewa z zabawką na treningu i NIGDY jej nie goniłam. uciekam jej i ją wołam, inni sobie mogą ćwiczyć w tym czasie bez problemu

To chyba każdy był kiepski, bo nigdy nie robiłam inaczej, zawsze każdy kazał mi mu ją zabrać, bo gdy ją ma to krąży i przeszkadza wszystkim najczęściej, pamiętam jak kiedyś wszyscy go łapali w Forcie, bo już sytuacja była tragiczna..
a w Baritiusie jak leci w strone ulicy, to też raczej innego wyboru nie mam..
na semi w DogCampus też musiałam go łapać, bo nie mogłam czekać, gdy wbiegał na tor psom obok i przeszkadzał... czy biegł do psa z którym się gryzie, to naprawde nie jest takie proste...

Posted

no widzisz, jakoś u nas nikt nie każe robić rzeczy, które psują psa... rozumiem, że jak biegnie na ulicę to wtedy nie ma się wyboru, ale to jest sytuacja ekstremalna. podczas semi też mogę zrozumieć, bo to trochę inne warunki. ale na regularnych treningach- nie rozumiem. nie mówię, że to Twoja wina, ale uważam że nie powinno tak być po prostu

Posted

motyleqq napisał(a):
nie, ponieważ dla psa nie ma sensu bawić się tym na dworze, skoro będzie to w domu. a na dworze są dla niego fajniejsze sprawy ;) wiele psów tak ma. mój też tak miał


Ale przecież nie piszę że Paulina ma się z nim cały czas szarpać/bawić w domu. Jak dla mnie nie ma sensu robić z nim tego na dworze skoro tak jak piszesz - tam są dla niego fajniejsze sprawy.

Paula - przypadek Scoobiego bardzo przypomina mi foxterierkę - w domu wciskała każdemu szarpak żeby się bawić a na dworze Justyna musiała ją łapać ;)

Posted

motyleqq napisał(a):
no widzisz, jakoś u nas nikt nie każe robić rzeczy, które psują psa... rozumiem, że jak biegnie na ulicę to wtedy nie ma się wyboru, ale to jest sytuacja ekstremalna. podczas semi też mogę zrozumieć, bo to trochę inne warunki. ale na regularnych treningach- nie rozumiem. nie mówię, że to Twoja wina, ale uważam że nie powinno tak być po prostu

Jeśli na regularnych treningach masz psa z którym się gryzie, to zrozumiesz, druga sprawa, że teren nie jest ogrodzony i czasem biegnie w strone ulicy, ale na szczęście jest do niej kawałek. zresztą gdy nie ma psa z którym się gryzie, to go nie gonie, ale wtedy leci do samochodu do taty który na mnie czeka więc to chyba mija się z celem... ja jestem u niego naprawde na ostatnim miejscu chyba...

Posted

madziulik_13 napisał(a):
Ale przecież nie piszę że Paulina ma się z nim cały czas szarpać/bawić w domu. Jak dla mnie nie ma sensu robić z nim tego na dworze skoro tak jak piszesz - tam są dla niego fajniejsze sprawy.

Paula - przypadek Scoobiego bardzo przypomina mi foxterierkę - w domu wciskała każdemu szarpak żeby się bawić a na dworze Justyna musiała ją łapać ;)


możesz uważać jak chcesz, ale mój pies robił dokładnie tak, jak fox którego właśnie opisałaś. zapytaj teraz kogolwiek, kto nas zna, np Paulę, jak aktualnie bawi się mój pies ;) stąd też wiem, co mówię

paulaa. napisał(a):
Jeśli na regularnych treningach masz psa z którym się gryzie, to zrozumiesz, druga sprawa, że teren nie jest ogrodzony i czasem biegnie w strone ulicy, ale na szczęście jest do niej kawałek. zresztą gdy nie ma psa z którym się gryzie, to go nie gonie, ale wtedy leci do samochodu do taty który na mnie czeka więc to chyba mija się z celem... ja jestem u niego naprawde na ostatnim miejscu chyba...


coś Ci powiem- nie chodziłabym na Twoim miejscu do tego klubu.
po drugie, skoro myślisz, że jesteś u niego na ostatnim miejscu, to może czas to zmienić...

Posted

klub, raczej nie pomoże mi na behawioralne problemy mojego psa. bo tu nie chodzi w sumie tylko o piłki, tu chodzi o jego ogólnie posłuszeństwo mam wrażenie, ostatnio znowu mamy problemy na samo przychodzenie na zawołanie.. trzeba powrócić do smaków na spacerach. ja się bałam że to mnie wyrzucą za te wieczne problemy z moim psem...
jak mam to zmienić ? mam mu pozwalać na wszystko ? spędzam z nim najwięcej czasu, karmie, bawie się, trenuje.... nie wiem co jeszcze moge zrobić, żeby nie być na ostatnim miejscu. wgl mam wrażenie że on woli mężczyzn. chociaż fakt, jak ściągnie po raz setny kotlet ze stołu to właśnie ja na niego krzycze, ale nie umiem inaczej..

Posted

ale uważam, że ten klub tylko Wam szkodzi, a to znacznie gorzej niż klub który Wam nie pomoże. w tym momencie po prostu akceptujesz to, że Scooby ma problemy, a nawet je pogłębiasz, np pozwalając mu nie oddawać piłki.
trudno mi powiedzieć, dlaczego Wasza relacja tak wygląda... nie umiem tego ocenić, nie znam się na tym wystarczająco. nawet mnie to dziwi, że tak jest, bo ja też spędzam z Etną dużo czasu, szkolę ją i dość często krzyczę ;) a mimo to nie mam nic do zarzucenia naszej relacji...

Posted

motyleqq napisał(a):
ale uważam, że ten klub tylko Wam szkodzi, a to znacznie gorzej niż klub który Wam nie pomoże. w tym momencie po prostu akceptujesz to, że Scooby ma problemy, a nawet je pogłębiasz, np pozwalając mu nie oddawać piłki.
trudno mi powiedzieć, dlaczego Wasza relacja tak wygląda... nie umiem tego ocenić, nie znam się na tym wystarczająco. nawet mnie to dziwi, że tak jest, bo ja też spędzam z Etną dużo czasu, szkolę ją i dość często krzyczę ;) a mimo to nie mam nic do zarzucenia naszej relacji...

Ja nie widze, żeby nam szkodził, przynajmniej w żadnym innym klubie nie widziałam innego podejścia do naszego problemu, więc nie sądze, żeby coś zmieniła następna zmiana, których zresztą już mamy dość.
W D-force próbowałam go nie gonić, bo tam jesteśmy sami w grupie i tak nie zależy na czasie, ale chyba nawet Ola może potwierdzić, że on sam do mnie nie podejdzie... moge czekać tam cały dzień.. już nawet do niej wolał podejść, czy do prawie obcej weroniki a do mnie nie... :D

Posted

ale ja widzę, bo mam porównanie z klubem, w którym nikt nie pomagałby Ci psuć psa. ale to Twoja decyzja.
skoro do Ciebie nie podchodzi, to coś jest nie tak. dobry klub pomógłby Ci to zmienić, bo agility jest sportem polegającym na dobrej relacji z właścicielem

Posted

motyleqq napisał(a):
ale ja widzę, bo mam porównanie z klubem, w którym nikt nie pomagałby Ci psuć psa. ale to Twoja decyzja.
skoro do Ciebie nie podchodzi, to coś jest nie tak. dobry klub pomógłby Ci to zmienić, bo agility jest sportem polegającym na dobrej relacji z właścicielem

no okej, to jest twoje zdanie. zresztą pierwszego meila pisałam właśnie do freexy gdy chciałam zmienić klub, bo najbliżej, odpisali mi, że nie ma miejsc. to już chyba nie moja wina, a 2 raz klubu już raczej nie chce zmieniać

Posted

A nie prościej najpierw rozwiązać problemy z oddawaniem i ogólnie z Waszymi relacjami, zasięgnąć porad specjalisty, a potem brać się za agility? Byłoby Wam o wiele łatwiej trenować. Zresztą podstawą agility jest posłuszeństwo, a przynajmniej niektóre jego elementy i więź z przewodnikiem...

Posted

paulaa. napisał(a):
no okej, to jest twoje zdanie. zresztą pierwszego meila pisałam właśnie do freexy gdy chciałam zmienić klub, bo najbliżej, odpisali mi, że nie ma miejsc. to już chyba nie moja wina, a 2 raz klubu już raczej nie chce zmieniać


no Twój pies, Twoje decyzje. tylko chyba nie możesz narzekać na nieposłuszeństwo, skoro sama je pogłębiasz. gdyby ktoś kazał mi gonić psa uciekającego z zabawką, to chyba bym go wyśmiała...

Posted

Właścicielka foxa też próbowała tego co Ty piszesz - bez skutku.

Co do relacji pies - tata. Znam to baardzo dobrze Szila potrafiła mi spierdzielić z terenu jak zobaczyła tatę ( który robił to specjalnie no ale..) U nas pomogło to że skoro ona zaczynała mieć na mnie wylewkę to ja też i przez tydzień nie zwracałam na nią żadnej uwagi w efekcie BERNEŃCZYK zaczął znosić mi zabawki, kliker ;) Może Ty też tak spróbuj? Nie baw się z nim, nie zwracaj uwagi na żadne zaczepki, ogranicz się do minimum. Jak się komuś zaczyna wchodzić w 4 litery to zazwyczaj jeszcze bardziej ma wylane :diabloti:

Co do więzi - to ja właśnie dlatego kontakty z rodzicami z moim drugim psem, ograniczyłam do minimum ( czyli kompletnie nic przy nim mi nie pomagali ) , aż chyba przegięłam, ale zdecydowanie nie żałuję.

Trzymam za Was kciuki! :)

Posted

[quote name='madziulik_13']Właścicielka foxa też próbowała tego co Ty piszesz - bez skutku.


bo psy są różne ;) dlatego też na Scooba nie działa wymiana piłki na drugą taką samą, choć wiele psów tak się uczy(np mój). ALE akurat z tą wymianą, to wina Pauli, bo Scooby uważa, że ona nie ma nic fajniejszego i że on sam może się bawić(i ma rację, bo tego go ona nauczyła). a to wynika z tego, że zabawki są ogólnodostępne.
jeśli zabawa z psem stopniowo przenoszona miałaby pomóc-ok. ale nadal zabawka nie może leżeć sobie 'do wzięcia', tylko być wyjmowana tylko na chwilę do zabawy

Posted

Jeśli woli podejść do innej osoby, to może ktoś inny jest w stanie mu zabrać? Bez słowa, i potem bez słowa przekazać ją Tobie, nie patrząc na psa. Ty mu rzucasz, i tak w kółko. Czyli: piłka zawsze ląduje u Ciebie i od Ciebie wychodzi.
Poza tym daj mu wybór na spacerach - zabawa z piłką z TOBĄ, albo spacer przy nodze i koniec, on sobie nie wymyśla atrakcji. 80% spaceru to praca z Tobą, zabawa.
Myślę, że zarzuciłaś go właśnie za bardzo tą pracą. To moje odczucie, po prostu taki młody pies a umie tyle co kilkuletnie psy światowych treserek ;) może mu się trochę przejadłaś? W ramach eksperymentu zróbcie sobie plan dnia, ile sztuczek, ile czasu i tego przestrzegajcie (zmniejsz czas poświęcany Scoobiemu tak, by to zauważył) przez tydzień. Ciekawe, co by z tego wynikło :)
Co do agility to my często biegamy na takie małe patyczki ;) Happy je szybko niszczy i nie ma ani awantury ani uciekania ;) dzisiaj miałyśmy pierwszy trening z dwoma/trzema przebiegami na zabawkę od kilku miesięcy.

Posted

Soko - Scoob ma prawie dwa lata i jakoś nie widzę, żeby umiał jakieś nadzwyczajne rzeczy, był zawalony pracą itd. Znam psy, które są od niego młodsze, potrafią albo tyle samo, albo więcej i ich relacje z przewodnikiem są bardzo fajne.
A odnośnie małych patyczków - baaaaaaardzo bezpieczne rozwiązanie, tak samo, jak skaczący przez hula-hop pies(nie wiem, czy Twój, no ale porównanie wydaje mi się adekwatne) na śliskich płytkach w centrum handlowym:lol!:

Posted

madziulik_13 napisał(a):
Zabawek luzem też nie należy traktować jako zło wcielone - to zależy od psa :) Mój pies wszystko traktuje jako zabawki więc kapci, skarpet czy szyszek nie pochowam :lol:


Wiesz co, zależy.
Mam jedną zabawkę, którą wyciągam tylko i wyłącznie na agility - reakcja jest zupełnie inna niż na "zwykłą" zabawkę.

Posted

Co nie zmienia faktu że Paula poświęca MNÓSTWO czasu Scoobiemu :) może pora po prostu sprawić, by za tym zatęsknił ;) na resztę odpowiadać nie będę :P

Posted

madziulik_13 napisał(a):
Zabawek luzem też nie należy traktować jako zło wcielone - to zależy od psa :) Mój pies wszystko traktuje jako zabawki więc kapci, skarpet czy szyszek nie pochowam :lol:


chyba nie potrafisz zrozumieć, ale ok. szkoda mojego czasu na tłumaczenie ;) na koniec dodam tylko, że jakoś to mój pies świetnie aportuje, mimo że jest młodszy i mam go znacznie krócej, niż Paula Scoobiego. to o czymś świadczy.

Soko ma trochę racji, może tak być że Paula za dużo czasu spędza z psem. w sumie to chyba nawet od kiedy pracuje, i siłą rzeczy mniej jestem z Etną, to lepiej się nam pracuje ze sobą

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...